Project Shadowchaser
#1
[Obrazek: v14739wtrqt.jpg]

Tak, ta seria o androidzie, którego grał niejaki Frank Zagarino, chyba głownie z tej roli znany. Pierwszą część oglądałem jakoś w 1992 czy 1993 na video u kumpla, potem drugą wypożyczyłem sam, trzecią widziałem kiedyś w TV (coś chyba na statku kosmicznym się tam działo), czwartej w ogóle nie widziałem. Jak się miało te 12 lat film wydawał się całkiem fajny, niestety nie miałem okazji go od tamtej pory sobie przypomnieć, ale po tym co mi się udało zorientować to chyba totalny B-klasowy knot inspirujący się Szklaną Pułapką i Terminatorem. W roli głównej Martin Kove, ten kolo co w Rambo II na końcu udawał że się cieszy na widok Johna.

Ktoś coś pamięta?

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=e0PM9xY5m9o[/youtube]
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=78KxOpgYK3Q[/youtube]

Odpowiedz
#2
Australijskie DVD z VHSripem na pokładzie przyszło parę dni temu, obejrzałem ze sporymi obawami, ale okazało się nie być źle. Całkiem przyjemny B-movie do którego na pewno będę jeszcze wracał. Zagarino w roli androida jest świetny (aż szkoda że nie zagrał tej roli w jakimś filmie o konkretniejszym budżecie), z reszty obsady jeszcze Ackland wypada nieźle (ten gość co grał głownego villaina w Lethal Weapon 2 - tutaj w zasadzie w bardzo podobnej roli), jest parę WTFów, dziwny montaż w niektórych scenach, a scenariusz jest mocno naiwny, ale nic to - w swojej kategorii 6-7/10 mogę dać. Teraz się muszę zaopatrzyć w pierwszy sequel.

Ze znanych mi twarzy poza Acklandem, Kove i Zagarino pojawiają się też Meg Foster (Masters of Universe), Paul Koslo (Robot Jox, XTRO II) oraz Ricco Ross czyli Frost z Aliens. Warto też wspomnieć o muzyce - jeden z głownych motywów to ewidentna zżynka z Batmanów Burtona.


Naprawdę nikt tej serii nie zna? :neutral:

Odpowiedz
#3
Ja oglądałem kiedyś jedynkę. Sympatyczny B-klasowiec. Można sobie zarzucić jak się ma ochotę na coś w stylu Die Hard i Terminatora. Sequeli nie widziałem.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
#4
Sequele tak naprawdę są sequelami tylko z nazwy, jedyne co je łączy to to,że w każdym jest Zagarino jako android, ale pomiędzy Romulusem z jedynki, a kolejnymi wcieleniami nie ma (poza wyglądem) chyba żadnego związku.

Odpowiedz
#5
Jedynkę widziałem ze trzy razy, nawet miałem kiedyś na oryginalnym VHS, byłem jednak głupi i sprzedałem.Film jest rzeczywiście sympatyczny ,ale szkoda,że nie znalazł się trochę większy budżet bo pomysł był kapitalny i dawał możliwości żeby poszaleć ze scenami akcji,a tak jest trochę niedofinansowany co było widać już w czasie gdy film miał premierę.

Odpowiedz
#6
No niestety to prawda że widać te braki w budżecie, szczególnie pomieszczenia tego niby szpitala walą po oczach "taniością" i studyjnością, próżno w nich szukać np okien z których byłoby coś widać, wystrój wnętrz w ogóle jest biedny, a realizacja scen akcji pozostawia wiele do życzenia: w jednej scenie wyglada na to że Romulus zaraz rozwali wszystkich zakładników bo zaczyna siać w ich kierunku z karabinu maszynowego i... trafia tylko jednego gostka w nogę, a głownemu bohaterowi funduje jakieś draśnięcie - i to ma być ta doskonała maszyna do zabijania? Zabawny jest też finalowy "ostatni zryw" androida... FAIL :mrgreen:

Ponoć z dwójką jest pod tym względem trochę lepiej, widziałem ja tylko raz i słabo pamiętam, ale że DVD juz stoi na półce (zresztą trójka aka Cheap Alien & The Thing rip-off również) to sobie wkrótce przypomnę.

Odpowiedz
#7
Dwójka jest rzeczywiście bardziej widowiskowa i jakby nieco bogatsza,ale to już niemal zwyczajny film sensacyjny,motyw androida jest kompletnie niwykorzystany.Równie dobrze mógłby to być zwyczajny człowiek(pamiętam,że w końcowych scenach bohater pozytywny walczy z nim wręcz jak równy z równym...)

Odpowiedz
#8
Jeśli dobrze pamiętam, w dwójce cały motyw androida jest ot tak se bez żadnego tła fabularnego i wprowadzenia, jednym z terrorystów jest android, który wygląda jak Romulus i tyle. Skąd, po co i dlaczego - o tym nie było chyba ani słowa, zachowuje się zresztą też zupełnie inaczej (w przeciwieństwie do zimnego, opanowanego Romulusa ten android był chyba trochę pieprznięty). Tak jakby w ostatniej chwili stwierdzono że dobrze się będzie podpiąc pod Shadowchasera i wprowadzono na szybko kilka poprawek w scenariuszu.

Za to z tego co zdążyłem rzucić okiem - krwiste sceny prezentują się o niebo lepiej niż w jedynce.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości