Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Niebo nad Berlinem Opowieść o dwojgu aniołów, niosącym pocieszenie Berlińczykom; jeden z nich zstępuje na Ziemi padół pod wpływem fascynacji piękną cyrkową akrobatką oraz namów - uwaga - aktora Petera Falka, granego przez aktora Petera Falka.
Intrygujący klimat, piękne zdjęcia i muzyka, filmowa poezja w najczystszym tego słowa znaczeniu. Niestety, ten film ma tak wolne tempo narracji, że taki np. Barry Lyndon to przy nim Aniołki Charliego. Szczycę się tym, że nawet największy filmowy snuj nie jest w stanie mnie znudzić - a temu prawie sie udało. Także polecam, ale raczej tylko hardkorowcom oraz
6/10
Why are you firing wallnuts at me?
26-04-2009, 22:30
.
Liczba postów: 27,684
Liczba wątków: 62
Zgoda, dla mnie to też jeden z najnudniejszych filmów jaki widziałem, a do tego z tak odrealnionym światem(w negatywnym sensie), że głowa boli - dosłownie każdy mieszkaniec Berlina myśli jak poeta, nie ważne co robi, czy idzie po chodniku, podziwia niebo, jest na rockowym koncercie czy pierze skarpetki to zawsze ma poetyckie myśli w głowie, ledwo zmęczyłem ten film, może i jest w nim jakaś głębia, wielka treść czy co tam ludzie w nim widzą, ale jest tak okrutnie zasłonięta przez nieznośną formę, że nie mam ochoty nawet wspominać o tym filmie.
27-04-2009, 11:04
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
Film widziałem daaawno temu, w jakimś kinie studyjnym bodajże. Intelektualnahaha atmosfera sprzyjała seansowi, tak samo jak wino tuż przed i w trakcie 8) Podobało mi się. Pamiętam, że oglądałem bez znużenia, bo muzyka ładna, zdjęcia estetycznie zapodane, klimat lekko oniryczny drażniący ambitne podniebienia... Takie kino kontemplacyjne. Męczące? Jak najbardziej, ale to jednocześnie zmęczenie pozytywne, inspirujące. Ja tego typu nudę lubię.
27-04-2009, 12:48
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
I dlatego oceniłem go na 6 zamiast, powiedzmy, na 3. Moim zdaniem, film zyskałby, gdyby skrócić go o jakieś pół godziny. Wywalić całe przedstawienie cyrkowe, skrócić niektóre monologi...
Bardzo podobał mi się Falk; lubię gościa, a tytaj ma pysznie autoironiczną rolę. Fajne również były te dłuuugie ujęcia (biblioteka!) oraz koncerty. A widział ktoś hollywoodzki remake City of Angels z Ryan i Cagem?
Why are you firing wallnuts at me?
27-04-2009, 13:22
VIP
Liczba postów: 7,127
Liczba wątków: 292
jeden z najgorszych rimejków w historii świata będący jednocześnie zgrabnym romantycznym kinem? 8) no, fajne to było, wzruszyć się można, zachlipać. na randkę w sam raz.
27-04-2009, 13:52
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,261
Liczba wątków: 67
A mnie tam się COA bardziej podoba - owszem, hollywoodzkie toto i jakby wyprane z "powagi" oryginału, ale ogląda się świetnie i wszysko, co najważniejsze przekazuje. No i nie nudzi.
27-04-2009, 16:40
wiem kim jesteś:)
Liczba postów: 39
Liczba wątków: 0
(27-04-2009, 11:04)simek napisał(a): Zgoda, dla mnie to też jeden z najnudniejszych filmów jaki widziałem, a do tego z tak odrealnionym światem(w negatywnym sensie), że głowa boli - dosłownie każdy mieszkaniec Berlina myśli jak poeta, nie ważne co robi, czy idzie po chodniku, podziwia niebo, jest na rockowym koncercie czy pierze skarpetki to zawsze ma poetyckie myśli w głowie, ledwo zmęczyłem ten film, może i jest w nim jakaś głębia, wielka treść czy co tam ludzie w nim widzą, ale jest tak okrutnie zasłonięta przez nieznośną formę, że nie mam ochoty nawet wspominać o tym filmie.
Nie zgodzę się z Tobą, przecież myśli ludzi były normalnymi, codziennie wypowiadanymi słowami, nie było w nich poezji, jedynie Anioły i stary człowiek wypowiadali się poetycko.
Oglądając film poczułem się jak w transie, świetne zdjęcia, rozmowy, oraz poetyckie frazy wprawiały mnie w zachwyt. I wcale się nie dłużył, tak szybko przeleciało te dwie godziny, ze nie wiem kiedy. Niebo oglądałem już z kilkanaście razy i napewno powrócę do niego nie raz.
Nie wiem czy oglądałeś film z napisami czy z lektorem, ale powiem Ci, że takie filmy to tylko z lektorem. Ja oglądałem w tv jak czytał Tadeusz Olejniczak, który ma świetny głos i naprawdę świetnie się go słucha w tego typu filmach. Bo czytając napisy nie koncentrujesz się na obrazach i nie możesz poczuć tej magii.
Świetnie to napisał
(27-04-2009, 12:48)desjudi napisał(a): Pamiętam, że oglądałem bez znużenia, bo muzyka ładna, zdjęcia estetycznie zapodane, klimat lekko oniryczny drażniący ambitne podniebienia... Takie kino kontemplacyjne. Męczące? Jak najbardziej, ale to jednocześnie zmęczenie pozytywne, inspirujące. Ja tego typu nudę lubię.
Dopiero jak główny bohater staje się człowiek to czar filmu pryska, ale i tak jest dobrze.
Gdyby kóncówka filmu zachowała magię całości to bym dał 10/10 a tak to 9/10
20-09-2012, 09:00
|