Krótka piłka, czyli mini-recenzje
"Lyle, Lyle, Crocodile"/"Wielki zielony krokodyl domowy"


Jakby mi ktoś niedawno powiedział że zrobią musicalowy film dla dzieci ze śpiewającym i tańczącym krokodylem mieszkającym na strychu i Javierem Bardemem - i na oglądaniu którego poczuję się jak dzieciak - to bym nie uwierzył.



Co mogę powiedzieć, ten film ma w sobie jakąś taką szczerość i trafia w emocje. Jak ma być zabawnie to jest zabawnie, jak ma wzruszyć to wzrusza. Bawiłem się kapitalnie, zupełnie zapomniałem że jestem starym koniem który powinien to oglądać ze sporego dystansu. I to jest zajebiste uczucie. 9/10. A co :)

Odpowiedz
Siódmy syn - trochę to wygląda jak druga po Rycerzach z Tir-Na-Nog (oprócz mnie kojarzy ktoś z Polsatu?) próba osadzenia formuły Power Rangers w średniowiecznej Europie. M.in. Jeff Bridges więzi w podziemnym kuble średniowieczną Ritę Odrazę. Nawet jeden z minionów Rity w finale powiększa się, ta zaś zmienia się w wywernę z dredami. Trochę bajka dla starszych dzieci. Jeff Bridges (mówiący śmiesznym głosem) i główny lead mają za towarzysza jakiegoś ogra. Raczej nienajgorsze, ale do wybitności BAAARDZO daleko. Można puścić do obiadku w tle.

Pochwalę za to ukazanie multikulti.  Oczywiście w dzisiejszym amerykańskim filmie fantasy opartym na dawnej Europie nie może być jedynie białych i w stolicy jest mnóstwo POC, jednak twórcy trochę posiedzieli nad tym. Gdyż Azjaci mają te talerzowate kapelusze, a Afrykanie wyglądają jak z Orszaku Trzech Króli, co sugeruje że to imigranci/turyści/kupcy. I każdy z minionów nie będącym białym ma nawiązanie do swej rodzimej kultury. A potem Gregory i Tom wspólny quest mają w Imperium Osmańskim.

5/10


Ostatni smok: Kiedyś to było. Etos rycerski i zero grzeszenia. Teraz nie ma czasów - powtóreczka. Niecodzienny widok, gdy głównym złym jest koleś, który wygląda jak rodzony comic relief (ruda chłopska czupryna, głupawy wyraz gęby). I co lepsze - to działa. Einon to kawał bladysyna. Pochwalę castingowców, bo chłopak grający młodego Einona niemal dokładnie wygląda jak Thewlis. Sam film to całkiem fajna przygodówka o ponadczasowych wartościach. Quaid jako szczerze honorowy rycerz traktujący serio dawny etos daje radę i wierzy się w jego rozterki. Czego nie spodziewałem się po latach, to że nawiązano do religii chrześcijańskiej i tego, że smoki muszą zasłużyć na pójście do nieba. I mowa Draco o zniknięciu duszy i strachu przed śmiercią daje do myślenia. Draco na maksa komputerowy i projekt smoka nigdy do mnie nie trafia, ale nadrabia urokiem Seana Connery'ego, który prócz bycia dystyngowanym dżentelmenem, to kawał kluczącego cwaniaka (ale wciąż o złotym sercu). No i to czasy, gdy taki Draco był jedynym cyfrowym koszmarkiem, a reszta to ładna analogowa szkoła z plenerami i faktyczną kaskaderką (i parę ujęć cuchnącej mordy smoka wykonano animatronicznie), gdzie fajnie to się ogląda. 

8/10

Odpowiedz
(21-02-2023, 20:04)OGPUEE napisał(a): Ostatni smok: Kiedyś to było...

Też ostatnio oglądałem i to dwa razy z dzieciakami, bo leciał w sobotę i niedzielę. Film jest dość brutalny ale pomijając kwestie PG, ogląda się to super. Każda z postaci jest zajebiście umotywowana. Złol to nie złol z wyglądu tylko istotnie jest złym skvurwysynem i wszystko, co robi jest po prostu złe, bo ten koleś jest zeżarty przez zło. Doskonała scena obrazująca złola? Ubicie ojca w kopalni i tekst "Śmierć jest wybawieniem". Nosz, ja proszę, takiej prostoty to ja oczekuję w kinie!
Do tego dochodzi sam smok, który jest dobrym do szpiku kości: jak ma szansę ubić rycerza to sam od siebie daje mu szanse, i to trzy z rzędu, bo wierzy w kolesia. A jak już łączą siły, to się po prostu wszystko klei i gewerken jak trzeba.

CGi momentami wiadomo, stare - ale i tak daje radę. Fajna robota to moment, jak Bard ustaje na skale, która okazuje się być smokiem. W ogóle, jest tam dużo złota i serca.

Ode mnie też Ósemka! :D
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
Film lada dzień wychodzi w 4K - just sayin' ;)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(21-02-2023, 20:04)OGPUEE napisał(a): Draco na maksa komputerowy i projekt smoka nigdy do mnie nie trafia, ale nadrabia urokiem Seana Connery'ego, który prócz bycia dystyngowanym dżentelmenem, to kawał kluczącego cwaniaka (ale wciąż o złotym sercu). No i to czasy, gdy taki Draco był jedynym cyfrowym koszmarkiem,


Żartujesz? Fajnie wyglądał wtedy i fajnie wygląda teraz. Chcesz prawdziwy koszmar? Włącz se Mortal Kombat.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
OK, trochę źle się wyraziłem. Koszmarek bardziej pisałem ironicznie (w nawiązaniu do obecnej komputerozy w kinie, często fatalnej - patrz MCU). I masz rację, iż były dużo gorsze efekty cyfrowe z tamtych czasów, a nawet później.

I jak pisałem dużo w tym zasługi Connery'ego, który jak czytałem później, miał prymitywny mocap i dzięki temu postać jest z krwi i kości.

Odpowiedz
(22-02-2023, 00:58)shamar napisał(a): Żartujesz? Fajnie wyglądał wtedy i fajnie wygląda teraz. Chcesz prawdziwy koszmar? Włącz se Mortal Kombat.

Albo sequel


A wiecie co jest najgorsze? "Ostatni smok" ma jeszcze trzy (sic!) prequele.
Ostatni z 2020 roku z Heleną Bonham Carter jako smoczycą



Podobno mają kręcić szóstą część.

Odpowiedz
Już szósta? A ostatnia była dwa lata temu?! Matko, ludzie to potrafią doić nawet pomysły, które są w pełni autonomicznym zamkniętym dziełem (inny koronny przykład to Highlander).

I faktycznie shamar ma rację - na tle młodszych kuzynów Draco naprawdę trzyma się. 

Odpowiedz
Ej, ale dlaczego nikt jeszcze nie wspomniał, że w tym filmie grała Dina Meyer?! I to w swoim prime time. Skandal!
Do dzisiaj nie wybaczyłem Verhoevenowi, że uśmiercił jej postać w "Starship Troopers".
[Obrazek: MV5BYTgwZTY0MWItNjBjYi00ZDYzLWFiMTktZTM3...w._V1_.jpg]

[Obrazek: dina_meyer.jpg]
[Obrazek: 81d2f6515e0f8b398064a67d547ba3d7a1ff373e.png]
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
(22-02-2023, 02:24)Kwasiboromir napisał(a): Albo sequel


Ale te wszystkie kontynuacje to chyba knoty na DVD za 1000 dolarów są :)


[Obrazek: the-warriors__300_427.jpg]


The Warriors (1979)

Walter Hill? Myślę se, będzie dobrze. Nawet czytałem jakieś pozytywne opinie. Ale to straszna ramota. Może film swoich czasów? Ale mało poważny. A te gangi jakby wyciągnięte z komiksu (SIC!) i niektórzy członkowie - śmieszą.

4/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Czy ty w ogóle rozumiesz pojęcie konwencji? To nie miał być poważny film tylko właśnie taki komiksowy blockbuster. Przecież gangi nie mają takich zjazdów xD. Typie, jeżu…
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Serio? Komiksowe wstawki w filmie nie naprowadziły mnie, że to "film w konwencji".
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Jerry Maguire (powtórka po latach, bom nie pamiętał)

Przymiotnik "nieznośny" w pełni oddaje istotę filmu. W mierną, banalną historyjkę wrzucono gromadę irytujących, durnych, krzykliwych postaci. Dosłownie każdy bohater zachowuje się tutaj, jakby postradał zmysły i cierpiał na umiarkowane/znaczne upośledzenie. Nigdy nie przepadałem za Cruisem i nie znoszę, kiedy szarżuje na ekranie; jako tytułowy Józio miał być zapewne przebojowym, ekstrawertycznym agentem sportowym zarażającym innych pasją i dobrą energią. Efekt? Żenujący, histeryczny, sprawiający wrażenie nafukanego typek, któremu nie chce się kibicować zarówno w poczynaniach zawodowych, jak i życiu osobistym, czyli romansie z bladą Bridget Jones (zero chemii i wyładowań elektrycznych między Tomem i Renée).

Ucieleśnieniem wszechobecnej nędzy i gównianą wisienką na szczycie fekalnego tortu jest oczywiście Cuba Gooding Jr. jako Rod Tidwell - nieśmieszny, hałaśliwy i denerwujący (jak i cały film) dureń. Jedyny zabawny motyw związany z Jerrym M. to Oscar za rolę drugoplanową dla wyżej wymienionego - facet pokonał Nortona (Lęk Pierwotny) i Macy'ego (Fargo). Humorystyczy akcent, acz z rodzaju tych smutnych (śmiech przez łzy). Cóż, przynajmniej otrzymaliśmy emocjonalną, szczerą i przeuroczą przemowę po odebraniu rycerzyka - zawsze coś.

Nic tu nie zadziałało, absolutnie fatalny twór, zmarnowane dwie godziny, 2-3/10. Cameron Crowe "zrehabilitował" się kilka lat później znakomitym Almost Famous, za co ma u mnie dozgonny szacunek.

Odpowiedz
The Miracle of Morgan's Creek - Chyba zostaję fanem screwball comedy, bo to kolejny tego typu film, który mnie urzekł. Uwielbiam to tempo karabinu maszynowego, kwieciste, właściwie niemożliwe do przetłumaczenia dialogi, absurdalny humor, który pewnie w większości nowszych filmów by mnie odrzucił, tutaj ma niesamowity urok i sprawiał, że rechotałem właściwie przez cały seans. Perełka. 9/10

Odpowiedz
A It's a Mad mad world widziałeś?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Bringing Up Baby - taki bardzo udany klasyk gatunku

No i It Happened One Night - też spoko, a historycznie przypisuje mu się rolę prekursora
.

Odpowiedz
Z nieco młodszych, ale w podobnym stylu polecam "What's Up Doc?" Bogdanovicha

Odpowiedz
Odpowiadając czy widziałem: nie, nie, nie i również nie :) Mam na liście sporo pozycji, a widzę że na Criterionie jest prawie cały Sturges, to jego będę łykał, bo podobno sporo jego filmów w takim stylu i na tym poziomie.

Odpowiedz
[Obrazek: 71FYfncKBlL.jpg]

Soylent Green (1973)

Nawet współczesny film, patrząc na to, co odpierdalają dziś eko-wege-terroryści-oszołomy. Oraz oczywiście koncerny i możni świata.
I całkiem niezły ale... boleśnie marnujący potencjał, bo to taka miniaturka a tu jest materiału na 2 a nawet na 2 i pół godziny. Swoją drogą, finalny twist przewidywałem trochę inny.

6/10

PS: przydałby się dobry rimejk. Dobry tzn. taki, który nie byłby nowomodą nawalony akcją.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Pamiętam tego klasyka. Dobry kryminał ubrany w szaty post-apo i z tą świetną sceną w umieralni.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,947 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,668 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
7 gości