Mad Max (1979-2024)
Crov - ogólnie to pierdolisz.
Mogę ci podać dowolny przykład na to, co jest w tym filmie wyjątkowe, zajebiste i o czym zawsze będę pamiętał, a ty na wszystko odpowiesz, że nie o to ci chodzi. No to why bother?

Ale mimo to ci podam:

- Max Vs Furiosa
- atak Myszołowów na konwój
- atak motocyklistów na War Rig / pościg Joe za ciężarówką i zgon wiadomo kogo - wskaż mi lepszą scenę akcji GDZIEKOLWIEK (tzn nie, nie wskazuj bo co byś wskazał i tak zaprzeczę ;))
- sekwencja w burzy piaskowej / what a lovely day
- nawet nieudana ucieczka na samym początku
- szereg scenek w finale - w tym ujęcie z Maxem na tyczce, hustawka z gitarzystą, smierć Joe i inne na których policzenie pewnie palców mi nie starczy

A to tylko sceny akcji podczas gdy w tym filmie w pamięć zapadają nie tylko one.

A teraz możesz powiedzieć, że nie o to ci chodzi, ale **** z tym. Cała twoja teoria jest o dupę rozbić, bo to rzecz tak bardzo subiektywna, jak tylko się da. Dla mnie to wszystko są przykłady zajebistych, charakterystycznych scen, momenty których nie zapomnę nigdy i które nie ustępują ŻADNYM scenom akcji z ŻADNEGO filmu jaki w życiu widziałem. Deal with it.

Aha MCU nie ma NIC, co by tu mogło podskoczyć. Fucking NOTHING :) Po każdym seansie Maxa zastanawiam się po co ja ten syf w ogóle oglądam i kupuję ;) Niby po ostatniej powtórce AoU podtrzymałem 8/10, ale jak sobie porównam wrażenia z tego filmu, z tymi z Maxa (10/10), to aż miałbym ochotę obniżyć ocenę o jakieś dwa punkty (z tym, że mój system oceniania nie działa na zasadzie porównywania do innych filmów, więc tego nie robię).

Odpowiedz
(30-09-2015, 10:02)Mierzwiak napisał(a): Dlaczego nie warto porównywać filmów gadanych z kinem akcji, skoro mówimy o zapadających w pamięć momentach?
Niczego takiego nie napisałem. Ale mogłeś nie zrozumieć, bo uciąłem - wydawało mi się, że kontekst jest jasny. Napisałeś, że nie potrafisz znalezc takiego momentu w scenie strzelaniny w "Heat" - bo "Heat" to nie film akcji. To samo PF i TSN. Te filmy mają #momenty gdzie indziej niż w scenach akcji. #Momenty nie ograniczaja sie do scen akcji.

Czy w dialogach mogą być #momenty? Pewnie mogą, ale to, że w filmie gadanym trudniej znaleźć #momenty w scenach akcji nie swiadczy, że nie ma #momentów.

Klaruje definicję na bieżąco, bo te posty to moje głośne myślenie i potrzeba przedyskutowania tych refleksji. :)

Cytat:Czy Hulk vs Loki to nie jest generyczna scenka (obecna od kilku dekad w kreskówkach, np. Looney Tunes) sprawiająca wrażenie wyjątkowej tylko dlatego, że przeniesiono ją (czytaj: ubrano w inne ciuszki, i to dosłownie) na teren kina komiksowego?
Nie. To nawiązanie do jakiejś konkretnej sceny? Parodia? Nawet jeśliby tak było to wciaż jest to scena wyjątkowa - dzięki kontekstowi, dzięki bohaterom, dzięki zaskoczeniu, itp. To, że scena nawiązuje do jakiejś stylistyki (tu: slapstickowej) nijak tego nie zmienia i nie wiem dlaczego miałoby.

BTW, nie istnieje coś takiego jak "kino komiksowe" - to bzdurne określenie używane tylko przez ludzi, którzy powinni dawno umrzeć. ;)

Odpowiedz
Crova trochę poniosło (choć przykład z CR bardzo dobry). Oczywiście, że nowy Max ma świetne sceny i "momenty", ale ja mówiłem o prawdziwych killerach, przy których trzeba zbierać szczękę z podłogi, i które mogłyby być porównywane do klasyków z T2. Takich Max nie ma.

(30-09-2015, 10:16)Gieferg napisał(a): - atak motocyklistów na War Rig / pościg Joe za ciężarówką i zgon wiadomo kogo - wskaż mi lepszą scenę akcji GDZIEKOLWIEK (tzn nie, nie wskazuj bo co byś wskazał i tak zaprzeczę ;))



To tylko niespełna dwuminutowy fragment z ponad 40 minutowej, najlepszej sekwencji akcji jaka kiedykolwiek powstała. Emocje, napięcie wgniatające w fotel, poczucie zagrożenia przed zbliżającą się ciężarówką. Skakanie motorów i gag z Nuxem nie są nawet blisko.

Odpowiedz
Cóż. Nie zgadzam się i nie ma sposobu na to, żebyś mógł mnie przekonać (i vice versa) bo tu żadne argumenty nie pomogą :)

Odpowiedz
Ja już się całkowicie pogubiłem. Mój przykład pościgu za War Rig przez motocyklistów i Joe nie pasuje, za to ten pościg z Terminatora 2 już tak. To jakie to są w końcu te kryteria?
Mamy wspomniany przez Mierzwiaka tekst: "A what a day! What a lovely day!". Mamy Doof Warriora, z gitarą zionącą ogniem, mamy sprejowanie sobie ust chromem.
I niby brak jakiś momentów, scen i to ma być tak generyczne?
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Cytat:To ja to są w końcu kryteria?

I have no fucking idea.

Odpowiedz
(30-09-2015, 13:22)Juby napisał(a): Crova trochę poniosło (choć przykład z CR bardzo dobry). Oczywiście, że nowy Max ma świetne sceny i "momenty", ale ja mówiłem o prawdziwych killerach, przy których trzeba zbierać szczękę z podłogi, i które mogłyby być porównywane do klasyków z T2. Takich Max nie ma.
Nigdzie mnie nie poniosło. Chyba, że wskażesz mi, gdzie napisałem, że Fury Road nie ma świetnych scen. Nie wiem jak definiujesz "prawdziwe killery", ja definiuje #momenty przez ostatnie dwie strony i wydaje mi się, że Maksowi ich brakuje niestety. Rzuciłem definicją, napisałem o co mi chodzi, rozkminiam film, nikt nie potrafi mi pomóc rozwiać wątpliwosci. Wszyscy przerzucają się scenami zamiast napisac o ich wyjątkowości poza tym, że "łoho, przeciez dzieje sie na pustyni w przyszłości". :) No kurfa produktywne i rozwijajace w chu. :)

(Widze, że dzieci stękają, a u mnie Mad Max ciągle ma 8/10.)

(30-09-2015, 13:58)Lawrence napisał(a): Mamy wspomniany przez Mierzwiaka tekst: "A what a day! What a lovely day!". Mamy Doof Warriora, z gitarą zionącą ogniem, mamy sprejowanie sobie ust chromem.
I niby brak jakiś momentów, scen i to ma być tak generyczne?
Nie rozumiesz czym się różni scena czy moment od postaci najwyraźniej, więc nie dziwie się, że jesteś skonfudowany. :) Stosując kryteria to Hulk jest #momentem, bo jest kurva dziwny i wyjątkowy. :)

Odpowiedz
Crov już sam nie wie o co mu chodzi, najpierw stwierdza, że momenty w scenie AKCJI w filmie akcji a momenty w scenie AKCJI w filmie sensacyjnym to nie to samo i w ogóle nie ma co porównywać, na to ja że moment to moment i może nim być dialog, moment akcji, tak naprawdę cokolwiek (przykład który właśnie przyszedł mi do głowy: Catwoman liżąca Batmana po twarzy), po czym Crov - cytuję - "klaruje definicję [momentu] na bieżąco" i odkrywa Amerykę powtarzając... to samo, co napisałem wcześniej.

PS. Pierwsze pojawienie się Doof Warriora, ta gitara i ogień to jest moment, a nie postać. Chodzi o ten konkretny MOMENT. Tylko czy moment jest jeszcze momentem czy już nie jest momentem ale czymś innym? Czy definicja znowu się zmieniła?

Odpowiedz
Ale możesz pisac do mnie, nie musisz o mnie pisać w trzeciej osobie. :) Jezeli dotyka cię to, że zastanawiam się nad tym filmem i rozkładam go sobie na czynniki pierwsze to mogę przestać z tobą rozmawiac, nie ma problemu, bedziesz jeszcze do tego mogl pisac w trzeciej osobie o mnie i w ogole. Nie chce ci sprawiać przykrości niepotrzebnie, bo widzę, że dość mocno cię to rusza i musisz być złośliwy. No jezeli tak cię to wkurza to mogę przestać ci odpisywac i nie będziesz musiał się czuć zobowiązany do odpisywania mnie. Także jezeli tak wolisz to bardzo przepraszam, ale bardzo przepraszam i daj znac. :)

#Momenty w scenie akcji są ważne w filmach akcji, bo filmy akcji są filmami akcji i w dużej mierze opierają się na scenach akcji. Mierzwiak rozumie, że filmy gadane opierają się nie na scenach akcji, a na scenach gadanych, więc to na nich należy się skupić przy szukaniu #momentów. To, że film, który nie opiera się na akcji nie ma wyjątkowej, godnej mianowania #momentem, akcji w scenie akcji, którą jednak ma, ale nie jest ona najwazniejsza, bo jest filmem np. gadanym to nie znaczy, że takowy film nie ma #momentów. :) Mam nadzieje, że rozwiałem wątpliwości.

Odpowiedz
Bełkoczesz.

Odpowiedz
(30-09-2015, 13:49)Gieferg napisał(a): Cóż. Nie zgadzam się i nie ma sposobu na to, żebyś mógł mnie przekonać (i vice versa) bo tu żadne argumenty nie pomogą :)

Chociaż tyle. ;)

A tak swoją droga chyba najbardziej w Fury Road podobał mi się finałowy pościg. Ten spokojnie mógłby nazwać jedną z najlepszych sekwencji akcji jakie widziałem, obok tych z T2, czy chociażby akcji w Arkham i późniejszego pościgu z BB.

(30-09-2015, 13:58)Lawrence napisał(a): Ja już się całkowicie pogubiłem. Mój przykład pościgu za War Rig przez motocyklistów i Joe nie pasuje, za to ten pościg z Terminatora 2 już tak. To jakie to są w końcu te kryteria?

Czysto subiektywne. Dla mnie żaden moment z nowego Maxa nie jest porównywalny ze skokiem ciężarówką do kanału burzowego, czy późniejszy skok motorem do kanału burzowego, albo "Hasta la Vista, Baby". Nie ma nawet momentu tak zapamiętywalnego jak skok autobusu ze Speed.

@Mierzwiak - czemu na awatar ustawiłeś swoje zdjęcie? :P

Odpowiedz
Odpowiadałem Lawrence'owi, o ile się orientuję Lawrence i ty to dwie różne istoty :) (choć bez cytatu, stąd dezorientacja, sorki)

Poza tym po raz kolejny powtarzasz wnioski do których sam wcześniej doszedłem, przy czym ja nie upieram się przy stwierdzeniu, że film akcji musi mieć momenty przede wszystkim w scenach akcji, co z jednej strony jest logiczne, ale z drugiej nie do końca oczywiste, choćby dlatego, że - jak pokazuje Mad Max - co dla jednych będzie momentem do zapamiętania na całe życie, inni zignorują.

Odpowiedz
To chyba dotyczy każdego filmu. Ja bym wskazał szereg "momentów" w Dreddzie, Juby juz pewnie o nich zapomniał, ale pewnie wskazałby jakieś w Bourne'ach z których ja już nic nie pamiętam. Na chwilę obecną Fury Road jak dla mnie właściwie składa się z całej masy "momentów" i wygrywa pod tym względem z większością znanych mi filmów akcji. Tymczasem Crov z uporem maniaka usiłuje stworzyć definicję "momentu", która będzie pasowała tylko do tego, co on sam za "moment" uważa i jeszcze przekonać innych jacy są tępi, że nie kumają jego urojeń XD

Gdy parę lat temu trafiłem na okładce Transformers 3 na tekst że to niby "najlepszy film akcji w historii" reakcją był litościwy uśmieszek, teraz dali to samo na okładce Fury Road, a reakcja była "hmm, no... w sumie..."

A ta cała dyskusja w ogóle nie ma sensu.

Odpowiedz
"Momenty" w Dreddzie? No były jakieś niewyraźne cycki ale żeby od razu "momenty". ;)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
(30-09-2015, 14:58)Mierzwiak napisał(a): Odpowiadałem Lawrence'owi, o ile się orientuję Lawrence i ty to dwie różne istoty :) (choć bez cytatu, stąd dezorientacja, sorki)

Poza tym po raz kolejny powtarzasz wnioski do których sam wcześniej doszedłem, przy czym ja nie upieram się przy stwierdzeniu, że film akcji musi mieć momenty przede wszystkim w scenach akcji, co z jednej strony jest logiczne, ale z drugiej nie do końca oczywiste, choćby dlatego, że - jak pokazuje Mad Max - co dla jednych będzie momentem do zapamiętania na całe życie, inni zignorują.
Jak rozumiem odpowiadasz mnie. :) Bardzo przepraszam, ale poproszę o cytowanie, łatwiej mi się omija posty w dyskusji, których nie chce czytac.

Ja tez nie upieram sie, ze film akcji musi miec przede wszystkim #momenty w scenach akcji. Film filmowi nie równy. Dlatego ja powtarzam: nigdzie nie napisałem, że Mad Max nie ma świetnych scen. Tylko zacząłem rozkminiać czy poza realizacją techniczną i dziwnym światem, w detalach sceny akcji tez są oryginalne. Wracam do przykładu Casino Royale, gdzie masz drobne przecinki w akcji, o których pisałem, a które wyróżniają całość. Dlatego pytalem o konkretne momenty. Spoko, What a Lovely Day, wejscie Gitarzysty - mozemy ich uznac. Nie mniej ja zaczalem od pisania o scenach akcji. Bo to nie rozkmina czy "Fury Road" przy głębszym spojrzeniu jest oryiginalnym filmem czy coś, tylko bardziej czy jego sceny akcji mają w sobie cos wiecej niż swietna realizacje.

Odpowiedz
(30-09-2015, 09:38)Crov napisał(a): Craven,

No wlasnie kompletnie nie rozumiesz. (...)

Nie rozumiałem, ale już rozumiem. Chodzi o sceny, którymi Ty się jarasz i Tobie zapadają w pamięć. Bo brandzlujesz się jakąś bijatyką w klopie jakich wiele, ale już nakurwianie koparką modyfikowanej cysterny wypadło Ci z głowy, więc nudna i standard jakiego na pęczki. WSZYSTKO JASNE. Dziękuje za fascynującą rozmowę :)

Odpowiedz
Craven:

Zastanawiałem się, czy tylko ja to widzę :P

Odpowiedz
(30-09-2015, 19:56)Craven napisał(a): ale już nakurwianie koparką modyfikowanej cysterny wypadło Ci z głowy, więc nudna i standard jakiego na pęczki. WSZYSTKO JASNE. Dziękuje za fascynującą rozmowę :)
Tak, no jak w ryj dokladnie to napisałem. :D Przeczytałeś ze zrozumieniem i idealnie skomentowales. Dzieki za swoj wklad w rozmowe, dwa posty masz dodatkowo na liczniku. ;)

obrazek fejspalmu, którego nie chce mi sie szukac w sieci.jpg ;)

Odpowiedz
(30-09-2015, 15:22)SonnyCrockett napisał(a): "Momenty" w Dreddzie? No były jakieś niewyraźne cycki ale żeby od razu "momenty".  ;)

Akurat tak się przypadkowo składa, że widziałem Dredda 3 dni temu (czyli kilka tygodni po MM:FR) i jak najbardziej mogę powiedzieć, że Dredd ma więcej momentów, tj wyróżniających się, zapadających w pamięć scen. Przy czym oba filmy to mocne ósemki. Zgadzam się też z opiniami wyżej, że FR jest zbyt równe, akcji brakuje sinusoidy i choć co prawda cały czas jest ona na bardzo wysokim poziomie, to jej natłok w kontekście odbioru całokształtu jest wadą. Dredd ma lepszą konstrukcję, rozłożenie zwrotów akcji, punktów kulminacyjnych, elegancko domyka scenariuszowe klamry. Mad Max natomiast nadrabia "szaleństwem" i jest brawurowo nakręcony. Na konkretne sceny wygrywa jednak Dredd.

Odpowiedz
http://www.filmweb.pl/news/George+Miller+ma+gotowe+dwa+scenariusze+kontynuacji+%22Mad+Maxa%22-113806

Niech Miller zostawi w cholerę skromniejsze projekty i kreci kontynuację!

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szczęki (Jaws 1975, 1979,1983,1987) Goro Gondo 86 37,795 21-05-2026, 17:35
Ostatni post: slepy51



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
3 gości