Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,305
Liczba wątków: 67
(12-02-2024, 15:49)PropJoe napisał(a): Poza aktorstwem, ogólnie warto?
Przereklamowany względem estymy jaką go swego czasu obdarzono, ale tak, warto - chociażby dla trzech bezcennych sekwencji oraz swoistej życiowości postaci/wydarzeń (tj. bez hollywoodzkich upiększeń). Ale fakt, że mógłby być krótszy o te 10-20 minut.
12-02-2024, 16:27
Stały bywalec
Liczba postów: 6,804
Liczba wątków: 6
No to jakoś nie przekonaliście mimo wszystko. ;) Odkładam znowu na "kiedyś może".
12-02-2024, 17:15
Stały bywalec
Liczba postów: 13,367
Liczba wątków: 77
The Novice - wioślarska wersja Whiplash połączona z Black Swan, tak w sumie mi się ten film skojarzył. Lubię takie historie. Ta jest może niedoskonała, ale w kategorii filmów o sporcie, rzecz to kompetentna choć trochę krótka (ledwo 100 minut, a czuję że potencjału było na więcej niż 2 godziny). W roli głównej świetna Isabelle Fuhrman. Jej chłodny wzrok, determinacja i narastająca tężyzna robią wrażenie. Zdecydowanie najlepsza jej rola w życiu, lepsza nawet od znanej Sieroty.
8/10
EDIT
Na prośbę Debryka wrzucam krótki opis fabuły :) Ale serio, żyjemy w czasach IMDB i Filmwebów, wyciągnięcie skrótu nie jest chyba wyzwaniem?
Dziewczyna zapisuje się do żeńskiej drużyny wioślarek na uczelni i wpada w manię perfekcjonizmu, bo chce być najlepszą zawodniczką, którą uczelnia wystawi na ważnych zawodach. Bohaterka kolokwialnie w tańcu się nie pie..oli i stosuje wszelkie chwyty, aby osiągnąć swój cel - włącznie z okaleczeniem swojego ciała. Film przesiąknięty jest klimatem totalnej obsesji na punkcie bycia najlepszą, przekraczaniem dopuszczalnych granic i łamaniem zespołowych zasad.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-02-2024, 09:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-02-2024, 09:46 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,182
Liczba wątków: 14
Snapp, na bogów kina :/ Wy albo piszecie takie krótkie shorty, że nie wiadomo w ogóle, o czym jest film, albo w shortach wrzucacie całe recki ze spoilerami. Przeczytałem twoją wrzutę i nie wiem nic :(
Simek, nieco wyżej, wrzucił swoją krótką piłkę i bez spoilerów opisał króciutko film, swoje odczucia i nawet porównanie dał. Da się? Da!
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
15-02-2024, 09:36
Stały bywalec
Liczba postów: 13,367
Liczba wątków: 77
Debryku, proszę bardzo, krótki opis w spojlerze :) Nie mniej tytuł wątku chyba zobowiązuje, żeby recenzje były relatywnie krótkie. Prawda?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
15-02-2024, 09:46
.
Liczba postów: 27,733
Liczba wątków: 62
Czasami opisuję krótko fabułę, ale osobiście uważam, że w recenzji wcale nie jest to jakoś obowiązkowe. Wprost przeciwnie: ja nawet wolę, gdy recenzent nie tłumaczy fabuły, bo nie od tego jest recenzja: recenzja jest od przekazania wrażeń oglądającego, a do tego opis fabuły niezbyt potrzebny.
15-02-2024, 10:02
Stały bywalec
Liczba postów: 2,182
Liczba wątków: 14
Snapp, danke :)
Jak film nie ma swojego tematu to serio warto wrzucić krótki rys fabularny aby wiadomo było, ocb :)
edycja:
Society of the Snow w reżyserii Bayony, z roku 2024. Netflix
Film opowiada historię przetrwania rozbitków w Andach. Drużyna sportowa miała katastrofę lotniczą i przez 72 dni próbowali przerwać. Bayona się nie pitoli i bardzo skutecznie pokazuje znoje i trudy ludzi, którzy ten koszmar przeżyli. Realizacyjnie jet dobrze a momentami świetnie, aktorsko także no i rzecz jasna jest to akuratna ekranizacja niemal w 100% zgodna z faktami. Bardzo dobre kino i zasługuje na wysoką notę, więc 8,5/10 dam.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
15-02-2024, 10:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-02-2024, 20:22 przez Debryk.)
Stały bywalec
Liczba postów: 13,367
Liczba wątków: 77
Land of Bad - grupa Delta Force rusza w tajną misję na Filipiny. Podczas eskapady dochodzi do fuckupu i najmłodszy stażem członek ekipy, którego specjalizacją jest komunikacja z pilotami dronów, musi uciekać do punktu ewakuacji. Pomaga mu z nieba (a raczej z bazy w Las Vegas) doświadczony ex-pilot w postaci grubego Russela Crowe'a.
Bardzo spoko akcyjniak, idealny na weekend/popołudnie/gównianą pogodę. To właściwie film w starym stylu, będący nowoczesną wersją klasyków pokroju Zaginionego w akcji. Nie ma też żadnych woke-naleciałości, aby spełnić oczekiwania korporacji szukających zysków z Excela. A nawet te lewackie współczesne zagrywki wyśmiewa (nie polecam seansu weganom). Kobiety pełnią drugoplanową lub czwartoplanową role.
A jedna nawet
traci głowę od maczety, z rąk muzułmańskiego terrorysty
Tak wiec pod tym kątem jest spoko. Na pierwszej linii znajdują się wyłącznie mężczyźni, w dialogach lecą bluzgi, krwi jest wystarczająco tyle, że R'ka za całokształt wpada chyba po kwadransie, a scenariusz - jak na tego typu kino - stara się jak najlepiej wykorzystać niski budżet oraz dość jednorodne środowisko. Dlatego 3 akt wygląda trochę jak doklejony na siłę, ale z drugiej strony zawiera cudowny motyw z wanną <3. Ostatecznie zabrakło jednak jakiejś iskry geniuszu i miejscami większego realizmu (końcówka z Russelem), choć ciężko mi jednak nie docenić całości. Brakuje mi takich produkcji jak tlenu.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-02-2024, 14:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-02-2024, 14:49 przez Snappik.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,527
Liczba wątków: 29
Lew, król dżungli - ponieważ nie mam co robić ze swoim życiem, to oglądam pierwszy knockoff Króla Lwa. O dziwo nie kopiuje fabuły filmu Disneya, ani nawet którejś sztuk Szekspira (bo te również są w domenie publicznej). Jak już to widzę analogie do Kimby, białego lwa. Bo są kłusownicy sprzedający afrykańskie zwierzęta do cyrku, w tym matkę jednego z głównych bohaterów, czyli lwiątka.
Dam plusa, że film jest nieco bardziej zgodny naukowo od Disneya, gdyż tytułowy król dżungli zachowuje jak prawdziwy lew, czyli upajający się władzą dyktator, którego się wszyscy boją, a nie dobrotliwy król pieprzący coś o trawie i kręgu życia :). A gdy sierściuch napotyka na swej drodze wspomniane lwiątko, które prosi go o pomoc - pierwsze co robi, to każe mu zjeżdżać mówiąc, że życie to szmata (oczywiście łaskawie pozwala się zostać męskim autorytetem dla młodego).
Nie będę pastwił się nad animacją, bo tego typu wytwórnie to zbyt łatwy chłopiec do bicia i one same nie ukrywają jaki content kreują. Powiem tyle, że wiele ujęć trwa i trwa i mogłyby się skończyć o połowę, ale chcieli dobić do chociaż 45 minut - a propo jest na końcu piosenka, która składa z poprzednich ujęć, ale nie stanowi napisów końcowych. Tylko osobny element, co pokazuje jak oni to rozciągali.
Generalnie film słaby i próbujący kapitalizować na sukcesie Króla Lwa, ale widziałem gorsze animacje. Sytuację ratuje nieco scenariusz, który nie obraża inteligencji dziecka i przy odpowiednim skróceniu służyłby jako sympatyczny odcinek do wieczorynki.
4/10
18-02-2024, 21:45
Fhtagn
Liczba postów: 5,348
Liczba wątków: 9
Na przedmieściach (1989). Tom Hanks, Bruce Dern, Corey Feldman i Rick Ducommun jako mieszkający na przedmieściach sąsiedzi, znudzeni, zblazowani, zmęczeni życiem - pojawienie się nowych mieszkańców, ekscentrycznych, wywołuje u nich cień podejrzenia, że to psychopaci, zwyrodnialcy i mordercy i rozpoczyna się amatorskie śledztwo. Komedia taka, lekka, prosta, przyjemna, w sam raz na niedzielne popołudnie z fajnym, końcowym twistem. 7/10, przyjemna rzecz.
Ostrzegam, bo zwrot akcji mnie serio zaskoczył:
Nowi sąsiedzi to faktycznie mordercy :)
19-02-2024, 09:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2024, 09:45 przez raven.second.)
Stały bywalec
Liczba postów: 12,527
Liczba wątków: 29
Filibus - czyli Mefi miał rację, że od już początku kina byli LGBT-y* oraz silne kobiety ;). I to w katolickich Włoszech. Film zaś ma prawie 110 lat. Filibus to żeńska odpowiedniczka Fantomasa, bo to nieuchwytna przestępczyni bawiąca się w przebieranki. A jedno z nich to ubranie dystyngowanego mężczyzny (jednak w przeciwieństwie do innych cross-dressingów Filibus przytomnie wpadła, by założyć sztuczne wąsy i w ten sposób łatwiej się można nabrać). I jak Fantomas ma na wyposażeniu supernowoczesny pojazd - tutaj nowoczesny aerostat (sceny z nim skojarzyły mi się z trikami Meliesa i de Chomóna).
* Tak naprawdę to nie. Obecni uczeni zaliczyli film jako wczesną reprezentację LGBT, choć ta tak naprawdę ogranicza się do cross-dressingu (wyłącznie dla celów przestępczych, a nie że jakieś gender fluidy), a Filibus uwodzi siostrę detektywa jako część planu i to jako facet (a ta myśli, że rzekomy hrabia to również facet, więc o lesbijskich ciągotach mowy być nie może). I twórcom bardziej o zrobienie niezobowiązującego serialu kinowego pokroju pulpowych magazynów. Intryga choć prosta, nawet jakoś pomysłowa. Tytułowa bohaterka wpada na pomysł, żeby zrobić sieczkę z mózgu detektywowi prowadzącemu sprawę elaboracyjnie wmawiając, że to on jest Filibusem. Szczęście też, że detektyw też w ciemię niebity i widząc swoje odciski na skradzionych rzeczach i rękawicy porwanej siostry od razu idzie po konsultację do jakiegoś eksperta.
Ramota jak diabli i raczej ciekawostka historyczna, by zobaczyć jak kiedyś kręcili filmy.
5/10
21-02-2024, 01:51
Stały bywalec
Liczba postów: 2,182
Liczba wątków: 14
Chicken Run: Dawn of the Nuggets, w reżyserii Sama Fella, z Netflixa 2023
Druga część historii rezolutnej kury Ginger i koguta Rockiego. Tym razem kury, po ucieczce na wyspę, mają córkę którą chronią przed światem. Córka ucieka i trafia do kurowego raju, ale nie wszystko jest takim, jak się wydaje. Ogólnie to bardzo dobra kontynuacja z narzuconym fajnym twistem, który można co prawda odgadnąć gdy pokazują raj, ale i tak miałem frajdę z dedukcji. Tutaj na myśl mi przyszło to, że sam twist dla dzieci może być niemałym szokiem :D Animacja wspaniała, gagi dobre, jest kilka oczek dla dorosłych i cała masa zabawy dla całej rodziny. Lekką ręką daje 8/10 i jest do dobra, nawet bardzo dobra, kontynuacja.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
21-02-2024, 09:24
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
Saltburn (2023)
Wizualnie miodzio. Fajnie, że ktoś poza Chazelle'm należycie wykorzystuje operatorski talent Sandgena. Wiele kadrów dobre na tapetę - szczególnie nocne zamglone ujęcia wokół tych wszystkich żywopłotów to poezja ekranu. No i też dobrze zagrany - Keoghan oficjalnie wyrasta na jednego z ciekawszych aktorów pokolenia (na pewno z kategorii tych ciekawszych od Chalameta), a Pike też nie gorsza.
Z filmem jednak problem mam taki, że to bardziej wydmuszka. Motyw "Eat the Rich" w przeciągu ostatnich kilku lat wałkowany był do takiego porzygu, że naprawdę ciężko mi o jakiekolwiek zaskoczenie. Już gdzieś podobną szyderę z wyższej klasy widziałem. Chyba żeby się bardziej wyróżniało to Fennell postanowiła podrasować scenariusz paroma scenami szokującymi dla samego szokowania. Ten cały twist się także w to wpisuje. Jakby nagle zachciało się jej zrobić "Promising Young Man".
6/10
The Iron Claw (2023)
Historia ciekawa i warta własnego filmu. Plusik, że Pan reżyser i scenarzysta w jednym nie polega zbytnio na ckliwości. Wiele momentów, które można było tym położyć są podane w stonowany sposób. Niestety ktoś się tu nie mógł powstrzymać i w ostatnich scenach wyjeżdżają z emocjonalnym kiczem. Szkoda, że za ten materiał nie wziął się jakiś Bennett Miller, który umie w takie niecodzienne historie na faktach.
Aktorzy grają bardzo dobrze. Efron jako góra mięsa z uczuciami jest absolutnie wiarygodny i pokazuje środkowego palca hejterom rozpamiętującym czasy Disney Channel. Więź między wspierającym się rodzeństwem przedstawiona jak najbardziej wiarygodnie. Kijowo jednak ze strony twórców, że przemilczeli jeszcze jednego brata, który także popełnił samobójstwo. Podobno za bardzo się cykali, że kolejna tragedia na ekranie to będzie zbyt wiele dla widza. Serio?
7/10
22-02-2024, 15:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2024, 15:48 przez Kryst_007.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,847
Liczba wątków: 18
Efron już raczej od dawna nie kojarzy się już z HSM, ale przyznaję rację że był super. Pierwszy kadr z nim i na sali ludzie byli dosłownie w szoku na widok tych mięśni wypełniających cały ekran.
22-02-2024, 15:29
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,256
Liczba wątków: 73
Też wczoraj sobie obejrzałem i rzeczywiście, dobry film. No ale mógłby być bardzo dobry, gdyby pod koniec nie wjechała łódka i jeziorko, tak jakby reżyser przestraszył się, że za dużo tych tragedii na ekranie i trzeba to jakoś pospolitemu widzowi osłodzić, żeby przypadkiem nie wyszedł z seansu za bardzo zdołowany i smutny. Zgrzytały mi też dysproporcje fizyczne między braćmi i o ile Efron (świetny występ) przytyrał do roli naprawdę konkretnie, tak reszta odstawała od niego za bardzo - wystarczy sobie odpalić jakiekolwiek ich prawdziwe zdjęcie żeby zobaczyć, że oni mniej więcej byli wszyscy takich samych rozmiarów. A tak wydaje się, że Zack trochę za bardzo wziął sobie do serca fakt, że będzie grał wrestlera i nawet ciut za bardzo przypakował. Poza tym wszystko raczej tip top, nieźle się to ogląda, no i jak zwykle świetny Holt McCallany na drugim planie w roli ojca, który spierdolił wszystkim życie żeby spełnić swoje niezaspokojone ambicje. Na pewno warto obejrzeć.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
22-02-2024, 15:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2024, 15:47 przez slepy51.)
Movie Lover
Liczba postów: 7,227
Liczba wątków: 73
O tak. Ta scena z łódką jest koszmarna i wciśnięta jakby nie wiadomo po co. Chyba jedynie w celu uzyskania statusu klasyka niedzielnych wyciskaczy łez. Brakowało tylko w niej cameo Jezusa. Podobnie ten końcowy dialog z synami.
A McCallany faktycznie świetny. Od początku się prosi o bliskie spotkanie z mułami Efrona. Chciałbym zobaczyć go w większej ilości przyzwoitych ról.
22-02-2024, 16:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2024, 16:25 przez Kryst_007.)
Red Crow
Liczba postów: 12,685
Liczba wątków: 50
Łódka i jeziorko to zapewne nawiązanie do prawdziwych słów jednego z braci von Erich który podobno na krótko przed samobójczą śmiercią zwierzał się ludziom z tego, że zmarli bracia "wzywaja go bo czekają na niego po drugiej stronie".
22-02-2024, 17:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-02-2024, 17:30 przez nawrocki.)
Oskarmeister
Liczba postów: 6,847
Liczba wątków: 18
A mi podobała się i łódka i dialog z synami. Te postacie zasłużyły na chociaż małą osłodę a sądząc po odgłosach chlipania na sali to nie tylko ja się wzruszyłem
22-02-2024, 20:16
Pan Drzewo
Liczba postów: 1,760
Liczba wątków: 14
Pomarudźmy.
The Zone of Interest sprawdziłby się wybornie w formie krótkiego metrażu. Kapitalne udźwiękowienie i zdjęcia Żala tworzą sugestywny obraz, fresk rodem z sennego koszmaru, atakujący podskórną grozą i ściskający za gardło... jakieś 10 minut. Przez większość czasu postacie snują się po ekranie, wykonują proste czynności, gawędzą o przyziemnych kwestiach, słowem: nuda. Rozumiem zamysł, doceniam sposób uchwycenia tematyki z tej strony obozowego ogrodzenia, natomiast nie dostrzegam potencjału fabularnego. Domykając motyw obrazu - samo ujęcie dymiącego komina na tle posiadłości i ogrodu Hossów wyraża więcej, niż tysiąc słów. Po co wpychać go w ramy prawie dwugodzinnego filmu? No, szanuję za technikalia i podejście, po czym ziewam i wzruszam ramionami. Może w inny dzień oceniłbym łaskawiej, bo generalnie lubię snuje. 4/10.
The Florida Project
Nie wiem, co chciał powiedzieć Baker. Nie dostrzegłem żadnego komentarza, analizy, odautorskiej pieczęci. Ot, "kawałek z zycia" amerykańskiej patoli żyjącej zaraz za progiem raju. Świetnie to zagrane, ładnie pokazane, czuć naturalność świata i postaci (największa zaleta), więc niby wszystko na swoim miejscu, ale wredny Norton i tak będzie narzekał. Staram się nie oceniać filmów przez pryzmat zachowań bohaterów, niemniej czasem nie przychodzi mi to łatwo. Młoda mamuśka skupia w sobie mnóstwo cech, których nie cierpię w gatunku ludzkim. Co chwila mnie wkurzała, ergo: w wymiarze emocjonalnym film po mnie spłynął. To prosta historia, prości bohaterowie i oczywiste okoliczności; w takich wypadkach niezbędna jest najcieńsza chociażby nić łącząca widza z postaciami na ekranie. Pod tym względem Baker kompletnie mnie zawiódł. Mamcia okropna, córka niby bywa spoko, ale widzę w niej zalążki zjebania rodzicielki, więc no... niech ginie. Może i brakło mi empatii. 4/10.
Cleo from 5 to 7
Kooooorva mać, to są dopiero nudy. Uwaga, zdradzam fabułę filmu (opis z FW): "Pełna zmartwień piosenkarka Cléo przemierza ulice Paryża, oczekując wyników biopsji". Nie, nikomu nie zepsułem ewentualnego seansu, ponieważ powyższe zdanie streszcza całość. Gdyby chociaż uraczono nas czymś więcej. Nie wiem, jakieś dobre dialogi? Interesujące sceny? Zapadające w pamięć epizody aktorskie? Łe, na co to komu, wystarczy baba snująca się po mieście i pierdoląca do siebie jakieś kocopoły. Co jakiś czas damy jej partnera do pierdolenia kocopołów w duecie. Z "artystowskiego" kina europejskiego czasów powojennych najbardziej irytuje mnie chyba właśnie odmiana francuska. Multum pierdzenia i wciągania nosem, minimum treści. Po obejrzeniu wystawiłem od niechcenia 4/10. Byłem zbyt szczody.
Kiepska seria. Ostatni naprawdę dobry film, jaki widziałem (początek miesiąca) to Plague Dogs Rosena. Polecam, chyba nawet jeszcze mocniejszy, niż świetne Wzgórze Królików.
26-02-2024, 17:14
Stały bywalec
Liczba postów: 12,527
Liczba wątków: 29
Jak co, to Derelict Machine stworzył temat o Plague Dogs w dziale o animacji, więc poleciłbym zamieścić opinię.
26-02-2024, 17:33
|