Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Panic Room (2002)
#1
z mojej strony brak spojlerów

filmy finchera można w skrócie podzielić na trzy kategorie: wybitnie wizjonerskie (alien 3, se7en), wybitnie klasyczne (the game) oraz dobre i odważne, acz nieporywające (fight club, zodiac). panic room bierze po trochu z każdej z tych trzech grup. bije się w pierś, bo kiedyś psy na nim wieszałem (od czasu wizyty w kinie nie widziałem go ani razu), a dzisiaj uważam, że to megasolidny dreszczowiec, którego fincher absolutnie nie musi się wstydzić. co prawda, uplasowałbym go o dwa stopnie niżej niż niedoścignioną w swym geniuszu the game, ale za to spokojnie o dwa stopnie wyżej niż fight club. już sam punkt wyjścia, czyli akcja rozgrywająca się w czterech ścianach zamkniętych w czterech ścianach, stanowił nie lada wyzwanie dla całej ekipy. tym większy podziw budzi sposób, w jaki załatwiono problem ograniczonej przestrzeni oraz utrzymania wysokiego napięcia do napisów końcowych (swoją drogą, napisy początkowe pomyślano nieziemsko, idealnie wkomponowując je w zabudowę nowojorskiego śródmieścia).

[Obrazek: copper_panic_room.jpg]

porównania z dotychczasowym dorobkiem reżysera są nieuniknione: jest ponuro, brutalnie i zaskakująco, choć znowu nie tak bezkompromisowo jak choćby w alienie 3. sama końcówka niestety zdradza ślady pójścia na ugodę. nie cuchnie to zgnilizną, ale mogło być znacznie okrutniej. głównym atutem filmu są świetnie zrobione postacie - zbudowane wg filmowych schematów, a jednocześnie bardzo autentyczne w swoich działaniach i gadające dobre dialogi. widz szybko zaczyna się z nimi utożsamiać - po seansie spore wrażenie pozostawia zwłaszcza koncertowa gra zupełnie mi dotad nieznanego dwighta yoakama w roli raoula, który w jednej chwili z zimnego mordercy w kominiarce przeobraża się w żałosną ofiarę. super motywem jest to, że przez większość filmu wszyscy bohaterowie znajdują się w permanentnym niebezpieczeństwie (inaczej niz w zodiacu, gdzie z powodu braku bezpośredniego zagrożenia życia dużo dramatycznej pary szło niestety w gwizdek). wracając jeszcze na chwile do leto i whitakera: sa w swoich rolach rewelacyjni. kiedyś pamiętam wkurzała mnie dobrotliwa postawa tego drugiego, że niby jako jedyny posiadał w repertuarze ludzkie odruchy, lecz widać po prostu musiałem się uczepić jakiejś bzdury. whitaker jest w pierwszej kolejności wiarygodny, jego pobutki świetnie umotywowano zarówno przeszłością, jak i stanem obecnym. fajnie, że david koepp (scenarzysta) zadbał o to, by każda z postaci różniła się od siebie w kwestii charakteru i motywów rabunkowych. dzięki temu powstał kocioł emocjonalny, który - nie ma bata - w końcu musiał wybuchnąć. osaczone protagonistki (jodie i jej charakterna córka) też dają rade, aczkolwiek męska część obsady bryluje i dowodzi.

[Obrazek: 2002panicroom006.jpg]

w usa krytycy kręcili nosem i pisali złośliwie, ze scenariusz nie trzyma sie kupy. no nie wiem, chyba widziałem zupełnie inny film niż oni, bo doprawdy rzadko widuje się, by bohaterowie w thrillerze zachowywali się tak (na początku) logicznie i (potem) po ludzku nieracjonalnie w najbardziej dramatycznych momentach. szczególnie rozwala konstatacja raoula, który dopiero na finiszu akcji odkrywa, że ekipa nie zniszczyła kamera zainstalowanych w domu.

co do strony formalnej: podobno fincher pokłócił sie na śmierć i życie z khondjim w trakcie realizacji filmu i zwolnił go z hukiem, dlatego zdjęcia kończył niejaki conrad w. hill. podejrzewam, że to właśnie z tego powodu, że słyszałem te anegdotę przed obejrzeniem filmu całość od polowy wydała mi się fotografowana inną ręką, a raczej innym okiem, bez tej irańskiej celebracji: brakuje trochę typowych dla khondjiego wystudiowanych, powolnych ujęć, które ogląda się z opadnięta szczeka, zastanawiając się, jak skubaniec tego dokonał. niektóre sekwencje musiały być zrobione cyfrowo, bo innego wyjścia nie ma, choć naprawdę fincher mógł sobie odpuścić amatorkę w postaci zaglądania do dziurki od klucza, zbliżeń na przepalający się wolframowy drucik latarki czy wjeżdżania kamerką do węża pompującego gaz. normalnie cuda na kiju i operatorka z mikroskopem.

w podsumowaniu już tradycyjnie napisze, że panic room to film dobry w ryj, dreszczowiec prima sort i ostatni film finchera, który podobał mi się bez kręcenia nosem. POLECAM w ciemno!

[Obrazek: panicroom7.jpg]

Odpowiedz
#2
Panic Room przypomina mi trochę Benjamina Buttona. To film dopieszczony wizualnie (nawet aż za bardzo - czemu ma służyć lot kamery przez uchwyt dzbanka do kawy?), dobrze zagrany, ale martwy w środku. Ma jednak poważną przewagę nad bułą z Piitem - z wyjątkiem rozczarowującego finału dobrze wykorzystuje pomysł wyjściowy.

Zabrakło mi niestety jakichś większych emocji. Sama sytuacja choć nieźle pomyślana nie wywołała we mnie odpowiedniego zaangażowania. Z drobnymi wyjątkami - jest tu kilka niezłych, trzymających w napięciu momentów, jak wyjście Jodie z panic roomu po telefon; scena ta może pochwalić się jednym z lepszych użyć slo mo jakie sobie przypominam.

6/10 bo to mimo wszystko solidny thriller.

Mental napisał(a):niektóre sekwencje musiały być zrobione cyfrowo, bo innego wyjścia nie ma
Z tego co pamiętam samo ujęcie we wnętrzu domu jest prawdziwe, tylko wszelkie rzeczy typu meble, drzwi itd. to CGI. Ale niektóre ujęcia wyraźnie powstały od podstaw w komputerze.

Odpowiedz
#3
Facet grający Raula kradnie ten film innym gwiazdom. Moment w którym stoi w progu kiwa głową, pokazuje gnata zza pazuchy. Leto mówi "Raul is ok, Raul has experience" .Chłodny sukinsyn który wywąchał okazje. W ogóle scena gdy włamywacze przychodzą do domu i kłócą się oto czy plan zadziała to perełka i najlepszy moment w całym filmie jak dla mnie. Leto gada jakby był nieszprycowany o Raulu już wspominałem. Jedynie "drewniany Forest" z całej ekipy wypada bardzoooo średnio jego miśkowate spojrzenia denerwowały mnie przez cały czas.
"What is locked can be opened. What is hidden can be found. What is yours can be mine". - Garrett
The Dark Mod - Stories From The Shadows

Odpowiedz
#4
Pamiętam, że w paru momentach film mnie solidnie zirytował w kontekście zachowania grupki dobrych bohaterów, ale nie pamiętam dokładnie jakie to były sceny. Ten Fincher jakoś specjalnie mi się nie wrył w pamięć, więc dla mnie średniawka.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#5
Mierzwiak napisał(a):Z tego co pamiętam samo ujęcie we wnętrzu domu jest prawdziwe, tylko wszelkie rzeczy typu meble, drzwi itd. to CGI. Ale niektóre ujęcia wyraźnie powstały od podstaw w komputerze.

ujęcia w CGI dotyczą tylko tych momentów, kiedy kamera przechodzi przez ściany działowe i stropy (z piętra na piętro). rzecz jasna wszelkie jazdy przez szyby wentylacyjne, rury i uchwyty od czajnika bezprzewodowego tez powstały na kompie. dawniej tłumaczyłem to sobie tak, że fincher chciał dzięki takim rewelatorskim trikom "poszerzyć" zakres widzianego świata (dom w skali makro i mikro), lecz aktualnie daleki jestem od usprawiedliwiania tych bzdetów jakąkolwiek ideologią. od fight clubu zaczęła się wielka miłość davida do kompa, która trwa do dzisiaj i ponoć tablody plotkują, że już wkrótce wejdzie na wyższy poziom wtajemniczenia (zdziecinnienia), czyli filmy 3D.

Odpowiedz
#6
A moim zdaniem Panic Room to film taki se, odstający od reszty utworów Finchera tym, że nawet nie próbuje być nowatorski czy zaskakujący. Fabuła biegnie jak po wyprostowanym sznurku, standardowe postaci robią standardowe rzeczy, w efekcie czego powstaje standardowy thriller nr 34759558B. Przestępcy to przestępcy, dobrzy ludzie to dobrzy ludzie - nie to co w Grze, gdzie nie wiadomo było co i jak, czy w Fight Clubie, który bawił się z postrzeganiem dobra i zła. Gdybym robił ranking filmów Finchera - nawet tych, które nie powstały - to Panic Room znalazłby się na przedostatnim miejscu, skacząc z radości że jeszcze niżej jest Benjamin Button.

Odpowiedz
#7
myślałem podobnie.
do wczoraj.

Odpowiedz
#8
Panic Room to trzy świetne plusy:
- obsada
- zdjęcia, montaż, muzyka, ergo cała techniczna otoczka, ergo klimat
- akcja - owszem, finał rozczarowuje, ale cała reszta jest tip-top i ogląda się świetnie
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#9
wreszcie zabrała głos jakaś kompetentna osoba, znająca się na kinieUśmiech

Odpowiedz
#10
Nie widziałem tego dość dawno, ale, w oderwaniu od zalet wymienionych przez Mefista, pamiętam kilka scen, które z jakiś powodów wryły mi się w mózg: czat na kartkach papieru, rozmowa z gliniarzami, bieg po komórkę, nadawanie SOS. Tym niemniej ten film dla Finchera był raczej zwykłą fuszerką. W sumie dobra rzecz, ale jak na Davida porażka. Nie widziałem jeszcze Buttona, więc jak na razie umieszczam Panic Room na ostatnim miejscu mojego subiektywnego fincherowego the best of.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#11
Jesli dobry film to taki, który za kazdym razem wciąga, nawet mimo tego ze znamy go na pamięć, to "Panic Room" jest filmem doskonałym. Jak dla mnie jeden z lepszych filmów Finchera, mimo iż chyba najmniej "jego" -widziałem kilkakrotnie, za każdym razem dając sie mocno wkręcić w cala historię bez chwili znudzenia. Wielkim plusem jest sam pomysł, genialny w swojej prostocie i równie genialnie rozwinięty -widocznie od czasu "Fallouta" mam słabość do wszelakich schronów i klaustrofobicznych klimatów. Nie ma co sie specjalnie rozpisywać -świetnie aktorstwo, równie udane zdjęcia i gra światła...Na jedyny minus zasługuje tylko jedynie finał, który zamiast gigantycznego huku z balona emocji sukcesywnie pompowanego przez dwie godziny, okazał sie jedynie cichym pierdnięciem :wink:
You Are What You Watch

Odpowiedz
#12
jarod napisał(a):W sumie dobra rzecz, ale jak na Davida porażka.

już tak nie mitologizujecie tego davida. jeszcze chwila i go na ołtarze wyniesiecieUśmiech panic room nakręcony został perfekcyjnie podłóg najświętszych reguł gatunku. coś jak fenomenalny breakdown mostowa (był kiedyś topic o tym filmie, ale zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach). nie wszystko musi być od razu naznaczone mega woltami aktorsko-fabularnymi i opowiadane na przekór schematom. zresztą panic room jest zaskakujący - na poziomie pojedynczych scen, a tymczasem z niektórych wypowiedzi wynika, że banał banała w tym filmie goni. za chiny nie uwierzę, że komuś było ciężko wytrzymać do końca, bo ubzdurał sobie, iż każdy dyżurny motyw i każda klisza zostanie tu wykorzystana w sposób typowy i standardowy. przedwczoraj oglądałem i stawiam tezę: azyl nie jest thrillerem, w którym już na starcie wiadomo, że nie czeka nas żaden zwrot akcji. takie stwierdzenie uważam za krzywdzące dla filmu.

Odpowiedz
#13
Mental napisał(a):już tak nie mitologizujecie tego davida. jeszcze chwila i go na ołtarze wyniesiecieUśmiech
...powiedział Mental, Główny Arcykapłan Światowego Kościoła Michaela Manna. :-)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#14
hmm film genialny, dla mnie PR to jeden z tych lepszych kawałków Finchera. Samo zamknięcie akcji na tak małej powierzchni, wszystko w czasie rzeczywistym z rewelacyjnym oddaniem postaw i charakterów.
Czy ktoś kręci jeszcze takie filmy??



Odpowiedz
#15
jarod napisał(a):
Mental napisał(a):już tak nie mitologizujecie tego davida. jeszcze chwila i go na ołtarze wyniesiecieUśmiech
...powiedział Mental, Główny Arcykapłan Światowego Kościoła Michaela Manna. :-)

Ja jestem daleki od bicia pokłonów przed którymś z tych panów, ale muszę przyznać, że Mann>>>Fincher, więc to temu pierwszemu ołtarzyki należą się w pierwsze j kolejności.

Odpowiedz
#16
raul napisał(a):wszystko w czasie rzeczywistym

niezwykle cenna i słuszna uwaga. zupełnie umknął mi ten "szczegół".

raul napisał(a):dla mnie PR to jeden z tych lepszych kawałków Finchera.

dla mnie również. od ostatniego obejrzenia ciągle siedzi mi w głowie. panic room niestety jedzie na złej sławie, której dorobił się w momencie premiery kinowej. publika 3 lata wyczekiwała nowego finchera z nadzieją, że będzie kolejny łamacz schematów (apetyty były ogromne, zwłaszcza po mocno wywrotowym i nowatorskim fight clubie), a ten zamiast wymyślić jakąś mega wolte, jak na złość stworzył klasyczny w konstrukcji hitchcockowski thriller. gdybym miał wskazać dzieło najbardziej spokrewnione z azylem, wskazałbym okno na podwórze.

uwielbiam precyzje, z jaką fincher bawi się przestrzenią hiperfokalną w azylu. poniżej charakterystyczna kompozycja kadru dla tego konkretnego filmu: 3 plany, każdy w coraz większej nieostrości:

[Obrazek: panicroom-2.jpg]

i w ramach ciekawostki - kristen stewart w roku 2002 i dzisiaj:

[Obrazek: stewart-top.jpg]

Odpowiedz
#17
Jako dziecko wyglądała jak człowiek, teraz jak dmuchana lalka... Co to się z ludźmi dzieje.

Odpowiedz
#18
jako dziecko wyglądała, jak wychudzona, zaćpana i zapijaczona dziewczyna spod mostu - teraz wygląda dokładnie tak samo, tylko ma nieco większe cycki i dłuższe włosy, a to powyżej to sporo tapety i foto z szopem
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#19
Mental napisał(a):panic room niestety jedzie na złej sławie, której dorobił się w momencie premiery kinowej. publika 3 lata wyczekiwała nowego finchera z nadzieją, że będzie kolejny łamacz schematów (apetyty były ogromne, zwłaszcza po mocno wywrotowym i nowatorskim fight clubie), a ten zamiast wymyślić jakąś mega wolte, jak na złość stworzył klasyczny w konstrukcji hitchcockowski thriller.

Oto cale sedno nieprzychylnych opinii o Panic Room. Prawdopodobnie gdyby film nie byl podpisany nazwiskiem Fincher, a np. jakims Stefansky, ludzie zachwycaliby sie nad tym zgrabnym polaczeniem klasycznego, hitchcockowskiego konceptu i fincherowsko-depalmowskiej zabawy techniczno-realizacyjnej.

Odpowiedz
#20
Świetny film, nie rozumiem jak można na niego narzekać - oprócz kiepskiego zakończenia można się czepiać tylko szczegułów, co właśnie uczynię: po pierwsze nie za bardzo wierzę w brak zasięgu w komórce, zwłaszcza jeśli włożyło się go do dziury prowadzącej wprost na zewnątrz, po drugie to akcja ze stacjonarnym telefonem jest porządnie naciągana - akurat w tym samym czasie włamywacze i ofiary pomyślały o telefonie...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości