VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Tak się zdarzyło, że nastolatkiem będąc wsiąkłem na chwilę w literaturę iberoamerykańską. "Sto lat samotności" Marqueza to obowiązkowa lektura dla wrażliwych chłopców w okularach i rozciągniętym swetrze (taaa), ewentualnie układnych dziewcząt marzących o chłopaku, który specjalnie dla nich będzie pisał miłosne sonety 8) Mimo wszystko, po przeczytaniu powieści drugi raz całkiem niedawno, stwierdzić wypada, ze Marquez to wielki pisarz, a "Sto lat samotności" to wielka, przepiękna literatura. Ponadto uwielbiam Llosę, Borgesa, Cortazara, we Fuentesie się natomiast gubię.
I co ma z tym wspólnego film pt. "Miłość w czasach zarazy"? Po pierwsze, to ekranizacja powieści Marqueza. Po drugie, to ekranizacja znakomitej powiesci Marqueza. Po trzecie, filmu nie widziałem, ale mam na niego ochotę wielką, bo to ekranizacja znakomitej powieści Marqueza. Trudno mi sobie wyobrazić język filmowy, który skutecznie przekazałby wyjątkowość słów, zdań i całej historii, dlatego też czekam na film bardziej, niż na jakikolwiek inny w ostatnim czasie. Po czwarte, nie znosze melodramatów, a "Miłość w czasach zarazy" to klasyczne historia romantyczno-melodramatyczna ubrana do tego w ciuchy sprzed kilkudziesięciu lat, więc dysonans bardzo zaboli i jestem ciekaw co z tego wyniknie 8)
Kto nie zna powieści, niech przeczyta lakoniczny opis.
W powieści w splatają się przedstawione w mistrzowski sposób wątki dotyczące jej głównych bohaterów Ferminy Dazy, Florentina Arizy oraz doktora Juvenal Urbino. Młodzieńcza miłość Florentina Arizy do Ferminy Dazy, która przetrawała całe życie, aby u jego kresu znaleść spełnienie. Początkowo "małżeństwo z rozsądku" Ferminy Dazy i doktora Juvenala Urbino, które w ciągu całego życia zamienia się w więź małżenską, której podstawą jest prawdziwa miłość. Zawarty jest w niej w końcu trzeci główny wątek, Fermina Daza w młodości odrzuciła Florentina Arizę jako człowieka nijakiego, w który nie ma w sobie nic prócz uwielbienia dla niej, pokochuje go na starość kiedy jej mąż juz nie żyje. Odkrywa wtedy na nowo dawnego narzeczonego i kocha już nie wspomnienie dawnych lat, ale człowieka który pomaga jej znieść wdowieństwo i wejść ze spokojem w ostatnie lata życia, dzięki mądrości którą zgromadził przez kilkadziesiąt lat samotnego życia i przelotnych romansów.
w rolach głównych: Javier Bardem, benjamin Bratt, John Leguizamo, Liev Schreiber, Giovanna Mezzogiorno. Rezyseruje: Mike Newell. Muzyka: Pinto. Zdjęcia: Beato.
Premiera: listopad 2007.
16-11-2007, 14:29
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
zdaje się, że film jest dość tandetnym melodramatem, który tandetnym mógł nie być, jesli tylko jakiś Marquez kina wziąłby się za podobny temat, a nie rzemieślnik Newell. Z "Milości w czasach zarazy" wyszło coś na kształt pasjonującego romansu spod pióra Heleny Mniszkówny, ech... Nie wyprzedzajmy faktów, może to pierwsze złudzenie zgniło-pomidorowe.
16-11-2007, 21:14
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
śledzisz opinie na rotten tomatoes? nie polecam. to raczej siedlisko półmózgów. Alien 3 dostał tam 32% pozytywnych opinii. w przeliczeniu to jakieś 4/10 :)
16-11-2007, 21:19
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
śledzę, z ciekawości, nie z nałogu 8)
16-11-2007, 21:22
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
desjudi napisał(a):Tak się zdarzyło, że nastolatkiem będąc wsiąkłem na chwilę w literaturę iberoamerykańską. "Sto lat samotności" Marqueza to obowiązkowa lektura dla wrażliwych chłopców w okularach i rozciągniętym swetrze (taaa), ewentualnie układnych dziewcząt marzących o chłopaku, który specjalnie dla nich będzie pisał miłosne sonety 8)
a co z dziewczynkami w rozciagnietych czarnych swetrach? ;)
oczywiscie w okularach.
Cytat:Mimo wszystko, po przeczytaniu powieści drugi raz całkiem niedawno, stwierdzić wypada, ze Marquez to wielki pisarz, a "Sto lat samotności" to wielka, przepiękna literatura.
"sto lat samotnosci" przeczytalam za szybko, z 4 lata temu, i do dzis zaluje; po 2 podejsciu nadal mi sie nie podobalo; moze kiedys... natomiast "milosc w czasach zarazy" to rzecz znakomita, ponadczasowa...! sama milosc jest bowiem jej bohaterem, nie florentino ariza ani fermina daza; oni nawet specjalnie sympatii nie wzbudzaja, im sie nie kibicuje; kibicuje sie milosci. wysokokaloryczny jezyk marqueza przeklada uczucie na jezyk literatury w sposob niespotykany wrecz. czy to najpiekniejsza ksiazka o milosci, jaka kiedykolwiek napisano? (zrodlo - pilch). nie wiem. ale z pewnoscia jedna z najpiekniejszych.
Cytat:Ponadto uwielbiam Llosę, Borgesa, Cortazara, we Fuentesie się natomiast gubię.
llosa + borges
potem wszystko inne
cortazar w formach krotkich
fuentes za "swieta strefe"
moze troche - slabiej znany, w bibliotece malo:) - carpentier
Cytat:I co ma z tym wspólnego film pt. "Miłość w czasach zarazy"? Po pierwsze, to ekranizacja powieści Marqueza. Po drugie, to ekranizacja znakomitej powiesci Marqueza. Po trzecie, filmu nie widziałem, ale mam na niego ochotę wielką, bo to ekranizacja znakomitej powieści Marqueza. Trudno mi sobie wyobrazić język filmowy, który skutecznie przekazałby wyjątkowość słów, zdań i całej historii, dlatego też czekam na film bardziej, niż na jakikolwiek inny w ostatnim czasie. Po czwarte, nie znosze melodramatów, a "Miłość w czasach zarazy" to klasyczne historia romantyczno-melodramatyczna ubrana do tego w ciuchy sprzed kilkudziesięciu lat, więc dysonans bardzo zaboli i jestem ciekaw co z tego wyniknie 8)
nie, nie wierze, aby anglik, na dodatek rezyser nalezacy do grupy tzw. rzemieslnikow - mogl nakrecic na podstawie tego czegos FILM. film dobry. jakos brytyjski chlod nie wydaje mi sie zdolny wywabic na tasme tego goraca, ktorego doswiadczamy, przebijajac sie przez gesta jak kisiel proze marqueza. ale obejrze. z pewnoscia :)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-11-2007, 21:56
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
no wlasnie. za "Milosc" powinien wziac sie... Fellini! 8) do takiego filmu, do takich uczuć, powinien zabrać się ktoś z gorącym, południowym temperamentem, choćby nawet za cenę zabawy w spektakl lekko kiczowaty, z wybrzdąkanymi na gitarze pieśniami miłosnymi i fabularnym chaosem. Zdaje mi się, że za "Cholerę" wzieli sie producenci z wyrachowania, bo niby Marquez, czyli pisarz znany i doceniany, bo niby miłość w tonie melodramatycznym, bo ładne widoki, przystojny latynos, czerwone usta kochanki.
bez gotujących się uczuć nie da sie przenieść nastroju powieści. W końcu nie tyle fabuła gra tutaj istotną rolę, co klimat.
Jedynym bólem jaki przeraża mnie w śmierci, jest to, że można umrzeć nie z miłości.
16-11-2007, 22:25
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
marquez.
fellini.
jeden i drugi tworzacy dziela wysokokaloryczne, barokowe, geste, zawiesiste, duszne wrecz czasami. absolutnie.
klimat? klimat i styl. marqueza podrobic sie nie da. jezeli chcesz, newell, nakrecic opowiesc milosna, to bierz cokolwiek... ale nie literacka legende.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
16-11-2007, 22:37
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Wytłumaczy mi ktoś dlaczego na plakacie jest napisane "Muzykę skomponowała Shakira" Co to ma być? :P
16-11-2007, 23:20
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
To dowód na to, że nic dobrego z tego filmu nie będzie :(.
Ale pójdę do kina dla jednej rzeczy: dla obsady, a w szczególności Cataliny Sandino Moreno, IMO jednej z najpiękniejszych aktorek jakie kiedykolwiek widziałem.
17-11-2007, 02:13
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Snuffer napisał(a):Wytłumaczy mi ktoś dlaczego na plakacie jest napisane "Muzykę skomponowała Shakira" Co to ma być? :P
bo chcą zachować resztki kolumbijskiego temperamentu 8) a sam film jest w języku angielskim, ech...
17-11-2007, 09:08
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
we wczorajszym dodatku kulturalnym do "dziennika" jest wywiad z bardemem; przynosil on na plan swoje, hiszpanskie wydanie "milosci", i czytal fragmentami; mowi, jak bardzo trudno bylo mu sie przestawic z hiszpanskiego na angielskie tlumaczenie, bo "jak powiedziec to po angielsku", i "po hiszpansku zagralbym inaczej"...
EDIT: odwazylam sie obejrzec trailer. no coz, slysze newmana i mysle o priorze i harper i belizie, i co ja na to moge? :)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
17-11-2007, 11:59
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 2
Film jedynie poprawny. Nie rozumiem zachwytów odnośnie aktorstwa, w zasadzie jedyna świetna rola to Benjamin Bratt jako dokrorek. Sama postać Florentino przedstawiona jest w mało interesujący sposób. Facet jest naiwny i przeciętny. Aż dziw bierze że Fermina zakochuje się w nim a nie w doktorku:) Dłużynę środkowej części filmu rekompensuje częściowo ostatnia scena miłosna oraz humor. No i oczywiście wynik statystyki prowadzonej przez głównego protagonistę;) Mówiąc inaczej: dla fanów Marqueza. Dla fanów kina bez tam przymusu.
pozdrawiam
17-11-2007, 19:07
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
mental nie masz pojęcia jak działa Rottentomatoes:) ocena 32% to nie ~3,2/10 tylko 32% pozytywnych opini(czyli powyzej 6/10) akurat w tym wypadku nie zmienia to wiele, bo srednia ocen Aliena 3 to 4,7/10 :) ale czasami naprawde duza jest roznica pomiedzy ocena a %:)
17-11-2007, 20:26
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
panegiryk_do_ortalionu napisał(a):Mówiąc inaczej: dla fanów Marqueza. Dla fanów kina bez tam przymusu.
dlaczego nie na odwrot? ;)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
18-11-2007, 10:57
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 2
Artemis - dla fanów Marqueza seans może być ciekawą formą ekspiacji;) Dlaczego "przeciętny" kinoholik może sobie darować? Ze względu na przeciętniactwo łamane przez nijakość. Taki film bez wzlotów i upadków.
21-11-2007, 20:32
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
|