No, wielebnego Luke'a Perry'ego, i potem miał objawienie. :)
29-09-2011, 23:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2011, 23:40 przez Gal Anonim.)
|
Oz
|
|
No, wielebnego Luke'a Perry'ego, i potem miał objawienie. :)
29-09-2011, 23:39 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2011, 23:40 przez Gal Anonim.)
Może podniosę ten watek, bo serial zdecydowanie zasługuje aby go polecić.
Z ulubieńców Adebisi (imo najlepsza postać czarnoskórego ever), no i dwóch manipulujących socjopatów - Ryan O'Reily i Chris Keller 08-12-2014, 13:32
Nie mówię, że po wiadomej scenie Oz stał się kiepski - nie, dalej się to fajnie oglądało, chociaż pewne rozwiązania fabularne, wątki (Chinole, ksiądz, szalona pielęgniarka, los na loterii - długo by wymieniać) i ogólna powtarzalność (wprowadzenie postaci - rozwalenie jej - posunięcie akcji do przodu) zaczynały walić po oczach. Poza tym wydaje mi się, że Fontana zbyt często na siłę chciał kończyć wątki w najgorszy sposób dla danej postaci (vide wspomniana sytuacja z losem na loterii albo z Beecherem i jego up for parole). Tak jakby twórca chciał powiedzieć - dla tych ludzi nie ma już nadziei, raz się upaprali gównem i już po nich - dobrego zakończenia nie będzie. Podoba mi się takie dekadenckie podejście, ale w Oz według mnie przesadzono w drugą stronę. Pomijając wymienione wyżej uwagi - uwielbiam OZ, to mój absolutny serialowy top. Podejrzewam, że gdyby przez wszystkie sezony trzymał równy poziom, to byłby zaraz za SFU na pudle.
A Verna uwielbiam. Wspaniały zwyrol, polubiłem gościa. Prócz niego - O'Reily, Said, Hill no i Adebisi. W większości zwyrole. 08-12-2014, 21:10 |
|
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |