22-08-2012, 18:59
|
Pirates of the Caribbean (2003-2017)
|
|
Śmieszne to dopiero będzie jak się okaże że zadowolony z sukcesu czwórki Disney ponownie obniży budżet, tym razem do 100 mln :) Po tym ile zarobiła czwórka, mogą dojść do wniosku, że nawet jeśli kolejna część Piratów będzie kameralnym filmem ze Sparrowem i dwójką innych postaci, w całości nakręconym w studiu udekorowanym na okrętową kajutę, pewnie i tak miliard zielonych wpadnie :)
22-08-2012, 19:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2012, 19:09 przez Gieferg.)
60 milionów za rolę?! Chociaż dla mnie jeżeli o płacę to największym absurdem pozostaje 30 milionów $ dla Cameron Diaz za "Shreka 3". Za użyczenie głosu 30 milionów.
Ale co do "Piratów 5", to proszę niech to się okaże plotką. 22-08-2012, 21:01
60 mln $...ja bym brał :D Pierdzielić scenariusz może być nawet o zawodach w piciu rumu. Jeszcze powinien dostać udział w zyskach i spłaci sobie lalę jedną rolą.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン #Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D 22-08-2012, 21:05
Zawsze śmieszą mnie te narzekania na zarobki gwiazd, najczęściej piłkarzy i aktorów, ludzie zdają się myśleć, że kluby, czy studia filmowe płacą im tyle hajsu na złość maluczkim, albo z głupoty. W przypadku Deppa i Piratów sprawa jest prosta - gdyby w czwórce go nie było to film nie zarobiłby pewnie nawet 1/3 tego co zarobił. Sparow w wykonaniu Deppa to jedna z najprężniejszych finansowo marek we współczesnym kinie i jest oczywistym, że sam jego udział w filmie gwarantuje setki milionów na koncie, więc czemu ma nie dostać z tego odpowiedniej części?
A co do tej laski, to w Stanach nie istnieje coś takiego jak intercyza? Kasę wyciągniętą przez żony bądź mężów bogatych osobników w USA można już chyba liczyć nie w miliardach, ale bilionach :D 22-08-2012, 21:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-08-2012, 21:13 przez simek.)
Niech mu dadzą jeszcze ze trzy planety, przecież jest tego wart.
A później - skąd ci populiści, czego chcą te tłumy na ulicach... Historia kołem się toczy. 23-08-2012, 00:10
Kolega się martwi, że Johnny Depp zabierze wszystkie pieniądze świata i dla niego nie zostanie nic :(
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 23-08-2012, 00:32
Ale to nie jest tak, że ze mnie wychodzi polski jad i rodem z Pudelka zaczynam się wściekać, że mnie nie stać na samochód, a Ci się takimi drogimi rozbijają. I ja rozumiem jaką politykę stosują studia. I oczywiście gdyby ktoś mi zaproponował 60 milionów to byłbym skończonym idiotą gdybym odmówił.
Przy czym jeżeli taka część kwoty pójdzie na gażę aktora, to co z resztą budżetu. Znowu film piracki bez bitew? I skoro aż tyle oferują Deppowi, to znaczy, że ten chyba naprawdę nie chce już grać Jacka Sparrowa. 23-08-2012, 01:56
Jakiś czas temu obejrzałem sobie czwórkę, chociaż się wzmagałem - jak się okazało, słusznie. Odgrzewany, niezbyt smaczny kotlet. Nudne filmidło bez krzty polotu. Co tu dużo pisać, poprzednicy doskonale wypunktowali wszystkie wady tego nijakiego tworu.
Niemniej postanowiłem sobie odświeżyć trylogię jakieś 3 lata po ostatnim razie. Cholera, w tych filmach pojedyncze sceny biją na głowę całe ponad dwugodzinne On Stranger Tides. Zresztą filmy Verbinskiego są dla mnie bardzo równe, nie czuję wielkiej przepaści jakościowej między zachwalaną jedynką i mniej zachwalanymi dwójką i trójką, ba, przekonałem się że to Skrzynia jest moją ulubioną częścią - uwielbiam w niej sekwencję u kanibali i walkę na wyspie, uwielbiam takie momenty jak Jack kontra Kraken, uwielbiam sceny, w których Kraken rozpiżdża statki, nawet krótki moment w którym bohaterowie pod koniec filmu płyną wśród lampionów do chaty Tii Dalmy powala klimatem. At World's End też ma takie sceny-perełki (mobilizacja piratów po przemowie Elizabeth - moc!), ale jako całość jest jednak ciut za długa i pod koniec filmu zaczyna trochę męczyć, chociaż podobają mi się rozwiązania fabularne takie jak na przykład domknięcie wątku Willa i Elizabeth - bardzo nietypowe i przez to świetne. O jedynce nawet nie wiem jak się dłużej wypowiedzieć, po prostu, świetne kino przygodowe wielokrotnego użytku, chociaż jeszcze nie tak rozbuchane jak sequele. Bardzo udany rewatch, szkoda że taka fajna trylogia ma teraz ogon w postaci nijakiej buły która w szeregu ma numer 4. A, jeszcze jedno - zawsze mam radochę podczas oglądania bloopersów z tych filmów (co ciekawe nawet one są najsłabsze przy czwórce), widać że na planie był spory ubaw. Całościowo z trójki są najzabawniejsze. 04-09-2012, 00:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2012, 12:09 przez Bogdan.)
Bogdan - witaj w elitarnym Klubie Oświeconych, który dostrzega jak równy poziom trzyma Trylogia POTC :)
04-09-2012, 12:06 (04-09-2012, 12:06)Mierzwiak napisał(a): Bogdan - witaj w elitarnym Klubie Oświeconych, który dostrzega jak równy poziom trzyma Trylogia POTC :) Ojej, dziękuję. Zapomniałem jeszcze wspomnieć jak fantastycznie wypadł w 2 i 3 Bill Nighy. Pomimo tego że jest przykryty warstwą CGI nie sposób go nie poznać. Naprawdę szacunek za doskonałą mimikę i umiejętność oddawania emocji. W ogóle aktorstwo to kolejny duży plus Trylogii, z Deppem, Rushem i właśnie Nighym na czele. I tak, Bloom i Keira wcale mnie jakoś nie irytują. ;) Jak dla mnie właściwi ludzie na właściwym miejscu. Kurde, naprawdę lubię te trzy filmy. 04-09-2012, 12:39 (04-09-2012, 12:20)Phil napisał(a): Ja bym nawet powiedział, że poziom Trylogii jest zwyżkowy :). Cóż, niby 2 i 3 mają więcej głupot, które mi przeszkadzają, ale mimo to jakoś lepiej mi się je ogląda od jedynki, więc coś w tym chyba jest. A czwórka... no... ostatnie 5 minut bardzo dobre, aż ma się wrażenie, że ktoś inny reżyserował, no i jest tam też łącznie jakaś minuta ładnych widoczków. 04-09-2012, 12:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-09-2012, 12:44 przez Gieferg.) (04-09-2012, 00:17)Bogdan napisał(a): uwielbiam takie momenty jak Jack kontra Kraken, uwielbiam sceny, w których Kraken rozpiżdża statki, nawet krótki moment w którym bohaterowie pod koniec filmu płyną wśród lampionów do chaty Tii Dalmy powala klimatem. O właśnie też bardzo lubię tę scenę. W ogóle według mnie cała trylogia ma wiele bardzo ładnie nakręconych scen, które po prostu radują oczy. Jak chociażby pocałunek Willa i Elizabeth w jednej z ostatnich scen w pierwszej części, przy pięknym akompaniamencie muzyki. Wspomniana scena, czy też ujęcie z trzeciej części z płynącym statkiem na tle gwieździstego nieba i i i... Verbinski i Wolski naprawdę ładnie nakręcili te filmy. Dlatego lubię je oglądać nie tylko, gdyż dają dobrą rozrywkę, ale także jak dobrze one wyglądają wizualnie. O detalach nie wspominając. 04-09-2012, 15:39
Takie wizualnie zachwycające/klimatyczne sceny można wymieniać długo. W jedynce wygrywa w tej kategorii podwodny marsz załogi Barbossy. Potyczki statków na morzu są nakręcone bezbłędnie. W dwójce mamy przepiękne plenery, kapitalne kadry, szczególnie podczas tych fragmentów filmu które dzieją się na wyspach. Świetne są takie ujęcia:
![]() ![]() W trójce - chociażby wspomniana przez Lawrence'a scenka z Perłą na tle gwiaździstego nieba, pierwsze ujęcie zatoki piratów, pocałunek Willa i Elizabeth podczas walki w wirze, Parlay, czy też niszczenie statku Becketta. W czwórce nie ma NICZEGO, co zbliżyłoby się do takiego poziomu jak wypisane powyżej sceny. 04-09-2012, 15:54 (04-09-2012, 12:41)Gieferg napisał(a): Cóż, niby 2 i 3 mają więcej głupot, które mi przeszkadzają, ale mimo to jakoś lepiej mi się je ogląda od jedynki, więc coś w tym chyba jest. Ja bym powiedział, że to z Wami coś nie teges jest. Jedynka to najlepsze z całej serii - Piracka przygoda z elementami fajnej tajemnicy fantasy. A dwójka i trójka to już przydługie, przeslapstickowane i przekapitanojackowane filmy, które często sięgają tandety i dna. Dwójka co prawda mocno się broni Davy Jonesem, ale nie zmienia to faktu, że i tak twórcy nie wiedzieli kiedy powiedzieć dość.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-09-2012, 15:58 (04-09-2012, 00:17)Bogdan napisał(a): uwielbiam w niej sekwencję u kanibali i walkę na wyspie, uwielbiam takie momenty jak Jack kontra Kraken, uwielbiam sceny, w których Kraken rozpiżdża statki, nawet krótki moment w którym bohaterowie pod koniec filmu płyną wśród lampionów do chaty Tii Dalmy powala klimatem. [O proszę, widzę, że nie tylko ja uwielbiam tą część. Swoją drogą jest to dla mnie najlepsza z pośród wszystkich czterech filmów i piratach. Jack kontra kraken czy motyw w jaki Knightley zostawiła go na statku był po prostu genialny. Do tego fajny humor i oczywiście wszystko okraszone pięknymi widokami. Aż nabrałem ochoty na obejrzenie dwójki znowu. 04-09-2012, 16:03
Mefi, w tym rzecz że na przykład ja lubię sposób w jaki 2 i 3 są przegięte. Zupełnie nie przeszkadza mi fakt że w dwójce nagle bohaterowie znajdują się w totalnie fantasy świecie, a takie sceny jak Jack na szaszłyku czy długaśna walka na kole uważam za przesadzone, ale tylko trochę, bo ogólnie to zabawne i pomysłowe motywy. Jeśli chodzi o trójkę to sam pisałem że jest trochę przydługa, a tych intryg w pewnym momencie robi się za dużo, ale samą końcowa walka w wirze jest kapitalnie zrealizowana i nawet taki fakt że Will i Elizabeth się żenią w jej trakcie uważam za sympatyczny, zwłaszcza że Barbossa czyni tę scenę bardzo zabawną.
Zresztą, skoro według Ciebie 2 i 3 sięgają miejscami dna, to już nie wiem co powiedzieć o On Stranger Tides, które wygląda miejscami jak film telewizyjny. ;) 04-09-2012, 16:29 (04-09-2012, 16:29)Bogdan napisał(a): Mefi, w tym rzecz że na przykład ja lubię sposób w jaki 2 i 3 są przegięte. są gusta i... ;) Cytat:Zupełnie nie przeszkadza mi fakt że w dwójce nagle bohaterowie znajdują się w totalnie fantasy świecie, a takie sceny jak Jack na szaszłyku czy długaśna walka na kole uważam za przesadzone, ale tylko trochę, bo ogólnie to zabawne i pomysłowe motywy. Mi też by nie przeszkadzały, gdyby: a) nie było tego aż tyle najebane b) służyło to czemuś - bo np cały opening dwójki nie ma żadnego zastosowania dla fabuły i tylko niepotrzebnie rozciąga film (choć przyznam, że do łez bawi mnie ostatnie ujęcie Jacka, na którego spadają owoce, a potem tuż obok trafia kij bambusowy - ale to i tak niewarte tej pół godziny slapsticku) Cytat:Jeśli chodzi o trójkę to sam pisałem że jest trochę przydługa, a tych intryg w pewnym momencie robi się za dużo Przede wszystkim trójka nie ma za grosz sensu - rozbijają się po całym świecie, wprowadzają od czapy nowe postaci (Chow Yun-Fat na 5 minut? serio?) i zupełnie nic z tego nie wynika. Jakbym patrzył na dziecko, któremu japa nie chce się zamknąć. Cytat:ale samą końcowa walka w wirze jest kapitalnie zrealizowana i nawet taki fakt że Will i Elizabeth się żenią w jej trakcie uważam za sympatyczny, zwłaszcza że Barbossa czyni tę scenę bardzo zabawną. Jak dla mnie jeden wielki zieeew - zresztą zanim dochodzi do tego momentu widz ma już totalnie wyjebane na wszystko :) No i kolejna zabawna scena - orly? :) Cytat:Zresztą, skoro według Ciebie 2 i 3 sięgają miejscami dna, to już nie wiem co powiedzieć o On Stranger Tides Nie tykałem i nie zamierzam - trzeba wiedzieć, kiedy powiedzieć sobie dość (wspis sponsorowany przez O.N.A.)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 04-09-2012, 16:56 |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| The Lord of the Rings Trilogy (2001-2003) reż. Peter Jackson | wiking | 742 | 133,924 |
17-05-2026, 23:31 Ostatni post: Corn |
|
| Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve | Rodia | 1,639 | 261,431 |
16-05-2026, 18:55 Ostatni post: Westcoast |
|
| Trainspotting (1996-2017) | Pitero | 12 | 6,022 |
01-10-2021, 17:08 Ostatni post: Pelivaron |
|
| [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) | Arahan | 0 | 694 |
01-02-2017, 06:54 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
![[Obrazek: 608_15.jpg]](http://images4.static-bluray.com/reviews/608_15.jpg)
![[Obrazek: 608_3.jpg]](http://images.static-bluray.com/reviews/608_3.jpg)





