No Country for old men. (SPOILERY)
JohnBerebere napisał(a):to przyznasz, że "prosciutka fabuła" to raczej nie w stylu Coenów

W stylu Coenów, nie w stylu Coenów, co za różnica? NCFOM to po prostu rasowy dramat sensacyjny, nakręcony tak dobrze że chyba się lepiej nie dało (czekam na Mentala, który zacznie narzekać na smęty Lee Jonesa :)). Trzymający w napięciu wypełniony po brzegi genialnymi "sensacyjnymi" patentami. Do tego wszystkiego nie jest "pusty", to również rzecz o przypadkowości i bezlitosnym losie. Do tego wszystkiego trzech wybitnych aktorów w rolach głównych. A ty się martwisz że ten film jest za mało Coenowski. : )

Tak btw. niech ktoś to wydzieli do tematu o NCFOM.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
NCFOM to dla mnie żaden film postmodernistyczny. to amerykański klasyk, który byłby ciut bardziej klasyczny, gdyby zrezygnował z pewnych na sile wepchniętych do fabuły motywów, o których pisałem w recce. co więcej, NCFOM to najmniej coenowski film ze wszystkich coenów i przez to najlepszy w ich dorobku. osobiście niezbyt lubie twórczość braciszków. poza debiutem, fargo i rzeczonym tu dziełem raczej nie napalam się szczególnie na ich dokonania, zwłaszcza że sporo tu marnego sortu komedii w rodzaju żenady ladykillers i okrucieństwa nie do przyjęcia. burn after reading to tez słabizna.

NCFOM - nie nakręcą już coenowie lepszego filmu. nigdy.

Odpowiedz
Cytat:zwłaszcza że sporo tu marnego sortu komedii w rodzaju żenady ladykillers i okrucieństwa nie do przyjęcia. burn after reading to tez słabizna.

Co sądzisz na temat Lebowskiego? - tylko szczerze ; )

Odpowiedz
sądzę, że to super film.
a scena z wysypywaniem prochów pod wiatr to obok prologu pierwszego odcinka piątego sezonu The Wire.... powiem inaczej: takie sceny powodują, że śmiech jest reakcją niewystarczającą/nieadekwatną. jak w tym odcinku south park, kiedy cartman zobaczył ludzi z dupami zamiast twarzy. i przestał się śmieć, wychodząc z założenia, że już nic śmieszniejszego w życiu nie zobaczy.

Odpowiedz
Dobrze wiedzieć, spodziewałem się że zaliczasz go do 'marnego sortu komedii'.

Odpowiedz
film, w którym pada ponad 250 faków, miałbym zaliczyć do marnego sortu komedii?Uśmiech
z jakiej planety ty, snuffer, pochodzisz?Uśmiech

Odpowiedz
Z tego co pamiętam, do 'komedii' podchodzisz niczym człowiek do węża, dlatego sądziłem że Lebowski Ci się nie spodobał. Ale ok, udzieliłeś jak najbardziej poprawnej odpowiedzi więc możemy skończyć temat : )

Odpowiedz
Cytat:do 'komedii' podchodzisz niczym człowiek do węża

złe porównanie. do weza człowiek podchodzi z respektem, a ja do komedii podchodzę jak do gównaUśmiech

Odpowiedz
Ok, jak do żaby - z pogardą.
Kończymy offtopa bo moderatorowi nie przystoi Uśmiech

Odpowiedz
Glut napisał(a):
JohnBerebere napisał(a):to przyznasz, że "prosciutka fabuła" to raczej nie w stylu Coenów
W stylu Coenów, nie w stylu Coenów, co za różnica?

Taka różnica, że pod pojęciem „styl Coenów” coś się jednak dla mnie kryje, coś co lubię. I jeśli tego jest mniej niż zwkle oznacza to, że podoba mi się mniej. Choć gdyby ktoś mi puścił NCFOM i miałbym powiedzieć kto ten film nakręcił i tak bym wiedział, że Coenowie. Bo to jest ciągle styl Coenów, choć w mniejszym stężeniu. Oczko

Cytat:rzecz o przypadkowości i bezlitosnym losie.

I dobrze, że o tym piszesz, bo to na pewno nie jest film o tym, że współczesny świat zszedł na psy, a kiedyś był lepszy (a takie interpretacje, w kontekście tytułu, pojawiają się bardzo często). Jakoś nie wyobrażam sobie Coenów jako stetryczałych krytyków współczesności. To zupełnie nie w ich stylu. Są to jednak dość płodni cynicy, którzy wierzą raczej w niezmienność ludzkiej natury, a tym samym brak możliwości reformy. Często się zapomina przy interpretacji tego tytułu o słowach, jakie wypowiedział kolega szeryfa na końcu, że „ten kraj zawsze dawał ludziom w kość” (czy jakoś tak). Można się tez pokusić o seans z „Człowiekiem, którego nie było”, który rozwiewa wszelkie wątpliwości (szczególnie polecam fragment: „Był genealogiem. Odszukał siedem pokoleń wstecz swojej rodziny, osiem, razem z nieboszczką. Stuknięty, jeśli spędza tak czas. Być może wszyscy oni tacy są. Być może znalazł coś w archiwach trybunałów, szpitali, urzędów miejskich, w rejestrach własnościowych, listach urzędów stanu cywilnego. Trochę tak, jak to czego doświadczałem, słuchając jak gra Birdy"). Jak by nie było, NCFOM, to kolejny film w dorobku Coenów, którego głównym bohaterem jest walizka (lub inny pojemnik) pełna pieniędzy. Oczko

Mental napisał(a):NCFOM to dla mnie żaden film postmodernistyczny. to amerykański klasyk, który byłby ciut bardziej klasyczny, gdyby zrezygnował z pewnych na sile wepchniętych do fabuły motywów, o których pisałem w recce.

Z mojej strony wygląda to tak, że masz prawie 100% racji. Film mocno wpisany w amerykańska tradycję westernową i trochę sensacyjną (czyli zupełnie nie moje klimaty). „Prawie” piszę dlatego, bo odwołania do tej tradycji są, jak tez jest zabawa konwencją (którą bym jednak przy innych tytułach Coenów nazwał jedynie lekką modyfikacją), a to jednak cechy filmu postmodernistycznego. Również niemal Lynchowska wieloznaczność jest tą cechą. Motywy (bo Ty chyba piszesz o rozważaniach Starego Szeryfa) nie są dla mnie wepchnięte na siłę, ale naturalne, konsekwentne, zupełnie na miejscu i wynikają miedzy innymi z tego, że film jest ekranizacją powieści.

Cytat:sporo tu marnego sortu komedii w rodzaju żenady ladykillers i okrucieństwa nie do przyjęcia. burn after reading to tez słabizna.

Nazywanie „Ladykillers” żenadą, to jednak gruba przesada. Zadaj sobie pytanie: co było zamiarem braci w przypadku tego filmu? Zrealizowanie superambitnego, enigmatycznego moralitetu? I nie wyszło? Bo mnie się zdaje, że dostarczenie czystej rozrywki. Taki był zamiar i taki jest film. I jako taki, film trzyma bardzo wysoki poziom. Świetny i nieodtwórczy, ale twórczy remake, przewyższający pierwowzór (każdy oczywiście może mieć własne zdanie w tej kwestii). Wiele jest w tym filmie świetnych patentów (jak ujęcia zza maski futbolisty), wspaniałe zdjęcia Deakinsa, przezajebisty soundtrack, barwne postaci, nagromadzenie humoru… O to, że zechcieli wypuścić twór w stylu amerykańskich durnych komedii o pierdziochach możesz mieć do nich pretensję, ale nie o to, że "żenadnie" film spartaczyli, bo taki miał być. Ja nie mam do nich zadnych pretensji ani za "L", ani za "Okrucieństwo...", ani za "TPP" (które jest już jednak troche gatunkowo cięższe), bo to filmy wprost idealne do oglądania ze znajomymi przy piwku. Tylko trzeba troche gumę w gaciach poluzować. Uśmiech

Cytat:NCFOM - nie nakręcą już coenowie lepszego filmu. nigdy.

Nie mów hop – Coenowie wciąż żyją i tworzą. Osobiści sobie ostrzę ząbki na ten tytuł:

"The Yiddish Policemen's Union" to wielogatunkowa opowieść rozgrywająca się w alternatywnej Ameryce. W świecie tym Izrael nie przetrwał próby czasu, za to pomysł Franklina Roosevelta, by dla uciekających z Europy Żydów wydzielić specjalne miejsce na Alasce, został wprowadzony w życie. Teraz, 60 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, owa diaspora żydowska ma zostać rozwiązana, a jej mieszkańcy przesiedleni. Tymczasem lokalny policjant alkoholik musi zająć się sprawą zamordowanego gracza szachowego, który choć uzależniony od heroiny mógł być wyczekiwanym przez Izraelitów mesjaszem. Śledztwo zaprowadzi bohatera w sam środek mistycznego świata konserwatywnych Żydów i zorganizowanej przestępczości rządzonej przez rabbich.

Gdyby był jeszcze w stylu noir wymieszanym ze scifi, to policjant – alkoholik ma szanse stać się tym samym dla Ameryki i swiata, czym Muad – dib dla Fremenów. ;D

Odpowiedz
Drugi seans i drugi nokaut. Coenowie totalnie zaskoczyli tym filmem i chciałbym, aby poszli dalej w kierunku mocno zakorzenionego w kulturze amerykańskiej kina sensacyjnego. Na razie godnego następcy NCFOM nie widać, ale kto wie, może kiedyś...? Nie ma w tej historii słabych punktów. Wszechobecna przemoc, niedołężność stróżów prawa (postać zagrana przez Dillahunta pozytywnie rozwala), wreszcie ucieczka wbrew własnym zasadom, zbudowane na bazie prostych pomysłów napięcie (scena w hotelu i zgaszenie światła na korytarzu - ciary przechodzą) i genialna obsada.

Tymczasem mam mały problem z interpretacją zakończenia. Chodzi o gadkę Jonesa i opis snu, w którym spotyka ojca z ogniem. Czy jest to zwiastun lepszych czasów, czy też należy jego ostatnie słowa ("...i wtedy się obudziłem") brać jako pesymistyczną wizję i prztyczek w nos systemu?

10/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Cytat:Czy jest to zwiastun lepszych czasów, czy też należy jego ostatnie słowa
Ja to odbieram jako znak, że nic się nie zmienia. Paru ludzi pozałatwiało swe sprawy, zetknęło się to akurat z końcem kariery zawodowej Lee Jonesa. I tyle. Koniec. Ci co przeżyli żyją dalej. Nikt nie zmienił świata.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Zauważyliście, jak cienki, naginany i z leksza debilny jest patent z wysadzaniem zamka tym ciśnieniowym ustrojostwem? Pyk - wyskakuje obrączka z zamka, drzwi otwarte. I poza tym drobnym elementem nieuszkodzone. No a rygiel? Się magicznie otworzył?

Odpowiedz
Hehe, no racja. Ale tak fajnie i pro to wygląda, że nikt nie zwrócił uwagi.

Odpowiedz
W programie "Inside the Actors Studio" Johnny Depp na pytanie z testu Bernarda Pivot'a o to co chciałbyś usłyszeć od Boga u bram Raju, odpowiedział "WOW." Tak też najprościej wyrazić, moja reakcje po seansie "No Country for old men". Film kompletnie hipnotyzuje, jest niezwykle klimatyczny i nieszablonowy, kiedy wydaje się że jest zwyczajną sensacja on zaskakuje rozwiązaniem którego w amerykańskich sensacyjniakach nie wolno zrobić. Do film daje spore pole do interpretacji. Daje bezsprzeczne 10/10.

military napisał(a):Zauważyliście, jak cienki, naginany i z leksza debilny jest patent z wysadzaniem zamka tym ciśnieniowym ustrojostwem? Pyk - wyskakuje obrączka z zamka, drzwi otwarte. I poza tym drobnym elementem nieuszkodzone. No a rygiel? Się magicznie otworzył?

Nie pozostaje nic innego jak zatrudnić "Mythbusters".
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
SonnyCrockett napisał(a):W programie "Insaid the Actors Studio"

Inco? Oczko
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
SonnyCrockett napisał(a):Daje bezprzeczne 10/10.

Kontynuując dzieło Mefisto: bezco?

Odpowiedz
Och jak miło że tak dbamy o gramatykę :razz: Poprawiłem więc uwagi można usunąć, chyba...
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Dobre nawet kino ale nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Warstwa ideowa filmu to w sumie banały. Film na jedno, dwa obejrzenia. Nic ciekawego Coenowie nie mówią. To samo było w 'Fargo' tylko, że tutaj bracia wydają się jeszcze bardziej pesymistyczni w ocenie ludzkiej kondycji. Najbardziej co mi się podobało w filmie to psychol - rola Bardema - i jego giwera. Konsekwencja z jaką film jest prowadzony godna podziwu ale to, że ludzie zabijają się dla kasy to nic nowego pod słońcem. 7/10
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Joe Chip napisał(a):Film na jedno, dwa obejrzenia.

Ciekawe stwierdzenie, bo ja obejrzałem już z 10 razy i to bynajmniej nie koniec Duży uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości