Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Aj, wybacz. :)

Oskarżony / Les Choses humaines
reżyseria: Yvan Attal

Odpowiedz
Dwa dobre filmy obejrzałem na Netflix.

Ośmiornica, nauczycielka życia

Uroczo naiwny dokument, w który absolutnie ciężko mi uwierzyć, ale oglądało się to tak przyjemnie, że nie mogę nie docenić umiejętności twórców, jeśli chodzi o walenie ściemy. Miałem wrażenie, że od początku do końca jest to wszystko wykalkulowane - budowanie napięcia i przede wszystkim emocji. A ta ostatnia scena to już w ogóle :D Doceniam warstwę audiowizualną, bo to pięknie wyglądający film.
Ten tytuł mógłby być animacją Walta Disneya albo Pixara i pewnie sprawdziłby się dużo lepiej :) Dam 7/10 bo ma to na pewno walory czysto rozrywkowe i jest ciepłą, naiwną historyjką dla całej rodzinki :)

Apollo 10 1/2: Kosmiczne dzieciństwo

Richard Linklater dołącza do grupki reżyserów, którzy zrobili już swój film o dzieciństwie i tym, jak było kiedyś :) Filmowiec powraca do animacji rotoskopowej i ma to swój niesamowity urok - chociaż nie wiem, czy nie wolałbym tej historii obejrzeć w klasycznej, aktorskiej formie. Na pewno byłby to całkiem spoko tytuł do podwójnego seansu z "Licorice Pizza". Mam wrażenie, że miał bardzo podobny vibe, pomimo tego, że akcja umiejscowiona jest w latach 60., a nie 70. Tak czy srak mieć wehikuł czasu i przenieść się do tamtejszego okresu byłoby piękną sprawą.

Historia dorastania młodego chłopaka połączona z wręcz opowieścią fantastyczno-naukową bardzo fajnie ze sobą współgra, aczkolwiek nie zdziwię się, jak niektórzy uznają ten film za nostalgiczny aż do porzygu. Są sceny, gdzie Richard Linklater potrafi wymieniać przez parę minut tytuły filmów i seriali, które przyszło mu za dzieciaka oglądać. Ja tam takie wspominki uwielbiam na ekranie, dlatego dużo lepiej wchodzi mi ścieżka wspomnien bohatera, aniżeli wątki "science-fiction" :)

Na minus kilkusekundowe wtrącenie o tym, że lepiej byłoby nakarmić Murzynów w Harlemie niż lecieć na Księżyc. Albo, że w NASA pracuje tylko 4% czarnoskórych - w 1969 roku. Mimo wszystko mocna 7/10 :)

Odpowiedz
"Wszystko, wszędzie, naraz"

Najnowsze dzieło duetu Daniels, którzy 6 lat temu dostarczyli nam genialnego "Człowieka Scyzoryka". Widziałem wczoraj przedpremierowo i wiecie co? Dopiero kwiecień a ja mam już swój film roku!! (Co oczywiście znaczy, że przez Oscarową Akademię zostanie całkowicie zignorowany bo ta będzie wolała nagrodzić kolejną sympatyczną popierdółkę. A obiektywnie rzecz biorąc to tej produkcji należałaby się cała tona nominacji (montaż reżyseria scenariusz kostiumy ) a przede wszystkim statuetki chociażby dla niesamowitej Michelle Yeoh i cudownej Jamie Lee Curtis  

Ba! Mam wrażenie, że przez najbliższą dekadę nic nie będzie w stanie mu dorównać. Choćby pod względem kreatywności, wizualnego szaleństwa czy dostarczonych emocji. Dawno się tak nie wyśmiałem (Ostatnio chyba tydzień temu na Psycho Goremanie) nie wzruszyłem (szczególnie kiedy uświadomiłem sobie pewne rzeczy, o których wolę publicznie nie mówić) i nie miałem takiego poczucia "WTF? Co ja właściwie oglądam i dlaczego mi się to tak podoba?" ? .
To wszystko sprawia, że "WWN" jest doświadczeniem jedynym w swoim rodzaju. Nie chcę wam za dużo zdradzać, bo to produkcja, o której warto przed seansem wiedzieć jak najmniej i delektować się nim podczas seansu. No bo gdzie indziej ma się wrażenie, że Charlie Kaufmann naoglądał się Matrixa i po wciągnięciu sporej porcji kwasu postanowił nakręcić swoją wersję "Lady Bird" ? A to zaledwie ułamek góry lodowej atrakcji jaką ta produkcja ma do zaoferowania.

Dlatego powiem tylko, że jeśli ktoś kocha najdziksze i najbardziej szalone filmowe jazdy bez jakichkolwiek hamulców to niech koniecznie idzie do kina bo seans "Wszystko, wszędzie, naraz" jest lekturą obowiązkową.
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria






Odpowiedz
Blow Out (1981)

W końcu obejrzałem. Ale to świetnie jest zrealizowane - montaż, zdjęcia, dźwięk itd. to właściwie najwyższa półka. Nic dziwnego, że De Palma swego czasu miał łatkę "godnego spadkobiercy Hitchcocka", a Tarantino zachwyca się tym dziełkiem na każdym kroku. Rozrywkowy kuzyn "Powiększenia" Antonioniego.

Świetny thriller polityczny, który polecałbym oglądać jednak w wyjątkowym skupieniu, gdyż w tej historii liczy się każdy trybik tej skomplikowanej machiny spisku. Podoba mi się także przybliżenie na tak niedocenianą fuchę w przemyśle filmowym jak dźwiękowiec. Z pewną fascynacją wręcz oglądałem kulisy udźwiękowiania slashera, a ta cicha sekwencja nagrywania wiatru musiała być w kinie przecudownym doświadczeniem audiowizualnym.

Jedna z lepszych ról w dorobku Travolty. Absolutnie wiarygodny w roli bystrego młodzika, którego ktoś po cichu robi w jajo. Na minus? Może aktorstwo Nancy Allen lekko irytuje przez lwią część filmu - wiem, że miała grać typowo słodką naiwniaczkę, którą aż strach wciągać w większe bagno, ale jak dla mnie to wciąż trochę zbyt zmanierowana rola. Aczkolwiek ciekawie widzieć ją w kreacji zupełnie innej od tej wrednej suczy z Carrie. Brak happy endu natomiast zawsze mile widziany u mnie w mainstreamowym kinie :)

8/10

Odpowiedz
Dr Strangelove napisał(a):Tinker Tailor Soldier Spy (2011)

Zrobiłem sobie powtórkę po latach i film nadal nie zawodzi. Zresztą to jedna z najlepszych książek Le Carre`a i wystarczyło po prostu dobrze przenieść na ekran. Stara dobra szkoła, aktorstwo na najwyższym poziomie.
Film 8/10

Też obejrzałem kiedyś tam niedawno i nic z tego filmu nie zrozumiałem poza tym, że szukają jakiegoś szpiega. Pomijając już TOTALNY BRAK napięcia, to brytyjska flegma, ślamazarność i anemia wysączają się tu z ekranu z prędkością stygnącej smoły. Zdjęcia szare, ciemne, bohaterowie posągowi, smutni. W dupie miałem, kto okaże się zdrajcą, kogo złapią. Okropny kurva film 2/10.

Odpowiedz
(10-04-2022, 10:51)Mental napisał(a):
Dr Strangelove napisał(a):Tinker Tailor Soldier Spy (2011)

Zrobiłem sobie powtórkę po latach i film nadal nie zawodzi. Zresztą to jedna z najlepszych książek Le Carre`a i wystarczyło po prostu dobrze przenieść na ekran. Stara dobra szkoła, aktorstwo na najwyższym poziomie.
Film 8/10

Też obejrzałem kiedyś tam niedawno i nic z tego filmu nie zrozumiałem
Cholera to szkoda :(
No ale nie ma się co przejmować. Jak KMF obejmie władzę nad światem to ja wezmę wywiad (ja zrozumiałem), a Ty po prostu obejmiesz tekę ministra obrony (najpierw strzelasz, potem pytasz) i będzie ok :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Dr Strangelove napisał(a):Jak KMF obejmie władzę nad światem to ja wezmę wywiad (ja zrozumiałem), a Ty po prostu obejmiesz tekę ministra obrony (najpierw strzelasz, potem pytasz) i będzie ok :)

Film zaczął się od szczelaniny, ale to było oszustwo, żeby przytrzymać mnie w kinie dłużej niż 5 minut.

Odpowiedz
Copshop.

Ten film mógłby być fajny gdyby nie supermurzynka która wygląda jak facet i spierdolony finał po całości.

Odpowiedz
PROOF OF LIFE

Gladiator w roli komandosa to jest coś, czego mi w życiu brakowało. Teraz już mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że wszystko widziałem.

[Obrazek: Crowe-SAS-commandos.jpg]

A sam film - świetne kino w starym, dobrym, hollywoodzkim stylu, czyli z okolic 2000 roku.

Mocna ósemka.

Odpowiedz
(03-04-2010, 16:18)mariusz napisał(a): Ostrzegam o spojlerach:

Dersu Uzała (1975), reż. Akira Kurosawa
Każdy człowiek może łatwo sobie wyobrazić, że ludzie mieszkający w mieście, w ciepłym domu, mogą mieć trudności z przystosowaniem się do trudnych warunków, gdzie panuje zimno, głód, samotność, dzika przyroda. Trudniej jednak sobie wyobrazić, że człowiek żyjący w trudnych warunkach może sobie nie poradzić w cywilizowanym mieście, gdzie panują pozornie lepsze warunki. Wiele filmów przekonuje, że jest to możliwe: w westernach cywilizacja niszczy tych, którzy żyją po staremu, a w filmie Skazani na Shawshank jeden z bohaterów po wyjściu z więzienia popełnia samobójstwo, bo na wolności jest nikim, a w więzieniu był szanowany. Tytułowy bohater filmu Kurosawy to myśliwy, który pomaga grupie rosyjskich badaczy w pokonaniu trudnych terenów. Początkowo badacze śmieją się z niego, ale z czasem zdają sobie sprawę, że bez niego by zginęli w puszczy i lasach, zabici przez dziką przyrodę lub rozpętane żywioły. To także film o przyjaźni i starzeniu się. Upływ czasu powoduje, że Dersu Uzała starzeje się i zaczyna tracić wzrok, nie potrafi już wytropić zwierzyny, ani pocelować do celu - wcześniej nawet sznurek przestrzelił z dużej odległości, co wprawiło w zdumienie obserwatorów. Z czasem jednak tajga stała się dla niego nieprzyjazna, zaczął się bać o swoje życie i dlatego zgodził się na wyjazd do miasta. Jednak miasto to także nie miejsce dla takich ludzi jak on. Chociaż Dersu Uzała pomagał Rosjanom swoją wiedzą i doświadczeniem, Rosjanie nie potrafią mu pomóc w przystosowaniu się do miejskich warunków. To z całą pewnością jeden z najlepszych filmów Kurosawy - prosty, ale niebanalnie opowiedziany, z pięknie przedstawionymi krajobrazami i relacjami pomiędzy bohaterami.

Nadrobiłem brakującego mi klasyka i cóż mogę powiedzieć... to jeden ze słabszych filmów Kurosawy, opowiedziany dokładnie w sposób banalny, kliszowy, nierzadko słowem zamiast obrazem i w najważniejszych rzeczach jedynie naszkicowany (pomimo dość długiego czasu trwania). Olbrzymia przyjaźń między bohaterem, a Rosjaninem bardziej na wiarę niż faktycznie uwarunkowana, a jego relacje z innymi ludźmi w oddziale praktycznie nie istnieją. Natomiast o ile pierwsza część filmu jeszcze broni się zarówno rolą główną, jak i klimatem, tak truga jest strasznie skrótowa i zupełnie nie wykorzystuje potencjału. Ot, parę wyjętych z kontekstu scenek i tyle. I generalnie spoko, bo w zależności od nastroju to rzecz spokojnie na taką solidną siódemeczkę - można się pośmiać, wzruszyć i wyciszyć. Niemniej biorąc pod uwagę, że ten film wygrał z Ziemią obiecaną, której może czyścić buty zarówno pod względem inscenizacji (niby taka wieeeelka historia, lecz poza paroma ładnymi widoczkami w ogóle nie robi wrażenia), jak i fabuły oraz jakiegokolwiek przesłania, to bardzo łatwo o zawód. Ot, taka tam przypowiastka o ziemskim mistrzu Yodzie.

6/10 - a i to głównie dlatego, że sam Dersu jest sympatyczny i ciągnie nasze zainteresowanie. Bo poza nim, jak już pisałem, bida aż piszczy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Gattaca - niesamowite, że to debiut Nicolla jednocześnie na stołku scenarzysty i reżysera. Super film, fajnie poprowadzony, bez właściwie ani jednej niepotrzebnej sceny. Mający coś z futurystycznej, proroczej i mrocznej wizji (mamy Twoje DNA, wiemy o Tobie wszystko) ale jednocześnie skąpany w kilku miejscach w klimacie klasyki s-f z początku lat 90-tych (interfejsy kompów etc.). Do tego super obsada - młody Law, młody Hawke i piękna Uma rozwijająca karierę po Pulp Fiction. Jest to co prawda w kategorii PG-13, ale po raz kolejny potwierdza się, że "kurła kiedyś to było" bo fabuła i klimat są tu intensywne, ciężkie i ujęte w takiej specyficznej dla 90's paranoi, która wygasła w kolejnej dekadzie. Jeżeli ktoś pokusi się kiedyś o jakiś rimejk/sequel to jest z automatu skazany na porażkę.

9/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
The Sadness (2021)

Ultrabrutalny tajwański filmik o ludziach zarażonych, nawiązujący do pandemii koronawirusa. W skrócie - rząd luzuje obostrzenia bo idą wybory a ludziom na skutek dziwnej mutacji wirusa Alvin zaczyna odpierdalać. Twórcy już na samym początku filmu odpinają wrotki jeśli chodzi o gor no i ilość krwi w trakcie seansu tylko i wyłącznie rośnie. Film przez większość czasu ma niezłe tempo, akcyjka leci szybko (pomijając kuriozalny trzeci akt z doktorem ekspozycją w roli głównej) i ogląda się go dość bezboleśnie, oczywiście jeśli ktoś lubi tego typu klimaty.

Efekty specjalne na naprawdę dobrym poziomie, ze skośnookich aktorów wyróżnić mogę zdecydowanie pana grającego starego zboczonego dziada z metra, który nie spocznie aż nie wyrucha w oczodół głównej bohaterki i jej otyłej koleżanki ;) Mimo wszystko trochę dziwnie wypada końcówka filmu, w której oprócz krwawej rzeźni twórcy chcieli pokazać też trochę przemocy seksualnej, ale tutaj już nie byli tacy hej i do przodu i wyraźnie sami się cenzurują, wiele rzeczy tylko sugerując czy stosując dziwny montaż. Dobra rzecz, z tym że zdecydowanie dla koneserów :)

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Cytat:starego zboczonego dziada z metra, który nie spocznie aż nie wyrucha w oczodół głównej bohaterki i jej otyłej koleżanki ;)
Brzmi jak motyw z komiksu Crossed, gdzie przegięta brutalność, przemoc, krew i znowu brutalność były na porządku dziennym :)

Odpowiedz
Wielkanoc tuż tuż, więc coś z tego. repertuaru. Nawet myślałem by w każdy dzień Wielkiego Tygodnia zrobić maraton produkcji wielkanocnych, ale zwyczjanie za późno się za to zabrałem, a i też byłem zajęty remontem. I realnie obejrzę coś w Wielki Piątek, Sobotę i samą Wielkanoc. Może Lany poniedziałek (tą piękną polską tradycję to starały się dzieciom zohydzić głupie nauczycielki lecząc tym samym zapewne wątpliwą traumę :)). Pewnie za rok (chyba, że Putinowi starczy sił na inwazję na Polskę) zrobię miesięczny maraton jak przy ostatnim Bożym Narodzeniu (choć filmów o tematyce wielkanocnej to tak mało i większość to filmy o Dżizusie). Więc w Wielki Czwartek idzie...


Here Comes Peter Cottontail: The Movie - w grudniu był CGI-sequel do Rudolfa Rankin-Bassu, to w kwietniu będzie CGI-sequel do innego specjału Rankin-Bassu - Here Comes Peter Cottontail. Nie liczyłem na coś wybitnego, ale Rankin-Bassy zawsze miały szczery urok. Niestety tego tu nie ma - to po prostu produkcja na dowal, by zapełnić czymś kosz z DVD w Biedrze i żerująca na znanym tytule. O ile Rudolf czerwononosy renifer i wyspa zaginionych zabawek ładnie kontynuował oryginalny wygląd poprzednika, tak tu wszystkie postacie otrzymały obrzydliwy redesign. Stygmaty Jezusa, jakie tu odpychające projekty graficzne przywodzące na myśl nightmare fuel! Nie licząc tego animacja wygląda przyzwoicie, choć wiadomo to nie Pixar. Muzyka całkiem przyjemna, ale niestety piosenki dodane "bo tak" i przypominają szybciej składankę puszczaną na śp. Vivie w tym czasie. O polskim dubbingu można zapomnieć, więc umilam oryginalnymi głosami. O ile niektórzy celebryci i profesjonalni aktorzy dają radę jak m.in. Christopher Lloyd jako narrator czy były agent 007 jako główny zły (wymawia nawet parafrazę Bond. James Bond), tak reszta voice actingu jest do kitu. Raczej siostrzeńcowi (i potencjalnym własnym dzieciom) nie pokażę.

2/10

Odpowiedz
Chaplin (1992)

Porządny biopic. Podziwiam Attenborougha za to, że udało mu się zmieścić te 80 lat z życia Chaplina w zaledwie 2,5 h metrażu, a i tak nie odniosłem wrażenia, że czegoś jest za mało. Wiadomo, na wiele istotnych faktów z życia Charliego miejsca już nie było (romans z Polą Negri czy ten niesławny incydent na jachcie Wlliama Randolpha Hearsta), choć film opiera się akurat na nieczytanej przeze mnie autobiografii, przy której autor podobno pozwolił sobie na trochę fikcji. Jest to taki trochę pomnik Attenborougha postawiony legendzie kina, ale na szczęście żadna hagiografia. Wszelkie skandale z jego życia nie są zamiatane pod dywan, a ten jego niesławny pociąg do młodziutkich kobietek (wręcz nawet nieletnich!) jest wyraźnie podkreślany. Dzisiaj to pewnie lewicowi pruliby się, że takiej obrzydliwej personie poświęca się w ogóle film ;)

Osobny akapit dla Roberta Downeya Jra. Absolutnie fenomenalna rola i dla mnie facet urodził się właśnie by zagrać Chaplina, a nie Iron Mana. On jest nie tylko bardzo podobny do oryginału, ale także perfekcyjnie naśladuje te ekranowe ruchy. Swoją drogą, to dawno nie widziałem tak wiarygodnie doprawionych młodemu aktorowi oznak starości. Już sam przerobiony na niedołężnego 80-latka Robert zawstydza te maski halloweenowe w ostatnich filmach Ridleya Scotta.

7/10

Odpowiedz
(14-04-2022, 23:29)Kryst_007 napisał(a): Dzisiaj to pewnie lewicowi pruliby się, że takiej obrzydliwej personie poświęca się w ogóle film ;)


Predzej prawaki :)

Chaplina uwielbiam. Filmowi daleko do idealu, ale od dzieciaka mam do niego slabosc, jak dla mnie scisla czolowka filmow biograficznych. RDJ jest tutaj wyborny, mozna tylko zalowac, ze w latach 90 posypala mu sie kariera i ladnych pare lat szlajal sie po obrzezach Holly.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
187

Film wyprodukowany przez wytwórnię Mela Gibsona, Icon Productions. Tu nie ma przypadku. Głęboko wierzący nauczyciel (w tej roli Samuel L. Jackson), terroryzowany najpierw przez dindu, a potem Meksykanów, w końcu nie wytrzymuje nerwowo i bierze sprawy w swoje ręce. Świetny, niepodrabialny klimat LA z najgorętszego okresu w historii miasta. Kino moralnego niepokoju w najlepszym, oldschoolowym wydaniu. Dzisiaj film nie do nakręcenia ze względu na surowość przekazu i brak polit-poprawnego filtra.

9/10

Odpowiedz
@Kryst_007 Robertowi Downey Jr również należą się ukłony z uwagi na wyborny brytyjski akcent, którym posługiwał się w filmie.

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Mój ulubiony film biograficzny, z dorobku Richarda Attenborough stawiam go wyżej "Ghandiego" - lepiej gra na emocjach, ale mimo to zachowuje względny obiektywizm. Downey-Chaplin to dla mnie TOP5 ról aktorskich ever, powinien w cuglach zdobyć wtedy Oscara zamiast przeszarżowanej roli Pacino (mogli się wstrzymać z nagradzaniem go do następnego roku, bo jego maniera aktorska o niebo lepiej wypadła w "Życiu Carlita"). Ten film tez jest, przy swoim dość intymnym, mimo rozmachu, charakterze, piękny audiowizualnie (Nykvist, Barry). Najlepsza scena to oczywiście "tworzenie" Chaplina jakiego znamy. Piękne kino o magii kina, aż nabrałem ochotę na powtórkę po wielu latach.

Odpowiedz
Rapa Nui - na Wielki Piątek kolejna pozycja wielkanocnego maratonu. Ale co film o jakichś dzikusach z Nowego Świata ma wspólnego z Zmartwychwstaniem Mesjasza? Ano bohaterowie owego filmu to tubylczy mieszkańcy Wyspy Wielkanocnej nazwanej tak, bo została odkryta przez Jacoba Roggeevera w Wielkanoc. Więc pasuje :). Ogląda się to jak Apocalypto, tyle że bardziej podkręcone - zdemoralizowana kasta wyzyskuje upodlony lud i prowadzi też do katastrofy m.in. w postaci wylesienia. W jednym momencie Make wprost mówi, że religia to jakieś bujdy służące tylko uprzywilejowanym. Przez cały film w tle wisi klimat nieuchronnego upadku. I punktem kulminacyjnym jest pozbawiony słów niebezpieczny wyścig po jajo. Tak jak dzieło Gibsona od początku bije tu rozmachem realizacyjnym. Dużo daje też muzyka wspomagana polinezyjskimi motywami. Aktorstwo nieco takie se i można się uśmiechnąć słysząc angielszczyznę aktorów :). Niemniej jednak film mi się spodobał, szkoda że poniósł tak spektakularną klapę i nie będę jedyny mówiąc, że takich filmów się nie kręci (zresztą nie dostałby zielonego światła).
8/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,964 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,787 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,196 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,709 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości