Ankieta: O czym opowiada Plac Zbawiciela?
O B
[Wyniki ankiety]
 
 





Plac Zbawiciela
#1
Właśnie film obejrzałem w tv i...O ja pierdole!!!
Czy to ten film został nagrodzony ilomaś tam nagrodami i okrzyknięty arcydziełem? Czy polskie kino jest aż tak tragicznie, że nie było niczego innego? Czy może być gorzej?

Film jest totalnie masakryczny - obejrzałem go w tv, więc mogłem też zająć się czym innym przy okazji. Ale gdybym miał oglądać to w kinie, to po wyjściu zeń uczyniłbym chyba dokładnie to samo co główna bohaterka - podciąłbym sobie żyły (spoiler, jak spoiler - właściwie bez znaczenia). Naprawdę nie potrafię tuż po seansie powiedzieć o czym był ten film, bo był to film masochistyczny, o bólu. Przez cały seans przewijał się tam ból i ból pozostał. I to jest straszne. Najlepszy polski film jest filmem tak do bólu polskim, że aż boli i może stąd ten ból. Naprawdę nie wiem czemu powstało to coś - już Klan jest lepszy, jeśli chodzi o życie, a tam przynajmniej są też jakieś komiczne scenki. Tu nie ma żadnych - wszystko do zapicia i do zapłakania.

Straciłem tym samym resztki szacunku do pana Krauze, który uczyniłby światu lepszą przysługę, gdyby zamiast kręcić tenże shit (wybaczcie, ale nie nazwę tego filmem, bo nie sposób) poukładał puzzle, 10.000 elementów. Bo jaki jest sens istnienia tego cuda? Że w Polsce jest źle? Że ból jest wokół nas i sami się nim karmimy? Że jest brudno, szaro i do dupy? Tosz ja to kurwa co dzień na ulicy widzę, w wiadomościach - nie muszę jeszcze patrzeć na to spod ręki Krauzego. Jego poprzedni obraz, Dług, miał jeszcze jakiś sens, dotykał konkretnego problemu i nie był tak pesymistyczny. Ten nie ma sensu, dotyka jedynie bólu i autentycznie boli, ale nie problemem, tylko faktem co też właściwie obejrzeliśmy. Jest to autentycznie zły film. Jest po prostu do dupy - owszem, aktorzy grają dobrze, jest muzyka w porządku (choć też dołująca jak cholera), są ładne zdjęcia. Ale to wszystko, to za mało. Odradzam każdemu.

Żal dupę ściska co się u nas kręci i wynosi na piedestał. Edi to przy Placu Zbawiciela prawdziwy majstersztyk (nie sądziłem, że to powiem). Bo Edi przynajmniej dawał jakąś nadzieję, był w tym jakiś większy sens. A Plac Zbawiciela właściwie do jednego mnie przekonał i zachęcił - aby omijać to miejsce szerokim łukiem, naprawdę. Żałość.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#2
jeden z ciekawszych polskich filmów ostatnich lat.

zdecydowanie nie dla wszystkich, a szczególnie nie dla tych, którzy obcowanie z filmem utożsamiają z doznaniami przyjemnymi.

mój głos w Nagrodach KMF (Top5) za rok 2006:
Z kina wyszedłem przerażony, zmartwiony, zirytowany i wkurwiony. Na siebie przede wszystkim, bo choć los bohaterów nie jest, całe szczęście, moim losem, to jednak czuję pewną egzystencjalną bliskość z mieszkańcami kamienicy przy placu Zbawiciela. Po pierwsze, ich pech może być moim pechem przy odrobinie losowej złośliwości - kredytu na karku nie mam, lecz mieć mogę, a niektórzy wręcz mieć muszą, więc problem ten jest namacalny, a skutki ludzkiej nieuczciwości - nieuświadomione. Po drugie - wierzę w apatię bohaterów, w ich beznadzieję, bezsilność i odrętwienie. Czy obraz Krzysztofa Krauze, najlepszego obecnie polskiego reżysera, przygnębia? Poniekąd, ale jest to przygnębienie przypominające - ostrzegające?
- o rzeczywistości, która człowiekiem bezczelnie poniewiera.

Odpowiedz
#3
Nie obejrzalem tego "filmu" do konca. Nie dalem rady. Potrafie wysiedziec 4 bite godziny z otwarta paszcza przy filmie tajwanskim, ale "Plac Zbawiciela" mnie pokonal. Az mi wstyd, bo nie zwyklem jechac po filmach, ktorych nie obejrzalem w calosci. Ale jak wytrwac poltorej godziny jeczenia, narzekania i wzajemnych pretensji, z ktorego gowno wynika? Nie da sie.

To jest antyfilm, antykino. Zero nadziei, zero wytchnienia, pesymistyczna rąbanka. Dlaczego polscy tworcy tak nienawidza happy-endu? Dlaczego nasi krytycy onanizuja sie przy takich "dzielach"? Czy nie da sie u nas zrobic takiej koncowki jak w "Trainspotting" - 'chromol kumpli, choose life'?

Gdybym poszedl na to do kina, zadalbym zwrotu pieniedzy za bilet i odszkodowania za szkody jakich doznala moja psychika. Podobnie jak desjudi jestem wkurwiony na siebie, bo dalem sie nabrac na 6/6 gwiazdek w 'Dzienniku' i obejrzalem cos, od czego odstraszyc powinien mnie sam tytul.

Tak, "Edi" jest przy tym arcydzielem, momentalnie zmienilem zdanie o tym filmie.

Odpowiedz
#4
"Edi" to naiwna bajka dla dorosłych grzecznych dzieci.
"Plac Zbawiciela" - to wyzwanie dla widza. Jeszcze nie na miarę Seidla, ale wyzwanie, dla tych, ktorzy nie boja sie spojrzeć prawdzie w oczy. Bo to nie jest przyjemne. Ale czasem warto.By wyrwać sie na moment z umysłowego błogostanu.. Desjudi, zresztą, bardzo dobrze ujął, dlaczego takie filmy warto oglądać.
A poza tym, wreszcie polski film z bardzo dobrze napisanym scenariuszem. EDIT: Oczywiście, mam na myśli filmy powstałe w nowej - starej Polsce.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#5
Ja wiem jedno. Kiedy oglądałem ten film na festiwalu we Wrocławiu, miałem uczucie, że żaden film -- polski czy zagraniczny -- tak bardzo mnie nie zirytował. Nie, nie na zasadzie, że zirytowała mnie przedstawiona rzeczywistość. Zirytowała mnie marność samego dzieła. Dawno nie zdarzyło się tak, żeby film, który tak bardzo chce poruszać, tak kompletnie nie poruszał. I tego się niczym nie wytłumaczy. We mnie "Plac Zbawiciela" wywołał obojętność -- oraz właśnie złość na... przykro powiedzieć: autorską nieudolność. Wiem, że to może krzywdzące stwierdzenie, ale sposób prowadzenia historii, konstrukcja scenariusza, konstrukcja dialogów, aktorstwo (!) nieubłaganie przywodziło mi na myśl, że oglądam polską telenowelę, tylko bardziej hardkorową, bo w kinie można więcej niż w telewizji.

Co prawda dość płytki ten komentarz Mefisto z pierwszego posta... ale ciężko mi się z nim (przynajmniej po części) nie zgodzić.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie

Odpowiedz
#6
Hm, Negrin wymienia jak nieudolne cechy filmu, dokladnie te, ktore ja uważam za ich zalety. Aktorstwo - świetne, scenariusz i jego dialogi - wreszcie wartkie, a nie przegadane o niczym, właśnie - odwrotnośc tych serialowych. Co prawda, nie jestem ekspertem od seriali, ale to co czasem wpadnie mi w oko i ucho przy okazji, pozwala mi tak sądzić. A może właśnie, dlatego ten film nie wydał mi taki telenowelowaty. Nie jestem przeżarta takimi tematami. Nie wiem, dlaczego u Negrina takie krzywdzące dla filmu skojarzenia. Może byłeś przemęczony dużą ilością seansów na festiwalu? :) I twój mózg wołał igrzysk mi dajcie, a nie tego jak ciężko zdobywa się chleb. :)
Nie uważam tego filmu za prze- wielkie dokonanie, ale otwarte i odważne spojrzenie na naszą nową, postkomunistyczną codzienność, w czym zresztą, odważnym jej ukazywaniu Krauze specjalizuje sie od lat (Dług, Gry uliczne). Niestety, nie ma się co oszukiwać, nie jest ona na ogół przyjemna, mimo, że były wielkie nadzieje, że taką będzie.

Acha, i o ile pamiętam, film nie jest taki beznadziejny, jasli chodzi o dawanie nadziei. Ten kuksaniec na końcu, który otrzymuje głowny bohater - wreszcie, może!? znalazł się jakiś prawdziwy facet, ktorego było na to stać.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#7
dokładnie tak, Donia.
film pokazuje prawdziwe życie w jego ekstremalnym, beznadziejnym przypadku. Krauze jakby miksuje rzeczywistość dokumentalną z manipulacją widzem. Tak, manipulacją, ohydną i przebiegłą emocjonalną propagandą, jak von Trier przy okazji np. "Przełamując fale". To nie ma być kino przyjemne i przywołujące pozytywnego duszka, które całe zło tego swiata hej rozgoni (jakkolwiek tego duszka zwać - miłością, dobrocią, zyczliwością, uśmiechem itd). Kino przedstawiające tak zwane życie nie musi być przecież pozytywne - i u Krauzego jest pokazane w najciemniejszych barwach, bo dlaczego nie? Bo niewygodnie? Życie to też bród, cierpienie, śmierć, beznadzieja. Życie potrafi być surowe, bez fajerwerków i bez codziennej fajności. Choć to pogląd dość depresyjny, którego nie podzielam, to jednak w ten sposób konstruują sobie świat niektórzy prawdziwi, niefilmowi ludzie.

Poza tym "Plac Zbawiciela" to takie kino, które lubię najbardziej - wywołujące emocje, intrygowujące i irytujące zarazem, kuszące, pobudzające. Nieprzyjemne, na raz, nie więcej. Dlatego wyjątkowe.

Odpowiedz
#8
pierwsza połowa filmu jest naprawdę świetna (fenomenalna kreacja Ewy Wencel), a potem wkrada się irracjonalność (tak nie zachowałaby się dziewczyna "ze wsi") i cały film przeistacza się w prawdziwą tragedię grecką. po seansie miałam wrazenie, ze malzensto Krauze chcialo pokazac brud, trud i znoj "prawdziwego zycia", ale troche się zapedzili.

Odpowiedz
#9
Mefisto napisał(a):Jest po prostu do dupy

amen.

jesli PZ to "dobre polskie kino", to jak wyglada "zle polskie kino"? kiedy polska kinematografia probuje byc fajna, smieszna i ogolnie pokazywac bogatych i mlodych, to wychodzi zenada. kiedy probuje byc smutna, przygnebiajaca i portretuje skwaszone ryje biedoty/studentow/komornikow pod figurka matki boskiej, tez zenada.

Donia Agata napisał(a):A poza tym, wreszcie polski film z bardzo dobrze napisanym scenariuszem.

samo zycie pisalo, wiec musi byc dobry.

ps: w polsce nie ma scenarzystow.

Odpowiedz
#10
ale ten film jest wyjątkowy, nawet jak na kino polskie. no i znowu, zdarta płytaaa...

w Polsce może i są scenarzyści, ale bardzo ich niewielu.

Odpowiedz
#11
czemu wyjatkowy? za malo w nim prozy zycia? a moze dlatego wyjatkowy, bo NIE podpada pod FAżKM?

Odpowiedz
#12
nie wiem, czym jest FAżKM.
o wyjątkowości już powiedziałem wcześniej.

Odpowiedz
#13
Donia Agata napisał(a):postkomunistyczną codzienność, w czym zresztą, odważnym jej ukazywaniu Krauze specjalizuje sie od lat (Dług,

jeszcze tylko a propo Dlugu: nie wsciskajcie najlepszego polskiego filmu ostatnich 25 lat do wora z napisem "postkomuna". wkurza mnie to nieludzko. jakby wstydem bylo przyznac: Krazuze zrobil film "po amerykansku".

Odpowiedz
#14
Tak, Ewa Wencel jest bezsprzecznie bardzo dobra. A mnie, pamiętam, spodobał się także aktorsko Arkadiusz Janiczek. Co prawda dziś, musiałam sobie już przypomnieć jego nazwisko. No nigdzie więcej już nie zagrał. Aktor serialowy, szkoda, bo chyba się chłopak marnuje. Ale dobrze, że choć Krauze go pokazali jak należy.
Sana, film widziałam dość dawno. Nie wiem co masz na myśli, pisząc, że "tak nie zachowałaby się dziewczyna ze wsi". To znaczy jak? Bo jak jakichś zgrzytów w jej zachowaniu nie zauważyłam. Że co, że wydarła się na teściową? O to chodzi?

I znowu muszę przychylić sie do słów desjudiego. To już może wyglądać na chorobliwy stan, ale nic na to nie poradzę. Bo ja też dokładnie lubię takie kino, jakie prezentuje małżeństwo m.in. Krauze - emocjonalne, irytujące, ale jednocześnie niosące pytanie - dlaczego właśnie tak a nie inaczej reżyser pokazał życie. Przecież mógł to zrobić przyjemniej, z godziwym i podnoszącym na duchu widza happyendem? Nie wytrącając publiki z równowagi. A on nie, uwziął się, żeby epatować jego (życia) brzydotą i tą okrutną stroną. Ano właśnie dlatego, żeby jego film nie utonął w zalewie podobnych produkcji, które o coś tam ważnego trącają, ale tak na pół gwizdka. bezpiecznie dla wszystkich. I dla twórców i dla widzów. Niektórzy nie oszczędzają ani siebie, ani odbiorców, właśnie po to by film był wyjątkowy. Być może, a nawet na pewno, jak pisze d. - na jeden raz, których nie powtórzymy dla wywołania staniu zachwytu. Tych filmów nie trzeba powtarzać, ich ślad zostaje na długo w pamięci i odczuwaniu pewnych rzeczy, bez powtarzania.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#15
Mental napisał(a):jeszcze tylko a propo Dlugu: nie wsciskajcie najlepszego polskiego filmu ostatnich 25 lat do wora z napisem "postkomuna". wkurza mnie to nieludzko. jakby wstydem bylo przyznac: Krazuze zrobil film "po amerykansku".

Zrobił film po amerykańsku ale na temat polski postkomunistycznej. Pasuje? To dla nas prawdziwy zaszczyt, że krauze zrobil film po amerykańsku, a nie po francusku czy po rosyjsku. Pasuje Mental?
A mnie się podoba, że zrobił po prostu dobry polski film, o naszej rodzącej sie bólach kapitalistycznej rzeczywistości i koniec. Dość lizania d.. amerykanom. No chyba, że ktoś koniecznie musi i lubi, to niech liże. smacznego.
EDIT: Mental, pisałam, dlaczego scenariusz jest dobry, m.in. świetne nie przegadane, jak zawsze dialogi o niczym. A że pisało go życie, to ma być zarzut!!?? - pokaż mi scenariusz, ktorego nie pisało życie.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#16
Cytat:A mnie się podoba, że zrobił po prostu dobry polski film, o naszej rodzącej sie bólach kapitalistycznej rzeczywistości i koniec.

o naszej polskiej, rodzimej, kochanej, kapitalistycznej rzeczywistosci zrobil Krazue film. nasza kochana, polska, szara, kapitalistyczna, brudna, smutna, postkomunistyczna rzeczywistosci. juz widze tagline: "To sie moglo wydarzyc tylko w naszej kochanej, polskiej, szarej, kapitalistycznej, smutnej, postkomunistycznej rzeczywistosci". ogladajcie Polacy kolejny polski film i cieszcie oczym polska rzeczywistoscia. w sumie szkoda, ze polskie kino jest tylko dla polakow. pewnie dlatego nie ogladam tego syfu.

Odpowiedz
#17
Mental napisał(a):jakby wstydem bylo przyznac: Krazuze zrobil film "po amerykansku".

świetnie opowiedział bardzo ciekawą historię. "amerykanskosc" nie ma tu nic do rzeczy. a nawet, biorąc pod uwagę twój gust, to kino społeczne, jakim jest "Dług", nie powinno ci smakować. Bo bez tego tła społecznego, bez emocjonalnego szantażu, realizmu, słowem bez przymiotów, które film ustawiają w szeregu tych _ważnych_, posiada on jedynie ot bad guya i dobrych kolesi dręczonych przez bad guya (co samo w sobie jest wyjątkowe, tutaj także bardzo polskie).

Odpowiedz
#18
Mental napisał(a):o naszej polskiej, rodzimej, kochanej, kapitalistycznej rzeczywistosci zrobil Krazue film. nasza kochana, polska, szara, kapitalistyczna, brudna, smutna, postkomunistyczna rzeczywistosci. juz widze tagline: "To sie moglo wydarzyc tylko w naszej kochanej, polskiej, szarej, kapitalistycznej, smutnej, postkomunistycznej rzeczywistosci". ogladajcie Polacy kolejny polski film i cieszcie oczym polska rzeczywistoscia. w sumie szkoda, ze polskie kino jest tylko dla polakow. pewnie dlatego nie ogladam tego syfu.


Co ty stary pierdzielisz? przxecież masz komedie polskie robione na sposón amerykański. Możesz se je ogladać i cieszyć sie życiem.
"Ludzie biorą mnie za intelektualistę. Chyba dlatego, że noszę okulary" /Woody Allen/

http://www.babkafilmowa.blogspot.com/

Odpowiedz
#19
Des napisał(a):świetnie opowiedział bardzo ciekawą historię.

i to czyni z niego rasowego Jankesa z najlepszych lat.

Cytat:posiada on jedynie ot bad guya i dobrych kolesi dręczonych przez bad guya

slowem, posiada kregoslup fabuly, czytaj: cos, czego nie posiada 90% polskich filmidel.

Donia Agata napisał(a):Co ty stary pierdzielisz?

stwierdzam fakt: polskie filmy ogladaja i nagradzaja jedynie Polacy (wiem, Katyn byl nominowany do oskara). plawic sie we wlasnym gownie to my umiemy jak nikt.

Donia Agata napisał(a):pokaż mi scenariusz, ktorego nie pisało życie

Predator :)

Cytat:przxecież masz komedie polskie robione na sposón amerykański.

nie lubie komedii. za malo zyciowe:)

Odpowiedz
#20
Mental napisał(a):w sumie szkoda, ze polskie kino jest tylko dla polakow. pewnie dlatego nie ogladam tego syfu.

no właśnie.


Mental napisał(a):stwierdzam fakt: poslkie filmy ogladaja i nagradzaja jedynie Polacy. plawic sie we wlasnym gownie to my umiemy jak nikt.

no taaa...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości