One False Move (1992) Reż. Carl Franklin
#1
[Obrazek: One_false_move.JPG]
Ja mówię: Bill Paxton, Billy Bob Thornton, kasa handlarzy narkotyków. Wy mówicie: Prosty Plan. I słusznie, ale nie tylko.
Kilka lat wcześniej powstał film zawierający wszystkie te elementy, tyle że zrobiony przez niezbyt znanego reżysera i w dodatku przeznaczony od razu na VHS. I tak historia (słusznie) zapamiętała film Raimiego, a o OFM zapomniała całkowicie (niesłusznie).
Fabuła jest prosta: troje bandytów załatwia handlarza narkotyków (i kilka postronnych osób). Policja z LA podejrzewa, że ukryją się na zadupiu Arkansas, w Star City. Detektywi zawiadamiają więc tamtejszego szeryfa (Paxton), który cieszy się jak dziecko na myśl o swojej pierwszej dużej akcji. Tymczasem mordercy zbliżają się, zostawiając na swojej drodze kolejne trupy.
OFM to po prostu cholernie solidny dramat sensacyjny wymieszany z westernem (oczywiste skojarzenia z High Noon), dobrze zagrany i zrobiony po bożemu, bez zbędnego efekciarstwa. Postacie są bardzo solidnie zarysowane, a ich los obchodzi widza (zwłaszcza, że tu zginąć może każdy). Bardzo podobają mi się sceny przemocy - szybkie i konkretne, bez marnowania czasu i amunicji. Gdy w tym filmie ktoś sięga po broń, wiadomo, że zaraz padnie kilka trupów. Inna sprawa, że akcji nie ma tu wiele. Podkreślam, że to DRAMAT sensacyjny.
Bandyci wypadają świetnie - Thornton jako nerwowy prymityw z kucykiem, jego kobieta, kluczowa postać w filmie, najbardziej niejednoznaczna, no i przede wszystkim niejaki Pluto - zimny morderca o monotonnym głosie i nieruchomym spojrzeniu, który ożywia się tylko, gdy patroszy kogoś nożem (albo gdy wku..i go Thornton).
Polecam One False Move wszystkim, którzy lubią dobre, tradycyjne kino sensacyjne.
Wiadoma sprawa, że Rated R for strong violence and language, and for drug content.
8/10

Odpowiedz
#2
Jakby kogoś nie przekonały słowa przedmówcy, to poniżej ma opinię Michała Oleszczyka:
Cytat:Istnieją tak zwane wstydliwe przyjemności – filmy, których nie poważamy co prawda, ale które i tak kochamy całym sercem. Obok nich jest jedna jeszcze jedna – węższa i bardziej frustrująca kategoria: mianowicie przyjemności odosobnione, którymi człowiek chciałby się podzielić, ale które za sprawą spisku (a przynajmniej tak się wydaje) nie przebijają się do szerszego grona kinomanów.

Filmy-sekrety mają wiernych wyznawców, którzy bynajmniej nie odczuwają wyrzutów sumienia: wręcz przeciwnie. Wiedzą, że obiekt ich miłości jest niekłamanym arcydziełem, tyle że miał pecha wpaść w szczelinę historii kina. Nie ukochały go Oscary, pominął polski dystrybutor, nakład DVD był za mały. Takim niedocenionym arcydziełem numer jeden jest dla mnie od dawna „Jeden fałszywy ruch”, debiut Carla Franklina z 1992 roku.
http://www.portalfilmowy.pl/blog,225,13065,1,1,Czarne-i-biale-w-odcieniu-noir.html

Parę landszaftów, żeby topic nabrał kolorów:
[Obrazek: onefal.png]
[Obrazek: onei.png]
[Obrazek: onefa.png]
[Obrazek: onefalsemove.png]
[Obrazek: onefals.png]
[Obrazek: onefalsemove1.png]
[Obrazek: onefalsemovjp.png]

Odpowiedz
#3
Banał bo banał, ale takich filmów dzisiaj już nie kręcą!

Co prawda daleko mu do filmowego snuja, jednak wszystko jest tutaj raczej powolne, ale takie też ma być. Brak w tym wszystkim taniego efekciarstwa, gliniarze nie strzelają się z bandziorami co 5 minut, jak już mają użyć broni to doskonale wiedzą po co. Kilka scen to absolutne perełki pod względem budowania napięcia - kontrola drogowa ZIBI TOP. Bandziory w tym filmie są tacy, że szczena opada - Billy Bob Thornton w duecie z Michaelem Beachem (w ogóle co za gość, co za rola!) są nie do podrobienia. Jeden narwaniec, co to najpierw by chciał robić, a dopiero później myśleć. Drugi spokojny, wyważony, ale jak już zaczyna dokładać do pieca, to pakuje do pełna. Sceny przemocy w tym filmie mają moc, pierwsze 10-15 minut to istne "Funny Games", tylko że lepsze! Bill Paxton, wow, ja tam bym zaryzykował i napisał, że to jego najlepsza rola w karierze :)

Kino moralnego niepokoju pełną gębą, które o dziwo nie stroni też od humoru, ale ten humor jest w punkt, głównie za sprawą postaci prowincjonalnego szeryfa granej przez Paxtona, któremu marzy się wielka sprawa, a może i nawet kariera w Los Angeles. Jest też Cynda Williams, totalnie anonimowa dla mnie aktorka - dziwne, że nie zrobiła kariery, bo w "One False Move" jest świetna - postać strasznie niejednoznaczna, trochę zła, trochę dobra. 

Kto nie widział niech nadrabia. Zajebisty, ale mało znany film. Ode mnie też 8/10

[Obrazek: f7649bd8f90e8c31645987f43df14fd9dc6e27c5.gifv]

Odpowiedz
#4
Potwierdzam. Znakomite kino. Wiarygodne, wszystkie postacie są na "swoim miejscu", dopasowane do realiów, a poprzez odpowiednio spowolnione tempo akcji można pozwolić sobie na kontemplacje. Oleszczyk fajnie podsumował fenomen tego filmu. Ja mam podobnie z "A Lonely Place to Die" Gilbeya.

Pelivaron napisał(a):perełki pod względem budowania napięcia - kontrola drogowa

Co ciekawe, dzisiaj nie mógłbyś zbudować napięcia w taki sposób, bo każdy radiowóz ma komputer pokładowy połączony z centralą i wrzucenie na bęben numerów blach to kwestia ułamka sekundy.

Odpowiedz
#5
(02-03-2022, 02:20)Mental napisał(a): Potwierdzam. Znakomite kino. Wiarygodne, wszystkie postacie są na "swoim miejscu", dopasowane do realiów, a poprzez odpowiednio spowolnione tempo akcji można pozwolić sobie na kontemplacje.

Film jest też przewrotny, może nie ironiczny, ale ma ku temu predyspozycje. Chociażby postać szeryfa Hurricane'a, która na pierwszy rzut oka może wydawać się może nie krystalicznie czysta, ale w porządku. Na przykład jego podejścia do czarnej społeczności. Nie jest rasistą (chyba), ale nie ma żadnych problemów z ciśnięciem Murzynom (wiem, takie czasy, dzisiaj nie do nakręcenia) i traktowania ich gorzej, przez co finał jest dosyć ironiczny. 


Tak naprawdę fakt zapoznania się z "One False Move" zawdzięczam właśnie Oleszczykowi. Umieścił go w swoim TOP100 wszech czasów, więc nadrobiłem i nie żałuję.

Odpowiedz
#6
Warto dodać, że film wkrótce wychodzi w końcu na blu - niestety na razie jedynie down under.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#7
Pelivaron napisał(a):Nie jest rasistą (chyba)

Nie jest.

Odpowiedz
#8
Pobudzili się wszyscy po dekadzie. Ja chwaliłem ten film zanim stało się to cool.

Odpowiedz
#9
(02-03-2022, 10:49)Pelivaron napisał(a): Tak naprawdę fakt zapoznania się z "One False Move" zawdzięczam właśnie Oleszczykowi. Umieścił go w swoim TOP100 wszech czasów, więc nadrobiłem i nie żałuję.

Już wcześniej wspominał o tym filmie, a mnie finalnie zachęcił po stwierdzeniu, że Pluto jest większym psychopatą od Hannibala, czy Normana Batesa.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Nagi instynkt (1992) reż. Paul Verhoeven Scheckley 4 238 29-03-2026, 01:46
Ostatni post: slepy51
  W mgnieniu oka (1992) reż. Tony Maylam, Ian Sharp SonnyCrockett 28 7,393 02-03-2025, 21:48
Ostatni post: shamar
  Twin Peaks: Fire Walk with Me (1992) & Missing Pieces (2014) shamar 0 2,339 25-06-2017, 22:25
Ostatni post: shamar
  Człowiek pogryzł psa (1992) Persona non grata 0 2,726 09-11-2012, 19:13
Ostatni post: Persona non grata
  Of Mice and Men [1992, reż. Gary Sinise] Snuffer 1 1,613 25-05-2010, 14:11
Ostatni post: Trelkovsky



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości