Miami Vice (2006)
shamar napisał:

nie rozwodze sie za bardzo nad czyms co ogladalem dawno temu

to chyba powinno zamknąć te zupełnie jałową i bezsensowną wymianę zdań prostych pojedynczych, względnie równoważników.

Odpowiedz
Miami Vice wlasnie ogladam po raz pierwszy, dopiero za mna 20 miniut a ja juz wiem ze to jest TO. Uwielbiam minimalizm pewnych ujec Michela Manna. Spojrzmy na smierc Trejo w "Goraczce", widzimy bron wycelowana w twarz człowieka, nagle jestesmy kilkadziesiat metrow od tego budynku, widzimy tylko blysk w oknie, odglos. Niczego wiecej nie potrzeba. Ja wiem juz wszystko, nic wiecej nie musze zobaczyc, krwii, trupa, spadajacej luski. Błysk geniuszu.

Teraz Miami Vice. Spojrzmy na widziane tylko przez moment zwłoki zony Alonzo Stevensa. Przez chwile widac tylko nogi i krew wystajace zza zaslony i ja wiem juz wszystko, nie musze ogladac zadnej makabry, zadnych szczegolow. Za chwile pod koła rzuca sie sam Alonzo, nie widzimy bezposrednio momentu uderzenia, nie oblewa aktorow bryzgajaca od tego krew, nie jestesmy wystawieni na widok rozszarpanego ciala, porozrzucanych flakow. Widac tylko smuge krwii za ciezarowka. I co przepiekne, towarzyszy temu idealna, niepokojaca muza a krew za ciezarowka widzimy przez cholernie krotki moment i wszystko sie urywa, nie potrzeba przeciez wiecej. Błysk geniuszu. Mozesz mi Mental wskazac wiecej takich pozytywnych momentow w tworczosci Manna?

O smierci Carli Jane Moss w "No Country for Old Men", mowi sie, ze Coenowie robiac to poza kadrem, byc moze nawet przez przypadek, uszanowali w ten sposob intymnosc jej umierania. Lubie tak o tym myslec i jednoczesnie uwielbiam taki minimalizm i subtelnosc. Smierc John Dillingera w "Public Enemies", zdecydowanie dobrym filmie przeciez, to juz niestety jarmarczna efekciarskosc.



[Obrazek: 69442516.jpg]

Odpowiedz
Gwahlur napisał(a):Mozesz mi Mental wskazac wiecej takich pozytywnych momentow w tworczosci Manna?

na szybko przychodzi mi do głowy ujęcie z Heat (kobiece nogi zamiast zmasakrowanego ciała):

[Obrazek: fmj7yc.jpg]

a masz kapitalną scenę poprzedzającą zamordowanie Trejo, ale dziejącą się po zamordowaniu jego żony (począwszy od 0:40). żal dupe ściska, że coś takiego wyleciało z filmu.

Odpowiedz
Mental napisał(a):shamar napisał:

nie rozwodze sie za bardzo nad czyms co ogladalem dawno temu

to chyba powinno zamknąć te zupełnie jałową i bezsensowną wymianę zdań prostych pojedynczych, względnie równoważników.

Ale jak ostatnio leciał na TV to obejrzałem calą polowe. :twisted:

Mental napisał(a):a masz kapitalną scenę poprzedzającą zamordowanie Trejo, ale dziejącą się po zamordowaniu jego żony (począwszy od 0:40). żal dupe ściska, że coś takiego wyleciało z filmu.

Te usuniete sceny są na dvd ?
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
są.

Odpowiedz
Dir Cut obejrzany! Dokładnie tak powinien wyglądać ten film od początku - zmiany są w sumie nie tak duże względem całości, ale te pare minut diametralnie zmienia podejście do postaci, do emocji (w końcu jest ich mnóstwo!) i do samego filmu. Do tego mega epicka czołówka, jakiej brakowało w wersji kinowej. Ocenę co prawda podnoszę jedynie o 0,5 punkta, bo dalej są pewne zwały, jak mega-sztuczny wybuch, przesadzona strzelanina (w której tym razem dźwięk wydał mi się jakiś płaski, co też na minus) i parę zonków ze zmianą muzyki. No i całość jedzie też mocno na schematach. Niemniej od teraz dir cut to jedyna obowiązująca dla mnie wersja tego filmu. Warto - szczególnie, że wizualnie jest to 10/10
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Szczerze pisząc, to może płaski dźwięk w scenie strzelaniny był kwestią wersji filmu, którą oglądałeś? Widziałem ostatnio wersję Bluray i tam dźwięk jest bezbłędny - wszystko gra i buczy, aż miło. Swoją drogą ostatnio odświeżyłem sobie także ścieżkę dźwiękową z oryginalnego "Miami Vice" i coś mnie tknęło. Sporo osób narzekających na ten film za złe ma mu głównie, że nie trzyma klimatu pierwowzoru. Ale tu przede wszystkim chodzi o specyfikę czasu. W latach 80. ubiegłego stulecia MV idealnie wpisywał się (o ile nie wykreował) archetyp kina policyjnego z lekką dozą komedii, coś co potem eksploatowały takie tytuły, jak "Lethal Weapon" chociażby. Tak samo OST - te wszystkie syntezatorowe dźwięki, które wyszły spod klawiszy Hammera idealnie wpasowały się w swój diapazon czasowy. Gdyby Mann to samo usiłował zrobić z pełnometrażówką w 2006 roku (dwadzieścia lat po serialu!) to by wyszło słabo - coś, jak filmowy "Starsky and Hutch". Podejście do kina sensactjnego się zmieniło, w dzisiejszych produkcjach bardziej stawia się na realizm i w "tym" MV go czuć. Nie oszukujmy się - to nadal jest rozrywka i podobnie, jak moje ukochane "24" pewna doza realizmu musiała zostać zamieciona pod dywan, co nie zmienia faktu, że film się ogląda świetnie. Na pewno bawiłem się (i zapewne będę się bawił dalej) dużo lepiej, niż na "Public Enemies". PS - polecam też ścieżkę dźwiękową do filmu (Mogwai na OST do filmu Manna - marzenia się spełniają).
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
Prosto z mostu - czy jest gdzieś na sieci dostępny początek wersji reżyserskiej z tymi motorówkami?
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
RandoMan napisał(a):Szczerze pisząc, to może płaski dźwięk w scenie strzelaniny był kwestią wersji filmu, którą oglądałeś?

Wątpię, bo oglądałem to na pełnoprawnym dvd Uśmiech Prędzej kwestią jest sam sprzęt, gdyż niestety byłem skazany na słuchaweczki - choć z drugiej strony cała reszta filmu była miodem w moich uszach, więc sam nie wiem.

Cytat:polecam też ścieżkę dźwiękową do filmu (Mogwai na OST do filmu Manna - marzenia się spełniają).

Ano, jeden z lepszych tracków na albumie, który zresztą w filmie zwyczajnie kopie w finale
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Jak ktoś nie słyszał:


Poezja, Jakby dalekie echo serialowego soundtracku, a przecież... tak inne
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
trochę tapet na złakniony epy pulpit:

[Obrazek: 2006miamivicewallpaper0.jpg]
THE BLACK MARKET IS ALWAYS OPEN

full size

...

[Obrazek: 2006miamivicewallpaper0.jpg]

full size

...

[Obrazek: wallpaper21680.jpg]

full size

...

na koniec ładny obrazek:

[Obrazek: lightningjack2.jpg]

Odpowiedz
Są śliczne. Gdybym jeszcze jakoś bardziej lubił ten film to może nawet jedną bym walnął na pulpit Język

Odpowiedz
Jedyny minus tych obrazków taki, że nie są ruchome i nie gra przy nich muza z filmu. Taki pulpit bym chciał!

Odpowiedz
Rodia napisał(a):Gdybym jeszcze jakoś bardziej lubił ten film to może nawet jedną bym walnął na pulpitUśmiech

nie wiem, jak dorosły facet posiadający jaja, mózg i ręce do trzymania guna może nie lubić MV. to się nie mieści w moim światopoglądzieUśmiech

Odpowiedz
Zerknij na pierwsze posty tego tematu. I znajdź trzy różnice między Mentalem "wtedy" a Mentalem "teraz" :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
wiem, nie trzeba mi tego na każdym kroku przypominaćUśmiech gdybym mógł cofnąć się w czasie do tamtego okresu, pierwsze, co bym zrobił, to spuścił sobie wpierdolUśmiech

[Obrazek: miamivice20060710043113.jpg]

Odpowiedz
Świetne foty ale pominąłeś najlepsze :wink:

[Obrazek: 310d9e4755b10f12med.jpg]
"I'm in a world of shit... yes. But I am alive. And I am not afraid"

Odpowiedz
Jest to gdzieś większe? Bo chętnie bym sobie taką tapetę ustawił.

Edit. ok, znalazłem.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
To daj. : )
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Na tej stronie masz w większej rozdzielczości - http://www.ugo.com/channels/filmTv/features/miamivice/
"I'm in a world of shit... yes. But I am alive. And I am not afraid"

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości