Nowy
Liczba postów: 643
Liczba wątków: 8
Analiza Mentala czyta się świetnie, językowo wgniata w fotel, emocjonalnie wgniata w podłogę, ale merytorycznie Mental - moim zdaniem - poszedł na łatwiznę ;]
Pastisz jest formą stylizacji, której jednoznaczna definicja jest dość trudną do napisania i opieranie się jedynie na jednej z nich wydaje mi się czymś na rodzaj wyłapania z książki cytatu, który akurat nam pasuje i pominięcia reszty tekstu - bo po co on nam, skoro mamy to, czego chcemy, a i ładny przypis bibliograficzny nam wyjdzie. Brakuje mi w tym wszystkim zauważenia faktu, że pastisz jest 'figurą' silnie emotywną. Rozumiem przez to, że stosunek autora do dzieła pastiszowanego jest pozytywny, a sam pastisz nie ma na celu wyszydzenia (jak parodia), a coś na rodzaj pokłonienia się, uśmiechnięcia w kierunku dzieła macierzystego.
Pastisz może, ale nie musi używać hiperbolizacji. Mental mówi o kopiowaniu obrazów. Załóżmy, że jestem zajebistym malarzem i uwielbiam malarstwo Wyspiańskiego. Siadam sobie zatem przed płótnem i tworzę sobie jakieś bazgrołki do złudzenia przypominające dzieło Wyspiańskiego. Robię to z uśmiechem na ustach i wiem, że bawię się stylem kogoś innego, że to nie jest moje. I to samo robi Tarantino, tyle że z taśmą filmową. Nie rozumiem, dlaczego w analizie malarz ma prawo do kopiowania w stylistyce pastiszu, a Tarantino za kopiowanie tego, co lubi dostaje burę i negowanie stylistyki dzieła (tu cytat: "gdybym chciał się pośmiać z idiotyzmów, to bym sobie włączył jakiś film z Hong Kongu" - malarz kopiuje sobie dzieło, co ma zatem zrobić filmowiec?).
Dla mnie "Kill Bill" spełnia podstawowe założenia stylistyki pastiszu. Tarantino bawi się tym, do czego ma sentyment. Kopiuje, a nawet pomnaża cechy charakterystyczne dzieł macierzystych. Nie sili się na sarkazm w stosunku do całości, unika zatem parodii. Zdecydowanie widać, że nie ma na celu napiętnowania kina, które natchnęło go do nakręcenia KB. Koleś z uśmiechem na ustach maluje swój obrazek - czy obrazek ładnie wyszedł, to już inna sprawa.
Nie, nie jestem fanem "Kill Billa", ale i do nagonki na niego nigdy bym się nie posunął.
"Death Proof" cholernie mi się podobał ;]
Pzdr, na serio - świetny tekst!
20-08-2009, 00:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Brakuje mi w tym wszystkim zauważenia faktu, że pastisz jest 'figurą' silnie emotywną. Rozumiem przez to, że stosunek autora do dzieła pastiszowanego jest pozytywny, a sam pastisz nie ma na celu wyszydzenia (jak parodia), a coś na rodzaj pokłonienia się, uśmiechnięcia w kierunku dzieła macierzystego.
no ale przecież ja o tym pisałem wyraźnie. i to chyba nawet dwukrotnie.
Cytat:tu cytat: "gdybym chciał się pośmiać z idiotyzmów, to bym sobie włączył jakiś film z Hong Kongu"
akurat ten fragment dotyczy akapitu o parodii. nieźle pomieszałeś moje wypowiedzi.
Cytat:Nie rozumiem, dlaczego w analizie malarz ma prawo do kopiowania w stylistyce pastiszu, a Tarantino za kopiowanie tego, co lubi dostaje burę
kurde, czy ja naprawdę aż tak skomplikowanym językiem pisze? quentin dostał bure za kill billa, a nie za całą swoją twórczość jak leci. nie wiem, czemu ci to umyka.
Cytat:Dla mnie "Kill Bill" spełnia podstawowe założenia stylistyki pastiszu.
kill billowi tak daleko do pastiszu jak death proof do grindhouse'a, ale to temat na osobny rozdział. nawet laik intuicyjnie wyczuwa, ze z kill billem jest coś nie halo w kontekście poprzednich dzieł quentina. jeśli cokolwiek w nim można uznać za pastisz, to najwyżej pojedyncze sceny/sekwencje (jak choćby tę na górce z brodatym kung-fu dziadkiem). jako całość kill bill pastiszem nie jest.
tak czy siak, dzięki za pozytywna opinie.
20-08-2009, 01:11
Nowy
Liczba postów: 3,416
Liczba wątków: 8
Mental napisał(a):jako całość kill bill pastiszem nie jest, co zresztą wyraźnie podkreśliłem w tekście.
Nie jest -- według tej wygodnej definicji, którą sobie wybrałeś. Co zresztą wyraźnie podkreślił Fidel w komentarzu.
Tekst oczywiście coolasto napisany, ale zgadzam się z Fidelem. Merytorycznie co najmniej nieuczciwy.
20-08-2009, 01:53
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Co zresztą wyraźnie podkreślił Fidel w komentarzu.
z całym szacunkiem dla fidela, ale jego komentarz jest lekko nieskładny. zadaje pytania, na które odpowiedziałem, pisze, ze czegoś mu brakuje, choć wcale tego nie brakuje. trochę się zamotał.
Cytat:według tej wygodnej definicji, którą sobie wybrałeś.
innej nie ma.
20-08-2009, 02:08
Nowy
Liczba postów: 643
Liczba wątków: 8
"kurde, czy ja naprawdę aż tak skomplikowanym językiem pisze? quentin dostał bure za kill billa, a nie za całą swoją twórczość jak leci. nie wiem, czemu ci to umyka."
Nie umyka ;] Mówię tu jedynie o "Kill Billu", a nie o całej twórczości Tarantino.
akurat ten fragment dotyczy akapitu o parodii. nieźle pomieszałeś moje wypowiedzi.
No tak, ale w kontekście tekstu wychodzi na to, że tworząc pastisz tych filmów rodem z dalekiego wschodu Tarantino nie powinien bezceremonialnie ich kopiować, czy też hiperbolizować scen dla nich charakterystycznych...
Moim zdaniem obalanie stylistyki pastiszu to po prostu ścieżka, jaką obmyśliłeś, by poznęcać się nad KB, który - i całkowicie się z tym zgadzam - jest słabszy od poprzednich filmów Tarantino. Jest słabszy, ale nadal jest pastiszem.
20-08-2009, 15:14
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:w kontekście tekstu wychodzi na to, że tworząc pastisz tych filmów rodem z dalekiego wschodu Tarantino nie powinien bezceremonialnie ich kopiować, czy też hiperbolizować scen dla nich charakterystycznych
w kontekście tekstu wychodzi na to, że kill bill nie jest pastiszem (parodią też nie), bo pastisz nie polega na kopiowaniu czegokolwiek żywcem ani na sklejaniu filmu z kawałków. dlatego nazywa się pastiszem. jeśli już kill bill koniecznie chce być czymś sensownym - to co najwyżej kolażem gotowych motywów i scen pozszywanych mega grubymi szwami nierzadko na zasadzie deus ex machina. ja jednak nie będę aż tak wspaniałomyślny: dla mnie kb pozostanie już na zawsze zabawą 10-latka, któremu mama kupiła dwa pamperki i resztę historii musiał sobie biedak sam szybko dopowiedzieć. od czasów 'jackie brown' tarantino zaczął kręcić wymęczone artystycznie, dziecinne, puste filmy o niczym z dopiskiem "jestem kultowym reżyserem".
20-08-2009, 16:17
Nowy
Liczba postów: 268
Liczba wątków: 5
Ale czy dla całego tekstu jest tak bardzo ważne, aby definicja "pastiszu" była pełna, kompletna itd.? Najważniejsze co udało mi się z tekstu wyczytać i co niejako potwierdza moją własną opinię co do twórczości Quentina to, to że koleś w pewnym momencie zupełnie zatracił w filmach proporcje między elementem własnym i zapożyczonym. Wskutek tego mamy kolejny kultfilm, w stylu japońskim albo grindhouseowym - wizualnie bez zarzutu, cholernie wycyzelowany, ale prosty i bez treści. Czekać tylko, aż nakręci swoją wersję Leone, Kurosawy czy kogo to on tam jeszcze lubi. Od czasu KB nie czuję twórcy za kamerą, ale odtwórcę, który kręci filmy, jakie sam lubi oglądać. Nie piszę tego złośliwie, ale z żalem i wciąż czekam aż wróci do formy z czasu PF, RD czy chociażby tego filmiku z "Four Rooms". Mam nadzieję, że będą to "Bastardy" (recenzji, opinii przed seansem celowo nie czytam, aby sobie nie psuć).
20-08-2009, 17:05
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Ale czy dla całego tekstu jest tak bardzo ważne, aby definicja "pastiszu" była pełna, kompletna itd.?
słusznie pytasz. jasne, że nie jest. chciałem jedynie pokazać, że pastisz nie ma nic wspólnego ze sklejaniem filmu z kawałków innych filmów ani z łączeniem nastu rożnych stylistyk w jeden wielki kogel-mogel - to jest sedno mojej wypowiedzi. wkurza mnie, jak non stop słyszę pastisz to, pastisz tamto, pastisz sramto. normalnie słowo-zaklęcie.
co do reszty masz oczywiście dużo racji.
20-08-2009, 17:18
Początkujący
Liczba postów: 8
Liczba wątków: 0
Pierwszy raz zdecydowałem się na napisanie jakiegokolwiek postu w reakcji na jakiś tekst zamieszony na tej stronie. Chodzi mi o tekst o Kill Billu, powiem na początku dawno nie czytałem takiego bełkotu. Koszmarnie się czytało to coś. Musiałem co jakiś czas zaglądać do słownika slangu dzięki czemu poznałem nowe słowa i to może jest jedyna zaleta tego tekstu (poznałem np. słowo "lasia"). Ale wracając do analizy, czy recenzji bo nawet w tym względzie nie jest do zbyt dobrze określone. Autor co jakiś czas mówi, że pisze recenzje, a jest w dziale z analizami. Coś jest tu nie tak?
Już sam zapowiedz, że teks będzie złośliwy mija się z prawdą. Mówienie o tym świadczy raczej o braku wiary w czytelnika, który jej nie rozpozna. Jednocześnie to co robi autor ma niewiele wspólnego z żadnego rodzaju złośliwością, raczej z chamstwem. Żeby być złośliwy trzeba wykazać się finezją, a tutaj niema jej za grosz.
Co do analizy filmu? Używanie argumentu, że film nie jest pastiszem jest co tu dużo mówić jest kluczem do analizy nietrafnym. Jeśli posługiwanie się nim do polemizowania z krytykami lub fanami tego filmu nazywającego go tak, można było go uznać za słuszny. Lecz używanie go w krytyce reżysera staje się śmieszne. Chyba każdy wie, że Tarantino jest człowiekiem niewykształconym, ba szczyci się tym, że jest samoukiem. I jestem bardziej niż pewien, że niema pojęcia czym jest pastisz.
Wydaje mi się też autor niezbyt kompetentny w przy analizowaniu filmu. Pierwszy i główny grzech tego autora uogólnienia, jeśli czego nie wiesz powiedz o czym w zarysie, używaj nieostrych przykładów, tak jest najłatwiej (i do tego pisząc slangiem oraz tzw. "złośliwie"). Jeśli czytam, że dialogi są rozbudowane, a autor opisuje pierwszy epizod, mam wrażenie, że robi zemnie idiotę. Nie podobają mu się zbyt soczyste kolory, zdaje się, że nie widział żadnego japońskiego filmu eksploatacyjnego z lat 60 i 70, do których nawiązuje Tarantino (Japończycy kręcąc nawet filmowe śmieci cyzelując je technicznie, taki kraj). Kolejny zarzut to długie ujęcia postaci, miejsc, przedmiotów, cóż Tarantino sam podkreśla, że jest fetyszystą, a chyba każdy wie co to oznacza.
Autor płacze, że Kill Bill nie jest tym samy czym były wcześniejsze film. Mam pytanie czy czytał wywiad z reżyserem dotyczące tego filmu. Akacja filmów które powstawał kiedyś rozgrywał się w naszym świecie jak to ujął reżyser (widać już po tym sformułowaniu, że jest to samouk), a w Kill Billu postanowił, aby akcja rozgrywał się w świecie kina. Może dlatego ten film jest precyzyjnie zrealizowany, dopuszczony, że tak powiem - inny.
Zastanawiające jest z jakim dziwnym uporem umniejsza talent reżysera poprzez mówienie o złym losie jaki spotkał jego współpracownik operatora i montażystkę (notabene pracującą jedynie z nim, reszta filmów przy których pracował pominę milczeniem). Zdaje się, że oni nie podzielali opinii z autorem decydując się na ponowna współprace przy kolejnej "chale".
Wyraźna niechęć autora do achronologicznej struktury jego filmów, jest na pewno uzasadniona to taki często spotykany chwyt narracyjny. Narzeka, że ten smutny los spotkał "True Romance", może nie wie, że Tarantino wyparł się autorstwa "Urodzonych morderców", właśnie przez rezygnacje reżysera z jego struktury. Mam radosną wiadomość dla ciebie w Bękartach wojny, prawie z tego rezygnuje. Już słyszę twoje hurra przed monitorem.
Na koniec powiem, że Tarantino zawsze miał problemy z określeniem o czym są jego filmy. tylko przyparty do muru, coś tam bąkał pod nosem, zwykle rozgadany. Np. o Wściekłych psach i Pulp Fiction mówił, że są to film o lojalności. Czyżby? Wszystkie jego film są o kinie i są robione z miłości do kina. Można je łatwo krytykować, jak prawe wszystko. Choć jak się okazuje nie wszystkim do wychodzi?
20-08-2009, 20:55
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Ale wracając do analizy, czy recenzji bo nawet w tym względzie nie jest do zbyt dobrze określone.
ja pisałem raczej recke, czemu dałem bezpośredni wyraz i to kilkakrotnie. a że tekst trafił do działu analizy, to już nie moja wina.
Cytat: Jeśli posługiwanie się nim [pastiszem - dopisek mój] do polemizowania z krytykami lub fanami tego filmu nazywającego go tak, można było go uznać za słuszny. Lecz używanie go w krytyce reżysera staje się śmieszne.
tej, kamień, może zamiast zaglądać do słownika, przeczytałbyś ten tekst raz jeszcze? ze tzw. zrozumieniem?
Cytat:Kolejny zarzut to długie ujęcia postaci, miejsc, przedmiotów, cóż Tarantino sam podkreśla, że jest fetyszystą, a chyba każdy wie co to oznacza.
każdy wie, ale ty najwyraźniej nie wiesz (nie doczytałeś), do czego się odnosiłem, pisząc o długich ujęciach.
Cytat:a w Kill Billu postanowił, aby akcja rozgrywał się w świecie kina.
to super! dobrze, że nie w jego głowie.
Cytat:Zastanawiające jest z jakim dziwnym uporem umniejsza talent reżysera poprzez mówienie o złym losie jaki spotkał jego współpracownik operatora i montażystkę (...) Zdaje się, że oni nie podzielali opinii z autorem decydując się na ponowna współprace przy kolejnej "chale".
zero zrozumienia czytanego tekstu. zero absolutne.
Cytat:Na koniec powiem, że Tarantino zawsze miał problemy z określeniem o czym są jego filmy.
nie tylko Tarantino. większość reżyserów ma z tym problemy i nie lubi mówić na ten temat.
kurde, chyba za skomplikowany tekst napisałem.
20-08-2009, 21:04
Początkujący
Liczba postów: 8
Liczba wątków: 0
Widzę, że nie potrafisz obalić moich argumentów (świetny kontr argument cytuje: Super.), że twój tekst jest do niczego. Cóż zdarza się (masz wyraźnie problemy ze zrozumieniem tekstu filmowego, co jest dość częste). Twój tekst nie jest skomplikowany jest bełkotem. To dwie różne kwestie.
20-08-2009, 21:11
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
nie muszę obalać twoich argumentów, bo one się same obalają. i mój tekst nie jest bełkotem, nie mów tak. jest zajebisty i sam byś lepszego w życiu nie napisał.
żeby oddać sprawiedliwość: jedyny wartościowy fragment, który udało ci się cudem wymóżdżyć, to ten o kolorach - że nie podobają mi się jaskrawe kolorki, podczas gdy japońskie szmatławce wyglądają podobnie. tu masz pewnie rację. gratuluje.
20-08-2009, 21:16
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Mental, powiedz, po co napisales ten tekst? Bo ludzi, ktorzy KB za arcydzielo nie przekonasz za chuja wafla, ze sie myla, a Ci ktorzy maja go za belkot, wiedza to bez tej recnzji. Wiec co, zeby sie poprzerzucac argumentami z takimi jak kamien?
20-08-2009, 21:17
Mało pisze
Liczba postów: 495
Liczba wątków: 1
kamień napisał(a):Chyba każdy wie, że Tarantino jest człowiekiem niewykształconym, ba szczyci się tym, że jest samoukiem. I jestem bardziej niż pewien, że niema pojęcia czym jest pastisz.
Hehe, mówisz o człowieku, który słowo "pastisz" słyszy pewnie w co drugim wywiadzie ;)
Polemikę zacząłeś dobrze, ale skończyłeś jak fanboj QT najgorszego sortu.
20-08-2009, 21:17
Początkujący
Liczba postów: 8
Liczba wątków: 0
Poczekam jak ktoś bez strony przeczyta twój tekst i moja polemikę. Bo dyskusja z tobą mija się z celem.
20-08-2009, 21:18
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Nakf napisał(a):Hehe, mówisz o człowieku, który słowo "pastisz" słyszy pewnie w co drugim wywiadzie ;)
nie tyle słyszy, co używa. i jeśli Tarantino jest niewykształcony, to ja jestem kobietą, a kamień gada z sensem.
20-08-2009, 21:19
Początkujący
Liczba postów: 8
Liczba wątków: 0
Nie jestem fanem Tarantino (Kill Billa widziadłem dwukrotnie raz w kinie i raz na dvd, nie wiem czy nazwał bym to fanostwem). Jeśli uznasz za wykształcenie te kilka kursów które odbył jak aktorstwa, czy scenopisarstwa. Dla mnie Kill Bill to nic innego jak bez sensowna zabawa. bardzo zręczna. A twój tekst to pastisz, czy parodia recenzji. Bo może się mylę i nie jest to bełkot na granicy samo ośmieszenia.
20-08-2009, 21:27
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
kamień, poczytaj moje inne recki! odmowy nie przyjmuje:)
20-08-2009, 21:30
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Skała, ja zadnego swojego ulubionego filmu nie widzialem w kinie, a ty byles dwa razy na takim, ktorego nie jestes fanem? Czegos nie rozumiem, czy jak? :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
20-08-2009, 21:30
Początkujący
Liczba postów: 8
Liczba wątków: 0
Ta jedna mi wystarczy. Lube jak tekst coś sztywno i obiektywnie omawia. Nie znoszę takiego pseudo luzu. Dla mnie jest w tym coś niezdrowego. Podejrzewam piszącego o kompleksy.
20-08-2009, 21:33
|