Bardzo fajny plakat grozy:
Fabuła skomplikowana jak szczurzy ogon - typ mieszka w domu, w którym grasuje gryzoń psotnik. Let Mortal Kombat begin!
Co mozna napisać, żeby nie zanudzić jak, na szczęście tylko chwilami, film Cosmatosa - ano zdjęcia ładne, klimat początkowo też super, muza tworzy odpowiedni nastrój grozy, tylko, no właśnie, szczur za przeciwnika z piekła rodem? Pomysł w sumie ciekawy, tylko udawanie, że szczurek to potwór równie mocarny co rekin ze "Szczęk" może co niektórych lekko śmieszyć. Mnie w sumie nie śmieszyło, ba, reżyser jakimś cudem sprawił, że podobalo mi się.
Zwierzakowi niestraszne są stalowe łapki na myszy przypominające bardziej pułapki na niedźwiedzie, rozkurwia całą chatę i życie głównego bohatera dość szybko, gościu też w tempie ekspresowym popada w totalną paranoję - przez gryzonia mnożą się problemy w pracy i ogólnie jest bardzo źle. Decyzje podejmowane przez Wellera raz bardziej mądre, raz mniej, w sumie cały film to taka przeplatanka tego typu motywów - wkurwiający gryzoń plus narastająca w bani głównego bohatera schiza z nim związana.
Całość to one man show wspomnianego Wellera, niektórzy pewnie powiedzą, że typ drewniany, dla mnie wypadł jak najbardziej ok - paranoja granego przez niego bohatera sięga tego stopnia, że możemy go podziwiać w domowej roboty zbroi w końcówce filmu, gdy stawia czoła przeciwnikowi, którego boi się jak ognia uzbrojony w kij basseballowy przyozdobiony kilkoma ostrymi błyskotkami. Szczur raz mały, raz wielkości sporego psa, ogólnie pomieszanie z poplątaniem bo do końca nie wiadomo, czy to wszystko dzieje się naprawde czy tylko w bani pana domu.
Z jednej strony klimat i suspens budowane całkiem sprawnie, nakręcone to wszystko super, z drugiej parę WTFkowych motywów rujnuje trochę przyjemność seansu. Mimo wszystko nie jestem w stanie nisko ocenić tego filmu, bo na pewno wbija się on w pamięć, kilka motywów naprawde dobrych, same ataki szczura też bardzo fajnie pokombinowane - niby groza mała, ale w połaczeniu z problemami natury psychicznej głównego bohatera urastają do rangi mega wyzwania. Pomimo kilku nietrafionych pomysłów i rozwiązań, film ogladało mi się w większości bardzo dobrze. W sumie polecam, bo to dość niecodzienny przykład animal attack, w którym atakuje zwykły zwierz domowy, z którym styczność moze miec każdy, a nie jakaś przerośnięta bestia z dżungli czy innego wypiździejewa. Podsumowując krótko - mała rzecz, a cieszy.
Fabuła skomplikowana jak szczurzy ogon - typ mieszka w domu, w którym grasuje gryzoń psotnik. Let Mortal Kombat begin!
Co mozna napisać, żeby nie zanudzić jak, na szczęście tylko chwilami, film Cosmatosa - ano zdjęcia ładne, klimat początkowo też super, muza tworzy odpowiedni nastrój grozy, tylko, no właśnie, szczur za przeciwnika z piekła rodem? Pomysł w sumie ciekawy, tylko udawanie, że szczurek to potwór równie mocarny co rekin ze "Szczęk" może co niektórych lekko śmieszyć. Mnie w sumie nie śmieszyło, ba, reżyser jakimś cudem sprawił, że podobalo mi się.
Zwierzakowi niestraszne są stalowe łapki na myszy przypominające bardziej pułapki na niedźwiedzie, rozkurwia całą chatę i życie głównego bohatera dość szybko, gościu też w tempie ekspresowym popada w totalną paranoję - przez gryzonia mnożą się problemy w pracy i ogólnie jest bardzo źle. Decyzje podejmowane przez Wellera raz bardziej mądre, raz mniej, w sumie cały film to taka przeplatanka tego typu motywów - wkurwiający gryzoń plus narastająca w bani głównego bohatera schiza z nim związana.
Całość to one man show wspomnianego Wellera, niektórzy pewnie powiedzą, że typ drewniany, dla mnie wypadł jak najbardziej ok - paranoja granego przez niego bohatera sięga tego stopnia, że możemy go podziwiać w domowej roboty zbroi w końcówce filmu, gdy stawia czoła przeciwnikowi, którego boi się jak ognia uzbrojony w kij basseballowy przyozdobiony kilkoma ostrymi błyskotkami. Szczur raz mały, raz wielkości sporego psa, ogólnie pomieszanie z poplątaniem bo do końca nie wiadomo, czy to wszystko dzieje się naprawde czy tylko w bani pana domu.
Z jednej strony klimat i suspens budowane całkiem sprawnie, nakręcone to wszystko super, z drugiej parę WTFkowych motywów rujnuje trochę przyjemność seansu. Mimo wszystko nie jestem w stanie nisko ocenić tego filmu, bo na pewno wbija się on w pamięć, kilka motywów naprawde dobrych, same ataki szczura też bardzo fajnie pokombinowane - niby groza mała, ale w połaczeniu z problemami natury psychicznej głównego bohatera urastają do rangi mega wyzwania. Pomimo kilku nietrafionych pomysłów i rozwiązań, film ogladało mi się w większości bardzo dobrze. W sumie polecam, bo to dość niecodzienny przykład animal attack, w którym atakuje zwykły zwierz domowy, z którym styczność moze miec każdy, a nie jakaś przerośnięta bestia z dżungli czy innego wypiździejewa. Podsumowując krótko - mała rzecz, a cieszy.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
06-03-2013, 19:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-03-2013, 19:56 przez slepy51.)







