![[Obrazek: Basic_Instinct.png]](https://upload.wikimedia.org/wikipedia/en/f/f9/Basic_Instinct.png)
Kolejny klasyk przegapiany przeze mnie wielokrotnie w tv nadrobiony.
Fabułę zna pewnie tutaj każdy niemniej tak w skrócie:
San Francisco początek l. 90-tych. W otwierającej film scenie blondynka przywiązuje starego gwiazdora rocka Johnny'ego Boza do łóżka jedwabnym szalem podczas seksu, a następnie dźga go na śmierć szpikulcem do lodu. Detektyw policji w San Francisco Nick Curran (Michael Douglas) i jego partner, Gus Moran (George Dzundza), prowadzą śledztwo w sprawie morderstwa. Główną podejrzaną jest dziewczyna Boza, autorka powieści kryminalnych Catherine Tramell (Sharon Stone), której najnowsza powieść odzwierciedla szczegóły zabójstwa.
Ogólnie film można opisać jako udaną adaptację tropów z kina noir i filmów Hitchcocka uzupełnioną o dużą dawkę erotyzmu i seksu, która notabene dzisiaj specjalnie się nie wyróżnia na tle tego co zobaczyliśmy w kinie i tv od 1992 r. Ba, zaryzykuję twierdzenie, że dzisiaj film wygląda dość pruderyjnie. Niemniej jak na te blisko 35 lat temu musiał on nieźle szokować, zwłaszcza amerykańską publikę. Przy czym czasami mam wrażenie, że dialogi na siłę eksponują seks np. w scenie na plaży gdzie Catherine mówi Nickowi, że to, że miała orgazm nie sprawi, że będzie mu się zwierzać - kto tak mówi w realnym życiu? No, ale to drobnostka.
Film stoi (no pun intended) klimatem. San Francisco i Kalifornia wyglądają nieziemsko, Jan De Bont dał z siebie wszystko filmując ten obraz. Rezydencja Catherine nad Oceanem to prawdziwy cymesik. Styrani gliniarze robią klimat, który jest podsycany analogowym feelem czasów, w których toczy się akcja filmu. Komputery odgrywają prominentną rolę przyspieszając gromadzenie danych, przy czym są one gdzieś tam w tle. Nick musi prowadzić swoje śledztwo w tradycyjny sposób, jeździć, łazić jak typowy detektyw. Oczywiście jest przy tym sporo klisz - on sam ma traumę po tym jak przypadkowo zabił dwie osoby, jego żona popełniła samobójstwo a na dodatek dręczą go nałogi od alkoholu przez narkotyki po papierosy. Taki zbity piec, na dodatek z tendencją do przemocy.
Sama historia jakkolwiek nieco przekombinowana (serio Catherine zasadzała się od tak dawna na Beth, czy może ze sobą współpracowały? Czemu wybrała Nicka na swoją ofiarę?) tak wciąga, gdy razem z głównym bohaterem odkrywamy kolejne karty. Douglas błyszczy na ekranie a w Stone jest coś zdecydowanie niepokojącego, co przykuwa uwagę.
Obraz uzupełnia pierwszorzędna muzyka Goldsmitha, który tutaj po prostu przysiadł i dał z siebie wszystko co najlepsze, temat przewodni jest po prostu znakomity i od razu wprowadza w klimat filmu:
Moja ocena 9 na 10 i film ląduję w ulubionych.
BTW czy Catherine faktycznie wszystko to przygotowała bez żadnej współpracy?
28-03-2026, 22:29 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-03-2026, 00:23 przez Scheckley.)







