Mortal Kombat
(23-04-2021, 18:16)Badus napisał(a): Czyli te świetne 7 minut początku, które pokazano, to najfajniejsze co było?

W zasadzie tak. Powiedzmy że Sub-Zero i Kano się wybijają pozytywnie, no i wizualnie większość obsady jest nieźle dobrana do ról. Ale ogólnie to nędza straszna. Brzydkie i nudne to było - taka kinowa wersja tego internetowego serialu sprzed lat. To już "Annihilation" daje większą frajdę swoją chujozą.

Odpowiedz
Przed obejrzeniem nowego filmu zdecydowałem powtórzyć sobie oba poprzednie filmy aktorskie.

Mortal Kombat Anno domini 1995 – Nie będę roztrząsał niezgodności z grami czy narzekać na brak gore. Nie przeszkadza mi, że Scorpion i Sub-Zero walczą w ramię w ramię czy Rayden to Connor McLeod w siwej peruce.

Najlepsza z tego filmu jest muzyka. Gdyby ją wyciąć, to połowa zajebistości nagle spada, uwypukla się kiepskie aktorstwo i walki też jakieś imponujące nie są.

Liu Kang jest kiepsko zagrany i gość grający Jaxxa to nie nadaje się nawet do teatrzyku szkolnego.

Dostrzegłem parę głupot. Np. czemu Sonya krzyczy typowo hollywoodzkie „Nooo!!!”, gdy Goro tłucze Arta? Skoro nawet z nim nie miała wspólnej sceny i to Cage się z nim zakumplował? Albo finał. Serio, Shang Tsung przybrał postać Chana na oczach Liu Kanga, sądził że ten się nabierze? I ten się kurde początkowo nabrał! Lol!

Przynajmniej nie bawili się w wątki romansowe.

Drugim plusem są świetne zdjęcia. Właściwie od strony realizacyjnej się przyłożyli. Statek wpływający do Hong Kongu, wykorzystanie prawdziwych plenerów, szczegółowa scenografia animatroniczny Goro robi wrażenie (szkoda tylko, że kłapy są słabe). Efektów CG nie będę się czepiał, bo to było nowe i mało kto umiał je sensownie wykorzystać. I generalnie aż tak ich dużo nie ma i film jednak polega na analogowej realizacji.

Fajne są tu czarne charaktery. Cary-Hiroyuki Tagawa cudownie aktorzy jako Shang Tsung. Po Goddardzie widać, że się dobrze bawił, a Goro potrafi być intimidating. O zmieniających palety nindżokach nie muszę nic mówić.

Ponieważ pozytywni bohaterowie są płascy i zwyczajni nudniejsi. Cała trójka nie ma między sobą chemii. Liu Kang w sumie jest dość wredny w stosunku do Johnny’ego. Z kolei nie dziwię się Johnny’emu. On tylko dostał zaproszenie na jakiś randomowy turniej, a tu nagle musi walczyć o świat walcząc z gośćmi mającymi jakieś jebadła w łapach i czterorękimi potworami. W ogóle z całej trójcy jest najrozsądniejszy i najsympatyczniejszy i w sumie najbardziej on się nadaje na głównego prowadzącego. Sonya… O Boże. Jej główną cechą charakteru jest bycie wkurzoną. Rozwala mnie to, że przez większość filmu jest dość kompetentna, a kończy jako dama w opałach. Przecież to kurwa agentka FBI, więc z automatu powinna być Mary Sue! A wystarczy, że jakiś psychopatyczny Azjata wykręca ramię, a ta drze się jak Olivia Oyl. Nie, nie przyjmuję wytłumaczenia, że Shang Tsung to czarownik i zastosował wobec jakieś czary-mary.

Rayden służy do stania i rzucania coachowych rad (ale tylko wtedy gdy mu to wygodnie). Podobnie Kitana, która głównie stoi i rzuca ekspozycją.

W zasadzie to wysokobudżetowy serek, który gdyby w niezmienionej formie dzisiaj by powstał, to połowa forum nie zostawiła po nim suchej nitki :). W sumie domyślam się, czemu film cieszy się dobrą estymą. Adaptacje gier dopiero raczkowały, a kinowe MK było dość wierne materiałowi źródłowemu, a film sam w sobie jest poprawny i w sumie dość długo nie było przyzwoitych filmów na podst. gier.

6-7/10


Mortal Kombat: Annihilation – jak pierwszy raz obejrzałem ten film za młodu (już wiedząc o negatywnych opiniach) to o dziwo mi się spodobał. No, ale byłem w gimnazjum, więc i gust miałem mniej wyrobiony.

Realizacja jest tu koszmarna. Może jedynka nie była wybitnym dziełem, ale technicznie wymiatała. A film wygląda tak biednie, że faktycznie pada podejrzenie, że nie mieli kasy na czołówkę i wzięli tą samą z pierwszego filmu. Efekty to więcej niż koszmar. Od począwszy od zbyt widocznego bluescreenu, po cosplayerowe kostiumy (patrzę na was Baraki), czy niedorobiona charakteryzacja. Nie mogli dać Motaro jakiejś charakteryzacji na gębę? Wygląda jakby urwał z Xeny czy innego Herkulesa! Sheeva o dziwo wygląda spoko. Wspominanie tutejszego CGI to kopanie leżącego.

Fabuła i bohaterowie nie lepsi. Liu Kang to wciąż ten nudny. I od kiedy on i Kitana nagle są parą? W pierwszym filmie Liu znał ją – ja wiem? – 2-3 dni. Tydzień może. Romanse w Disneyu są bardziej wiarygodne! I czemu Sonya rozpacza na śmierć Cage’a? Przecież przez cały pierwszy film nie ukrywała tego, że go nie cierpi, nawet gdy przyszedł ją uratować. No dobra, uśmiechali do siebie w końcówce, ale nadal.

Połowa obsady wymieniona, Remar wygląda jak cosplayer. Za to Sonya jest lepsza. Wreszcie nie jest damą do ratowania (dobra ma ten moment w bitce z Ermaciem, ale ma jakieś podstawy) i ma spoko chemię z Jaxxiem. Sam Jaxx też jest w porządku postacią.

Shao Kahn. Punk z Terminatora jest uroczy w swym przedramatyzowanym aktorzeniu, mniej już reszta. Sindel spokojnie mogła być głównym villainem w Power Rangers. Generałowie Shao Kahna zachowują się jak małe dzieci kłócące się o loda. Nie mają tego uroku co villaini z jedynki.

Duża ilość postaci mi nie przeszkadza. Choć przyznam się, że niektóre z nich pojawiają dla samego pojawienia. Po co Rain, skoro i tak szybko ginie? Sheeva też szybko zostaje odstrzelona. W zasadzie czemu pojawiają się Scorpion i Sub-Zero? Ja wiem, że to ulubione postacie, ale serio? No, dobra Sub-Zero miał młodszego brata, więc mogę zrozumieć jego obecność. Ale Scorpion? W jedynce on zginął.

Jedynka może nie była najlepszym filmem, ale w porównaniu z sequelem naprawdę to dzieło na miarę Cannes. Ale skłamałbym, gdybym powiedział, że to był seans pełen męki.

3/10

Odpowiedz
(23-04-2021, 23:06)Paszczak napisał(a): Obejrzałem połowę, wypowiem się szerzej jak jutro skończę, ale jak na razie lekką ręką 8/10.
Wypowiadaj się jak najszybciej, bo nie wiem czy kumpli na seans zapraszać.

Odpowiedz
Cienki jak dupa węża. Nasuwają mi się 2 porównania.
Pierwsze: gdzie postacie ze starej wersji byli znacznie lepsi (głównie cz. 1). Drugie: narzekanie na szybkie i bezsensowne ubijanie postaci (cz. 2).
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dobrze, że nie miałem wielkich oczekiwań. Film niestety jest cholernie nierówny. Jest tu kilka fajowych rzeczy, ogólnie pierwsze pół godziny to naprawdę pocieszna porcja sera, potem jednak już wjeżdża śmierdzący zepsuty seruch spodlaski...

Długi prolog, który podbudowuje historyjkę... nie czekaj, który podbuowuje cameo Scorpiona w finale? W ogóle jak głupi był film z 1995 to jako tako głupiutka fabuła trzymała się swojej głupoty, tu jest jakaś szamotanina i ja już nie wiem czy turniej był czy go nie było. Natomiast wiem, że są zasady i nie wolno ich łamać chyba, że bardzo się chce. Jakby nie ostatnie kilka lat w Polsce to pewnie by mnie to bardziej raziło. I w ogóle czemu nie przepisali tego trochę, żeby jednak był Johnny Cage? Po co wprowadzać nowego ludzika w tak przeładowane uniwersum? I to jeszcze taką nieciekawą bułę.

Jak Mortal Kombat, to wiadomo, że trzeba o muzyce... Muzyka w 1995 to legenda od 25 lat. Tu muzyka jest i nie przeszkadza. No poza napisami końcowymi, gdzie ktoś próbował poprawić absolut i upadł i sobie głupi ryj rozwalił. A ja zamiast się uśmiechać wyłączyłem dźwięk.

Wspominałem, że nierówne? Tyczy się to też tempa, gdzie w pierwszych 30 minutach cieszyłem się, że tak fajnie jest, nie za mądrze ale się biją co chwilę. Ale potem wiało nudą kilka razy a przed finałem wskoczył jakiś tryb turbo, cztery walki po łebkach i finał... tylko tak w sumie to bez finału. Tzn taki bieda-finał, bardziej jak z jakiejś telewizyjnej produkcji. To naprawdę kosztowało 3x więcej niż Dystrykt 9 jedenaście lat temu?!

Ok to o efektach może trochę, bo tu też jest nierówno. Tzn w teorii nie mogę niczego zarzucić, miejscami jest prześlicznie, szczególnie wszystko z Sub-zero (oczywiście wszystko pokazali w trailerach), ale ogółem mam wrażenie, że coś takiego mogliby zrobić ludzie z Corridor Crew jakby mieli odpowiednio dużo czasu.

Wróćmy jednak do Pana Nie Było Mnie W Grach. Czemu? I jeszcze jemu dali Goro? Goro który jako kukła był bardziej charyzmatyczny i no... intimidating?! Zgaduję, że budżet gonił, ale to już może lepiej było poczekać na ten sequel co go nie będzie?!

Choreografia nie wymiatała w 1995 i nie wymiata teraz. Poza prologiem teraz. Dziwne. Nie wierzę, że najlepsi choreografowie są drodzy czy coś. Aha Jax i ręce to trochę powtórka z Anihilacji, tylko na odwrót...

Ufff... Aktorzy też nierówno. Sporo fajnie dobranych - Sonya, Jax, Kung Lao nie pamiętam za bardzo poza kapeluszem, a tu pod kapeluszem był taki podbródek, że co chwilę chichotalem więc chyba na plus. Liu Kang to kompletnie nietrafiony dzieciak. Kano - złoto i chociażby z jego powodu fajnie że film powstał. No i Sub Zero... to nie zasługa aktora, ale ludzie od FX włożyli serduszko i to co robi jest prześliczne i najlepsze. Raiden i Shang Tsung - meh... W sumie skoro stary nie walczył to spokojnie Cary-Hiroyuki Tagawa mógł zagrać znowu. Wtedy był za młody (ale był Carym-Hiroyukim Tagawą), teraz byłby w sam raz.

Podsumowując wystawiam okrągłe nie-wiem-ile na dziesięć.

Odpowiedz
Ameryki nie odkryję: wersja z 1995 zrobiła parę rzeczy lepiej. Oczywiście muzyka, Goro, Raiden, Shang... ale to w sumie tyle. Z poważnych wad dochodzi oczywiście Cole Slaw, choć tragedią wielką nie jest... Właściwie to niczym nie jest, tak nijako wypada. Koleś był zresztą decyzją studia, narzuconą scenarzyście. Druga główna wada, która nie pozwala mi jednak dać ósemki to montaż oparty na zasadzie "jeden ruch/jedno ujęcie". Rozumiem użycie tej metody w przypadku części obsady nie znającej się za bardzo na sztukach walki, ale po co to w pojedynku Sanada vs Taslim? Na litość Boską, przecież ci panowie odwaliliby 2x bardziej złożoną choreografię z zasłoniętymi oczyma. Tym niemniej walki są przejrzyste i krwawe jak należy.
Reszta jak dla mnie działa co najmniej dobrze. Tempo jest niezłe, humor częściej bawi niż żenuje (choć Kano potrafi być momentami męczący), interakcje między postaciami są zupełnie zgrabne a osobowości wyraziste (z wyjątkiem Cole'a rzecz jasna). Moi ulubieńcy to Sonya (zajebista, 10 razy lepsza niż Bridgette "Co Ja Tutaj Robię" Wilson), Kung Lao i Kabal, który jest w praktyce mniej wkurwiającym Kano. Moja ulubienica z gry Malina fajna, ale jednak zmarnowana. Poza tym cieszy przywiązanie do detali, zwłaszcza w scenach z Sub Zero - od lodu kaleczącego jego dłonie po zamarznięte odłamki pocisku Jaxa. W ogóle efekty, choć nierówne, w przypadku Lodowego są niezmiennie świetne.
Z czystym sumieniem 7/10 i chcę ten sequel.

Odpowiedz
Ale poza prologiem to gdzie niby są te krwawe walki? Przecież większość nawalanki to właśnie takie PG-13. Mięcho dopiero pojawia się przy fatality, które napierdalają kompem bardziej niż gry. Przecież cała frajda z filmowego gore, to jego namacalność, a nie ilość pikseli.

Sonya fajna, ale jej wątek to żałość. Nie jestem wybrańcem, ale chcę tak bardzo :( Te całe arkana to też bieda usprawiedliwienie idiotycznej fabularnej decyzji o Mortal Kombat przed Mortal Kombat bez Mortal Kombat.

Sub-Zero w chuj dobry, ale jak by mi ktoś powiedział że to efekt jakichś reshootów z bardziej kompetentną ekipą, to bym uwierzył. Przecież on a reszta tego filmu, to przepaść.

Odpowiedz
Fatality na Nitarze akurat jest bardzo namacalne, albo ma najlepsze cgi ze wszystkich.

Odpowiedz
Ja się pokuszę o stwierdzenie, że...

Ten film to bieda wersja Mortal Kombat Legacy który miał śmieszny budżet, a pomimo tego stworzył o wiele bardziej klimatyczny obraz, doprawiając to subtelnie i efektywnie odświeżoną muzyką w stylu tej z '95.



Odpowiedz
Czekam aż usłyszę o ile lepsze były Conquest, The Journey Begins i ta kreskówka z Perlmanem w roli Strykera.

Odpowiedz
No.. też wydaje mi się że "Tekken" był lepszy.

Film ma pomysł na siebie (aby nie kopiować starej produkcji), fajne sceny, nawiązania do starego filmu, aktorzy z postaciami często pokazują że można było wyciągnąć z nich więcej (Sonia, Jax, Liu Kang)

Niezły jest wątek główny czyli Skorpion i Sub Zero (acz scenki ich "przedstawiania się" są nieludzko beznadziejne i jak zrobione na szybko na dokrętkach).

Niestety ten główny wątek trwa moment i nie jest kompletnie wyjaśnione o co w nim chodzi (kim , k**wa, była dwukrotnie wspomniana Lin Kuei ?? Zgaduję że dowiemy się w
- ewentualnym - sequelu).

Jest kupa głupotek, jak nie wiedzieć czemu Sub Zero biega w ograniczającej ruchy zbroi i dziwnie (razem ze Skorpionem) używa swojej mocy, Sonia która nie ma tu nic do roboty, Raiden który olewał wybijanie i brak treningu "championów" przez lata ale obudził się na "ostatnie 5 minut" przed turniejem.

Nie wiadomo po co jest "nowa główna postać". Przez jakiś czas zapowiada się właśnie że to będzie "wcielenie" i to będzie Skorpion.. ale nie.

Zaskakująco fajnie - i kompletnie się tego nie spodziewałem - wypadł Kano (który w ogóle powinien tutaj być główną postacią, zasługuje na to) ale chyba ktoś się w którymś momencie złapał za głowę że "kradnie film" i zaczęło się gnojenie postaci do niesamowicie dającego się przewidzieć finału wątku. Czyli upraszczając - w jednym wątku udało się najpierw zrobić coś bardzo fajnego a następnie spuścić to bez sensu w kiblu.

Walki.. generalnie takie se.

Ode mnie 6/10. Da się obejrzeć, jest rozrywka dla zabicia czasu ale film kompletnie niknie na tle starszej produkcji a co najgorsze - za dwie godziny już nie bardzo będę go pamiętał bo jest zwyczajnie nijaki ( a wymienionego w dyskusji "Tekkena" zapamiętałem). No i tyle...

Odpowiedz
Cytat:(kim , k**wa, była dwukrotnie wspomniana Lin Kuei ?? Zgaduję że dowiemy się w
- ewentualnym - sequelu).

Klan zabójców do którego należy Sub-Zero.

Cytat:Czekam aż usłyszę o ile lepsze były Conquest, The Journey Begins i ta kreskówka z Perlmanem w roli Strykera.

No ja tam Conquest akurat miło kojarzę, ale nigdy nie miałem odwagi powtórzyć od czasów RTL7, TV4 czy gdzie to tam leciało. Chyba pora zniszczyć wspomnienia :P

Odpowiedz
No to zobaczyłem film. W sumie to jest MK: Origins, bo turnieju samego jeszcze nie ma i widać, że planują zawczasu jakąś trylogię (ewidentnie sugerują, że Sub-Zero wróci jako Noob Saibot). Plusem jest, że stara iść innym torem i głównie w centrum są Scorpion i Sub-Zero. Wszystkie sceny z nimi to hajlajt tego filmu. R-ka jest dobrze wykorzystana. Jest odpowiednio krwawo, a i bluzgi w większości wypadają naturalnie.

Bohaterowie w większości Sonya chyba najlepsza z filmów i w końcu wygląda na kogoś z sił specjalnym. Jax był fajniejszy jednak w Annihilacji, Liu Kang spoko i prezentował się cool, lepszy od wersji z lat 90. (tak, powiedziałem to - no dalej, bluzgajcie!). Raiden wreszcie zajebisty, nie ogranicza się do sadzenia morałów i widać, że to bóg. Kung Lao był najfajniejszy i
Zaskoczyło mnie, że Kano (mimo, że to wciąż wredny najemnik) znajduje się wśród tych dobrych.

Za to główny bohater. O rany. Od początku jest jasne, że Jakiś Koleś... znaczy Cole
Gość może nie tragiczny, ma jakieś zakotwiczenie w fabule, ale jest bezpłciowy jak cholera i nie obraziłbym się, gdyby kipnął w sequelu.

A w czym film przegrywa z wersją '95? Ano jest zwyczajnie brzydki. Większość lokacji to jednolite pustynie, czasami w burych filtrach, Outworld to na razie jakieś siwe pustynie. O ile Sub-Zero byłświetny, tak reszta bad guyów już nie. Shang Tsung wygląda generycznie i ogranicza do groźnego marszczenia, Mileena nawet ujdzie, reszta złoli ewidentnie służy do odjebki.
Za to fajny był Reptile.

Jednak film jest generalnie niezły, choć pachnie liźniętym pilotem. Ja w każdym razie czuję się usatysfakcjonowany i czekam na oficjalną zapowiedź sequela.

7/10

Odpowiedz
(24-04-2021, 17:54)Paszczak napisał(a): Czekam aż usłyszę o ile lepsze były Conquest, The Journey Begins i ta kreskówka z Perlmanem w roli Strykera.

"The Journey Begins" to tania półgodzinna reklama filmu z 1995. Szkoda na to czasu. "Conquest" ani "Defenders of the Realm" nie widziałem, natomiast jestem skłonny postawić zeszłoroczny "Mortal Kombat Legends: Scorpion's Revenge" wyżej od najnowszego filmu. Brakuje mi w nim tylko głównego motywu muzycznego. Johny Cage też pewnie nie wszystkim przypadnie do gustu. Z pewnością o wiele lepiej poprowadzono tam wątek Scorpiona, który w filmie z 2021 potraktowany jest bardzo pobieżnie. Poniżej próbka z początku filmu.


Odpowiedz
(24-04-2021, 18:37)OGPUEE napisał(a): Raiden wreszcie zajebisty, nie ogranicza się do sadzenia morałów i widać, że to bóg.

Tu się mocno nie zgodzę. Lambert mocno bronił "swoich", potrafił usadzić Skorpiona, Sub Zero, Shang Tsunga. Był ponad i dlatego wszyscy się musieli z nim liczyć bo nie można było do niego startować. Tutaj Raidena (mimo że to Ziemia a nie "pomiędzy") źli mają generalnie w d**ie, jego obecność nic nie znaczy a on sam prawie nic nie może poza teleportowaniem postaci.
Właśnie Raiden w tym filmie jest mocno umniejszony i pozbawiony wyrazu w porównaniu z '95.

Odpowiedz
Wiem, że w grze nie jest takim luzakiem jak Lambert, ale skoro zdecydowali się by był bardziej poważny, to mogli dobrać lepszego aktora.

Bo niestety ta wersja Raidena od kostiumu po aktorstwo jest kompletnie nijaka.

Odpowiedz
Tadanobu Asano to akurat zajebisty aktor (polecam GENIALNĄ rolę psychola w Ichi the Killer i solidną heroiczną w Mongol) tylko z jakichś względów w filmach hollywoodzkich wypada w najlepszym razie nijako.

Odpowiedz
(24-04-2021, 17:54)Paszczak napisał(a): Czekam aż usłyszę o ile lepsze były Conquest,


"Conquest" był lepszy.Mnostwo postaci z gry i Kung Łap, który nie był nadętym typkiem.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Kung Lao bez kapelusza (poza samym początkiem pierwszego odcinka) i moi ulubieni bohaterowie z gier: Siro, Taja i ta, no, Vorpax. I kobiety pszczoły, nie zapominajmy o kobietach pszczołach.

Odpowiedz
Szkoda, że trzeba się męczyć przez cały film z "kolem", po to by móc zobaczyć świetne sceny z ciekawszymi postaciami.

Dla mnie Kung Lao to MVP całego filmu, stylówa, charakter (ta ekspresja w czasie fatality), wszystko w punkt.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości