Krótko o polskich filmach
Strzelam, że to problem z kodekami telewizora i niedostosowaniem playera. Trzeba podpinac lapka do tv, co robić ;)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jaki to telewizor? Mi na niektórych stronach z wideo wyskakuje po prostu unsupported browser i nara, bo przecież nie da się mieć innej przeglądarki.

Odpowiedz
Jakiś samsung, ale nie pamiętam tych oznaczeń. Ma chyba ze 4 lata więc ani super nowy ani grat.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Bo we mnie jest seks film o niczym, liczyłem że po nim będę wiedział o Jędrusik coś więcej, niż że była taka aktorka i była symbolem seksu, no a nie dowiedziałem się nic. Cała fabuła sprowadza się do tego, że Kalina nie chciała dać dyrektorowi telewizji, więc ją wywalił, przez chwilę jest jej smutno, ale to była wielka gwiazda, więc ostatecznie przyszedł ważniejszy dyrektor i kazał zatrudnić ponownie, koniec. Co na plus? Przyjemnie się to ogląda, szybko zlatuje, Dębska gra nieźle, no i nikt się tutaj nie oszukiwał: głównymi bohaterami filmu są dwa zgrabne bobasy Jędrusik, poznajemy je już w drugiej czy trzeciej scenie, potem jeszcze ze dwa razy, więc czasu nie straciłem. Piosenka ze sceny imprezy i z napisów końcowych mi się też podobała. 5/10

Odpowiedz
Po miłość / Pour l'amour (2021)

Obejrzane na specjalnym pokazie na uniwerku, po którym było spotkanie z twórcami :) Historia? Jowita Budnik gra kobietę mieszkającą na jakimś zadupiu wraz ze swoim mężem-pijakiem, a zapomnienia szuka w rozmowach z zakochanym w niej Senegalczykiem poznanym na instagramo-facebookowo-podobnym serwisie społecznościowym.

W sumie typowy polski film mikrobudżetowy - przewidywalny i łopatologiczny, realizacyjnie nie błyszczy i czuć ograniczenia, ale niby ambicje są. Reżyser chciał w tych 90 minutach poruszyć parę tematów trapiących dzisiejsze społeczeństwo jak alkoholizm czy cyberprzemoc, ale z lepszym lub gorszym skutkiem mu to wychodzi. Trzeba przyznać, że film jednak naprawdę wyróżnia się aktorstwem. Budnik oczywiście znakomita i tylko potwierdza, że tytuł jednej ze wspanialszych polskich aktorek nie został nadany przypadkiem (swoją drogą, prywatnie przesympatyczna z niej kobieta z dystansem do siebie). Jednak nie tylko ona daje radę - Dziurman jako wiecznie pijany małżonek, prezes Kozłowski jako grzmiący ksiądz, nawet Senegalczyk się spisuje.

5/10

BTW. Mentalowi ten film mógłby mimo wszystko się spodobać -

Odpowiedz
Polski film i alkoholizm?
[Obrazek: notsurprisedkirk.jpg]

1/10 bez oglądania
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Nie widziałem, ale jak Hasa to obejrzę
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
I Żółty Szalik.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Porwanie w Tiutiurlistanie - Jezu, dzisiaj ten film nie powstałby w takiej postaci. Głównym złym jest Cygan w taborze, który głodzi konie, bije swoje dzieci, a cudze porywa :). I jestem pewien, że Czarny Baran jest karykaturą Żyda. A jak nóż dźgnie, to pokrywa się krwią. Nie wiedzieli jaki ton nadać - wojna pomiędzy Blablacją i Tiutiurlistanem (o której retrospekcja mogłaby spokojnie zostać wycięta) pokazana jak najbardziej dziecinnie i przypomina to nawalanie jak w japońskim teleturnieju (więc teksty, że film pokazuje wojnę jako coś wciąż groźnego można wsadzić w... mysią dziurę), a z drugiej strony wybrzmiewa smętna pieśń o wojnie, losy Mysibrata to kino moralnego niepokoju, a jeden z bohaterów ginie w realistyczny sposób i wisi tu jakiś smutek. Wiolinka realistycznie oddała obraz ksieżniczki - czyli wkurwiającego rozwydrzonego bachora, którego bohaterowie powinni jak najszybciej zwrócić Cyganowi. Zakończenie to wypisz-wymaluj to końcowe streszczenia Tymka i Mistrza. Obejrzałem na 35mm.online, więc jakość obrazu była zajebista i można obiektywnie ocenić poziom techniczny. Animacja jakością to ciut lepszy Reksio i nie jest jakaś spektakularna, a kłapy takie sobie. Mam świadomość, że to film animowany ze wschodniej Europy, ale mam wrażenie że animacje z innych demoludów (przynajmniej te które widziałem) prezentowały się lepiej. Obsada głosowa dobra, ale w tym zawsze byliśmy dobrzy.

5/10


Tajemnica szyfru Marabuta - na 35mm.online i to było. Z tej animki akurat widziałem za młodu może ze dwa odcinki na TVP3, więc jest okazja do ujrzenia. Dziwna to produkcja - powinna być zaliczana w poczet tripowych polskich kreskówek jak Jacek i Placek Gałysza czy produkcje Antoniszczaka - stylistycznie przywodziło mi na myśl Muminki, bo i nazwy brzmią jakby coś wymyśliła Jansson. Voice acting słaby - większość postaci brzmi jak amatorzy lub nie czuli się dobrze przy mikrofonie. Kot Makawity brzmi jak górnik po oddychaniu smogiem. Bończak wypadł OK., ale momentami brzmi jakby nagrywał swe dialogi w jakimś hangarze, bo słychać pogłos. Niby ten Kameleon to mistrz przebieranek, ale w postaci Bromby nie raczy założyć szkieł kontaktowych i amputować ogona - chociaż inne postacie wykazują się ujemnym IQ nie dostrzegając owych cech oraz dziwnego głosu. Od cholery zapychaczy i irytujących postaci pobocznych, które niewiele wnoszą do fabuły. Animacji nie będę się czepiać, bo wiem że powstała na użytek telewizji, a pełnometrażowa wersja to była jawnym naciągnięciem i ukrytym podatkiem dla Polaków. 

2/10

Odpowiedz
Wszyscy moi przyjaciele nie żyją - skoro dziś Sylwester, to na zakończenie mojego prawiecałomiesięcznego grudniowego maratonu (EDIT: w pierwsze sześć dni nadrobiłem zaległości :)) coś z tematyki okołosylwestrowej. I tak jak październikowy maraton zdecydowałem zakończyć polskim akcentem. O fabule niemal nic nie wiedziałem i byłem ciekaw jak kto się potoczy. Po tytule i opiniach spodziewałem się czegoś thrilleropododobnego i zbliżonego do W lesie dziś nie zaśnie nikt. Trochę to taka młodzieżowa komedia pomyłek, początek nastrajał na jakiś bardziej bekowy thriller i poważnie (jakby...) się robi dopiero w ostatnim kwadransie. A także zaskoczyłem przebiegiem wydarzeń.

Fabuła dość gęsta od przenikających się wątków i trochę przypominało to jakąś telenowelę. Bohaterowie generalnie sympatyczni i dość barwni - tu siostry Godlewskie uwodzącego mormona, były ćpunek, polska matka Stiflera, Wieniawa jako uduchowiona nudziara z piegami od Golarza Filipa. Najgorszej to miał ten dostawca pizzy - biedujący student pracujący w oczywistym Jaszunexie, mający chorą matkę i siedzący na mrozie bez perspektyw. 

Gra aktorska niektórych pozostawia wiele do życzenia, szczególnie aspirant beznadziejny. Boberka jako głos właściciela mieszkania pizza boya nie poznałem. Fajna czołówka, jak i całościowo film wygląda dobrze. Powtórzyć, nie powtórzę, choć nie żałuję obejrzenia, w żadnym wypadku nie jest gniotem i jako B-klasowy film do piwa i komentowania z kumplami się spełnia. I cieszy mnie, że polskie kino zaczyna obfitować w jakieś konkretne B-klasowce bez żadnych aspiracji, ale nie będące parującymi kupami

7/10

Nie życzę wam Szczęśliwego nowego roku, bo ten na pewno okaże się równie beznadziejny albo i gorszy :P.

Odpowiedz
100 lat w kinie (1995)

Dokument młodszego z Łozińskich o kinie polskim. W pytę pomysł (podobno samego Kieślowskiego), by przedstawić w nim wypowiedzi przedstawicieli różnych pokoleń związane z kinem i przeplatać je fragmentami filmów. Oczywiście najwięcej ciekawego mają do powiedzenia seniorzy, którzy rzucają ciekawostkami na temat tego czym było kino w przedwojennych czasach. Dalej to już wymieniane są bardziej konkretne polskie tytuły, które wpłynęły na danego komentatora, ale i młodsi okazują się mieć wiele ciekawych opinii. Często przykłady, jak bardzo kino może mieć wkład w czyjeś życie. Najbardziej zapamiętam chyba jednak opinię powstańca warszawskiego o tym, jakie duże wrażenie zrobił na nim "Kanał", mimo że film i tak w 100% nie oddaje rzeczywistej grozy kanałów.

Dla miłośników polskiego kina pozycja obowiązkowa. Jeden z tych dokumentów, które chciałoby się by trwały znacznie dłużej. Tak tylko jednak ostrzegam przed seansem, że są spoilery do niektórych przedstawianych filmów (Kanał, Popiół i diament, Żywot Mateusza, Psy 2).

9/10

Odpowiedz
Gotowi na wszystko: Exterminator - niesamowite, Polacy umieją robić komedie, które nie są romantyczne i nie uderzają w polskość ;) Pewnie dlatego przeminęło to przez kina bez szału. A szkoda, bo "polska komedia muzyczna" to nie jest coś, co wychodzi zbyt często. Tak czy inaczej jest to fajna produkcja, z dobrą muzyką (klasyka polskiego rocka + death metal) i wyjątkowo dobrze zagrana  - Chabior jako właściciel klubu wymiótł po całości, Hamakło jako chora psychicznie groupie ze swoim ADHD również niczego sobie. 

6/10 - w sam raz na zimowy wieczór z podkręconymi głośnikami :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Ostatnio mama uczy nastoletnią córkę znajomych. Dziewczę dość niechętne do nauki, a ma teraz okres II wojny światowej, więc matula poprosiła mnie bym ściągnął dla małej jakiś polski film o tematyce wojennej (bo tak lepiej przyswoi). Jako, że istnieje 35mm.online to odnalazłem kilka filmów o wojnie, nakręconych świeżo po wojnie i jako pomoc techniczna puściłem małej. I przy okazji sam obejrzałem nadrobiłem kilka tytułów. 


Zakazane piosenki - nigdy nie miałem okazji w pełni obejrzeć Zakazanych piosenek to korzystam z okazji. Zaskakująco pogodny i optymistyczny obraz jak na tematykę i fakt, że to pierwszy powojenny film. A oglądałem drugą wersję, ponoć bardziej ponurą. Fabuła to splot różnych epizodów, które można określić jako ukazanie życia cywilów w okupowanej Polsce.

Jak wspominałem film dość lekki w odbiorze, co pewnie było potrzebne po 5 latach wojennej gehenny. Ludzie się tu uśmiechają i żartują, jest dużo humoru na czele z panem "Jestem ostrożny" i nie każdy jest konspirantem w podziemiu (a pamiętam jak zjebane portale prawackie pokroju Żelaznej logiki dostały piany, jak kilka lat temu The Onet pisał o wesołych świętowaniach obchodów II wojny światowej). Na początku filmu mówi się, że wojna tylko potrwa pół roku i będzie po wszystkim. I też nie ma złych postaci (dobra, Niemcy są takimi) i nawet folksdojczka odczuwa jakieś wyrzuty sumienia z powodu pierwszego donosu. A mimo pogodności odczuwa się narastającą niepewność i strach z powodu okupanta, jest miniwątek ukrywającego się Żyda (dzisiaj byłby to wątek główny), któremu wszyscy pomagają i nieudane powstanie warszawskie (tu ewidentnie zromantyzowane i chyba najbardziej odbiegające od prawdy historycznej - tyle amunicji to powstańcy na pewno nie mieli. I Armia Ludowa raczej nie brała szerokiego udziału w PW).

Kurde, fajny film, który pokazuje że z okupantem można walczyć na inne sposoby niż tylko z karabinem z okrzykiem Wolność! na karykaturalnego złola. 
8/10

Ulica graniczna - film, gdzie dużym wątkiem są relacje polsko-żydowskie podczas II wojny światowej. Zaskakująco obiektywny obraz. Polacy nie zostali pokazani jako wredne kreatury ssące antysemityzm z mlekiem matki. Jak Dawidek jest wyśmiewany przez Fredka, to szybko stawia go w obronie Bronek. W zasadzie rasowy antysemita jest tylko jeden, czyli ojciec Władka (postać pozytywna i potem zmieniająca zdanie o Żydach). OK, jest rodzina folksdojczów, ale oni też nie są jednoznacznie źli (przed wojną byli najbiedniejsi w kamienicy i szukali szansy na awans społeczny). Z kolei Żydzi uosabiani przez Libermanów (ukazanych jako zasymilowanych) też są różni - nestor rodu mówi, że może więcej korzyści będą mieli w getcie i nie ma sensu walczyć, a jego zięć mówi że segregacja jest celowa by skłócić Polaków i Żydów. I ten sam nestor kręci nosem, gdy Dawidek gra w piłkę z gojami (a gdy ten mówi, że Jadzia też gra, to dziadek kontruje że ona jako chrześcijanka może)

W sumie film ten jak i Zakazane piosenki w przeciwieństwie do tych wszystkich współczesnych seriali typu Czas honoruWojenne dziewczyny nie sprawiają wrażeń agitek propagandowych - nie ma Wielkiej Walczącej Polski (ojciec Władka, wojskowy mówi na początku, że wojny nie będzie i to żydowska propaganda, potem mówi że potrwa kilka miesięcy. A dzieci się cieszą się, że nie będą musieli chodzić do szkoły :)), jak pisałem postawy są różne, okrucieństwo Niemców nie jest przerysowane (podobnie w Zakazanych piosenkach), a i realizacja jest lepsza jakościowa. Aż czuje się klimat osaczenia i tej beznadziei, a druga połowa jest gęsta.

Bardzo polecam i powinni to puszczać w szkołach.
9/10

Odpowiedz
Miejsce urodzenia (1992)

Ponownie dokument Łozińskiego. Ocalały z holokaustu Żyd wraca z Ameryki do rodzinnej wioski w Polsce, gdzie stara się dowiedzieć jaki los w czasie wojny spotkał ojca i brata. Najbardziej mnie zaskoczyło, jak ten dokument jest sprawnie nakręcony. Normalnie jakby to był film fabularny i jedynie stylizowany na dokumentalną formę. A tutaj jeszcze oglądamy na twarzach prawdziwe emocje, zamiast aktorstwa. Na szczęście realizacja to nie wszystko, a całe to śledztwo bohatera ogląda się z ciekawością i są momenty, gdy trzyma to za gardło.

Nie wiem jakie film wzbudzał emocje te 30 lat temu, ale dzisiaj pewnie byłby głośno reklamowany przez Newsweeka czy Wyborczą i jednocześnie mieszany z szambem przez TVP za samo to, że przedstawia Polaków w mocno krytycznym świetle. Na szczęście Łoziński nie popada pod tym względem w karykaturę, jak obecnie Szumowska czy Smarzowski i problem okazuje się być poruszony całkiem wiarygodnie.

8/10

Odpowiedz
Jak pokochałam gangstera (2022)

Miałem już okazję widzieć i to jest dokładnie taki sam film Macieja Kawulskiego, jak poprzedni. Tylko, że dużo bardziej męczący. Trwa 180 minut i ponownie jest zlepkiem scen, które formują się w jeden, wielki filmowy teledysk. Masa slow motion, masa piosenek, kilku szarżujących aktorów (na czele z Fabijańskim, lol) i gloryfikacja polskiego gangstera. Do tego absolutnie irytujący motyw łamania czwartej ściany przez bohaterów filmu. No, ale przede wszystkim ZA DŁUGI. Tomasz Włosok jest super.

Odpowiedz
Podpisuję się pod powyższym. Włosok jest przehooyem w tym filmie, chciałbym się z nim napić wódki.

Ale cała reszta - no cóż, jest tu sporo wad. Kawulski w poprzednim filmie dał się poznać jako twórca, który lubi się inspirować klasyką i stosować teledyskowy montaż rodem z Guya Ritchie. Z tym wyjątkiem, że "Jak zostałem gangsterem" miało jednak w miarę płynną i zwięzłą historię, która dobrze akcentowała kolejne punkty na drodze rozwoju bohatera. Tutaj jest jakiś kosmiczny rozpiździaj zrobiony na jedno kopyto, z nieustanną muzyką w tle i gadaniem aktorów do kamery (łamanie 4 ściany bitches!). Mimo w miarę ładnych zdjęć i realizacyjnego rozmachu (z podkreśleniem "jak na polskie warunki") styl Kawulskiego zarżnął kapitalny potencjał tej historii. Zamiast krwawej i mrocznej fabuły o jednym z najbardziej pomysłowych gangusów PRL mamy jakiś komiksowi sztafaż i skakanie od jednego do drugiego wątku. 

Fabijański i jego rola w tym filmie - tego nie grali nawet u Vegi :)

5/10 ale 3 punkty to zasługa Włosoka. 
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Zerknąłem na to. Nie byłem fanem tego poprzedniego filmu już. Kawulski jednak jest wyraźnie zachwycony sobą, bo zrobił kopię samego siebie. Tylko dłużej i gorzej. Nie jestem w stanie tego przyjąć w całości. Pewnie problemem jest tu dystrybucja. Jakbym siadł przed tym w kinie, to bym zniósł. Mając pod ręką pilota jednak skracam męki swe. Ten reżyserski bełkot, który skutkuje bardzo intensywnymi zabiegami formalnymi w każdej scenie, to dla mnie katastrofa. Nie ma tutaj mowy o jakimś spójnym stylu. Te wszystkie myki są tak przytłaczające, że nawet nie wiem, co się działo w tych scenach. Kawulski ma jakieś tam oko do wizualnej strony, ale opowiadać historii to nie umie w ogóle. Sam zresztą to kuma, bo przecież narracja oparta jest na offie i gadaniu do kamery.
.

Odpowiedz
(05-01-2022, 23:09)Snappik napisał(a): Fabijański i jego rola w tym filmie - tego nie grali nawet u Vegi :)

Epicka rola :D

Pewnie, gdyby to był inny aktor to bym se pomyślał "no chłop robi se jaja", ale, że to Fabijański to pewnie "dał z siebie wszystko", pełna powaga i wchodzenie w rolę przed "kamera, akcja!" :D

Stawiam, że Kawulski będzie chciał zrobić swoją trylogię. Kto następny? Łódzka ośmiornica? Pershinga pewno sobie odpuści skoro tutaj go nam lekko wyeksponował :)

Generalnie Kawulski mógłby - podobnie, jak przy KSW - spiknąć się z jakimś bardziej utalentowanym reżyserem, który by go utemperował i poprowadził lepiej historię. Bo w sumie pomysły jakieś tam ma, inscenizacja niektórych scen też ok, ale właśnie, finalnie wychodzi z tego wszystkiego za duży pierdolnik.


PS Włosok jest kozackim aktorem, w chuj typa lubię.

Odpowiedz
Kawulski coś gada o nowej ekranizacji przygód pana Kleksa. Tam w sumie taka formalna jazda po bandzie może się przydać historii.
.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Dystrybucja polskich filmów na świecie Pai-Chi-Wo 9 2,910 04-10-2018, 19:45
Ostatni post: Pai-Chi-Wo
  Efekty dźwiękowe w polskich filmach... pawian 25 9,209 08-08-2007, 08:31
Ostatni post: Massimo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości