19-05-2015, 11:00 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2015, 11:00 przez Corn.)
|
Mad Men
|
|
Co wy? Doskonały finał (choć miałem nadzieję, że sprawdzi się teoria z D.B. Cooperem ;]), który nadaje całemu serialowi dodatkową głębię. Tworzy swoistą klamrę dla serialu, który Podobnie jak reszta. Gdyby teraz ktoś zapytał mnie o czym jest ten serial to mogę śmiało odpowiedzieć, że o poszukiwaniu szczęścia, które każda z postaci w jakiejś formie znalazła. Szkoda, że nie pojawiło się kilka kluczowych postaci. Jednak dwugodzinny finał byłby wskazany.
Serio zaskoczyło Cię
Wydawało mi się to oczywiste odkąd... w sumie odkąd się zaczął pojawiać w serialu :) Mnie zaskoczyło jak totalnie nieprzekonująco i nieporadnie zagrała Moss - usłyszałem coś w stylu:
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie. Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier 19-05-2015, 15:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-05-2015, 15:04 przez wujo444.)
Też dopiero dziś nadrobiłem finał. A więc jednak happy end. Finał, jak cała końcówka, na bardzo wysokim poziomie, mimo że bez mocniejszego uderzenia. Szkoda, że wątek Dona w ostatnim odcinku najsłabszy ze wszystkich. Hippisowskie tematy zawsze mnie najmniej wciągały w tym serialu. No i nie było wcześniej podobnego motywu z Donem? Ale pointa fajna. Reszta ok. Najlepsze momenty odcinka to rozmowy Dona z Betty i z Peggy. Szkoda, że trochę bardziej nie skupili się na relacji Don-Peggy w końcówce, bo to mój ulubiony "personalny" motyw w Mad Men.
W ogóle mam wrażenie, że same relacje pomiędzy postaciami serial lepiej podsumowywał we wcześniejszych odcinkach a może nawet sezonach a na samym końcu domknięto tylko fabułę. Może to kwestia fizycznego dystansu pomiędzy postaciami, chyba zabrakło mi rozmów twarzą w twarz. Końcówka fajna, ale nie wiem, czy niektóre sezony nie kończyły się lepiej. Na gorąco po finale mam wrażenie, że trochę rwane to zakończenie. Rzeczywiście albo sam finał mógłby być dłuższy, albo wcześniej mogli zmierzać ku emocjonalnemu końcowi olewając watki agencyjne. No, ale jeśli miarą jakości serialu jest poziom żalu odczuwany po końcowych napisach to z pełną dychą poczekam chyba do powtórki, ale 9/10 spokojnie i podobnie jak simek, mam spory sentyment. Świetna rzecz z masą zajebistych scen, tekstów, kadrów, postaci, motywów. W skali mikro świetnie napisana. W skali marko - nie wiem. Nie jest to chyba tak przemyślana, spójna i "życiowa" historia jak choćby Six Feet Under. Pod tym względem rozumiem trochę narzekania w tym temacie. Na dobra sprawę Don niewiele się zmienił na przestrzeni tych siedmiu sezonów. Najlepiej poprowadzona jest Peggy, nawet jeśli jej los wydaje się oczywisty od samego początku. Aha, kolejny plus finałowego docinka to fakt, że Roger w końcu dostał dobre teksty w stylu starego, dobrego Rogera z pierwszych sezonów. Wygaszenie tej postaci to kolejny mały minus. 19-05-2015, 23:36 Cytat:W skali mikro świetnie napisana. W skali marko - nie wiem.Jako całość 7 sezonów - nie jest to przemyślane, ale sezony 4-7 wg mnie były dobrze zaplanowane. Cytat:W ogóle mam wrażenie, że same relacje pomiędzy postaciami serial lepiej podsumowywał we wcześniejszych odcinkachWeiner mówił w wywiadzie, że to jest sezon samych finałowych odcinków, w każdym czuć, że to koniec i równie dobrze kilka innych mogłoby być końcowymi - to widać, a 7x14 wcale nie jest najlepszy z tego sezonu. Ogólnie minusów by się sporo znalazło w tym serialu, ale mi to nie przeszkadza w wystawieniu maksymalnej oceny, bo dobra było zbyt dużo :) 20-05-2015, 09:32
Ładny trybut, ale można by zrobić o wiele lepszy.
Ja również tęsknię, ale raz, że zakończenie jest wspaniałe, dwa, że bardzo wielu rzeczy nie pamiętam, więc powtórka będzie bardzo wartościowa - czekam na kompletne wydanie Blu, oby jak najszybciej. PS. Dałbym się pokroić, żeby nakręcili pitch Dona do reklamy Coca-Coli po swoim powrocie :) 30-05-2015, 20:26
Mam dokładnie takie same wrażenia jak simek. Za długi trochę ten tribute. Fragment przy "Come and get your love" najlepszy.
Szkoda ze nie wykorzystali muzyki z epoki. Fajny jest też oficjalny zwiastun pierwszego sezonu. Czekam na blu strasznie, pewnie wyjdzie w okolicy świąt jakieś complete collection. Z rzeczy, których zabrakło mi w ostatnim sezonie, to jakiś fragment z Salem Romano (moze jest gejowskim działaczem w Kalifornii), i w ogóle jakoś tak po łebkach przeskoczyli po postaciach. 30-05-2015, 22:10
Orientuje się ktoś czy są napisy do pełnego 4 sezonu? Sprawdziłem napisy24 i widzę, że tłumaczone były bodajże tylko dwa pierwsze odcinki, a co z resztą?
Listen to them. Children of the night. What music they make.
29-06-2015, 22:32
Znacie jakiś sklep gdzie mieliby oficjalne plakaty wszystkich sezonów do sprzedania? Na Allposters są jakieś fanarty, na Amazonie się znajdą niektóre, ale w kiepskich rozmiarach.
07-07-2015, 11:27 ![]() Premiera 13. października, nie wiem czy kupuje, bo na razie wołają >150$, a raz, że zestaw i dodatki dupy nie urywają, dwa, że po obecnych cenach wszystkie sezony osobno idzie dostać za ~120$ (z czego 30$ za ostatni sezon), a chyba zgrabniej na półce się prezentować będzie 8 zwykłych pudełek z sezonami niż jeden kwadratowy kloc. 26-08-2015, 15:40
Meh. Spodziewałem się czegoś bardziej szałowego. Np. że dadzą krawat albo gilotynke z logiem, lepsze pudełko i miliony godzin dodatków. ;]
26-08-2015, 18:20
Autorka dobrze ubrała w słowa moje myśli nt. Joan, czyli najlepszej postaci kobiecej:
24-09-2017, 16:27
Nie przepadam jakoś za serialami (za mało czasu i zwyczajnie mnie nudzą po przekroczeniu pewnego punktu krytycznego), a na ten trafiłem dość przypadkowo (pojawiła się propozycja na Netflixie). Przeczytałem wprowadzenie do fabuły na filmwebie i postanowiłem obejrzeć.
Już pierwsza scena pilota mnie kupiła: muzyka w stylu Goodfellas, powolne kadrowanie, pierwsza rozmowa z kelnerem, gość jakby żywcem wyjęty z tamtej epoki, klimat, opary dymu... To mi się zawsze najbardziej w tym serialu podobało: ten klimat oraz odczucie, że naprawdę jestem w latach 60tych w USA. Uwielbiałem to społeczno-polityczne tło wydarzeń z życia Dona i innych postaci. Serial ma kapitalne postaci, krwiste, żywe i prawdziwe. Nawet na drugim i trzecim planie dzieje się coś ciekawego. Mój top to Don, Roger, Bert Cooper, Megan, Sally oraz Glen. Kapitalne aktorstwo, sceny które zapamiętam na zawsze, świetne dialogi. Trwało to dwa miesiące, ale już zaczynam tęsknić za MM. Bardzo mocne 9/10 które dałem już w tym momencie. "The moon belongs to everyone" w odcinku o lądowania na Księżycu. No, kapitalne po prostu. Serial to jest jakaś rewelacja. Będę do niego wracać. 13-11-2018, 14:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2018, 16:24 przez Doppelganger.) ![]() Robert Morse ponoć nie miał szans w kinie ze względu na swoją aparycję i diabelski uśmieszek. Dlatego podobno wymiatał na Broadwayu i świetnie się czuł w musicalach. Zagrał, zatańczył w skarpetkach, zaśpiewał. Wspaniałe pożegnanie. 13-11-2018, 16:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-11-2018, 16:24 przez Doppelganger.) |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler![[Obrazek: 81LbOqr0fqL._SL1500_.jpg]](http://ecx.images-amazon.com/images/I/81LbOqr0fqL._SL1500_.jpg)

![[Obrazek: MV5BMTI3NjE0OTQxNV5BMl5BanBnXkFtZTcwNTU0...@._V1_.jpg]](https://m.media-amazon.com/images/M/MV5BMTI3NjE0OTQxNV5BMl5BanBnXkFtZTcwNTU0MzQxMw@@._V1_.jpg)





