To tak jakbyś chciał uprawiać seks grupowy w pojedynkę. Może fantazja Ci na to pozwoli, ale fakty są inne - w pojedynkę orgii nie urządzisz.
02-01-2008, 22:52
|
Kult
|
|
Może być 'uwielbiany przez Ciebie, 'ulubiony', 'ukochany' itp.
To tak jakbyś chciał uprawiać seks grupowy w pojedynkę. Może fantazja Ci na to pozwoli, ale fakty są inne - w pojedynkę orgii nie urządzisz. 02-01-2008, 22:52 D'mooN napisał(a):Może być 'uwielbiany przez Ciebie, 'ulubiony', 'ukochany' itp.Nie, nie może być. V jak Vendetta jest jednym z moich ulubionych filmów. I nigdy nie określiłbym go mianem kultowego. A wspomnianego Anioła zagłady tak. Orgia w pojedynkę? Tylko w pokoju którego wszystkie ściany są lustrami :wink: 02-01-2008, 22:54 military napisał(a):Mefisto dolaczy zeby powiedziec ze wszyscy sie mylimy i tylko on ma racje, a wszyscy co mysla inaczej sa *beep* miejmy to już za sobą: wszyscy się mylicie, jesteście beep i boop i Bubba-ho-tep i w ogóle. Tylko ja jestem tak zapierdoliście zajebisty, że wiem co to kult, a kult to nie jest film ulubiony romeck (w ogóle mozna by tu wkleić tamtą skromną wymianę zdań, w której nie zawarłem żadnych przekleństw).No! Cytat:Grono wiernych fanow. Bo nie ma jednoosobowych kultow. Zeby zalozyc sekte, trzeba ponad 20 osob. :) Wazne w tym punkcie jest tez slowo "grono" - nie rozproszeni wielbiciele, ale zwarta grupa. mnie się grono tylko z jednym obecnie kojarzy :P postaraj się bardziej :P Cytat:Uplyw czasu nie zmniejszajacy popularnosci. Bo co to za film kultowy, o ktorym sie zapomina, a przynajmniej o ktorym zapominaja fani? Taki film bedzie wznawiany na DVD bez przerwy - i caly czas bedzie sie dobrze sprzedawal. z tym się nie zgodzę - jest wiele filmów, o których zapomniał ogół, ale które wciąż żyją w świadomości pojedyńczych osób. Osoby te - wcale nie połączone gronem, sektą czy nawet przynależnością społeczną - osobno od siebie uważają ten film za kultowy, tworząc razem (acz odrębnie) zbiór fanów. I wtedy to także jest film kultowy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-01-2008, 22:56 Mefisto napisał(a):Osoby te - wcale nie połączone gronem, sektą czy nawet przynależnością społeczną - osobno od siebie uważają ten film za kultowy, tworząc razem (acz odrębnie) zbiór fanów. I wtedy to także jest film kultowy.<ok> 02-01-2008, 22:58 military napisał(a):Pulp Fiction kultowy? Jaka to zwarta ma grupe fanow? Ludzie ktorzy ogladaja te filmy 400 razy sa rozproszeni - a rownie duzo osob oglada Home Alone, kazdy niezaleznie od siebie, kazdy w swoim domowym zaciszu, nic nie wiedzac o pozostalych.No dobra- nie ma jednej zwartej grupy fanów, ale są grupki-np. ja i moi kumple kochamy Reservoir Dogs-ogladaliśmy juz tyle razy,ze znamy na pamięć (nie wiem, czy reszta,ale ja znam całość na pamięć).
I'm smart and I want respect!
02-01-2008, 23:03
Z tą definicją PWN to dziwna sprawa, nie jestem dobry z językoznawstwa, ale chyba przymiotnik utworzony od rzeczownika powinien oznaczać coś maksymalnie związanego z tym rzeczownikiem, a w przypadku słów "kult" i "kultowy" tak nie jest. Bo do kultu nie potrzeba grupy, ale żeby coś było kultowe to już tak. Dla mnie to troche dziwne. W każdym razie trzymając się tego słownika to mają racje ci którzy twierdzą, że do kultowości trzeba grupy jak i ci co mówią że do kultu wystarczy oddawanie czci temu obiektowi przez kogokolwiek.
02-01-2008, 23:03
D'mooN, wszyscy źle mówicie :) Podstawowym miernikiem kultowosci jest CZAS. a czas działa na niekorzyść niektórych filmów. patrząc z tej perspektywy, Matrix nie jest kultowy.
02-01-2008, 23:04
Mental, ale wiesz, że mówiąc to bawisz się w wróżkę? Póki co Matrix jest kultowy. A to, że Tobie się zdaje(być może słusznie, ale nikt nie wie czy się sprawdzi) że to przejdzie to wcale tego nie zmienia.
02-01-2008, 23:06
Pulp Fiction wpłynęło na kulturę. Przecież powstały setki filmów a'la Pulp Fiction(Snatch np.) i do teraz powstają. Stworzony został jakby nowy gatunek filmowy.
Cytaty, sceny itp. zna wielu na pamięć, wiele z nich weszło do historii kina. Do dziś jest uwielbiany i na pewno nie zmieni się to z upływem lat. Mental, a skąd wiesz, że za parę lat "Shrek" czy "Jurassic Park" nie zostaną zapomniane? 02-01-2008, 23:09
Mental, a dzis juz nikt nie wierzy w Swaroga - czy to znaczy, ze kiedys nie byl obiektem kultu? Kazda religia przemija, kazdy obiekt kultu sie dewaluuje. Normalka.
02-01-2008, 23:09 military napisał(a):Mental, a dzis juz nikt nie wierzy w Swaroga - czy to znaczy, ze kiedys nie byl obiektem kultu? Kazda religia przemija, kazdy obiekt kultu sie dewaluuje. Normalka. Predator sie nie dewaluuje. niniejszym ogłaszam go nowym bogiem :) 02-01-2008, 23:12 military napisał(a):Mental, a dzis juz nikt nie wierzy w Swaroga - czy to znaczy, ze kiedys nie byl obiektem kultu? to akurat zły przykład, bo nowa religia/kult została narzucona wyznawcom :wink:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 02-01-2008, 23:13 Mental napisał(a):D'mooN, wszyscy źle mówicie :) Podstawowym miernikiem kultowosci jest CZAS. a czas działa na niekorzyść niektórych filmów. patrząc z tej perspektywy, Matrix nie jest kultowy. W ogólnym rozrachunku to tylko jeden (z najważniejszych) mierników, czytaj dokładnie co wymodziłem:) Filmy prawdziwie kultowe potrafią wytzymać próbę czasu, bo najczęściej zawierają jakieś tradycyjne motywy, postaci są budowane w oparciu o uniwersalne archetypy... a jednocześnie przekazują to w nowej, atrakcyjnej i często rewolucyjnej formie. Poza tym kultowość (jak w przytoczonej definicji) może obajwiać się jedynie pośród określonej społeczności, narodowości, grupy zawodowej... Może być sosunkowo krótkotrwała, lub też trwać dziesięciolecia. Czym różni się od mody? Właśnie 'dziedzictwem' jakie film po sobie pozostawia (a nie jest to rzecz krótkotrwała). 02-01-2008, 23:14
Jak dla mnie to cala "kultowosc" Tarantino jest narzucana przez mode, i przez to wiele innych filmow pozostaje niedocenionych. :P
D'moon - twoja definicja kultowosci wymiata. Kultowe sa sztampowe filmy ze schematycznym scenariuszem, liczy sie tylko nowa forma - czyli efekty specjalne. :) Transformers i I am legend kultowymi! :) 02-01-2008, 23:15
zgadzam się z Militarym w 200% co do Tarantino
Cytat: Słowo "kult" używane nader często oznacza ni mniej ni więcej... no i z tym jest dość duży problem. Bo nie ma pojęcia "kino kultowe". Nie ma żadnych definicji, nie ma swoistego słownika. Nie ma reguł pod które podporządkujemy film, który ma zwać się kultowym.
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej
02-01-2008, 23:18
Że niby rozdzielacie jakoś kulty w stylu: ten który przetrwał 20 lat jest małym kultem, a ten który 500 dużym? Bo wiecznego kultu raczej nie ma. Dla mnie słuszne jest nazwanie Matrixa i Pulp Fiction kultowymi, nie ważne ile ten kult będzie trwał(byle dłużej niż rok, taką przyjmuję najniższą granicę).
02-01-2008, 23:19 Sana napisał(a):zgadzam się z Militarym w 200% co do Tarantino ja tez się zgadzam z militarym i zgadzam sie z Sana. może maly trójkącik? :) 02-01-2008, 23:28 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |