NOWOŚCI NA STRONIE
tekst o Avatarze - o boziu... W większości dość bełkotliwa retoryka powtarzająca wciąż te same argumenty tylko w sposób naiwno-arogancki. Plus kilka "kwiatków" zupełnie chybionych [zwierzęta, język, navi, no litości]. Plus niby lekkość języka mówionego przełożonego na tekst - dla mnie w większości niestrawne.

Cytat:Muszę przyznać ze skruchą, że nie oglądałem “Avatara” w trójwymiarze, bo to droższe i nie czułem, bym koniecznie tego do życia potrzebował. W ogóle nigdy nie widziałem żadnego filmu w 3D – taki ze mnie nieuleczalny tradycjonalista.

kuźwa, Cameron przez 10 lat pracuje nad technologią 3D, tworzy film, który ma udowodnić sens trójwymiarowości, a tu przychodzi nieuleczalny tradycjonalista, który olewa to, co ma najmocniej świadczyć według twórców o atrakcyjności i immanentnej wartości ich dzieła :roll: Nie rozumiem takiego tumiwisizmu.

Każdy niemalże argument jest do łatwego zbicia, tym bardziej, że większość opiera się na subiektywnych doznaniach niż na odwoływaniu się do jako-takiego obiektywizmu (Pora więc na krytykę tego filmu – ale krytykę rzeczową (przynajmniej w zamyśle) - ha ha ha).
Już to, co napisali o Avatarze Bucho z Adim (na stronie KMF, bez fanbojowskiego zadęcia), wytrąca 99% argumentów koledze Al Jaradowi.

Odpowiedz
O w dupę! Czytam sobie czytam, czytam, czytam, jestem gdzieś w 1/3 pracy i NADAL autor leje wodę tak, że aż z monitora cieknie i nie przechodzi do SEDNA sprawy. Wygrywa zdecydowanie filmografia Camerona, która doczepiona została, byle tylko zapełniła przestrzeń pełną bezsensów. Jest to bełkot, napisany w sposób, który nie wciąga, mało tego - pokazuje arogancki stosunek autora do sprawy ("Hej jestem zajebisty, jestem tradycjonalista, pokaże wam jak jaracie się gównem, hej!").

Przerwałem w momencie dojścia do fragmentu:

Cytat:Co rewolucyjnego jest pod tym względem w “Avatarze”? Trójwymiar jest bardziej trójwymiarowy? Okulary bardziej twarzowe? Czujesz na własnej skórze, jak wylatujący z ekranu przedmiot wali cię prosto w pysk?

Nawet nie chce mi się komentować tak zlekceważonego podejścia do kwestii spójności wizualnej filmu.

Ten tekst to DNO.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
@keddie

Idąc na Avatara spodziewałem się prócz efektów i technicznej perfekcji kina co najmniej poważnego, takiego jakim do tej pory w wiekszości wypadków raczył nas Cameron.
Teminator, Aliens, Głębia, Titanic to dla mnie solidne filary mojej filmoteki i filmy ważne, czuć w nich szacunek twórcy dla odbiorców swych dzieł (choć po obejrzeniu reżyserskiej wersji Głębi a konkretnie końcówki załamałem się i już nigdy do tego filmu nie wróciłem).
W Avatarze tej powagi i szacunku nie znalazłem, reżyser uraczył mnie banałem i kolorowymi cukierkami, co gorsza, postanowił również zaserwować widzom dawkę politycznie poprawnej demagogii i już choćby to dyskwalifikuje w mojej ocenie ten film.
Takie inklinacje przejawiał już wcześniej, właśnie we wspomnianej powyżej końcówce Głębi.
Łopatologiczny sposób podania tych treści to dowód na arogancję i bardzo proste widzenie świata przez reżysera, a w połączeniu z bufonadą i przyjmowaniem roli samozwańczego guru i pouczaniem innych twórców zniechęca mnie do niego.
Świadczy to również o tym, do kogo James kieruje swoje "przesłanie", bo przecież nie każdy łyka poprawny bełkot jak pelikan, dlatego właśnie wspomniałem o targecie i o fakcie, że w naturalny sposób sie do niego nie zaliczam - drażnią mnie filmy banalne w treści i traktowanie jak głupka, a tak właśnie poczułem się po seansie Avatara.
To tak a propos targetu.

Ciekawe jak na tle Avatara wypadnie nowa produkcja Scotta, czy dostaniemy film "poważny" czy historię lekką, łatwą i przyjemną, nie przeszkadzającą w trawieniu popcornu?
Stawiam na Ridleya <ok>

Odpowiedz
Może przenieście te posty do tematu o Avatarze?

Odpowiedz
Mnie po Mrocznym Rycerzu i Avatarze naszła myśl, że lekko kiczowate filmy się lepiej sprzedają.

A z "Unknown" się w dużej części zgadzam.

Odpowiedz
Recenzja filmu "Jestem Bogiem":
http://www.film.org.pl/prace/jestem_bogiem.html
Autor: CIUNIEK

Recenzja filmu "Somewhere. Między miejscami":
http://www.film.org.pl/prace/somewhere_miedzy_miejscami.html
Autor: ZOOEY

Recenzja serialu "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex":
http://www.film.org.pl/prace/gits_stand_alone_complex.html
Autor: ANIELSKI PYŁ
"It's alive!"

Odpowiedz
DUX napisał(a):Recenzja serialu "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex":
http://www.film.org.pl/prace/gits_stand_alone_complex.html
Autor: ANIELSKI PYŁ

Rozpacz. Przebrnęłam tylko przez jeden film z serii Ghost in the Shell. Moje ulubione cyberpunkowe klimaty zamknięte w mangowym opakowaniu, którego po prostu nie jestem wstanie przetrawić. :(

Odpowiedz
Chyba animowym ;).

Serial jest łatwiejszy to "przetrawienia" niż film. No i jest jeszcze kilka innych cyberpunkowych serii godnych polecenia, jak np. bardzo odważne w formie i treści "Serial Experiments Lain".

Odpowiedz
Karol napisał(a):Chyba animowym ;).

Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja). Ta jest w stylu mangowym. Po prostu nie znoszę mangi. Ogólnie nie cierpię japońskiej animacji. :]

Odpowiedz
Monika napisał(a):
Karol napisał(a):Chyba animowym ;).

Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja).
Metoda i styl może być różna, ale ta jest animowa (jest taka odmiana w ogole? :P), a nie mangowa... Jakby styl animacji był mangowy to nie byłby zbyt ruchawy. ;)

Odpowiedz
Ee ta, wiadomo o co chodzi, czepiacie się bez sensu. Tak samo jak o animacji mozna powiedzieć że ma komiksową kreskę, tak może i mieć mangową, chodzi o sam styl rysunków, a nie ruch/bezruch :P

Cytat:Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja).

słowo "animowy" (dobre ;)) zostało tu utworzone od anime (japońska animacja), nie od animacji ogólnie :P Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków (w tych pozostałych 5% mieści się np Street Fighter II).

Odpowiedz
Gieferg napisał(a):Ee ta, wiadomo o co chodzi, czepiacie się bez sensu. Tak samo jak o animacji mozna powiedzieć że ma komiksową kreskę, tak może i mieć mangową, chodzi o sam styl rysunków, a nie ruch/bezruch :P
I czym miałaby się wyróżniać owa "komiksowa" kreska? Tym, że postacie są rysowane? :)

Odpowiedz
Monika napisał(a):Po prostu nie znoszę mangi. Ogólnie nie cierpię japońskiej animacji. :]

W takim razie polecam "Pluto", którego pierwszy tom wyszedł niedawno w Polsce, a które zrywa z typowymi skojarzeniami co do mangi (i styl jest przepiękny, bardzo odmienny od typowej mangowej kreski - cudo).

A co do japońskich animacji - nawet Miyazaki?

Gieferg napisał(a):słowo "animowy" (dobre ;) ) zostało tu utworzone od anime (japońska animacja), nie od animacji ogólnie

Dokładnie o to mi chodziło. Słowotwórstwo rulez ;).

Gieferg napisał(a):Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków (w tych pozostałych 5% mieści się np Street Fighter II).

Oj, nie miałeś chyba szczęścia do anime, co? :D

Odpowiedz
Gieferg napisał(a):Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków
Na pewno nie będę nikogo "nawracał" na siłę, to nie średniowiecze w końcu ;). Ja np. bardzo lubię odjechany styl, natomiast filmów Lyncha (poza "Człowiekem słoniem") po prostu nie mogę oglądać... Tak to już czasem bywa.

Karol napisał(a):W takim razie polecam "Pluto"
Bomba, zaliczone po angielsku. 9/10 <ok>

Odpowiedz
Podejrzewam, że Twin Peaks Lyncha przypadłoby Ci do gustu. Z tym, że to serial.

Odpowiedz
Cytat:natomiast filmów Lyncha

też nie trawię. Może poza Straight Story (Człowieka Słonia już nie pamiętam)

Żona kiedyś pisała pracę o muzyce w tych filmach, z tej okazji obejrzeliśmy w ciągu tygodnia poza w/w również: Blue Velvet, Mulholland Drive, Lost Highway, Wild at Heart...

never again

Odpowiedz
Karol napisał(a):A co do japońskich animacji - nawet Miyazaki?

Miyazaki faktycznie wspaniały. Na ostatnim przeglądzie w Multikinie zobaczyłem po razu pierwszy "Laputę" - fenomenalne kino.

Odpowiedz
Cytat:Oj, nie miałeś chyba szczęścia do anime, co?

GITS (jedynka i Innocence), Armitage III, Ninja Scroll, jakiś Appleseed i jeszcze trochę tytułów, których już nie pamiętam. Bzdetów w stylu Sailor Moon i Dragonballa nawet nie liczę. W najlepszym wypadku po seansie mogłem powiedzieć "no ok, powiedzmy że dało się obejrzeć". Żebym oglądał anime musi ono być ściśle powiązane z czymś co lubię bo poznałem w jakiejś innej formie (jak SFII właśnie).

Odpowiedz
No to mało widziałeś :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Nie no, bądźmy poważni, anime Street Fighter II to dno i kilka metrów mułu :wink:

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  BŁĘDY, literówki, omsknięcia, potknięcia na stronie KMF DUX 1,039 200,704 03-12-2021, 00:04
Ostatni post: Norton
  Krótka piłka na stronie KMF desjudi 52 19,404 29-08-2012, 15:17
Ostatni post: desjudi
  RELACJE Z FESTIWALI NA STRONIE KMF - WĄTEK DO WYŻYWANIA SIĘ Beowulf 26 10,185 20-07-2008, 13:53
Ostatni post: simek



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości