"Stranger Than Fiction" czyli realizm urojony
#1
Nawet słowem chyba nikt nie pisnął o tym doskonałym filmie, który zbyt szybko przemknął przez polskie ekrany pod łopatologicznym tytułem "Przypadki Harolda Cricka".
Nie ma sensu przywoływać zawiłości fabularnych, bo te każdy pozna sam, jeśli w ręce wpadnie mu bilet, dvd bądź jeszcze ciepła płyta z komputerowego recordera. Wspomnę jedynie, że rozchodzi się głos w głowie urzędnika skarbowego, który to głos okazuje się narratorem powstającej właśnie powieści i co za tym idzie – ów głos jest narratorem życia Harolda Cricka. Lakoniczny opis brzmi lekko bełkotliwie i odpychająco, lecz zważcie na następujące słowa - scenariusz jest rewelacyjny, błyskotliwy, skutecznie łechcący inteligencję widza i z fabularnymi twistami na każdym kroku. Co najważniejsze – wszystko jest na swoim miejscu, wszystko ma sens i zmierza do jedynego, właściwego finału.
I to mimo tego, że końcowe recepty i życiowe morały mogą być określone wyłącznie jako banalne i schematyczne – być może z tego powodu niektórzy czują się rozczarowani obrazem Forstera? Ale właśnie ten banał autentycznie mnie ruszył i wzruszył, w przedziwny sposób zmotywował niczym najskuteczniejszy osobisty trener. Filmowe i literackie komunały drażnią mnie bardziej niż slogany Paula Coelho: nie znoszę infantylizmu i przewidywalności, jeśli te robią ze mnie idiotę. „Stranger Than Fiction” proponuje innego rodzaju grę – grę, bardzo przewrotną, w oczekiwania wobec bohaterów fikcji w realu (i realu w fikcji), a także grę w wymagania wobec opowiadanej historii. Nie powiem nic więcej, pozostawię te chaotyczną myśl samą sobie, może wkrótce powstanie coś większego na podstawie powyższego dość lapidarnego konceptu 8)

Innymi słowy – już dawno nie oglądałem tak pozytywnego i inspirującego filmu. Szczerze polecam, zdecydowanie jeden z najlepszych filmów tego roku, ze świetnym i innym niż zwykle Ferrellem, doskonałym jak zawsze Hoffmanem i podobnie perfekcyjną Emmą Thomson.


[Obrazek: 71248943iy5.jpg]

Odpowiedz
#2
ja pisalem w mini-reckach...dokladnie: Sro Mar 07, 2007 10:31 am ;)

nie bede sie znow rozwodzil, wiec zacytuje siebie:
Stranger Than Fiction (aka Przypadek Harolda Cricka) - bardzo przyjemny film z ciekawym niebanalnym sceniariuszem i bardzo dobrymi rolami drugoplanowami Dustina Hoffmana i Emmy Thompson.....ale jeden wątek mnie rozdraznil, brak jakiegokolwiek instynktu samozachowaczego glownego bohatera gdy SPOILER dowiedzial sie, ze musi sginac, bo ta smierc jest 'przeciez taka piekna'.... koniec SPOILERA wszystkie zachowania bohaterow od tego momentu sa irracjonalne wg mnie, ale oczywiscie nie zmienia to odbioru filmu, przynajmniej w moim przypadku.....glowny motyw przewodni lopatologicznie wyjasniony na koncu juz tez skads znam, ale rowniez nie razi. zgrabne kino na przyjemny wieczor, polecam

btw: podbny pomysl na fabule chyba uswiadczymy w 'Number 23'....


btw: btw jakby nieauktualny, ale wtedy tego nie wiedzialem ;)[color=#][/color]

Odpowiedz
#3
To ja też wstawię swoje z "Krótkiej piłki" ;)

Will Ferrel, do tej pory kojarzący mi się z rolami raczej rozrywkowymi, świetnie zagrał nieporadnego urzędnika. Parę dobrych pomysłów, zgrabny scenariusz, sprawna realizacja - bardzo dobrze wydane pieniądze ;)

Spojlerek: Happy end nie obniża IMHO wartości tej opowieści, lecz wręcz przeciwnie.
fb.com/bart.poznaniak

Odpowiedz
#4
ehh, bardzo przyjemny film;) byłem wielce zaskoczony tym co otrzymalem - srednio zmobilizowany osobą ferrella, przekonałem sie, ze i on w doborowym towarzystwie potrafi świetnie sie spisac..
a historia tym przyjemniesza, ze choc tradycyjna i wrecz oklepana - opowiedziana w sposob zupelnie niekonwencjonalny.


ps.mpja ulubiona scena z filmu;)(w sumie SPOJLER:P): harrold siedzi w tramwaju, wsiada maggie g.., odzywa sie 'głos' mówiący:'Harold własnie obliczyl szanse zrobienia z siebie idioty'... co robi harold? wysiada z tramwaju;)

Odpowiedz
#5
Hmm... jeśli Sicario wg niektórych więcej zapowiada niż daje, to co powiedzieć o Haroldzie? Znakomity pomysł wyjściowy, który gubi się po drodze ze trzy razy, traci konsekwencje (czemu nagle głos pisarki ulatnia się na pół filmu?) i w żaden sposób nie wykorzystuje swojego potencjału. Owszem, zagrane jest to dobrze (choć jedynie Hoffmana oglądało mi się z prawdziwą przyjemnością, reszta raczej po prostu jest), ale miejscami strasznie bezpłciowe. Uczucie między Aną a Haroldem wzięte z powietrza, spotkanie bohatera z twórczynią strasznie nijakie, bez emocji. No i końcówka, która sprowadza to wszystko do wytartego schematu "być miłym i uczynnym i kochać życie". Srsly? W dodatku śmierć Harolda zapowiadana z takim hukiem, sprawdza się do banału, który nie jest ani piękny, ani konieczny.
Rozczarowanie.

6 / 10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Zakazana planeta (1956) i inne stare science fiction Scheckley 65 10,447 18-04-2025, 21:40
Ostatni post: Phlogiston2
  GWOEMUL (THE HOST) czyli koreański niewypał desjudi 22 7,969 14-06-2024, 19:20
Ostatni post: OGPUEE
  Machete - czyli film którego miało nie być :) Anonymous 210 49,625 18-09-2021, 01:19
Ostatni post: Gieferg
  ATONEMENT (Pokuta) czyli dzieje grzechu desjudi 40 12,708 18-08-2021, 21:40
Ostatni post: Dr Strangelove
  Fallen, czyli o tym, jak policja sciga demona Mental 22 8,426 08-12-2014, 20:08
Ostatni post: Gal Anonim
  Ronin czyli niech ginie kto się nawinie. Mush Room 13 4,434 29-09-2013, 21:33
Ostatni post: Mental
  Sushi Girl, czyli nowa nadzieja amerykańskiego thrillera. Strummer 6 2,817 11-02-2013, 14:41
Ostatni post: Azgaroth
  1 4 0 8 czyli nareszcie dobry dreszczowiec desjudi 41 11,735 19-08-2012, 16:47
Ostatni post: shamar
  Niepokój czyli jak nie kręci się thrillerów Don Vito 12 3,348 21-03-2010, 00:02
Ostatni post: Mierzwiak
  RESCUE DAWN czyli oczekiwanie na klasyk desjudi 106 17,303 18-05-2009, 01:52
Ostatni post: Mefisto



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości