No Country for old men. (SPOILERY)
Film obejrzalem. Bardzo, ale to bardzo dobry.

Nie zamierzam wdawać się w dyskusję, na temat meksykanów, namierzania ludzi itd, bo w filmie to zostało odpowiednio potraktowane i jest logiczne pod każdym wzgledem.

(jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o...)

Chirurg Duży uśmiechDD był fenomenalny. Szkoda, że zabija żonkę.

Zastanowiły mnie natomiast w filmie dwie rzeczy, na które mam chyba setke odpoweidzi, i żadna nie wydaję się być "tą" właściwą.

W barze, szeryf mówi do żony Mossa o metodach ubijania bydła (wspomina dosłownie o broni Chirurga Duży uśmiech ), jednak wcześniej, w rozmowie ze swoim pomocnikiem (także w barze) dziwi go fakt, że nie było kuli w zabitym kierowcy (ten na autostradzie). Tutaj zagwozdka:
- czy był na tyle stary i nie kumaty, że nie potrafił połączyć faktu z własnymi słowami?
- Czy wpadł na to i połączył, co go zszokowało?
- Jeżeli nie wpadl, to jak sobie wytłumaczył tą niecodzienną rane postrzałową?

W biurze, Carson mówi do zleceniodawcy, że policzył piętra i jednego brakuje. Ten mu odpowiada, że sprawdzi to.
- czy piętro (jak wiemy, ostatnie w budynku) jest nie oznaczone na spisie pięter i jest dostępne tylko dla wybranych?



O co chodzi z tym wypadkiem na końcu? Ślepa sprawiedlowść? nie fart? o co kaman?Uśmiech

Film dostaje zdecydowane 10/10
loading podpis...

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):W barze, szeryf mówi do żony Mossa o metodach ubijania bydła (wspomina dosłownie o broni Chirurga :D ), jednak wcześniej, w rozmowie ze swoim pomocnikiem (także w barze) dziwi go fakt, że nie było kuli w zabitym kierowcy (ten na autostradzie). Tutaj zagwozdka:
- czy był na tyle stary i nie kumaty, że nie potrafił połączyć faktu z własnymi słowami?
- Czy wpadł na to i połączył, co go zszokowało?
- Jeżeli nie wpadl, to jak sobie wytłumaczył tą niecodzienną rane postrzałową?

Opowiada podopiecznemu o tym że nie wie co to za rana, przed gadką z żoną. Wtedy, kiedy wypływa temat uboju bydła (:D) Lee Jones kojarzy fakty i już wszystko wie.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):W biurze, Carson mówi do zleceniodawcy, że policzył piętra i jednego brakuje. Ten mu odpowiada, że sprawdzi to.
- czy piętro (jak wiemy, ostatnie w budynku) jest nie oznaczone na spisie pięter i jest dostępne tylko dla wybranych?

Nie wiem czy akurat o to chodzi, ale często nie ma trzynastych pięter, numer jest ten pomijany, nad dwunastym jest czternaste piętro.

Martinipl napisał(a):O co chodzi z tym wypadkiem na końcu? Ślepa sprawiedlowść? nie fart? o co kaman?Uśmiech

Po prostu, nawet takich ludzi dotykają wypadki, też mogą zostać ranni.

Martinipl napisał(a):Film dostaje zdecydowane 10/10

Zasłużone.

Odpowiedz
Cytat:Nie wiem czy akurat o to chodzi, ale często nie ma trzynastych pięter, numer jest ten pomijany, nad dwunastym jest czternaste piętro.

:?: :roll: Można szerzej? Często to spotykane? Po co tak się robi? zeby nie mieszkać na pechowym piętrze...

Odpowiedz
Ano tak, jeszcze częściej można coś takiego spotkać w Azji - tam nie ma czwartych pięter. Słowo cztery po mandaryńsku brzmi dość podobnie do słowa śmierć.

Odpowiedz
Taki przesąd, w Polsce jest to spotykane - mam znajomego który mieszka pod 12 a obok niego jest 14.

Odpowiedz
mellon napisał(a):Inna rzecz, to choćby stosunek szeryfa do Mossa. W książce był on dokładnie widoczny, więc można było uwierzyć, że po jego śmierci, szeryf postanowił przejść na emeryturę. Niestety nie można tego powiedzieć o filmie, gdzie decyzja ta wygląda, jakby była podjęta od tak sobie.
Bzdura. Ed Tom Bell juz w swoich pierwszych zdaniach bedacych jednoczesnie wprowadzeniem do filmu mowi, ze ten swiat go przerasta, ze go nie rozumie, ze to nie jest juz kraj dla starych ludzi czyli dla niego. Bell odchodzi na emeryture nie z powodu Mossa tylko poniewaz jest grubo rozczarowany otaczajacym go swiatem i odczuwa to na dlugo przed tym jak Moss ginie.
mellon napisał(a):Najbardziej razi mnie nienaturalność wielu scen. Ot choćby moment, gdy szeryf wraz z zastępcą wchodzą do przyczepy Mossa i pierwszy z nich, od razu, prawie bez rozglądania się, zauważa ślad na ścianie.
Nie ma w tym nic nienaturalnego. Tuz przed wejsciem do przyczepy panowie raczyli byli zauwazyc ze zamek zostal wypchniety. Po otworzeniu drzwii okazalo sie ze w zasiegu wzroku nikogo nie ma. Nie jest niczym nadzwyczajnym, ze doswiadczony Bell szukal wowczas wzrokiem wyrwanego zamka, a skoro przedmioty na ktore podzialano sila maja czasem zastanawiajacy zwyczaj poruszania sie zgodnie z kierunkiem owej sily to patrzyl przed siebie, gdzie nie tylko lezal zamek ale i byl znak na scianie. Obrecz na scianie wyrozniala sie z towarzyszacego jej "otoczenia" w zwiazku z czym patrzac z grubsza w jej kierunku mozna ja bylo dostrzec. Kolejna sprawa to fakt, przez pewien czas nie widzimy Bella, nie wiemy co robi poniewaz najpierw widac pusty korytarz a nastepnie plecy jego zastepcy. Nie mozna wiec powiedziec ze Bell sie nie rozgladal, nie widzmy go i nie wiemy co w tym czasie robi. Widze ze jestes kolejnym ktory uprawia czepialstwo wzgledem tego obrazu poniewaz ten mu sie nie podobal ew podobal sie w stopniu niewystarczajacym. Dwie rzeczy, czepiasz sie mozliwych do wytlumaczenia (1) pierdół (2).
mellon napisał(a):Albo przechodzenie przez granicę. Mam uwierzyć, że ranny człowiek ot tak może po prostu przez nią przejść? Wystarczyłoby przecież pokazać, jak Moss mija śpiącego celnika i wszystko byłoby ok.

Nie wiem czy zdajesz sobie sprawe ale to byl pracownik meksykanskiej strazy granicznej a w meksyku nie ma polowy rzeczy, druga polowa dziala zle. To nie sa Amerykanie, ktorzy albo przestrzegaja przepisow albo staraja sie dzialac tak, by chociaz wygladalo ze ich przestrzegaja. Meksykanska policja jest okrutnie skorumpowana, w kraju dzieja sie cuda nie do pomyslenia w cywilizowanym kraju.

Meksykanski straznik nie zwrocil uwagi na Mossa poniewaz
a) ten fizycznie wygladal na przecietnego obywatela jego kraju (wystarczajaco ciemna skora i oczy, wystarczajaco ciemne wlosy, kultowe tam wasy, sredni wzrost, niespecjalna fryzura)
b) mial rekwizyty typowe dla obywatela Meksyku wieczorem (alkohol)
c) mial na sobie slady (krew) ktore znakomicie lacza sie z alkoholem i goracym latynoskim temperamentem, oraz (sadzac po stroju) z miejscem gdzie taki alkohol mogl spozywac.
d) byl mniej wiecej ubrany tak jak przecietny obywatel jego kraju (czyt. bez szalenstw)
e) naplyw "zla" na tej granicy odbywa sie przewaznie z Meksyku do USA a nie na odwrot. Cos co wlizie ze Stanow Zjednoczonych do Meksyku i zauwazalnie popsuje okropne warunki tam panujace to musi byc naprawde mocarne i drobny, zakrawawiony meksyk-pijaczek na oko wracajacy z libacji alkoholowej, bez zadnej nerwowosci pozdrawiajacy straznika pod takie cos prawie ze nie ma prawa podpasc. Trzepie sie tam przede wszystkim "brudasow" wzjezdzajacych do Stanow.

Teraz dodaj do siebie, okolicznosci, prawdopodobny "tumiwisizm" zaspanego straznika z wygladem i zachowaniem Mossa. Co otrzymujesz? Cos co straznik wcale nie musial robic (Meksyk...), nie chcial (drzemal...) i wszystko wskazywalo na to ze nie mial powodu robic (tylko kolejny meksykanim wracajacy z popijawy/burdy).
mellon napisał(a):Kolejna scena, to reakcja żony Mossa na widok Chirurga w sypialni. Zupełne drewno.
To nie bylo niefachowe odegranie tej sceny przez aktorke, tylko mniej typowe (co nie znaczy nieprawdopodobne) zachowanie w takiej sytuacji. Byc moze ja sparalizowalo. Tak bardzo chciala uciec, ze nogi odmowily jej posluszenstwa, kolana zrobily sie miekkie i zrobilo jej sie ogolnie slabo ("musze usiasc"). Widziales kiedys czlowieka, ktory na skutek wielkiego bolu chcial krzyknac tak mocno, ze na poczatku wydal z siebie tylko syk?
Ona w rozmowie z Chigurhem mowi, ze jak tylko weszla do pokoju to odrazu wiedziala, ze ma do czynienia z psycholem, przypuszczam ze wiedziala ze to moze byc morderca jej meza. Byc moze ona od razu wiedziala ze jest juz martwa.
Martinipl napisał(a):W barze, szeryf mówi do żony Mossa o metodach ubijania bydła (wspomina dosłownie o broni Chirurga), jednak wcześniej, w rozmowie ze swoim pomocnikiem (także w barze) dziwi go fakt, że nie było kuli w zabitym kierowcy (ten na autostradzie). Tutaj zagwozdka:
- czy był na tyle stary i nie kumaty, że nie potrafił połączyć faktu z własnymi słowami?
- Czy wpadł na to i połączył, co go zszokowało?
- Jeżeli nie wpadl, to jak sobie wytłumaczył tą niecodzienną rane postrzałową?
Skoro slowa padaja pozniej niz ma miejsce "pneumatyczne morderstwo" to mysle, ze stosunkowo trudno jest polaczyc zdarzenia ze slowami ktorych sie jeszcze nie wypowiedzialo.

- Zapewne szeryf nigdy w swojej karierze nie spotkal sie z morderstwem/zranieniem przy pomocy takiej maszynki. Zawsze gdy w ciele byla okragla ranka to byla to bron palna, naturalnym jest wiec ze w przypadku takiej dziury w glowie mysli o broni palnej i w konsekwencji o "wydlubaniu pocisku przez morderce".
- Bell jest czlowiekiem starej daty, byc jemu jemu nawet samo nie przyszloby do glowy ze ktos moglby zabic drugiego czlowieka narzedziem do masowego ubijania bydla (godnosc ludzka).
- To, ze Bell mowi o tym urzadzeniu to wcale nie znaczy ze kiedys je na oczy widzial. Byc moze w jego wyobrazeniach maszynka ta ma 40 na 20 cm w zwiazku z czym jest wystarczajaco wygodna do przylozenia jej do lba glupiej, zatrzasnietej krowy i kompletnie niewygodna w przypadku doroslego, inteligentnego czlowieka obdarzonego zdolnoscia przemieszczenia sie a nawet unikow, wyposazonego rowniez przez nature w sprawne, chwytne konczyny gorne.
Mental napisał(a):możecie mi wyjaśnić, o co chodzi w tym dialogu?
Chigurh wraz z dwoma kolesiami przyjeżdża na miejsce masakry i jeden z gości wyskakuje z tekstem: "Kwitną tu petunie". co jest grane?
Glut napisał(a):Sam nie miałem problemu z petuniami itd. a teraz rzeczywiście zaczyna wydawać mi się to niepokojące
Element humorystyczny. Zapewne bezwzgledny slugus mafii, ktory wiele juz w zyciu widzial i zrobil, ktory nie traci zimnej krwii i bardzo niewielu rzeczy sie brzydzi, widzac psujace sie, nadete od gazow ludzkie ciala "wystylizowane" przez rozmnazajace sie w nich owady, z szelmowskim usmieszkiem mowi do kompanow

ho ho ho widze ze mamy tu "kwitnace petunie" Uśmiech

Odpowiedz
Cytat:Skoro slowa padaja pozniej niz ma miejsce "pneumatyczne morderstwo" to mysle, ze stosunkowo trudno jest polaczyc zdarzenia ze slowami ktorych sie jeszcze nie wypowiedzialo.

nie nie nie nie nie... to nie o to chodzi. W barze, Bell mówi do CJ właśnie o ubijaniu bydła ( czyli po "pneumatycznym" morderstwie ) i czy w tym momencie uświadamia sobie (łączy) to co mówi z tym morderstwem, że to zostało właśnie w ten sposób załatwione? Moim zdaniem tłumaczyłoby jego rezygnację (taka sytuacja urasta do rangi zezwierzęcenia czy coś)...
loading podpis...

Odpowiedz
Za mną 4 seans z tym wspaniałym filmem. Coenowie zrobili kawał dobrego kina, i warto go kilka razy obejrzeć, bo pewne sprawy nabierają innego znaczenia. Moje wnioski i spostrzeżenia dotyczące bohaterów (po obszernym materiale tego wątku i porównaniu z filmem):

SPOILERY WIELKIE JAK CIĘŻARÓWKA

1. Sztuczka z monetą to był fake. Nic nie znaczył.

Chigurgh jest przeinteligentnym facetem. Miał zasady, których się trzymał. Nie lubił kłamstwa, obłudy i braku kompasu moralnego. Kiedy rozmawia z kolesiem na stacji, dręczy go moralnie i umysłowo, ale ten poddaje się tej grze w taki sposób, że Chigurgh demaskuje jego prawdziwe ja - akceptuje zasady, przez co zaczyna grać i wybiera reszkę. Sam Chigurgh mówi biedakowi, że to zwykła moneta. Do tego wątku powrócę...

2. Llwelyn to zryty beret. Porzuca CJ i zwiewa do Meksyku.

Kiedy Moss wpada na pomysł wyjazdu, nakazuje CJ pakować się i jechać do Odessy (do matki). W jego głowie już jest plan, aby zabrać kasę i zwiać do meksyku. Kiedy są już w autobusie, CJ pyta Mossa, czy nie zostawi jej - ten z kolei okłamuje ją. Jego lpan jest bardzo prosty: dostać się do meksyku, żeby pozostać poza prawem USA.
Jak wiemy z filmu, Llwelyn po zagarnięciu pieniędzy i porzuceniu samochodu ( wbrew swojej woli ) staje się częścią tej jatki. Policja będzie go szukać. Ponieważ jest postrzelony, może zostać uznany za współwinnego tego, co się wydarzyło. Poza tym, przebywając w areszczie łatwo może zostać namierzony przez Meksykanów. Wybiera najprostsze rozwiazanie: ratuje swoją dupę i kasę, a CJ wysyła do Odessy, mamiąc ją 2 milionami, których nigdy nie zobaczy. Llwelytn forsę miał za priorytet. Do tego wrócę...

3. Szeryf to niespełniony człowiek który ma zasady i wartości.

W kilku dialogach Jones ukazuje, jak bardzo unika odpowiedzialności. Jest doświadczony, ale ucieka przed tym co sam wybrał. Nie jedzie na pustynie drugi raz, do gościa z wydziału narkotykowego, (DEA?), tylko chowa się za prawną linijką. Takich sytuacji jest wiele, że chowa się. Sprawy przerastają go, ponieważ nigdy nie podejmował tych najważniejszych decyzji, tylko omijał je, jak się da. Ale ma swojej zasady i honor, który poddaje najwiekszej próbie. Kiedy szeryf z Meksyku opowiada mu, że Chigurgh wraca na miejsce zbrodni, pozostając bezkarny, Jones podchwytuje to i stawia wszystko na jedną kartę: jest gotowy zginąć, albo jako bohater, albo jako niedorajda (bo wiemy, jak to by się skończyło). Jedzie do motelu i wie już, że Chigurgh był. Wyciąga broń i wchodzi tam - chociaż nie ma nic do zrobienia. Ślady zatarte, odciski zddjęte i teren zabezpieczony, - to on jednak wchodzi. Chigurgh jest w środku, za drzwiami (które Jones otwiera). Mimo to, Chigurgh nie zabija Jonesa - bo niby po co on tutaj przyjechał? Po forsę od meksykanów i ją otrzymał. Jones był osoba nie stojącą na przeszkodzie.

4. Chigurgh nie zabija CJ - daruje je życie.

To jest diabelnie kontrowersyjne, ale postaram się przedstawić dokładnie, jak to widze - tymbardziej, że znakó w filmie na potwierdzenie tej tezy jest wiele. Kiedy CJ wraca z pogrzebu, Chigurgh już na nią czeka. Siedzi w sypialni na fotelu. Nie widzimy jego stóp ani też czy (i gdzie) posiada broń. Calra siada przy wejściu ( to bardzo ważne!). Jak widzieliśmy wcześniej, Chigurgh jest diabelnie bystry i w miejscu, gdzie dokonuje mordów ściąga obuwie(jeżeli wie, że bedzie zamiatać). Robi to w dwóch celach: a) poruszanie się w cichy sposób b) w wypadku zabrudzenia butów/skarpetek pozostawi łatwo identyfikowalny ślad/trop.

Carla to naiwna brunetka, która ma jedną zasade: chronić męża choćby nie wiadomo jaki sk****syn był. Chigurg szanuje ludzi z zasadami - jak wiemy babki z nadzoru campingu nie zabija, mimo że dość nerwowo wypytuje ją (3 razy) o miejsce pracy Mossa. Babka jest jednak twarda i trzyma się wpojonych zasad - pozostaje przy życiu. Carla ma te swoją zasadę, że mąż jest boski i trzeba go chronić, nawet już jako trupa. Jej drugą zasadą jest, nie poddawanie się nikomu. Chigurgh oferuje jej rzut moentą, ale CJ nie akceptuje tego, zarzucając Anonowi, że to wszystko jego wybór, na co on odpowiada, że moneta przeszła taką samą drogę jak on: jak już wczesniej wiem, a to zdanie to potwierdza - moneta to gra, w której Anton próbuje ludzi - Carla wychodzi zwycięsko tylko dla tego, ze ma zasady.

Jak wspomniałem, siedziała w przejsciu: gdyby stuknął ją (np zastrzelił - a pewnie by tak zrobił) to musiał mieć zdjete buty, żeby nie zostawić ewentualnych śladów. Kiedy wychodzi, sprawda, czy buty nie ubrudziły się? Nie, sprawdza, czy nie nabrudził w mieszkaniu. Uśmicha się, wsiada do auta - jest spokojny i zadowolony. Rozgląda się po okolicy, patrzy w lusterko i DUP. Ma wypadek. Tutaj spotyka go niesprawiedliwość. I z trudem ucieka przed nadjeżdzającymi karetkami. Pozostawia samochód ze sprzetem, czyli nie ma obaw, że np powiąża go z CJ, ponieważ nie zabił jej - a tak, pewnie by zabrał co się da i pozamiatał jeszcze sanitariuszy.

Gdyby CJ wybrałą stronę monety, to oznaczłąoby że mimo (jak sama wspomina) jej przesądzonego losu, próbuje się ratować. Facet na stacji był zwykłym gościem, nie stojącym na drodze czy nie stanowiącego przeszkody - ot co, zwyczajna spotkana osoba, których Anton nie tyka (jak np. w aptece). Carla była jego misją - obiecywał Mossowi, że ją stuknie. NIe sądził jednak, że CJ w porównaniu z Mossem jest zupełnie inna. Gdyby Carla wybrałą jakąś stornę monety, i wówczas dostałaby kulkę, bo takie było założenie, ale jej opór udowodnił Antonowi, że mylił się co do niej.

Takie moje spostrzeżęnia. Ah i jeszcze:

5. Meksykanie mieli nadajnik i znaleźli w hotelu pokój Mossa, wleźli tam i czekali aż wróci. Llwelyn był w tym czasie po drugiej stronie. Przyjeżdża Chigurgh, widzi meksów, wpada i zamiata. Widzi też, że Walizka była schowana do szybu. Pyta meksykanów, skąd wiedzieli o walizce - najwyraźniej mieli odbiornik tak samo jak Anton.

6. Moss spierdziela do Meksyku. Musi dostać się zanim policja zatrzyma go. Wybiera najkrótszą drogę. Carson strzela, że tak właśnie zrobi ( to nawet logiczne, ta ucieczka). Siedzi na granicy i obserwuje ją. Pojawia się Llwelyn i przerzuca walizę za płot, co Carson widzi. Rozmawia z nim w szpitalu ( jest śledzony przez Antona) w ramach zmyły, później wraca na granice i szuka za płotem walizy. Czeka na odpowiedni moment, żeby ją zabrać, ale po powrocie ma pecha pod tytułem Chigurgh. Anton doskonale wie, gdzie jest walizka, ale dla niego priorytetem stał sie Moss, a jak wie, walizka przyciągnie Mossa, więc postanawia czekać.

7. I tutaj Moss robi bardzo durną rzecz - pod naporem gadki Antona, ma wyrzuty sumienia co do porzucenia CJ i jej Matki i postanawia wracać. Zdał sobie sprawę, ze ten typ będzie go ścigać do skutku, więc organizuje CJ i jej matce ucieczkę, a sam stara się załatwić sprawe i załątwić Chigurgha.

Co dalej to wiadomo.
loading podpis...

Odpowiedz
Cytat:jak wiemy babki z nadzoru campingu nie zabija, mimo że dość nerwowo wypytuje ją (3 razy) o miejsce pracy Mossa.

babki nie zabija, bo z pokoju po jego lewej dobiegają odgłosy krzątaniny. w pobliżu są inni ludzie, potencjalni świadkowie, dlatego rezygnuje.

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):Za mną 4 seans z tym wspaniałym filmem. Coenowie zrobili kawał dobrego kina, i warto go kilka razy obejrzeć, bo pewne sprawy nabierają innego znaczenia. Moje wnioski i spostrzeżenia dotyczące bohaterów (po obszernym materiale tego wątku i porównaniu z filmem)

przeczytałem - dziś nie mam siły, żeby..nie, nie, po prostu nie chce mi się odpowiadać, ale zrób nam wszystkim przyjemność i dalszych wniosków lepiej nie wypisuj :wink:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):Jedzie do motelu i wie już, że Chigurgh był. Wyciąga broń i wchodzi tam - chociaż nie ma nic do zrobienia. Ślady zatarte, odciski zddjęte i teren zabezpieczony, - to on jednak wchodzi. Chigurgh jest w środku, za drzwiami (które Jones otwiera). Mimo to, Chigurgh nie zabija Jonesa - bo niby po co on tutaj przyjechał? Po forsę od meksykanów i ją otrzymał. Jones był osoba nie stojącą na przeszkodzie.
Nieprawda, Chigurh jest prawie ze naprzeciw drzwii, ktore otwiera Ed Tom Bell. Wklejam screeny, zwroc uwage na zolty "snop" swiatla znajdujacy sie na scianie na prawo od "Sugara". Oczywistym jest ze ta swietlna strozka bije w glab pokoju a nie na bok bo taki wlanie kierunek nadaje jej wylamana przestren po zamku. Nie wiem czy inni tez to zauwazyli ale widac ze Anton ma mokre oczy. Co ciekawe ten drugi szeryf mowi Bellowi ze Chigurh wydaje mu sie czasem jak... duch a to wszystko chwile przed tym jak ten "duch" jest dla szeryfa niewidzialny. Zastanawiajace?

[Obrazek: xxdv3.jpg]

Poniewaz w tym momencie widac Bella stojacego w drzwiach jak rowniez swiatlo wpadajace prosto do pokoju to mozna sie zorietnowac zarowno gdzie byl ow zoly punkcik na scianie jak i gdzie w zwiazku z tym musial stac nasz morderca.

[Obrazek: 69998390zd5.jpg]


Skoro Anton znajduje sie na lewo od padajacego na sciane swiatla to znaczy ze znajduje sie na plewo od pewnego punktu w glebi pokoju czyli na 100% nie moze byc za drzwiami. Dlaczego szeryf go nie widzi chodzac po pokoju? Poniewaz sa z zupelnie innych swiatow. To min. Anton sprawia ze ten kraj nie jest juz dla starych ludzi. Skoro Szeryf go nie widzi to jak film moze nie posiadac drugiego dna?


Oto calkiem ciekawe podsumowanie ostatniego filmu Coenow


Cytat:Urządzenie pneumatyczne Antona

Moim zadaniem to artefakt łączący "stare" z "nowym", a raczej "nowe" wdzierające się w "stare". Film z początku wygląda tak jakby miała to być stara dobra egzystencjalna opowieść z głębokiej prowincji. Piękne krajobrazy, niekończące się szosy, szeryf i wszechobecny pył. Częsta tematyka w kinie amerykańskim. Stylistycznie wszystko za tym przemawia. Jedynym nieadekwatnym elementem jest sam Anton, który kompletnie nie pasuje do tego obrazka. Oczywiście jest to zamierzone. Jego fizjonomia, fryzura są jakby nie z tego filmu -a już zwłaszcza rys psychologiczny. Jest to zły charakter na modę współczesnego kina. Mówi się, że to film o tym jak odchodzi stara Ameryka, ta bardziej niewinna i ustępuje miejsca nowej, w której są takie zjawiska, o których stary szeryf mówi, że ich nie rozumie. Ja doszukałem się w tym filmie właśnie tej dodatkowej refleksji, nie tylko nad samym społeczeństwem, ale i nad kinem. Kiedyś zły charakter władował kulkę i tyle. Był tylko zły. Dziś już to nie wystarczy -musi być psychopatą. Mało tego, musi być cool i serwować błyskotliwe teksty. Obecnie filmowcy prześcigają się w tworzeniu koncepcji takich postaci, by wyróżnić je z tłumu. Kiedyś szło się do kina raz w tygodniu, teraz przemysł filmowy to potężna machina(kino, dvd itp.) Tresura umysłów odbiorców, masowość, a przede wszystkim przesyt sprawiają, że widza nudzi dwóch facetów z pistoletami, trzeba wymyślać coraz to nową otoczkę –często chorą. Ten proces można rozciągnąć nie tylko na kino sensacyjne, z którego kpią Coenowie, ale i na wszystkie gatunki. Wystarczy przywołać pewne filmy ostatnich lat z Piłą na czele. Widownia (o zgrozo głównie młodzież) domaga się mięsa. Wracając do filmu. Anton posiada cechy postaci kina współczesnego. Przykładem są choćby scena kiedy bez powodu znęca się nad starcem w jego sklepiku. Czyż nie robi tego tak cool? Dziadziuś nawet nie wie, że gra o własne życie. I to urządzenie pneumatyczne, którym otwierał sobie drzwi i mógł zabijać bez kuli. Cóż to byłby za przestępca gdyby nie miał jakiegoś fajnego bajeru, co nie? Jest jeszcze więcej elementów wskazujących na taką funkcję tej postaci. Twórcy umieścili wiele pozornie nie mających znaczenia szczegółów. Choćby scena kiedy po wybiciu mafiosów w pokoju motelowym ściąga skarpetki. Jest to niby bezsensowne i tak obrzydliwe na swój organiczny wręcz sposób nie obecny w dawnym kinie. Podobna organiczność pojawia się w scenie kiedy dusi młodego szeryfa. Kiedyś by go szybko udusił lub dał mu w łeb i by było po sprawie, tu jest to wręcz celebrowane na ekranie w taki sposób żeby ”widowni” gały wychodziły. Symbolicznym rozdźwiękiem między starym(światem old-timersów), a nowym jest scena kiedy Bell wchodzi do pokoju, gdzie w ciemnościach czai się Anton. Ten jednak znika po wejściu szeryfa. Nie dochodzi między nimi do interakcji bo są oni postaciami z zupełnie innych światów. Wszystko to jest zrobione bez głupiej powagi i z ze specyficznym humorem tym samym ciężko jest moim zdaniem na pierwszy rzut oka przeciętnemu widzowi dostrzec, jaka jest wymowa filmu. Zajmuje się on wtedy bezsensownymi rozważaniami na temat „czemu wrócił z wodąâ€ itp. Autorzy prowadzą bowiem subtelną grę z widzem i mylą się jednak ci, którzy uważają ten film za sensacyjny. Sensacyjność jest tylko drugoplanowa. Świadczy o tym scena śmierci głównego bohatera, a właściwie jej brak. Nawet nie widzimy jak Moss ginie, a przecież powinna być jakaś dobra finałowa strzelanina, czyż nie? Kolejny pstryczek w nos widza. Wydaje mi się, że te dyskusje wynikające z braku szczęścia w dostrzeżeniu prawdziwej treści to triumf autorów i potwierdzenie ich tezy o słabej kondycji współczesnego widza



ps Martinpl, spora czesc twoich wnioskow i przemyslen jest absurdalna, poniewaz jednak nie uprawiasz czepialstwa wzgledem tego filmu to sobie daruje dyskusje z toba na temat tych twoich pomyslow.

Odpowiedz
Czepialstwa wobec filmu nie prowadzę, bo czepiac sie nie ma czego. Pomysły i wnioski są moje i nie trzeba się z nimi zgadzać.

Załączone przez Ciebie screeny dalej mówią mi, że dobrze to rozumiem. Chigurgh na zdjęciu jest "doświetlony", żeby w ogóle było go widać. Te światło nie jest z pokoju - normalnie byłoby tam ciemno - podobny zabieg został użyty w scenie z meksykanami, jak ciężarówka ma włączone światła (truck raczej) a mimo to g**** przed nią widać...
loading podpis...

Odpowiedz
Martinipl napisał(a):Załączone przez Ciebie screeny dalej mówią mi, że dobrze to rozumiem. Chigurgh na zdjęciu jest "doświetlony", żeby w ogóle było go widać.
Zastanawiam sie jak mozna nie zrozumiec tego co napisalem. Nie chodzi mi o biale swiatlo padajace na twarz Antona tylko na zolte swiatlo padajace na sciane na prawo od niego. Na zdjeciu na zolto zaznaczylem miejsce w ktorym owo swiatlo powinno sie znajdowac i wynikajaca z tego pozycje Chigurha.

Anton nie zmiescil by sie za drzwiami chocby wazyl i 50 kg. Tymczasem to byl wielki chlop z shotgunem wyposazonym w tlumik, do tego prawdopodobnie wlasnie wyciagnal z szybu wentylacyjnego spora walizke z 2 mln $ a skoro szeryf jej nie znalazl to najprawdopodobniej mial ja ze soba. Bell pchnieciem otwiera drzwii i te jada az do konca "trasy" niezatrzymywane i slychac jak stukaja w sciane na koncu. Masz tu normalnego screena i takiego bardziej przejrzystego. Nikt normalny nie uwierzy ze Anton sie tam schowal.

Przestrzen jak dla malutkiego dziecka a nie dla draba z shotgunem i prawdopodobnie walizka...

[Obrazek: cccjo7.jpg]

Odpowiedz
Gwahlur napisał(a):Autorzy prowadzą bowiem subtelną grę z widzem i mylą się jednak ci, którzy uważają ten film za sensacyjny. Sensacyjność jest tylko drugoplanowa.

strzał w dychę. wpatrywanie się w dosłowne realizacyjne bebechy umniejsza znaczenie NCFOM. ten film musi podlegać pewnej filozoficznej interpretacji. Inaczej zginie, nie będzie znaczył więcej niż każdy inny znakomity film. A przecież jest czymś więcej - na tym polega jego genialność.

Odpowiedz
Aaaa no nie ma, co racja to racja - Mea Culpa. Na DVD mam TAK CIEMNO, że nie widziałem tej ściany obok drzwi O.o Teraz mi głupio :oops:
loading podpis...

Odpowiedz
W No Country irytowało mnie to samo co w Milczeniu Owiec: komiksowo (w pejoratywnym znaczeniu tego słowa) przegięta postać killera. Najpierw Coenowie budują fajnie realistyczny klimat, potem wpada facet w kretyńskim uczesaniu i wali twoface'owy monolog o monecie. A co do Big Lebowskiego - od początku podobała mi się relacja Dude - Walter. Wykluczające się ideologie życiowo - społeczne, sprzeczne charaktery - i jednocześnie prawdziwa przyjaźń, taka, która wszystko wybaczy i wszystko wytrzyma. Z jednej strony obaj żyją w swoim własnym wycinku czasu, ignorując wszelkie przemiany, z drugiej - są świadomi tego, że dawne czasy nie wrócą.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
jarod napisał(a):W No Country irytowało mnie to samo co w Milczeniu Owiec: komiksowo (w pejoratywnym znaczeniu tego słowa) przegięta postać killera.
Prawie bym się zgodził... gdyby nie to, że różnica między tymi filmami jest zasadnicza: NCFOM to film braci Coen. Owszem, groteska jest tu stonowana jak nigdy, a stopień realizmu takoż wysoki, ale to wciąż kino Coenów. A przerysowanie to ich firmowe narzędzie.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
Groteska w NCFOM praktycznie nie istnieje. Jedynym elementem, który mógłby rozśmieszyć jest osoba Chigurha, ale w rękach Coenów stał się chodną i wyrafinowaną maszyną do zabijania. Gdzie indziej robiłby za klauna.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
JohnBerebere napisał(a):tudzież ukrywania pod prościutką sensacyjno - westernowską fabułą dramatu egzystencjalnego.

Ta, jak piszesz, prościutka fabułka to poziom nieosiągalny dla 95% współczesnych reżyserów. : ) Co do groteski w NCFOM to moim zdaniem występuje ona praktycznie w każdym fragmencie filmu. Tyle że jest bardzo "podskórna", rozłożona po równo na całości utworu.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości