NOWOŚCI NA STRONIE
Recenzja filmu "Wyjście przez sklep z pamiątkami":
http://www.film.org.pl/prace/wyjscie_przez_sklep.html
Autor: ZOOEY
"It's alive!"

Odpowiedz
W tym roku w Londynie wylądowałem przypadkiem na jakiejś partyzanckiej wystawie Banksy'ego zmontowanej naprędce w pozostałościach tego, co niegdyś było bodajże muzeum teatru. Nie miałem wtedy pojęcia co to za koleś i o co mu chodzi, ale mogę teraz chwalić się na forach, że miałem niemal intymny kontakt z Mistrzem.

Odpowiedz
Recenzja filmu "Piąty wymiar":
http://www.film.org.pl/prace/piaty_wymiar.html
Autor: DUX

Recenzja filmu "Wake of Death":
http://www.film.org.pl/prace/wake_of_death.html
Autor: Bogusz Dawidowicz
"It's alive!"

Odpowiedz
ok, zasysam Wake of Death.

a racka wporzo, choć autor mógł sobie darować sztampowe zakończenie. mowa o ostatnim akapicie, w którym czytam: Proszę mnie nie zrozumieć źle. Nie chcę imputować, że „Wake of Death” to wiekopomne dzieło. Van Damme nigdy też nie będzie drugim De Niro. To w dalszym ciągu jedynie oparty na prostym schemacie, niewymagający specjalnej atencji od widza podczas seansu film akcji, z zemstą jako motywem przewodnim.

ja bym to zakończył tak: Proszę mnie źle nie zrozumieć: film wprost kipi od epy. Tylko dla widzów wymagających czegoś więcej niż ambitnego, europejskiego blubrania.

;)

Odpowiedz
Faktycznie to bodajże najlepsza prdukcja Damme'a od stu dwudziestu trzech lat.

Odpowiedz
Widzę, że niechlubna tradycja ciemnej czerwonej czcionki na czarnym tle nie ginie. Cóż, przynajmniej próbowałem. :roll:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Recenzja filmu "Cannibal Holocaust":
http://www.film.org.pl/prace/cannibal_holocaust.html
Autor: FIDEL

PS. Ze specjalną dedykacją dla Mefisto, tym razem czarna czcionka na czerwonym tle :razz:
"It's alive!"

Odpowiedz
Ja pierdole :shock:
Cóż, sami sobie to czytajcie. Czekam na reckę z czarnymi literami na czarnym tle z czarną grafiką <ok>
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Fidel

Wielka szkoda, że w historii zapisał się właśnie pod taką postacią. Bo zabili żółwia czy ryjówkę – no i? Nie wszędzie są KFC, a jeść przecież trzeba...

słuszna puenta <ok>

Odpowiedz
Mefisto napisał(a):Cóż, sami sobie to czytajcie. Czekam na reckę z czarnymi literami na czarnym tle z czarną grafiką <ok>

Może i się doczekasz, tymczasem poprawione <ok>
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson

Odpowiedz
dzięki, już mi oczy krwawiły :*
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zapraszamy do zapoznania się z grudniowym notowaniem OCENARIUM KMF:
http://www.film.org.pl/ocenarium.html
"It's alive!"

Odpowiedz
Fidel napisał(a):[o filmie Cannibal Holocaust]
Wielka szkoda, że w historii zapisał się właśnie pod taką postacią. Bo zabili żółwia czy ryjówkę – no i? Nie wszędzie są KFC, a jeść przecież trzeba...
Nic nie usprawiedliwia zabijania zwierząt na potrzeby filmu. Po to wymyślono efekty specjalne, by w takich sytuacjach je stosować. A Ruggero Deodato już we wcześniejszym Zapomnianym świecie kanibali zadręczył na śmierć kilka zwierząt.

Podobno Deodato kazał aktorom filmu Cannibal Holocaust zniknąć na jakiś czas z życia publicznego i nawet został oskarżony o zamordowanie swojej ekipy - taką ciekawostkę można przeczytać m.in. w Słowniku gatunków i zjawisk filmowych (autor: B. Paszylk). Tak przy okazji polecam tę książkę. Można w niej znaleźć informacje o mało popularnych gatunkach takich jak np. film kanibalistyczny i acid western (przyznaję, że wcześniej nie wiedziałem, że coś takiego istnieje) oraz informacje o mało znanych i niedocenianych twórcach filmów tych gatunków np. Ruggero Deodato i Monte Hellman.

Odpowiedz
Cytat:Nic nie usprawiedliwia zabijania zwierząt na potrzeby filmu.

mariusz, nie na potrzeby filmu, lecz na potrzeby SZTUKI. to różnica. zgodnie z romantycznym rozumieniem Sztuki, ta domaga się ofiar, domaga się krwi. a najlepsze dzieła to dzieła pisane krwią samego autora oraz - krwią niewinnych zwierząt (np. małych kotków albo białych myszek).

Odpowiedz
Niezła recka. "Cannibal Holocaust" nie jest odosobniony w scenach pokazywania prawdziwego zabijania zwierząt. W "Man Behind The Sun" szczury zjadają kota, Wajda ponoć uśmiercił konia, w "Czasie Apokalipsy" szlachtują byka. "Cannibal Ferox" - słabszym kuzynie "CH" też są podobne jatki i chyba w każdym ostrzejszym włoskim filmie nurtu kanibalistycznego. No i te dziełka mondo takie jak "Face of Death". Ale to trochę inna bajka.

To jakiego innego zwyrodnialca kinematografii ktoś weźmie na tapetę. Może "Salo"?
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Recka Salo już jest :) http://www.film.org.pl/prace/salo.html
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Ok, to czas na "Visitor Q" Takashi Miike. :razz:
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Joe Chip napisał(a):"Cannibal Holocaust" nie jest odosobniony w scenach pokazywania zabijania zwierząt. [...] Wajda ponoć uśmiercił konia, [...]
Konkretnie to w filmie Popioły jest scena zrzucenia konia w przepaść.
Najlepiej to Lucio Fulci pokazał jak należy kręcić takie sceny, czego przykładem jest film Jaszczurka w kobiecej skórze, w którym znajduje się dość drastyczna scena z psami w laboratorium. Reżyser został posądzony o okrucieństwo, ale twórca efektów specjalnych Carlo Rambaldi udowodnił, że te psy nie były prawdziwe. Tak więc sceny przedstawiające zabijanie zwierząt mogą być realistyczne nawet z efektami specjalnymi, jeśli biorą się za nie utalentowani twórcy (jak Fulci i Rambaldi).
Do Mentala: Ja bym tego nie nazwał Sztuką :wink:

Odpowiedz
Alieen napisał(a):Zasadnicze pytanie na koniec: po co takie filmy powstają?

takie pytanie można zadać, gdy się nie zna ze szczegółami ideologicznej nadbudowy rewolucji francuskiej - bez znajomości tej nadbudowy dziełko Pasoliniego będzie tym, czym jest, czyli - jak to ujął Alieen - wstrząsającym, odrażającym, chorym i mocno rąbniętym obrazem. zresztą, ja nie przeczę, że ten film taki właśnie jest - sam go niedawno oglądałem, więc wiem:)

film powstał na motywach powieści "120 Dni Sodomy, czyli Szkoła Libertynizmu" pióra "boskiego" Markiza.

14 lipca 1789 roku Markiz de Sade został przeniesiony z Bastylii do szpitala dla psychicznie chorych o zaostrzonym rygorze Charenton. od jego nazwiska pochodzi nazwa jednego ze zboczeń seksualnych - sadyzmu. seksualne dewiacje Markiza były do tego stopnia niebezpieczne dla otoczenia, że za kratki trafił na prośbę własnej rodziny. rewolucja francuska była dla niego wyzwoleniem - z Charenton został wypuszczony jako "patriota", który następnie aktywnie zaangażował się w sprawę "wolności, równości i braterstwa" - jako honorowy członek klubu jakobinów działał w tzw. Sekcji Pik razem z Maksymilianem Robespierrem i sparaliżowanym od pasa w dół, cierpiącym na manie prześladowczą, bezdusznym Couthonem. jego działalność w Sekcji Pik (jakobini zaraz po wybuchu rewolucji podzielili Paryż na tzw. sekcje) sprowadzała się do pisania propagandowych tekstów. do najsłynniejszych należą broszurki przedstawiające Bastylię jako symbol królewskiej tyranii.

film Pasoliniego odbiera się inaczej, gdy ma się wiedzę na temat tamtych wydarzeń - Wandea, Bordeaux, Nantes, Barras, Fouche, Tallien, Freron - rewolucjoniści masakrowali w najbardziej wyrafinowany i zwyrodniały sposób po kolei wszystkie miasta francuskie - Tulon, Marsylię, Lyon. okrucieństwo, jakim epatuje reżyser, przy pierwszym kontakcie absurdalne, nabiera innego znaczenia w kontekście rewolucji francuskiej właśnie. rewolucja była punktem zwrotnym w historii. jej prawdziwy charakter w bólach i pomału, ale wychodzi na jaw - wszystko dzięki benedyktyńskiej pracy garstki historyków (w tym naszego Pawła Jasienicy). wprawdzie w szkołach uczy się ogólnie o gilotynie, będącej pierwszym krokiem w stronę zmechanizowanego masowego mordu, ale mało kto zna szczegóły tej jedynej w swoim rodzaju orgii przemocy, która - gdy chodzi o samą liczbę zamordowanych - pozostaje w tyle za narodowymi socjalistami w Niemczech i międzynarodowymi socjalistami w Związku Radzieckim, ale wyprzedza ich pod względem okrucieństwa i sadyzmu. jak mowie, nie na darmo głównym ideologiem rewolucji był - bardziej jeszcze niż Rousseau - Markiz de Sade. i nie na darmo film Pasoliniego wygląda jak wygląda.

a tak w ogóle to nie wiedziałem, że Alieen pisze recki takich filmów - zawsze kojarzył mi się z chłamem dla półmózgów typu Transformers :)

Odpowiedz
mariusz napisał(a):Nic nie usprawiedliwia zabijania zwierząt na potrzeby filmu. Po to wymyślono efekty specjalne, by w takich sytuacjach je stosować.
Mental napisał(a):mariusz, nie na potrzeby filmu, lecz na potrzeby SZTUKI
mariusz napisał(a):Ja bym tego nie nazwał Sztuką

Tutaj sprawa jest moim zdaniem bardzo złożona i, celowo, niemal całkowicie pominięta w tekście. Już w zacytowanych komentarzach pojawił się elementarny problem podejścia do sztuki i jej praw, a zaraz po nim klasyczna przerzucanka na linii: to jest sztuka - to nie jest sztuka.

Tego typu spór zawsze pojawia się w momencie, gdy na scenę wkraczają kontrowersje. Myślę, że to po części taka wygodna deska ratunku, sposób wytłumaczenia czegoś, co gryzie się z naszą etyką - mordują zwierzęta, to nie jest w porządku, ale mordują je w imię 'sztuki', a więc siła rażenia zajścia słabnie. Nie jest to już rejestracja znęcania się bandy dzieciaków nad zwierzątkiem, a coś, co służyć ma jakimś wyższym celom. Z drugiej strony jednak wytyka się, że sztuka nie ma prawa do wykorzystywania takich środków, a prawa te przyznaje się życiu. Kategoryczny zwrot w jedną lub drugą stronę (sztuka może, lub nie może) jest moim zdaniem wkroczeniem w ślepą uliczkę.

Zauważmy, że po tysiąckroć mniejsze głosy sprzeciwu budzą FILMY DOKUMENTALNE (życie przed sztuką?), które przedstawiają sceny niejednokrotnie bardziej okrutne, aniżeli te w "CH". Pytanie o przyczynę takiego stanu rzeczy początkowo wydaje się głupie, bo niby odpowiedź prosta - dokument pokazuje rzeczywistość. I już tu tkwi problem, który bezpośrednio koresponduje ze sporem "sztuka - nie sztuka" z początku mojej wypowiedzi. Uważa się, że dokument podaje nam rzeczywistość i czy tylko z tego powodu należą mu się większe prawa, aniżeli filmowi fabularnemu? Czy on nadal nie jest sztuką - rzeczą wykreowaną przez sztab ludzi, którzy sztukę tworzą? Czy obrazy, chociażby mordów na zwierzętach, nie są częstokroć zaaranżowane tak, aby umożliwić ich lepszą rejestrację? W popularnym dyskursie wydaje się zupełnie zapominać o tym, że dokument to też w pewnym stopniu fikcja.

I dalej, wracając do "Cannibal" - czy film fabularny (zaaranżowany od początku do końca) nie może mówić nam o rzeczywistości więcej niż dokument, który posiada wspomniane przed momentem 'prawa specjalne'? Wydaje mi się, że może i dlatego jednoznaczna krytyka przeprowadzona przez mariusza w 1 z cytowanych fragmentów jest dla mnie chybiona tak samo, jak argument Mentala o 'sztuce krwią pisanej' (choć nie do końca wiem ile w tym ironii, ile fascynacji de Sade czy wprowadzenia do pogadanki o Pasollinim, a ile poważnego argumentu ;) ). Skoro nad zwierzętami się nie znęcano - po prostu zabito je w taki sposób, jak robią to tubylcy, co więcej (o ile mi wiadomo) zjedzono je, to nie widzę zła w tym, żeby zarejestrować to na kamerze i uczynić częścią fabuły. To tak, jakby nagrać scenę z polowania i uczynić z niej element fikcyjnej historii. Można oczywiście dyskutować z etyką samego polowania, ale to już całkiem inna bajka.

Podsumowując, Deodato zależało na tym, by stworzyć mockumentary (swoją drogą gatunek doskonale obnażający ambiwalentną naturę samego dokumentu, naturę rejestracji rzeczywistości w ogóle), dlatego uciekł się do wprowadzenia na ekran wydarzeń prawdziwych. Sceny przedstawiające zabójstwo zwierząt nie pełnią w filmie roli stricte rozrywkowej - żadna to radocha exploitation/gore, a integralny element filmu, który paradoksalnie potęguje humanistyczny wydźwięk całości. Zwierzęta są w tych rejonach zabijane i zjadane właśnie w taki sposób (zauważmy, że człowiek 'oprawiający' żółwia ma o tym pojęcie - to nie jest jakiś facet, który bierze nóż i robi krwawą breję ze zwierzęcia tylko dla radochy tłumu). Taka jest rzeczywistość, a że używa się jej do wykreowania 'rzeczywistości sztuki' (jest nią moim zdaniem zarówno dokument, jak i fabuła)? No cóż, czemu nie - a czym innym powinna być sztuka, jak nie twórczym przetworzeniem rzeczywistości właśnie?

Doskonalę zdaję sobie sprawę, że do zagadnienia można podejść z setki innych stron, ta jest jedynie jednym z przykładów.

Pzdr i fajnie, że tekst wywołał jakiś odzew :wink:
Tarkowski jest już w pokoju, do którego ja zaczynam dopiero pukać - Ingmar Bergman
Lynch knows that you need a very black sky to better see the stars - Greg Olson

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  BŁĘDY, literówki, omsknięcia, potknięcia na stronie KMF DUX 1,039 200,799 03-12-2021, 00:04
Ostatni post: Norton
  Krótka piłka na stronie KMF desjudi 52 19,422 29-08-2012, 15:17
Ostatni post: desjudi
  RELACJE Z FESTIWALI NA STRONIE KMF - WĄTEK DO WYŻYWANIA SIĘ Beowulf 26 10,193 20-07-2008, 13:53
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości