VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
tekst o Avatarze - o boziu... W większości dość bełkotliwa retoryka powtarzająca wciąż te same argumenty tylko w sposób naiwno-arogancki. Plus kilka "kwiatków" zupełnie chybionych [zwierzęta, język, navi, no litości]. Plus niby lekkość języka mówionego przełożonego na tekst - dla mnie w większości niestrawne.
Cytat:Muszę przyznać ze skruchą, że nie oglądałem âAvataraâ w trójwymiarze, bo to droższe i nie czułem, bym koniecznie tego do życia potrzebował. W ogóle nigdy nie widziałem żadnego filmu w 3D â taki ze mnie nieuleczalny tradycjonalista.
kuźwa, Cameron przez 10 lat pracuje nad technologią 3D, tworzy film, który ma udowodnić sens trójwymiarowości, a tu przychodzi nieuleczalny tradycjonalista, który olewa to, co ma najmocniej świadczyć według twórców o atrakcyjności i immanentnej wartości ich dzieła :roll: Nie rozumiem takiego tumiwisizmu.
Każdy niemalże argument jest do łatwego zbicia, tym bardziej, że większość opiera się na subiektywnych doznaniach niż na odwoływaniu się do jako-takiego obiektywizmu ( Pora więc na krytykę tego filmu â ale krytykę rzeczową (przynajmniej w zamyśle) - ha ha ha).
Już to, co napisali o Avatarze Bucho z Adim (na stronie KMF, bez fanbojowskiego zadęcia), wytrąca 99% argumentów koledze Al Jaradowi.
03-04-2011, 10:49
Stały bywalec
Liczba postów: 13,518
Liczba wątków: 77
O w dupę! Czytam sobie czytam, czytam, czytam, jestem gdzieś w 1/3 pracy i NADAL autor leje wodę tak, że aż z monitora cieknie i nie przechodzi do SEDNA sprawy. Wygrywa zdecydowanie filmografia Camerona, która doczepiona została, byle tylko zapełniła przestrzeń pełną bezsensów. Jest to bełkot, napisany w sposób, który nie wciąga, mało tego - pokazuje arogancki stosunek autora do sprawy ("Hej jestem zajebisty, jestem tradycjonalista, pokaże wam jak jaracie się gównem, hej!").
Przerwałem w momencie dojścia do fragmentu:
Cytat:Co rewolucyjnego jest pod tym względem w âAvatarzeâ? Trójwymiar jest bardziej trójwymiarowy? Okulary bardziej twarzowe? Czujesz na własnej skórze, jak wylatujący z ekranu przedmiot wali cię prosto w pysk?
Nawet nie chce mi się komentować tak zlekceważonego podejścia do kwestii spójności wizualnej filmu.
Ten tekst to DNO.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
03-04-2011, 11:05
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
@keddie
Idąc na Avatara spodziewałem się prócz efektów i technicznej perfekcji kina co najmniej poważnego, takiego jakim do tej pory w wiekszości wypadków raczył nas Cameron.
Teminator, Aliens, Głębia, Titanic to dla mnie solidne filary mojej filmoteki i filmy ważne, czuć w nich szacunek twórcy dla odbiorców swych dzieł (choć po obejrzeniu reżyserskiej wersji Głębi a konkretnie końcówki załamałem się i już nigdy do tego filmu nie wróciłem).
W Avatarze tej powagi i szacunku nie znalazłem, reżyser uraczył mnie banałem i kolorowymi cukierkami, co gorsza, postanowił również zaserwować widzom dawkę politycznie poprawnej demagogii i już choćby to dyskwalifikuje w mojej ocenie ten film.
Takie inklinacje przejawiał już wcześniej, właśnie we wspomnianej powyżej końcówce Głębi.
Łopatologiczny sposób podania tych treści to dowód na arogancję i bardzo proste widzenie świata przez reżysera, a w połączeniu z bufonadą i przyjmowaniem roli samozwańczego guru i pouczaniem innych twórców zniechęca mnie do niego.
Świadczy to również o tym, do kogo James kieruje swoje "przesłanie", bo przecież nie każdy łyka poprawny bełkot jak pelikan, dlatego właśnie wspomniałem o targecie i o fakcie, że w naturalny sposób sie do niego nie zaliczam - drażnią mnie filmy banalne w treści i traktowanie jak głupka, a tak właśnie poczułem się po seansie Avatara.
To tak a propos targetu.
Ciekawe jak na tle Avatara wypadnie nowa produkcja Scotta, czy dostaniemy film "poważny" czy historię lekką, łatwą i przyjemną, nie przeszkadzającą w trawieniu popcornu?
Stawiam na Ridleya <ok>
03-04-2011, 13:53
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Może przenieście te posty do tematu o Avatarze?
03-04-2011, 14:32
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Mnie po Mrocznym Rycerzu i Avatarze naszła myśl, że lekko kiczowate filmy się lepiej sprzedają.
A z "Unknown" się w dużej części zgadzam.
03-04-2011, 14:55
Stały bywalec
Liczba postów: 4,277
Liczba wątków: 61
Recenzja filmu "Jestem Bogiem":
http://www.film.org.pl/prace/jestem_bogiem.html
Autor: CIUNIEK
Recenzja filmu "Somewhere. Między miejscami":
http://www.film.org.pl/prace/somewhere_miedzy_miejscami.html
Autor: ZOOEY
Recenzja serialu "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex":
http://www.film.org.pl/prace/gits_stand_alone_complex.html
Autor: ANIELSKI PYŁ
"It's alive!"
04-04-2011, 23:10
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
DUX napisał(a):Recenzja serialu "Ghost in the Shell: Stand Alone Complex":
http://www.film.org.pl/prace/gits_stand_alone_complex.html
Autor: ANIELSKI PYŁ
Rozpacz. Przebrnęłam tylko przez jeden film z serii Ghost in the Shell. Moje ulubione cyberpunkowe klimaty zamknięte w mangowym opakowaniu, którego po prostu nie jestem wstanie przetrawić. :(
05-04-2011, 11:01
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Chyba animowym ;).
Serial jest łatwiejszy to "przetrawienia" niż film. No i jest jeszcze kilka innych cyberpunkowych serii godnych polecenia, jak np. bardzo odważne w formie i treści "Serial Experiments Lain".
05-04-2011, 13:33
Jessica Buch
Liczba postów: 1,683
Liczba wątków: 6
Karol napisał(a):Chyba animowym ;).
Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja). Ta jest w stylu mangowym. Po prostu nie znoszę mangi. Ogólnie nie cierpię japońskiej animacji. :]
05-04-2011, 13:54
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Monika napisał(a):Karol napisał(a):Chyba animowym ;).
Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja).
Metoda i styl może być różna, ale ta jest animowa (jest taka odmiana w ogole? :P), a nie mangowa... Jakby styl animacji był mangowy to nie byłby zbyt ruchawy. ;)
05-04-2011, 13:57
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Ee ta, wiadomo o co chodzi, czepiacie się bez sensu. Tak samo jak o animacji mozna powiedzieć że ma komiksową kreskę, tak może i mieć mangową, chodzi o sam styl rysunków, a nie ruch/bezruch :P
Cytat:Nie do końca - bo styl/metoda animacji może być różna (Wall-E to też przecież animacja).
słowo "animowy" (dobre ;)) zostało tu utworzone od anime (japońska animacja), nie od animacji ogólnie :P Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków (w tych pozostałych 5% mieści się np Street Fighter II).
05-04-2011, 14:34
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Gieferg napisał(a):Ee ta, wiadomo o co chodzi, czepiacie się bez sensu. Tak samo jak o animacji mozna powiedzieć że ma komiksową kreskę, tak może i mieć mangową, chodzi o sam styl rysunków, a nie ruch/bezruch :P
I czym miałaby się wyróżniać owa "komiksowa" kreska? Tym, że postacie są rysowane? :)
05-04-2011, 14:38
Stan Marsh
Liczba postów: 2,163
Liczba wątków: 11
Monika napisał(a):Po prostu nie znoszę mangi. Ogólnie nie cierpię japońskiej animacji. :]
W takim razie polecam "Pluto", którego pierwszy tom wyszedł niedawno w Polsce, a które zrywa z typowymi skojarzeniami co do mangi (i styl jest przepiękny, bardzo odmienny od typowej mangowej kreski - cudo).
A co do japońskich animacji - nawet Miyazaki?
Gieferg napisał(a):słowo "animowy" (dobre ;) ) zostało tu utworzone od anime (japońska animacja), nie od animacji ogólnie
Dokładnie o to mi chodziło. Słowotwórstwo rulez ;).
Gieferg napisał(a):Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków (w tych pozostałych 5% mieści się np Street Fighter II).
Oj, nie miałeś chyba szczęścia do anime, co? :D
05-04-2011, 14:48
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Gieferg napisał(a):Też swoją drogą nie trawię w 95% przypadków
Na pewno nie będę nikogo "nawracał" na siłę, to nie średniowiecze w końcu ;). Ja np. bardzo lubię odjechany styl, natomiast filmów Lyncha (poza "Człowiekem słoniem") po prostu nie mogę oglądać... Tak to już czasem bywa.
Karol napisał(a):W takim razie polecam "Pluto"
Bomba, zaliczone po angielsku. 9/10 <ok>
05-04-2011, 15:05
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Podejrzewam, że Twin Peaks Lyncha przypadłoby Ci do gustu. Z tym, że to serial.
05-04-2011, 19:32
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Cytat:natomiast filmów Lyncha
też nie trawię. Może poza Straight Story (Człowieka Słonia już nie pamiętam)
Żona kiedyś pisała pracę o muzyce w tych filmach, z tej okazji obejrzeliśmy w ciągu tygodnia poza w/w również: Blue Velvet, Mulholland Drive, Lost Highway, Wild at Heart...
never again
05-04-2011, 19:58
Nowy
Liczba postów: 147
Liczba wątków: 0
Karol napisał(a):A co do japońskich animacji - nawet Miyazaki?
Miyazaki faktycznie wspaniały. Na ostatnim przeglądzie w Multikinie zobaczyłem po razu pierwszy "Laputę" - fenomenalne kino.
06-04-2011, 14:22
Captain Skullet
Liczba postów: 20,398
Liczba wątków: 128
Cytat:Oj, nie miałeś chyba szczęścia do anime, co?
GITS (jedynka i Innocence), Armitage III, Ninja Scroll, jakiś Appleseed i jeszcze trochę tytułów, których już nie pamiętam. Bzdetów w stylu Sailor Moon i Dragonballa nawet nie liczę. W najlepszym wypadku po seansie mogłem powiedzieć "no ok, powiedzmy że dało się obejrzeć". Żebym oglądał anime musi ono być ściśle powiązane z czymś co lubię bo poznałem w jakiejś innej formie (jak SFII właśnie).
06-04-2011, 14:42
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
No to mało widziałeś :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-04-2011, 16:04
Gotham Savior
Liczba postów: 1,253
Liczba wątków: 9
Nie no, bądźmy poważni, anime Street Fighter II to dno i kilka metrów mułu :wink:
06-04-2011, 19:58
|