Krótka piłka, czyli mini-recenzje
The Fall Guy (2024) - rzeczywiście, fajna laurka dla kaskaderów i w ogóle dla blockbusterowego kina. Największym minusem jest sama intryga, ale Gosling nadrabia z nawiązką. Ktoś już kiedyś wspominał o nim w kontekście nowej Nagiej Broni i faktycznie, o ile ciekawi mnie jak sobie poradzi Neeson, to gdyby rolę Drebina otrzymał Ryan, byłbym spokojny o rezultat. Gesty, mimika... no po prostu wszystko idealnie skrojone pod komedie i absurdalne sytuacje.

Pierwsza połowa filmu to 8/10, ale moim zdaniem metraż jest za długi i mimo wszystko pod koniec zacząłem się wiercić w fotelu. Druga połowa to naciągane 6/10, dlatego ostatacznie dam 7/10. Szkoda, że film słabo sobie poradził w box office, bo brakuje mi tego typu komedii akcji, bez gore przemocy, za to z luzem i dystansem do siebie.

Odpowiedz
Mam wrażenie, że Boy kills world znacznie lepiej by wchodził na poważnie, bez tego całego śmieszkowania, mrugania okiem, luźnego tonu, satyry i w ogóle. Trochę się to gryzie z końcówką, zrobioną właśnie na serio i z całym tym twistem, który wziął mnie z zaskoczenia. Kij w dupie by się przydał, nawet i w stylu Johna Wicka, taki mocno stylizowany, elegancki, kolorowy, bo tutaj jest niby coś jakby Deadpool, ale nie do końca... bo głuchy i niemy Bill Skarsgaard mieszka w dżungli u boku szamana handlującego kapustą i szkoli się by wyrżnąć dynastię odpowiedzialną za morderstwo rodziny - w teorii proste kino zemsty, w praktyce cóż, nie wiem. Dziwne takie, łapcie zresztą zwiastun:


5/10?

Odpowiedz
The Last Kumite - yep. To jest zaginiony 30 lat temu film w wypożyczalni VHS. Tu są wszystkie możliwe klisze jakie można wyobrazić - sadystyczny do przesady czempion robiący za finał bossa, zawodnicy urwani z Tekkena czy innego Virtua Fightera, 80s montage, tajny teleturniej, większy bad guy będący zły dla samego bycia złym bezpłciowy lead, którego jedynym talentem są umiejętności fajterskie, wątek kryminalny, mądra duchowa gadka będąca kluczem do zwycięstwa. Jedynym uaktualnieniem jest to, że czempion- sadysta nie jest Azjatą i wśród zawodników jest kobieta. Grunt, że mimo cyfrowej kamery walki nakręcono po bożemu z prawdziwymi fighterami i analogicznymi ranami. Nawet dziadki występujące dawniej w tego typu filmach dają jeszcze radę jak Billy Blanks i Matthias Hues robiący powtórkę ze Szponów orła. Przy okazji Cynthia Rothrock strasznie nabotoksowała.

Ja się bawiłem dobrze i widać, że twórcom nie zależało na jakiejś postmodernie i wypada idealnie jako love letter do tamtego kina i lepiej niż takowe próby od mainstreamu.

6/10

Odpowiedz
Ale ponoć gość od muzy odstawił kawał niezłej roboty. Tak, ten od "Blood Sport"
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Przy okazji Bloodsportu - w The Last Kumite występuje syn Bolo Yeunga. Wykapany ojciec.

Odpowiedz
shamar napisał(a):Ale ponoć gość od muzy odstawił kawał niezłej roboty. Tak, ten od "Blood Sport"

Muza Paula Hertzoga i piosenki Stana Busha są rewelacyjne i od razu przenoszą cię do tamtych wspomnień i filmów katowanych na kasetach VHS. Cała reszta niestety nigdy nie dociąga do tego poziomu, momentami wygląda nawet bardziej jak parodia kina turniejowego niż list miłosny do niego, a najbardziej zawodzą chyba same walki i turniej, na który trzeba zresztą bardzo długo czekać a umówmy się fabuły to tam nie ma tyle, żeby trzymać widza w aż takim napięciu ;)

No i główny złol skoksowany karzeł jest bardziej śmieszny niż onieśmielający czy jakkolwiek groźny - łazi, stroi dziwne miny i pajacuje, gdzie mu tam do Bolo czy Michela Qissi z wiadomych klasyków - za nich przemawiały czyny a nie ADHD gimnazjalnego pajaca kopiącego plecaki i kradnącego kanapki. To samo zresztą nasz główny heros opowieści, który jest strasznym miscastem wg mnie - ok, gość dobrze wygląda i fajnie walczy, ale nie ma za grosz charyzmy i nijak nie radzi sobie z udźwignięciem takiego filmu - do Van Damme'a z początków kariery to są lata świetlne a każdy wie, że sympatyczny Belg jakimś aktorskim orłem też nigdy nie był.

Ogólnie doceniam starania twórców ale sam film, wyjąwszy z niego muzykę, jest co najwyżej mocno przeciętny, żeby nie używać mocniejszych określeń - za dużo tutaj współczesnych naleciałości, żeby przetransportować widza za pomocą uczucia nostalgii do tamtych czasów - te stare klasyki też często kulały na różnych płaszczyznach, ale miały w sobie tę nieuchwytną magię, której tutaj niestety w mojej opinii nie udało się przywrócić.

Jakby ktoś chciał muzy posłuchać:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(29-05-2024, 23:57)OGPUEE napisał(a): The Last Kumite

Ja się bawiłem dobrze i widać, że twórcom nie zależało na jakiejś postmodernie i wypada idealnie jako love letter do tamtego kina i lepiej niż takowe próby od mainstreamu.

A to ten film, który promuje bardzo kanał Kino Sztuk Walki. Słyszałem, że na premierę udało mu się zaprosić Huesa, tylko że wyszła tydzień temu czy wcześniej drama poważna, bo okazało się, że film pojawił się na CDA podobno za zgodą autora tego kanału, ale tak się chłopak wkurzył bo sporo serca i kasy włożył w wypromowanie tej produkcji i nagrał materiał, w którym wyrzucił wszystko co mu leży na sercu, że CDA kłamie i w końcu CDA usunęło film, że teraz walczy z piractwem, że zastanawia się czy nie zrezygnować z kanału, bo został oszukany też przez widzów jego kanału, nie wie też czy aktor przyjedzie skoro doszło do afery. Ale chyba nie zrezygnował bo ostatnio kilka nowych materiałów wrzucił. Choć akurat tego materiału, gdy wyrzucił z siebie wszystko co mu leżało na sercu to nie mogę znaleźć, może go usunął.

Odpowiedz
Late night with the devil (2023)

Ale zajebisty film, treściwy, klimatyczny, bardzo fajne retro efekty. Jedyny mankament, jaki w nim widzę to fakt, że pokazali za dużo i pozostał niedosyt mimo wszystko, chciałoby się jakiegoś mocniejszego finału, w sensie napięcia, bo w finale zamiast być spokojnie i creepy, jest po prostu głośno i wybuchowo i o ile te retro efekty były fajne, to były zbyt przesadzone i przez to łamała się ta iluzja programu telewizyjnego, a szkoda, bo najlepsze sceny to były te dialogowe, a nie efekciarskie, ale zakończenie w punkt.

Tak czy inaczej, daje 7/10.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Afrykańska królowa - no i ten klasyczek za mną. Całkiem to kameralny film, bo przez 80% filmu na ekranie występują Bogart i Hepburn, nawet Niemców nie ma za dużo (jak oni przemawiają, to film brzmi jakby nagle zmienił ścieżkę audio na niemiecki dubbing :)) i dużo większym zagrożeniem jest przyroda.

Spodziewałem się, że przez lwią część filmu Rose i Allnut będą się przekomarzać i skakać do gardeł i dopiero pod koniec będą robić buzi-buzi. Zwłaszcza, że na początku podróży jest horrorowa muzyka, gdy Allnut wyciąga gin :D. I potem Rose wylewa cały alkohol do rzeki. A film mi mówi "nie, OGPUEE. Ja nie jestem z tych filmów" i bohaterowie się szybko dogadują i są w dobrej komitywie przez resztę wydarzeń. Też pochwalę postać Hepburn, bo spodziewałem się że dostanę jękliwą kobietkę nieprzyzwyczajoną do surowych warunków i piszczącą na widok węża i ordynarnego chłopa (pewnie głośne burczenie brzuchu było uważane za przejaw toaletowego/wulgarnego humoru :)). Baba od razu się uczy posługiwać sterem, ona wpada na pomysł wysadzenia niemieckiej kanonierki i ma orgazm, gdy spływa po bystrzynie i chce jeszcze raz (normalnie rapid river w lunaparku). Ba, nawet ścina maczetą chwaszcze, gdy Bogart ciągnie łódź przez mokradła.

Na plus plenery afrykańskiej dżungli i imitujące je zdjęcia w studiu. Nawet wzięli prawdziwe zwierzęta. Choć czasami widać bezczelnie tylną projekcję ;). Już początek jest klimatyczny - wpierw muzyczka, która po chwili ucicha na rzecz odgłosów przyrody i odgłosów lokalsów.

Warto ujrzeć.

8/10

Odpowiedz
Pusher I, II i III


Duńska trylogia Windinga Refna z Madsem Mikkelsenem, Kimem Bodnią i autentycznymi bandytami i gangsterami z Kopenhagi w rolach głównych. Bardzo surowe, realistyczne, brudne, z momentami typowej stylówki i efekciarstwa Refna w kadrach i montażu - niskobudżetowo, ale poniekąd to nawet lepiej.


Każda z części różni się tonem od siebie.
Pierwsza jest bardziej nastawiona na akcję, z desperacją głównego bohatera któremu kończy się czas na spłatę długu.
Druga to dramat gościa z nizin, który się w tym świecie nie może odnaleźć, ojciec gangster traktuje go jak śmiecia, kumple tak naprawdę kumplami nie są, wszyscy uważają go za naiwnego przygłupa.
Trzecia to nihilistyczny thriller o schyłku kariery podstarzałego gangstera, którego wypierają z rynku młode wilki.

Takie 7+/10, warte obejrzenia. Dla klimatu, Refna i rewelacyjnego Mikkelsena.

Odpowiedz
Erin Brokovich w reżyserii Soderbergha z roku 2000.

Niezmiennie mi się ten film podoba. Bo i historia prosto przedstawiona i dobrze tutaj gra krzycząca Julia Roberts. Ale i tak partnerujący jej Albert Finney jest mistrzowski. Soderbergh nie udziwnia w sumie nic, choć walki kliszami jak chociażby poszczególnych ludzi z konkretnych warstw społecznych ale i to ma swój urok. No właśnie, urok z tego filmu się wylewa i pokazanie "from zero to hero" w sytuacji walki z Goliatem działa na mnie za każdym razem.

Another news... ten Harleyowiec to Aaron Eckhart O.O
Lubię wracać do tej budującej i słodko-gorzkiej historii co jakiś czas, a ocena 8/10 pozostaje bez zmian. Fajne kino.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
The Fall Guy (2024)

Szkoda, że takie filmy zaliczają wtopy. Bo widać, że to robione z miłością do kina akcji (ale nie dennie przegięte). Plus trochę żartów z branży filmowej i z "strong female characters". Do tego prawie wszystko wygląda na naturalne efekty.
Wydaje mi się, że to film, do którego będzie się chciało wracać.


7+/10

PS: zapomniałem: jebać Universal. Niech wtapiają.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Rekiny w Sekwanie vel Under Paris

Ten film byłby zdecydowanie lepszy, gdyby nie miał strasznego kija w dupie. Niestety twórcy postanowili, że sprzedadzą nieziemsko kretyński koncept na poważnie. Pierwsze 15min jeszcze daje nadzieję na dość przyjemny seans. Jednak, jak tylko przenosimy się do Paryża, to film zalicza skok na dno, a ostatnie pół godziny je przebija.
 Twist w środku jest nawet zaskakujący, mimo iż wprowadza już i tak głupi film na niziny intelektualne. Dorzucili do tego bardzo subtelne przesłanie ekologiczne, które w pewnym momencie sprawia, że tempo filmu siada i podporządkowano mu zakończenie. Sugerujące oczywiście, że można spodziewać się sequela. CGI jest miejscami ok, ale w większości wypadków zahacza o rejony Deep Blue See, i to raczej 2jki i 3jki. Sceny ataków nie robią żadnego wrażenia, szczególnie że za dużej brutalności to w nich nie uświadczymy. Gore praktycznie nie istnieje, poza kilka szybkimi ujęciami tu i tam. Postać głównej bohaterki miała potencjał, ale twórcy mają wyjebane w jej traumę, a reszta to albo kartony, albo karykatury, albo debile.

Już lepiej powtórzyć sobie wspomniany wyżej Deep Blue See (tam chociaż użyto masy praktycznych efektów i pomimo leciwego CGI wciąż prezentuje się ono lepiej, niż tutaj) lub The Shallows.

3/10
I want to belive.

Odpowiedz
O, widzę że Francuzi stworzyli drugi w swej filmografii monster movie :). Szkoda, że teraz się dowiaduję bo dałbym do swej prelekcji o zagranicznych monster movies. 

Odpowiedz
(28-06-2024, 20:17)shamar napisał(a): The Fall Guy (2024)

Szkoda, że takie filmy zaliczają wtopy. Bo widać, że to robione z miłością do kina akcji (ale nie dennie przegięte). Plus trochę żartów z branży filmowej i z "strong female characters". Do tego prawie wszystko wygląda na naturalne efekty.
Wydaje mi się, że to film, do którego będzie się chciało wracać.

Kurde, ja to chyba się już powoli robię dyslektykiem, bo myślałem, że piszesz o "Free Guy" (tym filmie, gdzie Ryan Reynolds był NPC w grze komputerowej), i już chciałem na ciebie wyjechać, że "co ty za bzdury piszesz, Shamar". Nawet pewnie rzuciłbym klasycznym tekstem "To chyba inne filmy oglądaliśmy", a tu okazuje się, że... rzeczywiście oglądaliśmy inne, bo "The Fall Guy" to nie "Free Guy" :D

Ale jak już wszedłem w "Krótką piłkę" i skoro już moje myśli skierowały się na "Free Guya" (ponieważ nie potrafię czytać ze zrozumieniem, ot co), to pozwolę sobie zjechać to filmidło z Reynoldsem. "Free Guy" jest odtwórczy - czerpie z "Lego Przygody", ale przede wszystkim odhacza po kolei różne elementy z "Truman Show". Humor jest wysilony i nieśmieszny, a żarty przeciągnięte do oporu. Co więcej, widać, że robili to ludzie, którzy nie mają pojęcia o grach komputerowych. Ja nie wiem, czy tak trudno było zatrudnić kogoś z branży jako konsultanta?

A wisienką na torcie, podkreślającą odtwórczość tego gniota, jest fakt, że panu kompozytorowi nie chciało się komponować nowej muzyki, więc wziął tę, którą stworzył dekadę wcześniej do "Papermana", i ją tutaj po prostu przekleił, nuta w nutę. Czy da się być bardziej leniwym? Co on, myślał, że nikt się nie zorientuje?

Odpowiedz
(29-06-2024, 12:52)OGPUEE napisał(a): O, widzę że Francuzi stworzyli drugi w swej filmografii monster movie :). Szkoda, że teraz się dowiaduję bo dałbym do swej prelekcji o zagranicznych monster movies. 

Może to i dobrze - research tego filmu mógłby być bolesny ;)
I want to belive.

Odpowiedz
Gladius napisał(a):Rekiny w Sekwanie vel Under Paris

Totalnie kretyński, tragicznie zły film, w którym praktycznie nic ciekawego się nie dzieje. Totalnie odrażające kino, ledwo to zmęczyłem na 4 razy a oglądałem w życiu naprawdę słabe filmy z rekinami.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Co dowodzi, że żabojady nie umieją w filmy o potworach.

(29-06-2024, 13:17)Gladius napisał(a): Może to i dobrze - research tego filmu mógłby być bolesny ;)
Najwyżej by się przeczytało streszczenie na wiki lub obejrzało jakieś wideorecenzje (tak zrobiłem z A*P*E* i tymi norwerskimi filmami o Trollach).

Odpowiedz
OGPUEE napisał(a):O, widzę że Francuzi stworzyli drugi w swej filmografii monster movie :).

A jaki jest niby ten drugi? :) Bo w tym roku nawet jeden inny mieliśmy.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Dinosaur from the Deep, ale to bardziej komedia. I technicznie Caltiki robiona w koprodukcji włosko-francuskiej (szerzej mówię od 13:55):

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach Mierzwiak 1,244 242,961 14-04-2026, 18:15
Ostatni post: shamar
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,787 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,195 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,446 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,743 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,345 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 721,706 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,154 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 324 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości