Krótka piłka, czyli mini-recenzje
Year of the Dragon

Powtórka po latach i nie wiem, co myśleć. Na pewno Mickey Rourke odgrywa tu jedną ze swoich najlepszych ról. Wciela się w postać nowojorskiego gliniarza polskiego pochodzenia, który za nic nie przeprasza. Rasista, szowinistyczna świnia, nieprzekupny skurwiel. Chodzący ideał biało-słowiańskiego mężczyzny. 10/10. Z drugiej strony sam film całościowo wydaje się upośledzony. Ma zajebisty momenty, ale w wielu długich fragmentach wymaga poprawek. Scenariusz Stone'a i Cimino aż prosi się o lepszą reżyserię, lepszą muzykę i zdjęcia. Gdyby tylko kręcił to Michael Mann, wyszłoby arcydzieło. Tak czy siak, uważam, że trzeba obejrzeć, aby wyrobić sobie opinie. Daję naciągane 7/10.

[Obrazek: s-l1600.jpg]

Odpowiedz
Ghosted


No dobra.. jeśli ktoś chce się cieszyć filmem w trybie na full, nie powinien oglądać trailera ani czytać niczego co dalej napiszę. Nie są to może wielkie "odkrycia" ale jednak chyba byłoby najfajniej to oglądać "na czysto".




Inspirację łatwo wskazać - "True Lies" :) Tylko Arnolda Schwarzeneggera gra Ana de Armas. Do tego może.. trochę "Miłość, szmaragd i krokodyl". A jedna scena jest jakby wyciągnięta z Quantumanii (serio :)

No i jak ktoś stwierdził ze Ana de Armas i Chris Evans mieli fajną chemię w "Knives Out" - tutaj w zasadzie opiera się na tym cały film. Pojawia się też Adrien Brody który niedawno grał męża Any w "Blonde". Tutaj z kolei w roli czarnego charakteru wyjętego żywcem z Bonda (w pewnym sensie nawet dośc konkretnie podobny do Javiera Bardema w "Skyfall" :p).
Generalnie gdy film jest zwariowaną komedią akcji radzi sobie najlepiej. Mam wrażenie że ktoś tutaj spełnił swój fanowski sen na temat co by było gdyby Czarna Wdowa jednak była dziewczyną Kapitana Ameryki ? :p Jest tutaj też kilka dość.. ciekawych.. cameo.
Próbuje się to jednak łączyć z poważniejszymi tonami i zbudować  pełniejszy obraz głównej bohaterki. Nie wychodzi to strasznie źle ale też niestety nie jest to umiejętnie splecione ze sobą, wyraźnie tempo i fun w pewnym momencie opadają. Ma to być też chyba chwila wytchnienia przed finałem.. .Ale..
Startu do "True Lies" to oczywiście nie ma jednak.. całkiem przyjemne. Ode mnie 7/10.

Odpowiedz
Jak Ty dajesz 7/10, to reszta forum już wie, że to pewnie realnie dziełko w okolicach 3-4/10, maks :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
A może nawet 2/10 :p

Odpowiedz
Buffy postrach wampirów (1992)

Pamietalem, że to było kiepskie ale nie aż tak. To jest k... fatalne, jeden z najgorszych filmów świata. Zagadką są więc 2 rzeczy: co tu robią Hauer i Sutherland, oraz jak na kanwie tego filmu powstał serial?

Plusy? No aktorka jest lepsza niż w wersji serialowej.

2/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Od tego filmu z Evansem i Aną odstraszył mnie już sam wyjątkowo leniwy plakat robiony za $2, mimo, iż na ogół jestem zwolennikiem zasady nie oceniania książek po okładce.

Moonstruck (1987)

Romansidło, ale z tych niepozbawionych swego wdzięku. Fabularnie nic wielkiego, ale kluczem sukcesu są przyzwoicie rozpisani i zagrani bohaterowie oraz interakcje między nimi. Te wszystkie relacje przedstawione są zaskakująco wiarygodnie i bez nadmiaru sacharyny. Scenariusz składa się na kilka wątków, choć jak dla mnie głównym bohaterem jest Nowy Jork. Tak pięknie sfilmowane miasto widziałem jedynie u Woody'ego Allena w "Manhattanie".

Miałem mały problem z grą Cage'a, bo z początku zbędnie przeszarżował, ale im dalej w las, tym jego kreacja staje się bardziej stonowana, co można pewnie uzasadnić wpływem uroku Cher :) Do tego jeszcze Cage i Danny Aiello jako bracia od jednej matki to raczej chybiony casting. Pomijam zbyt wielką różnicę wiekową, bo aż tak tego nie widać, ale oni kompletnie nie są do siebie podobni pod żadnym względem.

7/10

Odpowiedz
(23-04-2023, 02:53)shamar napisał(a): Buffy postrach wampirów (1992)

Pamietalem, że to było kiepskie ale nie aż tak. To jest k... fatalne, jeden z najgorszych filmów świata. Zagadką są więc 2 rzeczy: co tu robią Hauer i Sutherland, oraz jak na kanwie tego filmu powstał serial?

Plusy? No aktorka jest lepsza niż w wersji serialowej.

2/10


Nie widzialem tego filmu pewnie z 25 lat, ale wspominam jako arcydzielo w swojej klasie. Poza tym, ta scena:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Żywot Briana - tego dnia wybuchło powstanie wielkanocne proklamujące niepodległość Irlandii do Brytoli. Więc wobec tego spóźniony film wielkanocny (nawet rozważałem rozszerzyć maraton wielkanocny na cały kwiecień, ale dałem se spokój). Produkcji brytyjskiej, by uświadomić Irlandczykom ile im zawdzięczają. Trochę wstyd, że dopiero teraz nadrabiam. Nie muszę mówić, że dziś nie powstałby - jeden z Trzech Króli ma blackface, postać Stelli, sporo pocisków w stronę Żydów (jak matka Briana podczas sprzątania areny z trupów zabiera całą rękę z pierścieniem czy sprzedawca kamieni czy żydowski rasizm w strefie dla ukrzyżowanych). Praktyczny każdy żart trafny i pełen trafnych spostrzeżeń społecznych np. rzymska okupacja jest zła, ale... Mnie rozwalił poranek dziecięcy rzymskiej areny. Widać również wiekszy budżet - są wierzchowce :). Z pełnometrażowych Monty Pythonów to bardziej trafia do mnie Święty Graal i esencja ich humoru bardziej odczuwalna. Ale ten też warty obejrzenia.

8/10

Odpowiedz
Ja jestem chyba odporny na humor Pythonów, albo za stary, albo za mało bystry, żeby mnie bawił, nie wiem. Wybierzcie sobie z tych możliwych powodów, co wam najlepiej pasuje.

W każdym razie jakoś tak w zeszłym roku obejrzałem wreszcie tego "Świętego Graala" i nie zrobiło na mnie specjalnego wrażenia. Śmiechnąłem solidnie na scenie z zagadkami na moście, ubawił mnie święty granat ręczny, szturm Lancelota na zamek i trochę oblężenie tej francuskiej twierdzy, ale tak to przez większość filmu siedziałem z kamienną twarzą, a żarty Pythonów odbijały się ode mnie jak od ściany :/

Odpowiedz
Scena z królikiem trojańskim śmieszy mnie niezmiennie.



Dla mnie Święty Graal > Żywot Briana.
Captain Obvious

Odpowiedz
Graal i Brian to dla mnie dziesięćnadziesięć, najlepsze komedie w historii. Odrobinę mocniej kocham Artura i jego zgraję, ale obydwa filmy uważam za wielkie dzieła. Graal jest śmieszniejszy, ale nierówny (zamek dziewic odstaje); przypomina też bardziej zbiór skeczy niż pełnoprawną fabułę. Brian pod tym względem wygrywa bardziej dopieszczonym scenariuszem i kilkoma mądrymi spostrzeżeniami na wiadome tematy.

Odpowiedz
Ja kocham absolutnie wszystkie 3 *** Pythonów ("And Now for Something Completely Different" nie liczę, bo to bardziej komplikacja "The Best Of", niż pełnoprawny film), jednak najwyżej stawiam Brajana. W dużej mierze za sentyment, ale także za aktualność gagów. Im jestem starszy tym jedynie bardziej zyskuje w ocenie.

Odpowiedz
Coś mi tam biegało cały ten czas po głowie ale dopiero dzisiaj sobie przypomniałem - jest chyba konkretny powód dlaczego główna bohaterka "Ghosted" tak bardzo przypomina Black Widow. Otóż pierwotnie miała ją grać.. Scarlett Johansson :p

https://filmozercy.com/wpis/scarlett-johansson-i-chris-evans-zagraja-w-romantycznym-widowisku-akcji-od-apple

https://filmozercy.com/wpis/ana-de-armas-zastapi-scarlett-johansson-u-boku-chrisa-evansa-w-ghosted

Odpowiedz
Ghosted (2023)

Czytam w recenzjach, że ten film jest połączeniem Notting Hill z Prawdziwymi Kłamstwami, a mi pierwsze co przyszło do głowy oglądając tę produkcję, to Wybuchowa Para. I Ghosted przegrywa z tą równie mało ambitną, ale znacznie bardziej uroczą produkcją. Moim zdaniem nie działa główna rzecz, która powinna i niektórzy tutaj pisali, że działa: chemia między głównymi bohaterami. Tej praktycznie brak, a okoliczności poznania, z późniejszą randką i mega creepy zachowaniem Evansa (selfie) jest tak odpychające, że aż nie chce się mu kibicować. Poza tym nazwijcie mnie mizoginem, ale ja po prostu nie kupuję dzisiejszego "kobiecego" kina akcji, gdzie Ana de Armas (168 cm, 55 kg) kopie tyłki dwumetrowym kingkongom. Niech sobie strzela z precyzją 3x lepszą niż przeciwnicy, niech wykorzystuje zwinność, ale qrva nie udawajmy, że taka kruszynka ciosem ręką albo z dyńki powali postawnego mężczyznę.

Tom Cruise i Cameron Diaz zrobili to 3x lepiej. Nie mogę dać więcej niż 5/10.

Jedna z gorszych ról Brody'ego. Niemal kreskówkowy villan.

Odpowiedz
Ja z kolei zdążyłem przejrzeć ileś recenzji filmu w którymś momencie widzę ten zarzut o brak chemii i nie wiem o co cho :) w pierwszej częsci filmu jest romans i moim zdaniem wszystko gra, w drugiej - kapitalne kłótnie które film niosą. Dopiero potem coś tutaj zaczyna zgrzytać gdy właśnie brakuje kłótni. To co "zostaje" jest letnie przy tych kłótniach :p

Może ja coś źle widzę ale jak dla mnie chemia tu jest :p


Właśnie zachowanie Evansa jest ciekawe, bo on jest całkowitym poczciwcem i porządnym chłopem a jego zachowania są odbierane jako creepy choć on szczerze nic złego na myśli nigdy nie miał - można wręcz powiedzieć że jest przesadnie uczuciowy i romantyczny - niemniej jednak kobiety oceniają go zamiast go po prostu poznać (jak zresztą zrobi bohaterka).
To jest całkiem niegłupie ;)

Odpowiedz
(24-04-2023, 21:55)ugh napisał(a): Nie mogę dać więcej niż 5/10.

Mówiłem? Mówiłem, kurwa? :D
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Nope. Dawałeś max 4

Skucha ^^

Odpowiedz
(24-04-2023, 22:16)Rozgdz napisał(a): Właśnie zachowanie Evansa jest ciekawe, bo on jest całkowitym poczciwcem i porządnym chłopem a jego zachowania są odbierane jako creepy choć on szczerze nic złego na myśli nigdy nie miał - można wręcz powiedzieć że jest przesadnie uczuciowy i romantyczny - niemniej jednak kobiety oceniają go  zamiast go po prostu poznać (jak zresztą zrobi bohaterka).
To jest całkiem niegłupie ;)

Ale tak to właśnie jest z creepami. Są poczciwi, (zazwyczaj) niegroźni i nie wiedzą, że ich creepy zachowania są creepy. Główny mój zarzut to rzecz jasna selfie (kamą - mega ciulate zachowanie) i późniejsze zostawienie pannie 10+ wiadomości przy jej braku odpowiedzi. I te rozkminy, że może nie ma "international call plan", gdzie on jej pisał na komunikator wymagający dostęp do neta. Mi po prostu główny bohater przez pierwsze 20 minut wydawał się żenujący i zyskał dopiero wtedy, gdy zaczął kopać tyłki. 

Być może dziś kino nie potrafi sprzedać "uczuciowych romantyków" i ci skończyli się na Hugh Grancie w Notting Hill. Evans w tym filmie jest creepy i mega agentka jaką gra Ana spuściłaby go w kiblu raz dwa. Nie widzę ani jednego powodu dlaczego miałoby jej na nim zależeć.

Odpowiedz
No tak, ale właśnie go poznajemy trochę, "jesteśmy" z nim, zresztą nie tylko my. Wysyła te wiadomości ale na randce się "sprawdził", dziewczyna była nim zachwycona pod każdym względem. Jak wysłał te wiadomości (ponieważ spotkał najcudowniejszą kobietę w swoim życiu:) to znaczy że na tej randce przez tyle godzin był mniej interesujący, słodki i uroczy? No.. nie :p
A fotkę zrobił aby zatrzymać ten moment a nie aby się np chwalić przed kumplami jaką laskę zaliczył.

Mogłoby jej na nim zależeć np dlatego bo ratował jej życie narażając własne, opiekował się nią gdy była bezbronna i był gotów narażać życie dla swojej rodziny.

Możemy zobaczyć w filmie że ten gościu jest naprawdę w porządku.

To raczej Ana de Armas jest beznamiętną maszyną do zabijania i wykonywania misji, gotową poświęcić każdego i z kopą trupów na koncie, która chciałaby relacji z kimś takim jak kaktus. I przez mały kryzys impulsywnie pakuje się w romans z Evansem. A Evans właśnie jest odwrotnością kaktusa (i Any ;)

Odpowiedz
(23-04-2023, 17:41)Bucho napisał(a): Nie widzialem tego filmu pewnie z 25 lat, ale wspominam jako arcydzielo w swojej klasie. Poza tym, ta scena:


No. To miało być chyba śmieszne. Aż sprawdziłem budżet. I ten SZMELC kosztował 7 milionów USD. Przy czym, taki "Lost Boys", wyglądający z 10 razy lepiej (chyba, bo też dawno oglądałem) to 8,5 miliona.

(24-04-2023, 15:57)al_jarid napisał(a): Ja jestem chyba odporny na humor Pythonów,


How dare u.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,967 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,787 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,197 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,711 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,155 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości