Krótka piłka, czyli mini-recenzje
(24-04-2023, 23:33)Rozgdz napisał(a): No tak, ale właśnie go poznajemy trochę, "jesteśmy" z nim, zresztą nie tylko my. Wysyła te wiadomości ale na randce się "sprawdził", dziewczyna była nim zachwycona pod każdym względem.

Daj spokój. Agentka CIA, która na luzaku pokonała go w biegu po schodach, chciała zaruchać i zaruchała. Ot taki kobiecy James Bond. On pod żadnym względem nie zrobił na niej ważenia. A to jest niezbędny składnik, żeby mężczyzna miał szansę z kobietą na coś więcej.


Cytat:Jak wysłał te wiadomości (ponieważ spotkał najcudowniejszą kobietę w swoim życiu:) to znaczy że na tej randce przez tyle godzin był mniej interesujący, słodki i uroczy? No.. nie :p

Noo... tak. On po jednej randce mówił rodzinie, że to ta jedyna. Ktoś powie, że romantyk, ja mówie, że niedoświadczony z kobietami creep.

Cytat:A fotkę zrobił aby zatrzymać ten moment a nie aby się np chwalić przed kumplami jaką laskę zaliczył.

Po czym ustawił tę fotkę jako tapetę na telefonie:) Creep jak wuj.

Cytat:Mogłoby jej na nim zależeć np dlatego bo ratował jej życie narażając własne, opiekował się nią gdy była bezbronna i był gotów narażać życie dla swojej rodziny.

Bo Chris Evans świetnie się sprawdza w kinie akcji, ale jak połączy się go z kinem romantycznym to wychodzi dramat. Koleś po prostu nie pasuje jako zagubiony creep i było to widać, gdy nagle przestał być zagubiony i kopał tyłki.

Cytat:Możemy zobaczyć w filmie że ten gościu jest naprawdę w porządku.

Później tak. Bo kopał tyłki i się jej stawiał. Był zupełnie innym gościem niż w pierwszych 20 minutach, które rzekomo miały ich do siebie zbliżyć.

Odpowiedz
Air to tutaj czy film ma swój temat?

Napisane dla was na moim RMX3363 przy użyciu Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
Dream Lover - czyli ten, gdzie Mädchen Amick prezentuje się z najlepszej strony. Kurde, był potencjał na świetny film: zwłaszcza fabularnie są niedostatki, bo rozkręca się to wszystko bardzo fajnie i aż mi głowa kipiała od pomysłów w którą stronę można pociągnąć taką historię, niestety ciekawe wątki kończą się po dwóch zdaniach, a całość skręca w banalnie sensacyjną, przedramatyzowaną stronę. Poza tym mamy tutaj karkołomny, wieloletni plan kobiety opierający się na zbyt wielu niepewnych założeniach, że aż nie kupuję tego, że ktokolwiek w prawdziwym świecie mógł to zrealizować. Realizacyjnie zaledwie ok, aktorsko też nic wybitnego, powiedziałbym nawet, że główna para mogłaby być obsadzona lepiej, zwłaszcza facet, Amick ok, ale taką rolę mogłaby zagrać każda kinowa seksbomba. Niestety zaledwie 5/10

Odpowiedz
Przeca jest cały początek jak Sadie jedzie samochodem i rozmawia z szefową na że jej życie jest puste i staje na tym żeby na razie nie szalała ("no big moves") tylko kupiła sobie roślinkę :p Jedzie kupić roślinkę (gdzie mamy całą tą metaforę z roślinką, jakiej potrzebuje) i wychodzi że w zasadzie każda roślinka jest tutaj skazana na śmierć bo tak mało uwagi jest jej w stanie poświęcić. Ewentualnie roślinka plastikowa albo kaktus. I poznaje Cole'a. To on ją zagaduje (nie ona jego). Spędzają razem czas gdzie też mówią o relacjach międzyludzkich (i tu się też pojawia kaktus :). Potem ona sobie mówi że nie powinna ("no big moves") ale jednak wraca .

Wątek Sadie jest podsumowany przesłuchaniem na wykrywaczu kłamstw gdzie Cole zarzuca jej że się boi otworzyć na relacje międzyludzkie. I oczywiście że zrobił na niej wrażenie bo sama mu to powiedziała gdy już była na niego wkurzona :p I że powiedziała mu rzeczy których nie powiedziała jeszcze nikomu. Warto słuchać co postacie mówią w filmie ^^ I cały czas jeśli chodzi o postać Sadie pokazuje się widzom że to jest postać zamknięta na jakiekolwiek bliższe relacje.

Cole zawsze gdy trzeba podjąć jakąś decyzję albo coś zrobić wybiera te właściwe rzeczy nie zważając na siebie gdy to się wiąże z faktycznym niebezpieczeństwem. Nawet ten wyjazd do Londynu jest u niego "przełamaniem się" ze względu na dziewczynę, bo on przecież sam nigdzie nie wyjeżdżał. Natomiast Sadie dopiero na wyspie wychodzi z trybu "maszyny" ale jednak uważa to za błąd i w sumie zmiana postaci następuje dopiero w finale.

Odpowiedz
Run Lola Run (1998)

Ktoś w Niemczech zobaczył pewne dzieło Kieślowskiego, po czym postanowił, że nakręci jego wariację w klimatach MTV. Ponownie mamy przedstawione jak bardzo drobne przypadki mogą wpłynąć na dalsze dzieje. Film jest naprawdę sprawnie skręcony i ogląda się niczym rozciągnięty do pełnego metrażu teledysk z lat 90. Montaż się zgadza, kolory się zgadzają, nawet o specyficzne animowane wstawki Tykwer zadbał. Nie pogłębia zbytnio konceptu z "Przypadku", jednak co mnie to obchodzi? Jest energiczna muza, Franka Polente w żarówiasto-czerwonych włosach, 100 pomysłów reżyserskich na minutę i przede wszystkim wylewający się z ekranu blichtr późnych najntisów.

Do czego się przyczepić? Uważam motyw Loli wywierającej wpływ na życie mijanych w sekundę osób za naciągany. Jeszcze z tym rowerzystą jestem w stanie to kupić, ale by matka z dzieckiem czy pracownica banku po drobnym zetknięciu ze spieszącą się dziewczyną miały mieć po trzy zupełnie inne drogi życiowe? Jakoś nie potrafię w to uwierzyć.

8/10

Odpowiedz
WYJĘTY SPOD PRAWA JOSEY WALES

Brak słów, jaki dobry to film. Eastwood ma tu w oczach mrok i zawziętość ze swoich najlepszych ról. Dialogi mistrzostwo świata, scenariusz wymiata. No wybitny western z roku 1976.

10/10




Odpowiedz
The Jack Bull - mało znany western z 1999 roku wyprodukowany przez HBO dla telewizji . Cusack gra tu hodowcę koni, który wchodzi w konflikt z lokalnym landlordem. Zaczyna się niewinnie, od zablokowania szlaku handlowego i nałożenia myta. Potem jednak podarowane w zastaw 2 ogiery zostają przez wrogą ekipę zmasakrowane. Cusack postanawia zaskarżyć działalność gościa, ale odbija się od miejscowego sędziego (wolne sądy ;)). Bierze więc sprawy w swoje ręce i eskaluje konflikt.

Bardzo spoko film, podejmuje on też trudne tematy prawne i moralne - tam, gdzie zawodzi władza, tam zaczyna się zemsta. Tyle, że w zemście tej wymagana jest pewna doza odpowiedzialności. I tutaj postać Cusacka w pewnym momencie kreślona jest jako potencjalny czarny charakter historii. Ostatni akt to westernowy dramat sądowy, rzadko widywany na ekranie. Nic więcej nie napiszę, bo warto obadać samemu. Na Maxie pewnie jest wiele takich perełek.

Zadziwiające jest, że HBO zgromadziło wówczas przed kamerę kilka mocnych w tym czasie nazwisk - oprócz Cusacka jest też Goodman, Miranda Otto, a nietypowego złola gra L.Q. Jones czyli właściwie westernowy weteran. 

8/10

[Obrazek: jb5.jpg?w=736]
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(29-04-2023, 08:29)Kryst_007 napisał(a): Run Lola Run (1998)

Ktoś w Niemczech zobaczył pewne dzieło Kieślowskiego, po czym postanowił, że nakręci jego wariację w klimatach MTV. Ponownie mamy przedstawione jak bardzo drobne przypadki mogą wpłynąć na dalsze dzieje. Film jest naprawdę sprawnie skręcony i ogląda się niczym rozciągnięty do pełnego metrażu teledysk z lat 90. Montaż się zgadza, kolory się zgadzają, nawet o specyficzne animowane wstawki Tykwer zadbał. Nie pogłębia zbytnio konceptu z "Przypadku", jednak co mnie to obchodzi? Jest energiczna muza, Franka Polente w żarówiasto-czerwonych włosach, 100 pomysłów reżyserskich na minutę i przede wszystkim wylewający się z ekranu blichtr późnych najntisów.

Do czego się przyczepić? Uważam motyw Loli wywierającej wpływ na życie mijanych w sekundę osób za naciągany. Jeszcze z tym rowerzystą jestem w stanie to kupić, ale by matka z dzieckiem czy pracownica banku po drobnym zetknięciu ze spieszącą się dziewczyną miały mieć po trzy zupełnie inne drogi życiowe? Jakoś nie potrafię w to uwierzyć.

8/10
Ja to oglądałem w klasie w ramach zajęć z języka niemieckiego. Ale wspomnienia!

Napisane dla was na moim RMX3363 przy użyciu Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
w ostatnim czasie obejrzałem dwa dramaty oparte na faktach.

Still Allice w reżyserii Glatzera z roku 2014.

Nagrodzona Oscarem dla Julian Moore historia kobiety, która odkrywa w wieku 50 lat że cierpi na Alzhimera. Opowieść o tym, jak rodzina i jej bliscy zmagają się z wiadomością o takiej wadze. Film nie exploruje choroby, skupia się na "kamieniach milowych" jako kolejnych stadiach i zasadniczo jest tylko rysem biograficznym. Ponieważ grają tam Baldwin i Moore, czyli dwójka aktorów których trawię w stopniu minimalnym, miałem opory aby w ogóle to obejrzeć, a że pilot był daleko... no i poszło. Narracyjnie film jest spięty świetnie. Skoki czasowe czasami ogromne ale reżyser nie daje się zgubić i płynność jest zachowana. Moore jako Alice jest co najmniej świetna - może to rola nie na Oscara, ale wyciska z Alice to co najważniejsze i momentami jest po prostu genialna w swoim minimaliźmie. Zasadniczo wszelkie środki w tym filmie, tak reżyserskie jak i aktorskie są ograniczone do minimum i to się sprawdza.

6,5/10

Elegia dla bidoków w reżyserii Howarda z roku 2020

W ostatnim czasie dobry, głęboki i szczery film obyczajowy to rzadkość. Albo skręcają twórcy w lewo, albo powstają jakieś wiksy. Mało jest w kinie kina prostego. ELegia... takim filmem jest. Rozpisana na trzy pokolenia historia gościa, który dorastając w ciulowej okolicy i ch0jowej rodzinie wychodzi na prostą za sprawą swojej babci. U Howarda nawet film o gotowaniu wod byłby dobrze zmontowany i zagrany więc tutaj poziom jest. Jest to ładnie nakręcone, okraszone muzyką Zimmera, świetnie zmontowane i jeszcze lepiej odegrane. Jak patrzę że Glenn Close była nominowana do Razzie Awards, to mnie tam normalnie wuj strzela, bo jej rola jest porażająco zajebista. Adams jest jeszcze lepsza.

Nie ma w tej historii twistów ani jakichś dram z czapy. To krótkie spojrzenie na dwa okresy w życiu młodego faceta, wciąganego przez bagno w jakim dorastał. I prostota tej historii a także szczerość ma tę siłę, która działa.

7,5/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
[Obrazek: swampthing1982.jpg]

Swamp Thing (1982)

Napisałbym, że to wpadka Cravena. Że to straszny kicz z fatalnymi dialogami. Że aktorstwo jest kiepskie. I to wszystko byłaby prawda ale... później nadeszła kontynuacja,

The Return of Swamp Thing (1989), i jest to znacznie, znacznie gorsze, prawie w każdym aspekcie. Po prostu fatalne. Jeden z najgorszych filmów świata. Z jednym małym wyjątkiem: design Swampa jest o wiele lepszy niż w jedynce, gdzie ten gumowy kostium momentami najzwuczajniej odstawał od ciała aktora.

1 - 4/10
2 - 2/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Girlfiend from Hell (1989)





Kurde, to jest tak głupie że w sumie nie ma sensu dokładniej opisywać. Diabeł jest kobietą i opanowuje ciało pewnej niezgułowatej dziewczyny. No i się dzieje :p
Jest to zrobione po prostu z ogromnym serduchem i funem. Bawiłem się świetnie, śmiałem się z durnych żartów i chyba się zakochałem w uroczej diablicy (Liane Curtis).
Jak na film o którym w życiu nie słyszałem i trafiłem przypadkiem - duże zaskoczenie dla mnie. 
7,5/10

Odpowiedz
[Obrazek: the-munsters-2022-netflix-review-1200x675.jpg]

Munsters (2022)

Zombie był tu scenarzystą, Zombie był tu reżyserem. Zombie ponoć wydał na to, co najmniej, 9 milionów. Zombie jest już chyba skończony.

Prawdziwy koszmarek, wyglądający jak ciut droższy teatr TV.
2/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Blow out (1981): Travolta jako dźwiękowiec niskobudżetowych horrorów, spisek rządowo-polityczny w tle i słodka aż do przesady Nancy Allen. Czego chcieć więcej? Podczas nagrywania postsynchronów Travolta przypadkowo rejestrowe wypadek polityka - okazuje się, że wypadek nie był wcale wypadkiem. Sztos film z genialną końcówką, 9/10.

Odpowiedz
Shotgun Wedding (2023) - Serio nie wiem, po co Lopezce takie filmy "na starość". Chyba tylko po to, aby w obowiązkowej scenie pokazać widzom, że pomimo 53 lat na karku, dalej ma apetyczną figurę. Ale to by było na tyle. W tej komedii sensacyjnej leży wszystko, a najbardziej irytuje brak poczucia zagrożenia ze strony "piratów", którzy są tu niemal kreskówkowi. Akcja nie ma tempa, postaci bez wyrazu, wobec czego ciężko się tu zaangażować  i im kibicować. 3/10

Odpowiedz
The Pope's Exorcist (2023) to w sumie the best of chyba wszystkich filmów o egzorcystach, opętaniach, demonach i innych takich, przejaskrawione, przesadzone, idące w efekciarskość i jeszcze bardziej, ale... jest fajnie. To taki wysokobudżetowy odcinek Supernatural, można powiedzieć, gdzie zamiast braci walczących z demonami jest dwóch księży :) jako horror w ogóle się nie sprawdza, ale jako przygodówka grozy, gdzie przeklinają, są cycki i dużo, dużo krwi, a także naprawdę imponująca scenografia sprawdza się doskonale.
Aż w szoku jestem no, 7/10 i serduszko na ten moment.

Odpowiedz
Widziałeś ten z Hopkinsem? Pamietam, że byl dobry. Nieprzesadzony ale też nie tani I ubogi.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dzięki za polecenie Hostiles, film mega, biorę się za The Flowers of War - również z Balem.

Odpowiedz
Cytat:Widziałeś ten z Hopkinsem?
Rytuał? Tak, był całkiem spoko, ale zrobiony na poważny, niejako z szacunkiem do tematu - tutaj jest przekrój wszystkiego, od rzygania, obracania głowy, miotania po ścianach, poprzez przekleństwa, tzw. spider walk, chodzenie po ścianach i dziwne odgłosy w ścianach oraz demoniczne podszepty w tle, aż po tajemny spisek sięgający x lat wstecz, przeklęte opactwo, dosłownie piekielny ogień buchający z ziemi i papieża który własnoręcznie wertuje stare pisma by pomagać egzorcystom, a potem tworzy się cały wydział dotyczący walki z diabłem :)

Odpowiedz
The Last Emperor - po tylu Oscarach na koncie, to jednak zawód. Jest to pięknie, w starym stylu zrobiony film, w kategoriach technicznych wyróżnienia zasłużone, ale fabularnie jest bieda: tak, jakby scenarzysta nie mógł się zdecydować, czy chce postawić na polityczno-historyczną stronę opowieści, czy skupić się na uczuciach Pu Yi, przez co jest wrażenie, że jeden i drugi aspekt jest zrobiony po macoszemu. W kwestiach politycznych byłem zagubiony, a w kwestiach przeżyć cesarza miałem wyjebane, bo w ogóle nie czułem o co mu chodzi, na czym zależy w życiu. Film-błyskotka, ode mnie 6/10

Odpowiedz
A którą wersję oglądałeś?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,949 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,785 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,193 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,344 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,679 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,152 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
7 gości