Hm. Nawet nie wiedziałem, że film miał tu swój temat. W październiku obejrzałem szwedzki oryginał
w ramach maratonu filmowego w Halloween i z perspektywy czasu uważam jednak za najlepszy film z całego maratonu. I wtedy zadawałem pytanie, czemuż to ja pojawia się jakiś uznany zagraniczny, nieanglojęzyczny, to Amerykanie decydują się go zremake'ować zamiast zastosować dubbing. I właśnie obejrzałem
Pozwól mi wejść w wersji amerykańskiej. I faktycznie odtwarza oryginał, nawet bullie po pieprznięciu w ucho krzyczy po minucie ciszy. Nie jest to zły film, ale w zestawieniu ze Szwedami przegrywa pod każdym względem.
Przede wszystkim oryginał był subtelny. Dla przykładu - bullies. W oryginale najpierw pokazano, że dzieciakowi dokuczano i stąd jego wyobrażanie o zabijaniu swych oprawców. U Amerykanów najpierw scena wyobrażania i to jeszcze w masce psychopaty, więc człowiek może pomyśleć, że dzieciak faktycznie jest jakiś pojebany i nic dziwnego, że dokuczają mu. Gdy u Szwedów widać było, że to normalny dzieciak, który miał pecha. I dodatkowo amerykańscy bullies i sceny gnębienia są dość mocno przerysowani - brakuje tylko skórzanych kurtek Marlona Brando.
I o ile oryginałowi faktycznie chciał być bardziej dramatem niż horrorem, to i tu był bardziej naturalny. Jak pamiętam jedynym problemem młodego był bullying, a tu dostajemy rozwodzących się rodziców (gdzie jasno sugeruje, że ojciec to jakiś kutas). Także ci sąsiedzi u Szwedów byli dość rozbudowani, a tu ograniczają się do POV głównego bohatera, gdzie wychodzą na jakichś kłótliwych dupków ze
Śmierci na 1000 sposobów. Amerykańscy twórcy tutaj mocno stawiają na horror i co chwila rozlega "straszna muza" (a wampirzyca podczas wysysania krwi ma potworzą gębę), gdy oryginał jednak stawiał na kino obyczajowe, przez co te straszne sceny zapadały się mi w pamięć.
Zresztą reżyser wykorzystuje każdą okazję do krwawej sceny i chce być bardziej dosłowny, ale cipki nie ukazali.
Zdjęcia ładne. Kilka scen jest creepy, jak opiekun Abby w worku ukrywająca się samochodzie. I aktorsko główna para wypada dobrze.
6/10 i nic się nie stanie, jak zobaczy się jedynie oryginał.