Niemiecki ekspresjonizm
#1
Czy podoba wam sie czy nie - Niemcy stworzyli horror jako gatunek początkując go "Studentem z Pragi" w 1913 r(Przy okazji stworzono kino niezależne). Ale dopiero "Gabinet dr. Caligariego" na dobre rozpoczął nurt w kinie niemieckim znany jako niemiecki ekspresjonizm.

Ostatnio postanowiłem zaliczyć wszystkie filmy z tego nurtu i tak sobie myślę, że zamiast pomniejsze tematy i rzucać opinie w mini-recenzjach, można utworzyć wspólny temat. Jako, że większość to horrory to i dział wg mnie jest odpowiedni.


Gabinet Dr. Caligari
[Obrazek: 160www1.jpg]
Lubię wygląd filmu. Wiem, teatralny, widać, ze to scenografia. Pod jego wpływem sam zrobiłem kilka takich powyginanych obrazków nie z tego świata :). Jak wspominałem film zestarzał sie, jednak jest solidna obsada, no i dla fanów nowoczesnej sztuki jest wart obejrzenia. Chyba to pierwszy film, który kombinował z wyglądem plansz z dialogami.
[Obrazek: 296j4gj.jpg]

Za to gorzej jest z "Genuine" tego samego reżysera:

Może to wina brakujących fragmentów, może to wina kiepskich fryzur bohaterów. Jedynie polecam fanom niemieckiego ekspresjonizmu.

Algol


Cytat z siebie:
(14-08-2014, 10:10)OGPUEE napisał(a): Algol - kosmita funduje robolowi (w tej roli Emil Jannings) perpetuum-mobile i czyni go bogatym. Tak w skrocie przejawia sie fabula tego nazbyt dlugiego i nuzacego filmu. Z kolei scenografia jest na plus. Mimo, iz robil to jeden z scenogafow "Caligariego" to nie jest futurystyczna specjalnie teatralna i mozna uwierzyc to wszystko to prawdziwy budynek.

Von morgens bis mitternachts
[Obrazek: 11vnmyt.jpg]
Scenografia podobna do Caligariego, jednak w swoim stylu i lepiej wypadają te teatralne tła i czerń lepiej to ukrywa. Świetnie jest ucharakteryzowany Ernst Deutsch. W życiu bym nie zgadł, ze ten stary łysiejące kasjer zostanie w "Golemie" młodym czeladnikiem. I nowoczesna muzyka w przeciwieństwie do innych nowo nagranych soundtracków filmów niemych doskonale współgra z obrazem. I w zasadzie to nic poza tym specjalnego. Polecam fanom niemieckiego ekspresjonizmu.

Der Golem, wie er in die Welt kam
[Obrazek: 64358g.jpg]
Tu lepiej. Solidne fantasy. Podoba mi się bajkowy wygląd getta żydowskiego. Jak na tamte czasy Paul Wegener został bardzo dobrze ucharakteryzowany na glinianego olbrzyma o głupiej fryzurze :). I ciekawe ogląda się go porównując jego role w "Studencie z Pragi". Zaskoczyło mnie, ze w fabule znalazł oprócz głównego wątku pojawia się drugi, zważywszy na to, ze filmy nieme raczej to były jednowątkowe. Polecam obejrzeć.

Der letzte Mann
[Obrazek: 3498569.jpg]
Wiem, wybiegam za czas. Ale inne klasyki czekaja w kolejce lub na przypomnienie, a ten film juz widziałem i nie chce zapomnieć o późniejszej recenzji. W zasadzie niektórzy uważają, ze "Portiera..." powinno zaliczać do Kammerspielu, bo pomimo stylistyki ekspresjonizmu jest bliższy życiu. Ten prekursor ohydnego "liar revealed" mistrzowsko ukazuje fabułę ukazaną wyłącznie obrazem, Jannings wymiata i angażuje w przeciwieństwie do blubrów znad Slunzka :). I ta jedyna plansza tekstowa...

To teraz czeka na mnie Zmęczona Śmierć...


Odpowiedz
#2
a może by tak, już po wszystkim, jakiś artykuł na stronę? :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#3
Der müde Tod
[Obrazek: 2sbsfie.jpg]
Po ponownym seansie słabuje, ale nadal daje radę. Ciekawa jest postać Ponurego Żniwiarza - Goetzke wygląda jak Rutger Hauer :). Historia prosta i zdecydowanie przedłużona, ale dobra. Laska musi ocalić jedno istnienie, by odzyskać dusze ukochanego. Segment orientalny najsłabszy, ale ma najlepszy scenariusz, segment wenecki oferuje piękne zdjęcia, a segment chiński ma dobre efekty specjalne przesłaniające momenty głupoty bohaterki (mogła przemienić tą zanikającą różdżką ukochanego w zupełnie co innego niż żywego i śmiertelnego tygrysa :)). Ładnie wypada soundtrack z wersji, ktora mam (z niemieckimi planszami tekstu i bez kolorowych filtrów). Najlepszy film Langa z tego okresu? Lepszy od przecenianego "Metropolis", w drodze dr. Mabuse, szuler...

Odpowiedz
#4
Dr Mabuse - czesc pierwsza
[Obrazek: am6zqe.gif]
Zabawne jest, ze Lang nie chcial robic filmu ekspresjonistycznego, a mimo to film obecnie zalicza sie do tego nurtu. A jeden z bohaterow otacza swoj dom ekspresjonistycznymi rzeczami i pada rozmowa o tym kierunku. Zas film - Rudolf Klein-Rogge idealnie wpasowuje sie w roli nietykalnego krola zbrodni . Zdalem przy okazji sprawe, ze gosc wyglada jak dyrektor mojego dawnego liceum :). Fabula jest ciekawa, chce sie wiedziec co dalej zrobia scenarzysci. Zdjecia jak zwykle sa dobre, muzyka Zimmermanna idealnie pasuje. Nie moge doczekac sie drugiej czesci.

Odpowiedz
#5
Dr Mabuse - część druga
[Obrazek: Dr_Mabuse_The_Gambler_1922_Part_2_720p_Blu_Ray_x2.jpg]

Jest kilka zwrotów akcji, człowiek interesuje się co będzie dalej, efekty specjalne jak na tamte czasy bardzo dobre. Gra aktorska nie popada w typowe nadekspresyjne wybałuszanie gał. Finał powoduje, ze po cichu kibicujemy tytułowemu szulerowi. Przebija "Zmęczonego Śmierć". 10/10

Odpowiedz
#6
Czy tylko ja na tym forum oglądam te stare ramoty :P? Niech kto inny się wypowie...

Anyway

[Obrazek: 29egc5x.jpg]
Nosferatu: Symfonia Grozy
- oj, zestarzał się ten film. Zestarzał się. Straszyć już nie straszy (ale to nie wada). Wizualnie na tle innych omawianych przeze mnie filmów wypada blado (ale plenery ładne). Sam Orlok - widać na zbliżeniach, że to charakteryzacja i nasz wąpierz obecnie przypomina mi Gargamela, a niemruganie oczyma i nienaturalne poruszanie teraz na nikim nie robią wrażenia. Szczerze, protagonista i jego małżonka są bardziej przerażający:
[Obrazek: Nosferatu_1922_1080p_Blu_Ray_x264_HD4_U_mkv_000261.jpg]
[Obrazek: Nosferatu_1922_1080p_Blu_Ray_x264_HD4_U_mkv_000301.jpg]
Widzicie?

Ale kreacja Schrecka zapada w pamięć, fajnie zobaczyć coś nakręconego w plenerze i klimacik jest. Az chce się porównać z remake'iem Herzoga (ale nie teraz).

Odpowiedz
#7
Phantom
[Obrazek: 2zrfi8w.jpg]
Ale słabizna. Fabuła może zostać podpięta pod śląskie blubry - bidna rodzina w składzie: chorowita matka pracująca całe życie bez wynagrodzenia, córka ladacznica, student ASP (który mógłby zostać spokojnie wykreślony z fabuły) i główny bohater z głową w chmurach. Rodzina dodatkowo żyje w konflikcie z ciotką - chciwom spekulantkom-lombardzistkom (kapitalizm dziffki!). Następnie nasz główny bohater przez swoje marzycielstwa traci prace urzędnika miejskiego, a jego poezje nie nadają się do publikacji.

Nasz protagonista... ale mięczak! Wypłakujący przy pierwszej okazji, panikujący, zachowujący się irracjonalnie i tracący głowę do dziewczyny, którą widział na moment (disneyowskie trzydniowe romanse są bardziej realistyczne!). Ten gość przez cały film nie potrafił z niczym poradzić i jak przychodzi jakikolwiek problem, od razu się poddaje i uniża. Choć, nie. Jeden raz miał jaja, gdy kazał się pierdolić ciotce, nie mówiąc na co wydaje jej pieniądze.

Kilka ładnych obrazków się znajdzie, fajna jest postać cwaniakującego asystenta ciotki (sadząc po pochodzeniu nazwiska i wąsach, pewnie to Polak), ale raczej można darować sobie.

Odpowiedz
#8
Schatten
[Obrazek: GdIXKN6.gif]
Tak jak w "Portierze..." tu nie ma plansz dialogowych. Nawet tytuły informujące o rozpoczęciu nowego aktu to cień ramienia z palcami informującymi, który to akt.

Fabuła opowiada o tym jak to szlachcic, który mógłby grać Freda Flintstone'a, jest wkurzony tym, iż jego żona jawnie zdradza go z młodszymi od niego facetami. Nawet troje z nich bezczelnie się z niego nabija. Ale fatalnie.

Wtedy przyjeżdża kuglarz specjalizującym się w teatrze cieni... i potem mamy zabawę obrazem i możliwościami jakie dają ostre światłocienie. Tu cień szlachcica padający na trofeum jelenia albo zbliżone dłonie kochanków dające złączony cień.

Podoba mi się stylizacja epokowych kostiumów na bardziej groteskowo/fantastyczne miejsce akcji, przez co film zbliża się bardziej do baśni niż filmu stricte historycznego.

Odpowiedz
#9
Nibelungi


Ekranizacja wielkiego niemieckiego eposu, przerobionego na opery autorstwa Wagnera, utrwalające stereotyp grubych bab w rogach wikinga z opery, w wykonaniu Fritza Langa. W sumie ten film to taki niemy odpowiednik filmowego LOTRa - znane fantasy, wielki rozmach, fabula trwająca przez kilka długich filmów.   
Pierwsza część o Zygfrydzie zawiera wszelkie elementy starodawnej legendy. Mamy herosa, mamy eksplorowanie obcych krain, zdobywanie McGuffinów, przechodzenie przez przeszkody mogące udać się za pomocą trików, mamy potwory do pokonywania. Bawiłem się przednie.
Dekoracje w tym filmie potwierdzają, iż tego typu efekty specjalne nie zestarzeją się nigdy. Z FX jedynie można się czepiać toporności smoka, ale zasługuje na uznanie, gdyż wtedy musiał przekonywać. Przede wszystkim jak ten film wygląda! Wszyscy się podniecają Metropolis, a nie widzi nikt piękna i rozmachu w "Nibelungach".    
[Obrazek: 29l1cvn.jpg][Obrazek: 25u30d5.jpg]
[Obrazek: 2nlh1qt.jpg]


Druga część bardziej słabuje. Oto Krymhilda snuje się po pałacu i jęczy jak to jej męża zamordowano, choć wszystko to wydarzyło się z jej winy. Potem żeni z wodzem Hunów i potem jest nudnawo i nie ma tej epickiej skali. To samo z wizualiami, mało ciekawych kadrów, a dekoracje uboższe, choć ładnych obrazków się znajdzie. Jednak wynagradza to końcowa bitwa z huńskim obozie. 

Pierwsza część 8/10
Druga część: 6-7/10

Jeśli liczyć całościowo - 7/10 ze wskazaniem na 8. 

Odpowiedz
#10
Cytat:Czy tylko ja na tym forum oglądam te stare ramoty :P?

Najwyraźniej.

Odpowiedz
#11
[Obrazek: i-feel-so-alone-alone-IM-ALONE-be-alone-...ng-gif.gif]

Odpowiedz
#12
OGPUEE, powinieneś napisać jakiś artykuł na strone o tych niemieckich niemych filmach, bo to co piszesz jest całkiem ciekawe i myślę, że zachęcające do obejrzenia klasyki kina niemego ; )

"Metropolis" widziałem i baaardzo mi się podobał : ) "Nosferatu" juz nie bardzo. Tak jak pisałeś - film się zestarzał. Wg mnie nawet bardzo. To co utkwiło mi mega w pamięci to muzyka. Wiem, że pewnie wersji z różną muzyką takiego filmu jest multum, ale w tej którą ja oglądałem, muzyka naprawde ryła banie ;o Taka, hmm, psychodeliczna?

A tak ogólnie z kina niemego, to widziałem jeszcze "Pancernika Potiomkina" (już dobre kilka lat temu na TVP Kultura) i pamiętam, że bardzo mi się podobał.
Pewnego razu też, w naszym mieście z okazji 90. urodzin (i zarazem kończenia działalności) kina, zorganizowano taki fajny seans "Generała" z Busterem Keatonem. Jakas kapelka grała swoją muzykę do filmu na żywo. Całkiem fajna sprawa, bardzo mi się podobało to wszystko. Na mało, której komedii się tak usmiałem jak na "Generale". Publiczności też się podobało, bo nie pamietam kiedy u mnie w mieście spotkałem się z takimi śmiechami na sali i brawami na koniec. Super sprawa.
Ostatnimi czasy oglądałem też "Wschód słońca", który chyba trochę się już zestarzał, ale ogólnie oglądało się to przyjemnie; oraz "Krew na Arenie" ale tylko we fragmentach (z 2/3 filmu) na potrzeby szkolne. Ogólnie dałbym mu z 6/10.
Z filmów pre-1915 (takich conajmniej średniometrażowych) to widziałem jeszcze "Fantomasa" (nie podobał mi się) i "Charlie bokserem" (ten zaś podobał mi się).

W te wakacje myslę nadrobić w końcu parę pozycji kina niemego (trochę tego sobie wypisałem czytając Historie kina Płażewskiego) - napewno obejrzę "Nietolerancję" oraz "Narodziny narodu", "Dr Mabuse" i "Nibelungi". Po Twoim opisie, zainteresowałem się tym filmem ; ) Jakieś inne propozycje jeszcze co warto obejrzeć ?
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
#13
(25-09-2014, 22:03)OGPUEE napisał(a): Czy tylko ja na tym forum oglądam te stare ramoty :P? Niech kto inny się wypowie...

Nie, You are not alone. Kocham niemiecki ekspresjonizm i w Berlinie byłem na niejednej wystawie jemu poświęconemu. A czasami chodzę do kina Babylon, gdzie puszczane są takie filmy, czasami jeszcze z muzyką na organach na żywo.

Tylko trochę szkoda, że ten temat utkwił w horrorach, gdyż np. kocham "Metropolis" i pisałem parę prac naukowych na temat tego filmu (po niemiecku). Tak samo jak będąc przy Langu, świetne jest "M-Morderca", który powinien spodobać się teoretycznie sporej ilości forum.

Tak też nie jesteś sam, ale nie wiem, czy nie gdzie indziej przenieść ten temat.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#14
2 dni temu doktorowi Caligari stuknęła 100-setka:
[Obrazek: 258189.gif]

Odpowiedz
#15
Gabinet doktora Caligari to raczej ramota, niż cokolwiek imponującego. Niezbyt wiele tam środków typowo filmowego wyrazu, z rzeczy, których nie dałoby się przedstawić identycznie w teatrze, to mamy głównie montaż, zwłaszcza ta sekwencja przeskoków między czytającymi pamiętnik Caligariego, a jego treścią, ponadto ciekawe były te napisy na ekranie obrazujące myśli kołaczące się w głowie doktora i w sumie tyle, reszta to prościutkie scenki w ciasnych dekoracjach. Ogólnie nie jest źle, fabuła się w miarę klei, nawet intryguje, aktorstwo u tytułowego bohatera też niezłe. Może być 6/10, w porównaniu do pięć lat późniejszych Gorączki złota, czy Potiomkina to jest inna liga.

Odpowiedz
#16
Gabinet figur woskowych (1924) - jedna z wielu ówczesnych składanek o tych samych aktorach. Jest sobie ziomuś, który zatrudnia się na jarmarku i ma stworzyć fajne historyjki nt. figur woskowych różnych złych ludzi. Służy bardziej jako eksperyment z metafizyką i popis umiejętności scenograficznych Leniego. Scenografia zresztą daje radę i jest na tyle umiejętna kręcona, że można uwierzyć w bagdadzki czy moskiewski krajobraz.

Segment z Harunem ar-Raszidem to bardziej to bajka niż coś z horroru, nawet ucięcie łapy jest fejkowe. Następna nowela z Iwanem Groźnym jest lepsza, grający Veidt wypada najlepiej ze wszystkich jako demoniczny tyran (Dobra. Iwan może i okrutnik, ale rozumie, że jak kobieta mówi "nie" znaczy "nie"). Momentami przypomina Iwana Groźnego Eisensteina (muszę w końcu nadrobić, bo widziałem tylko wybrane fragmenty). Segment z Kubą Rozpruwaczem najkrótszy, ale najbardziej klimatyczny i wyłazi ta stylistyka niemieckiego ekspresjonizmu. Atmosfera sennego koszmaru, powykrzywiane obrazy, jak i postaci. Np. figura Haruna al-Raszida wygląda nagle jak szmaciana lala, ale również się rusza. Crepy.

Bardziej z pamiętnych przedstawicieli kierunku, ale są lepsze tytuły.

7/10

PS. Patrzę wstecz i widzę, że temat zdominownay przeze mnie. Damn. Jakbym założył parę lat wcześniej, pewnie ruch byłby większy.

Odpowiedz
#17
Faust (1926) - skoro początek spooktoberu to równocześnie czas trwania oktoberfestu, to trzeba coś wziąć z niemczyzny. I padło na Fausta, jedynego do tej pory klasyka niemieckiego ekspresjonizmu którego nie ujrzałem (poza fragmentami).

Film ma ponad 100 lat (to przyszli kinomani chcący poznawać klasykę będą mieli co nadrabiać), a do tej pory wygląda zajebiście. Ustawienie kadrów, duże ilości różnorakich efektów specjalnych, nie mówiąc o klimatycznych obrazkach (jak Mefisto zasłania skrzydłami miasteczko) które wyglądają jak barokowe obrazy przeniesione na taśmę filmową, także można uwierzyć że Faust to sędziwy starzec, a nie ucharakteryzowany 36-latek znany z chłopięcej urody (gdy u Nosferatu tego samego skądinąd reżysera widać, gdzie Schreck ma doklejone protezy). Często też kamera jest wprawiona w ruch jak pierwszy lot Fausta i Mefista.

Bardziej to fantasy niż horror, choć wiele jest takiej przyziemnej grozy - jak nieciekawe końcowe losy Małgorzaty (co kontrastuje z ckliwym zakochiwaniem i komediowym uganianiem się starej baby za złolem jak u Texa Avery'ego). Niezły ancymon z tego diabła. Wpierw we wszystkim prowokuje we wszystkim Fausta, a następnie udupia w morderstwo. No, ale to diabeł. Też ciekawe, że dla Mefista dali kilka wyglądów - prócz diabelskiej formy ma ludzką formę i to nie jedną. Wielki Jannings jako Mefistofeles.

Z niemieckich filmów Murnaua jakie widziałem, ten jest najlepszy.


8/10

Odpowiedz
#18
Nosferatu - symfonia grozy (1922)

Ajj, nie wiem co mnie podkusiło żebym ten film obejrzał. To był jeden z najtrudniejszych seansów filmowych jakie kiedykolwiek miałem. O ile pierwsze 30 min w miare wytrzymałem to potem była już tragedia. Doceniam jego wpływ na cały gatunek ale ostatnie 20 minut to była dla mnie katorga, normalnie zasypiałem.

3/10 - za Orloka

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości