7/10? A może 6/10, nie wiem. Nie jest to zły film, ot, na takie leniwe popołudnie w sam raz.
24-09-2021, 17:33
|
Krótka piłka, czyli mini-recenzje
|
|
Free Guy (2021), czy Ryan Reynolds bawi się w Deadpoola w GTA 5 Online, ale bez krwi i bez przemocy. Nie przesadzam, naprawdę oglądając Reynoldsa i jego zachowanie, ba, słuchając jego odzywek, nie sposób nie widzieć Deadpoola tylko bez stroju i makijażu. I w innym przypadku to pewnie nie byłoby wadą, tylko smaczkiem dla fanów, tak tutaj jest w sumie podstawą jego gry. I to boli, niestety, bo sam koncept npca w gierce, który zyskał samoświadomość jest intrygujący (aczkolwiek już youtubowa ekipa VLDL w serii swoich skeczy coś takiego zrobiła dawno temu). Podobnie boli wszystko, co się dzieje poza grą, z karykaturalnie wręcz przerysowanym Taiką w roli złego informatyka i szefa korpo oraz youtuberami, streamerami, youtubem, twitchem i całą resztą tego szajsu. Także i sama zabawa w grze, czyli zdobywanie poziomów i wykonywanie zadań wydaje się być nie do końca należycie wykorzystane, a cała ta grafika to naprawdę, GTA na modach.
7/10? A może 6/10, nie wiem. Nie jest to zły film, ot, na takie leniwe popołudnie w sam raz. 24-09-2021, 17:33
Reynolds ze skóry Deadpoola to nie wychodzi od 5 lat. Obojętnie w czym gra.
https://www.filmweb.pl/user/Nawrocki/activity
https://letterboxd.com/nawrocki/list/best-movies-of-2020s/ https://letterboxd.com/nawrocki/list/2024-movies/ 24-09-2021, 18:41
W tym kosmicznym filmie o jakimś glucie z Marsa akurat nie grał Deadpoola :) ale tutaj...
24-09-2021, 18:48
A jak dla mnie Reynolds od zawsze grywał okołoReynoldsowe postacie.
Deadpool niewiele zmienił, po prostu bardzo dobrze wpasował się w jego osobowość i wyniósł go na szczyt, tak że teraz chłopa wszędzie pełno. Co do "Free guy" to tam jak na dłoni widać, że ograniczenia związane z PG-13 są dla osoby Reynoldsa zbawieniem. Może kolejnego Deadpoola też należałoby przytemperować w ten sposób. :/ Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
24-09-2021, 18:56
A jak dla mnie Reynolds od zawsze grywał okołoReynoldsowe postacie.
Deadpool niewiele zmienił, po prostu bardzo dobrze wpasował się w jego osobowość i wyniósł go na szczyt, tak że teraz chłopa wszędzie pełno. Co do "Free guy" to tam jak na dłoni widać, że ograniczenia związane z PG-13 są dla osoby Reynoldsa zbawieniem. Może kolejnego Deadpoola też należałoby przytemperować w ten sposób. :/ Wysłane z mojego M2102J20SG przy użyciu Tapatalka
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.
24-09-2021, 18:56
Długie pożegnanie (1973, reż. Robert Altman)
Altman przenosi postać Philipa Marlowe w szalone lata 70-te :) Ogląda się całkiem całkiem. Dużo robi tutaj charyzma Elliotta Goulda wchodzącego w buty Bogarta oraz klimat nocnego Los Angeles. Do tego w tle gra jazz, jako sąsiadki młode hipiski ćwiczące jogę topless, a na drodze w śledztwie staje bohaterowi żydowski boss mafii, który pokaleczy twarz swojej ukochanej by zademonstrować do czego to on nie jest zdolny. Czego chcieć więcej? Już pierwsza sekwencja, w której Marlowe jedzie do nocnego hipermarketu w celu kupna karmy dla głodnego kota (BTW świetny aktor z tego sierściucha) jest pomyślana całkiem sympatycznie, ale dalej wcale nie gorzej. Nadarzają się kolejne okazje dla fajnych bohaterów i dialogów. Spodobała mi się szczególnie postać ochroniarza ćwiczącego impression gwiazd kina. Dostaje on tu zresztą całkiem zabawną scenę, gdy Marlowe wmawia mu że kolejny gość jest fanem Waltera Brennana :) Zaskakującą rolę ma natomiast Sterling Hayden jako pisarz ala Hemmingway - zawsze kojarzył mi się z bardziej stonowanymi rolami (The Killing, Dr. Strangelove), a tu z kolei gra porywczego pijaczynę. Podejrzewam, że Paul Thomas Anderson jako wielbiciel i uczeń Altmana miał ten film na uwadze - szczególnie gdy wyrabiał sobie to charakterystyczne oświetlenie (scena w barze). Bracia Safdie też pewnie kochają to. 8/10 Fun Fact: Arnie na początku swej aktorskiej drogi przewija się w jednej dość pamiętnej scenie jako goryl owego żydowskiego bossa ;) 28-09-2021, 17:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2021, 17:57 przez Kryst_007.)
Moim zdaniem Reynolds jest po prostu aktorem z zacięciem komediowym i tyle, dlatego się "podobnie kojarzy" bo nie jest to przecież oskarowy aktor kameleon. Ale z tych filmów co jakoś w miarę pamiętam - "Free Guy", "Deadpool", "Deadpool 2", "Green Lantern i "Narzeczony mimo woli" - w każdym z tych filmów zagrał jednak inaczej. Najgorzej w "Deadpoolu 2" którego zwyczajnie spierdzielił. Najlepiej chyba w "Narzeczonym" lub "Free Guy".
We "Free Guy" jest całkiem serio w tej komedii, nie przerysowuje, nie błaznuje, nie szarżuje, faktycznie gra emocje a tych jest sporo. To dobra rola jest :) 28-09-2021, 21:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-09-2021, 21:29 przez Rozgdz.)
o, właśnie miałem pisać w krótkiej piłce o "narzeczony mimo woli"
Raynolds w tym filmie dał fajną, stonowaną i dobrze dopasowaną do wydarzeń rolę. Był przeciwwagą dla Bullock, która nie wyglądała uroczo, tylko jak jakaś wiedźma i taką tez rolę odegrała. Cały film to ciepłe kluchy, ale bardzo przyjemne. Jest tu dużo humoru wynikającego z sytuacji, a większość żartów wypływa naturalnie, bez walenia w twarz "patrz się i śmiej". Z takich komedii romantycznych to pozycja wyróżniająca się i zawsze miło do niej wrócić. Jak jeszcze Raynoldsa nie znałem to pomyśałem, że to nowy Grant, tylko w wydaniu XXI wieku. A potem naszedł ten filmz Gemmą i Deadpool XD :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
28-09-2021, 22:10
Fantomas wraca - tu słabiej. Jedynka dość umiejętnie wyważała humor i sensację, a tu pierwsza połowa to mniej zabawna wersja Żandarma, a postacie pozytywne są debilami, którzy dają się złapać Fantomasowi na własne życzenie. A szkoda, bo Juve jest mądrzejszy, bo produkuje swe wynalazki jak bondowski Q i o dziwo są one skuteczne. Pamiętny już finał z latającym Citroenem dość spektakularny, ale niestety w wielu miejscach trąci myszką i powoduje śmiech. Na tle chmur wziętych z jakiegoś barokowego obrazu lecą tak samo nieprzekonywujący wycinankowe obiekty latające. No dajcie spokój - filmy z Godzillą z tego okresu miały lepsze tego typu efekty specjalne. Szczególnie, że sama scenografia kryjówki Fantomasa robi wrażenie i przywodzi mi na myśl frankofońskie komiksy z tego okresu. Sama postać nadal robi wrażenie. Choć jest bardziej demoniczny, to zdecydowano dać mu głębi, np. jest przyjazny Helene i jej bratu. I miło zobaczyć, że Fantomasowi nie idzie po myśli.
7/10 Frankenstein (1992) - wtedy chyba najbardziej wierna adaptacja powieści Mary Shelley. Np. jak u Whale’a potwór topił dziewczynkę niechcący, tak tu jak w książce ją ratuje. TrJednak i tu zdecydowano się na parę zmian - potwór jest tu kimś pokroju klona. Gdy potwór obrywa, to odczuwa to Frankenstein. A z początku Victor ma co chwila zawały jak Paździoch. Potwór jak ten Karloffa i Lee zachowuje się jak dziecko poznające świat, ale tylko na początku. Film dość niezły, choć trochę czuć tej telewizyjnej taniochy, gdy Jak Victor prezentuje Henry’emu swe zmutowane Muppety, a sceneria z Morza Arktycznego wygląda jak diorama. Quaid ma charakteryzację ma pół twarzy i nie wydaje się taki straszny. I niestety momentami aktorzy przesadzają z grą aktorską, przez co momenty dramatyczne wypadają niezamierzenie śmiesznie. Najlepiej wypadł Quaid, który też czasem gra jakby szukał Oscara, ale potrafił pokazać potwora jako sympatyczną tragiczną postać, jak i demonicznego... potwora. Sonny zaskoczył się, że Randy Quaid grał w Frankensteinie, a ja zaskoczony jestem że była to koprodukcja brytyjsko-polska - pomagała kręcić Wytwórnia Filmów Fabularnych we Wrocławiu i wystąpiło tu kilku polskich aktorów w epizodach (wszyscy zdubbingowani). Oprócz Prezesa Kozłowskiego występuje tu Helmut Schmidt z odcinka Kiepskich o euro bramce oraz Chipsy z Plecaka pełnego przygód. Świetny motyw muzyczny. 7/10 29-09-2021, 17:26 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2021, 17:58 przez OGPUEE.)
Marty, triumfator oscarowy z 1955.
Z pewnością najmniej "ostry" skrypt Chayefskiego, ale trudno się dziwić, bo to nie zgryźliwa satyra na telewizję albo służbę zdrowia, tylko kameralny dramat o dwóch samotnikach. Przy okazji opowiastki parce "brzydali" bez szczęścia w miłości przedstawiono trafnie egoizm trawiący najbliższych głównego bohatera - czy to wynikający z obawy o przyszłość i zmiany statusu quo, czy też ze zblazowania i zastygnięcia w powtarzanej z tygodnia na tydzień beznadziei. Podano też od razu oczywistą (choć nie dla wszystkich) receptę - trzeba olać kule u nogi w postaci ludzi, których nie obchodzi twoje szczęścia, tylko zrobić coś przede wszystkim dla swojego dobra. Historia uproszczona, ale pełna wdzięku i szczerości, a Borgine wypada wyjątkowo sympatycznie (ponoć był z niego spoko gość); dotychczas widziałem go głównie w rolach twardzieli/buraków (Wild Bunch, From Here To Eternity i kilka innych), tutaj świetnie sprawdził się jako poczciwina. Przyjemny film. 29-09-2021, 22:03
Xanadu
Nie ma na forum ani jednego tematu ani postu o tym niezwykłym filmie. Włączyłem z ciekawości na Netflixie, bo przeczytałem, że to jeden z najgorszych obrazów w historii kina i cóż... uważam, że jest dokładnie odwrotnie :D To nie jest typowy film, fabułę ma raczej szczątkową. To jest bardziej kwasowa przejażdżka po historii musicali, która przechodzi z widzem przez wszystkie podgatunki (mamy nawet animowaną sekwencję inspirowaną Disneyem). Jeśli myślisz, że początek z aniołem latającym na wrotkach przez różne plenery jest dziwny to zapnij pasy, bo za chwilę Gene Kelly zacznie stepować z duchem a pozostali bohaterowie tańczyć na okładach płyt i rozmawiać z bogiem. Jedynym minusem tego wyjątkowego dzieła jest Michael Beck, który kładzie każdą kwestię (film zniszczył mu karierę) i który kompletnie nie odnajduje się w konwencji - to zdecydowanie powinna być rola dla Travolty. 30-09-2021, 11:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2021, 11:29 przez Corn.)
Chyba znam przyczynę klęski. Tytuł ewidentnie wskazuje na jakieś fantasy albo space operę a to dziadoski musical. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 30-09-2021, 13:32
Tytuł bardziej kojarzy mi się ze Scjentologią i tym ich galaktycznym Lordzie Xenu, Xemu czy jak mu tam.
30-09-2021, 13:35 (30-09-2021, 13:32)SonnyCrockett napisał(a): Chyba znam przyczynę klęski. Tytuł ewidentnie wskazuje na jakieś fantasy albo space operę a to dziadoski musical. :PCzy dziadowski to już kwestia dyskusyjna. Gardzę większością musicali bo przyprawiają mnie o solidne migreny (pozdro Nędznicy), ale ten albo jest wybitny albo to kwestia środków na których go oglądałem ;) 30-09-2021, 13:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2021, 13:35 przez Corn.)
Na wspomagaczach to i Trudne sprawy są ekscytujące. :) Ale serio jak przeczytałem tytuł Xanadu to liczyłem że to jakiś film klasy C z lat 80. gdzie napieprzają się mieczami a laski latają w kusych wdziankach. Albo film gdzie napieprzają się na obcych planetach, kosmicznymi mieczami a laski biegają w kusych kosmicznych wdziankach. I teraz wyobraźmy sobie że kupiłem bilet zasiadam na sali a tutaj tańczy stary Gene Kelly. No kurwa wielkie rozczarowanie.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 30-09-2021, 13:43
Typie, jak Gene Kelly tańczy to mówisz "dziękuję" i prosisz o dokładkę
Cytat:jak przeczytałem tytuł Xanadu to liczyłem że to jakiś film klasy C z lat 80. gdzie napieprzają się mieczami a laski latają w kusych wdziankach.No przecież napisałem, że to przejażdżka po historii musicalu 30-09-2021, 13:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-09-2021, 13:45 przez Corn.) (30-09-2021, 13:44)Corn napisał(a): Typie, jak Gene Kelly tańczy to mówisz "dziękuję" i prosisz o dokładkę Jak Gene Kelly tańczy to wie moja stara. I mnie w to nie mieszaj. (30-09-2021, 13:44)Corn napisał(a):Cytat:jak przeczytałem tytuł Xanadu to liczyłem że to jakiś film klasy C z lat 80. gdzie napieprzają się mieczami a laski latają w kusych wdziankach.No przecież napisałem, że to przejażdżka po historii musicalu Czyli jest choćby scena gdzie napieprzają się tymi mieczami?
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 30-09-2021, 13:54 Cytat:Jak Gene Kelly tańczy to wie moja stara. I mnie w to nie mieszaj.To błąd, trzeba gościa doceniać bo doszedł do wszystkiego sam tytaniczną pracą i był w tym absolutnie wybitny. A że to taniec? Nie wiem czego się bać... że się zarazisz homoseksualizmem przez ekran telewizora czy co? ;) Cytat:Czyli jest choćby scena gdzie napieprzają się tymi mieczami?Nie, ale za to ładnie stepują i gra zespół ELO 30-09-2021, 13:58 (30-09-2021, 13:58)Corn napisał(a):Cytat:Jak Gene Kelly tańczy to wie moja stara. I mnie w to nie mieszaj.To błąd, trzeba gościa doceniać bo doszedł do wszystkiego sam tytaniczną pracą i był w tym absolutnie wybitny. A że to taniec? Nie wiem czego się bać... że się zarazisz homoseksualizmem przez ekran telewizora czy co? ;) Dokładnie tego się obawiam. Jest na to szczepionka? Maseczka pomaga? :P (30-09-2021, 13:58)Corn napisał(a):Cytat:Czyli jest choćby scena gdzie napieprzają się tymi mieczami?Nie, ale za to ładnie stepują i gra zespół ELO To tylko to ELO brzmi dobrze. A byłoby bardzo dobrze gdyby poza tym stepowaniem napieprzali się mieczami i były cycki.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 30-09-2021, 14:04 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach | Mierzwiak | 1,244 | 242,961 |
14-04-2026, 18:15 Ostatni post: shamar |
|
| Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach | Craven | 91 | 23,786 |
07-08-2025, 14:13 Ostatni post: shamar |
|
| Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz | military | 77 | 28,195 |
04-03-2017, 00:43 Ostatni post: Juby |
|
| Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków | wika | 3 | 4,446 |
02-12-2013, 19:10 Ostatni post: Bucho |
|
| Prawdziwy film, czyli istota kina | Bodzio | 22 | 8,743 |
07-08-2011, 20:23 Ostatni post: MauZ |
|
| Starocie filmowe, czyli trochę klasyki | Eorath | 44 | 17,345 |
20-12-2010, 19:03 Ostatni post: szopman |
|
| Krótka piłka, czyli mini-recenzje | military | 6,447 | 721,705 |
11-04-2009, 16:35 Ostatni post: Negrin |
|
| Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) | Mental | 167 | 31,154 |
26-03-2008, 09:55 Ostatni post: D'mooN |
|
| [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje | 0 | 324 |
Mniej niż 1 minutę temu Ostatni post: |
||
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 2 gości |