Nie wiem skąd pozytywne opinie o tej kolejnej porażce polskiej kinematografii, bo Lincz jest po prostu słaby, a w wielu momentach po prostu żenujący.
Po pierwsze zaburzona chronologia, którą reżyser i scenarzysta w jednej osobie strzela sobie w stopę. To nie jest historia, której potrzebne są takie zabiegi, bo nie tylko niczemu to nie służy, ale dodatkowo totalnie psuje dramaturgię i tak już znanej historii. Gwoździem do trumny jest tragiczny, niemal amatorski montaż.
Druga sprawa, tak jak napisał military, to zmarnowany potencjał. Z filmu nie wynika absolutnie nic, niczego ciekawego się nie dowiedziałem o sprawie, o jej bohaterach. Reżyser nie zadał sobie nawet najmniejszego trudu, by pokazać jak sprawcy samosądu radzili sobie z tym co zrobili, jak to wpłynęło na ich rodziny itp. Zero, nic. Postać Złego (bo tylko tak mogę określić karykaturalnego starszego pana, choć faktem pozostaje, że zagrał najlepiej ze wszystkich) w dodatku funkcjonuje na zasadzie a bo tak, bo czy ktoś wie na przykład, z jakiego powodu przychodzi po pieniądze do matki Izy Kuny? Może nieuważnie oglądałem, ale jest to dla mnie niezrozumiałe. Brakuje mu zresztą tła, motywacji, czegokolwiek, co pozwoliłoby mi zrozumieć, dlaczego dziad z ostrym narzędziem rządzi okolicą.
Po trzecie, jak wspominałem, film bywa żenujący. Flashe których doznaje Grzesiek z Na Wspólnej wołają o pomstę do nieba, to samo tyczy się tych, które ma koleś skaczący z mostu. Jest to o tyle śmieszne, że wykorzystano wcześniejsze ujęcia, zamiast pokazać nowy materiał. Jak rozumiem, gostek został w celi zgwałcony (najwyraźniej brakło reżyserowi odwagi, żeby pokazać coś więcej), tylko dlaczego przypomina sobie sam moment rzucenia go na pryczę? To jest najbardziej, ekhm, bolesne wspomnienie? Żałość. Dodatkowo opatrzona irytującymi błyskami.
Stronę realizacyjną, na czele z fatalną, nieadekwatną do scen muzyką, świetnie podsumował military.
Ocena coś między 2 a 3/10
Po pierwsze zaburzona chronologia, którą reżyser i scenarzysta w jednej osobie strzela sobie w stopę. To nie jest historia, której potrzebne są takie zabiegi, bo nie tylko niczemu to nie służy, ale dodatkowo totalnie psuje dramaturgię i tak już znanej historii. Gwoździem do trumny jest tragiczny, niemal amatorski montaż.
Druga sprawa, tak jak napisał military, to zmarnowany potencjał. Z filmu nie wynika absolutnie nic, niczego ciekawego się nie dowiedziałem o sprawie, o jej bohaterach. Reżyser nie zadał sobie nawet najmniejszego trudu, by pokazać jak sprawcy samosądu radzili sobie z tym co zrobili, jak to wpłynęło na ich rodziny itp. Zero, nic. Postać Złego (bo tylko tak mogę określić karykaturalnego starszego pana, choć faktem pozostaje, że zagrał najlepiej ze wszystkich) w dodatku funkcjonuje na zasadzie a bo tak, bo czy ktoś wie na przykład, z jakiego powodu przychodzi po pieniądze do matki Izy Kuny? Może nieuważnie oglądałem, ale jest to dla mnie niezrozumiałe. Brakuje mu zresztą tła, motywacji, czegokolwiek, co pozwoliłoby mi zrozumieć, dlaczego dziad z ostrym narzędziem rządzi okolicą.
Po trzecie, jak wspominałem, film bywa żenujący. Flashe których doznaje Grzesiek z Na Wspólnej wołają o pomstę do nieba, to samo tyczy się tych, które ma koleś skaczący z mostu. Jest to o tyle śmieszne, że wykorzystano wcześniejsze ujęcia, zamiast pokazać nowy materiał. Jak rozumiem, gostek został w celi zgwałcony (najwyraźniej brakło reżyserowi odwagi, żeby pokazać coś więcej), tylko dlaczego przypomina sobie sam moment rzucenia go na pryczę? To jest najbardziej, ekhm, bolesne wspomnienie? Żałość. Dodatkowo opatrzona irytującymi błyskami.
Stronę realizacyjną, na czele z fatalną, nieadekwatną do scen muzyką, świetnie podsumował military.
Ocena coś między 2 a 3/10
30-07-2011, 23:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2011, 23:20 przez Mierzwiak.)







