Public Enemies (2009)
po prostu nie używam określenia "zły człowiek" z taką łatwością jak ty. nie wiem, jaki był dillinger - ani z historii, ani z filmu nie wynika jednoznacznie, że był zły. Mann trzyma się kurczowo tej linii. dla ciebie zły, dla mnie - "kontrowersyjny", a dla józka - mega zajefajny gangsta.

Odpowiedz
Mental napisał(a):ani z historii, ani z filmu nie wynika jednoznacznie, że był zły.

Mental-Mental-Mental. Jesteś moją ulubioną rozrywką w oczekiwaniu na nowy odcinek serialu. Uśmiech

[ Dodano: Sob Sie 01, 2009 00:37 ]
Mental napisał(a):ciebie zły, dla mnie - "kontrowersyjny"

Pewnie Kiełbasa to też dla ciebie "kontrowersyjna" postać, co nie? Uśmiech

Odpowiedz
sorry, ale chyba sfajczyła ci się cześć mózgu odpowiedzialna za kąśliwą ironię.

Odpowiedz
Mental napisał(a):solo, odnoszę wrażenie, że sfajczyła ci się cześć mózgu odpowiedzialna za kąśliwą ironię.

Nie, użyłem cytatu z filmu, nawet nie wiesz - skoro piszesz co piszesz - z którego. Uśmiech

Odpowiedz
super! jestem pod wrażeniem twojej erudycji. dobranoc.

Odpowiedz
freak_outXP napisał(a):Solo ma rację. Samo to, że powstał o D. film go gloryfikuje.

Tu byłbym ostrożny. Bo z jednej strony tak oczywiście film można odebrać: przystojny Depp, elokwentny, miły bohater, romantyczny rabuś, który "rabuje banki" a zostawia pieniądze biednym robotnikom przy kasie. Ta strona filmu każe nam sądzić, że Dillinger był postacią w najgorszym razie niejednoznaczną, skomplikowaną. To oczywiście nieprawda, ale można tak ten film odczytać. Z drugiej strony jednak Mann pokazuje Dillingera jako kogoś kto potrafi zasłaniać się bezbronną dziewczyną przed kulami. Tyle tylko, że takich scen w filmie jest bardzo mało, dlatego w świadomości widza wygrywa jednak Dillinger jako romantyczny bandyta. Przykre.

Odpowiedz
Guzeppe napisał(a):Koleś był pieprzonym nierobem, rabował banki, w których ludzie chowali swoje oszczędności, bratał się z najgorszymi oprychami, pomagał im, a ja mam kibicować typowi tylko dlatego, że ten marzył o wielkiej miłości do laski z szatni.

ekhem, ekhem - nie zamierzam bronić Dillingera samego w sobie, ale względem filmu to co napisałeś, to stek bzdur większy od Everestu.

1)
Cytat:Koleś był pieprzonym nierobem, rabował banki

nie można być pieprzonym nierobem i jednocześnie rabować banków, bo to się mija z definicją. Pieprzony nierób, to taki dajmy na to polski rolnik, który bierze kasę od państwa, gdyż twierdzi, że mu się należy za sam fakt posiadania ziemi, a sam z tą ziemią nic nie robi, bo woli ruchać swoją grubą żonę po raz n-ty. Pieprzony nierób, to koleś na bezrobociu, który całe dnie nie robi nic, poza oglądaniem tv, a wcześniej pracował tylko przez tydzień w fabryce mydła. Jak ktoś rabuje banki (i z tego żyje), to już nie jest pieprzonym nierobem. Nie wierzysz? Spróbuj kiedyś obrobić bank, zobaczymy czy łatwo Ci pójdzie. Nie mówiąc już o tym, że w Heat też był "pieprzony nierób" i to Ci jakoś nie przeszkadzało.

2)
Cytat:rabował banki, w których ludzie chowali swoje oszczędności

Zarówno w PE, jak i we wspomnianym Heat pada zdanie w stylu "I'm here for the bank money, not yours". Jeśli nie wiesz co to znaczy, spytaj mamy. Pieniądze, które ludzie wkładają do banku, a pieniądze banku, to dwie różne rzeczy. O tym, że takie pieniądze są z reguły ubezpieczone, nie wspomnę.

2)
Cytat:bratał się z najgorszymi oprychami, pomagał im

jak każdy, kto kiedyś siedział w pierdlu - nie miał wyjścia. Poza tym jeśli chciał uciec, to musiał się zbratać, nie jego wina, że nie posadzili go razem z zakonnicami. A no fakt, gdyby posadzili go z zakonnicami, to by nie uciekł. :roll:
I gówno, a nie im pomagał - miał własną ekipę. Jak raz pomógł prawdziwej świni, to wszystko sypnęło się jak domek z kart - było film uważniej oglądać.

3)
Cytat:a ja mam kibicować typowi tylko dlatego, że ten marzył o wielkiej miłości do laski z szatni.

nie, masz mu kibicować dlatego, że to fajny bohater fajnego filmu, a nie pieprzone z kamerą wśród zwierząt, dokument fabularyzowany Wołoszańskiego, czy W-11 (nawet jeśli film na faktach oparty jest). Idąc Twoim tokiem myślenia, to filmy takie jak Godfather, Thelma i Louise, Bonnie i Clyde, True Romance, Scarface, Heat, Leon etc., nie mają żadnego sensu, bo kibicujemy tam pieprzonym nierobom, którzy okradają, napadają i strzelają do biednych, niewinnych osób, które przy okazji trzymają swoje oszczędności w banku i/lub/oraz kochają się w jakiejś tam dziewczynie z prowincji, a czasem nawet i nieletniej dziewczynce. Potworność! Może zacznij omijać kino z daleka.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Solo napisał(a):Z drugiej strony jednak Mann pokazuje Dillingera jako kogoś kto potrafi zasłaniać się bezbronną dziewczyną przed kulami. Tyle tylko, że takich scen w filmie jest bardzo mało

miało być dobranoc, ale nie będzie. otóż takich i innych scen jest w filmie więcej, tylko że trzeba uważnie oglądać/słuchać. ba, w filmie jest nawet scena, w której dillinger mówi wprost o cynicznym wykorzystywaniu "ludu" do własnych celów. no ale ja mam tę przewagę, że widziałem film już trzykrotnie.

Mefi --> <ok>

Odpowiedz
Mental napisał(a):otóż takich i innych scen jest w filmie więcej

Takoż i napisałem - ale wciąż mało.

Mental napisał(a):ba, w filmie jest nawet scena, w której dillinger mówi wprost o cynicznym wykorzystywaniu "ludu"

Cynizm nikomu nie szkodzi, nawet za niego nie można pójść siedzieć. Za to za strzelanie do policjantów - jak najbardziej. Uśmiech

Mental napisał(a):<ok>

Też zapewne uważasz, że rabowanie "pieniędzy banku" jest ok, bo przecież są ubezpieczone.
Ja pierdykam, jakbym trafił na plenum PZPR z lat 70... Uśmiech

Odpowiedz
Solo napisał(a):Też zapewne uważasz, że rabowanie "pieniędzy banku" jest ok, bo przecież są ubezpieczone.

tego nie napisałem. i nie znoszę takich prostackich zagrań. rabowanie banków jest złe, bo można pójść za to do mamra. mam nadzieje, że to da ci ogólny wgląd w moją moralnośćUśmiech

[ Dodano: Sob Sie 01, 2009 02:02 ]
Cytat:Takoż i napisałem - ale wciąż mało.

wystarczająco dla kogoś, kto ogląda i myśli i wyciąga wnioski.

Odpowiedz
Po namyśle: masz rację Mental, a ja się myliłem: Dillinger nie był bandytą, był ofiarą. Ile on się namęczył przy tych napadach, naryzykował, a przecież nikogo nie zabił osobiście, a pieniądze to ukradł tak naprawdę ubezpieczalni, więc w zasadzie nikomu. Przecież taki rabuś to miał ciężko: nie mógł pójść spokojnie do kina, policja go nękała, nie miał ubezpieczenia zdrowotnego ani emerytury. Ciągle sam i ciągle w zagrożeniu. Co to za życie. A przecież był porządnym facetem: mógł robotnikowi przy kasie te pieniądze ukraść, a nie ukradł. Więcej powiem: mógł go zabić, a nie zabił. Święty człowiek.

[ Dodano: Sob Sie 01, 2009 01:06 ]
Cytat:wystarczająco dla kogoś, kto ogląda i myśli i wyciąga wnioski.

Na żywo to pewnie jak cię tak przycisnąć, to się jąkasz? Uśmiech

Odpowiedz
święty czy nie święty, taki był i do widza należy jego ocena. powtórzę po raz setny: Mann nie wartościuje swoich bohaterów. wartościowanie to brudna robota i rezyser woli zostawić ją tobie. w 'zakładniku' posunął się nawet do takiego bluźnierstwa, że zezwolił płatnemu zabójcy na podważenie wszystkich argumentów "dobrego" taksówkarza.

Odpowiedz
Mental napisał(a):powtórzę po raz setny: Mann nie wartościuje swoich bohaterów.

Tylko, że dyskusja teraz zeszła na ciebie i twoje poglądy odnośnie Dillingera, nie Manna.

Odpowiedz
bo ja jestem widzem i mam prawo tak a nie inaczej oceniać tę postać. proste jak drut.

Odpowiedz
100% zgody. Od początku o to mi chodziło.

Odpowiedz
Solo napisał(a):Też zapewne uważasz, że rabowanie "pieniędzy banku" jest ok, bo przecież są ubezpieczone.

coś Ci się synku popaprało - nigdzie nie napisałem, że rabowanie jest ok (choć jakby nie patrzeć, to lepsze to jak zapieprzanie za psie pieniądze 20 lat pod ziemią), tylko że jest różnica pomiędzy tym, co napisał Guzeppe, a tym co w filmie, czy nawet w rzeczywistości
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
To naprawdę straszne. Jednak pierwszy raz w 200% kibicuję tutaj Solo! :-)

Odpowiedz
skoro "kibicujesz" solo (który nawiasem wcale nie musi nie mieć racji - to są jego... odczucia), to mam nadzieje, że zgodzisz się także z tym, że w Heat mit romantycznego gangstera/kryminalisty jest znacznie silniej uwypuklony niz w PE (mało tego, na dobrą sprawę Heat to mega brawurowa i udana próba postawienia pomnika przestępcom) i że neil to taki sam "zły człowiek" (a nawet gorsza gnida) niż dillinger. czemu nie muszę chyba wyjaśniać.

Odpowiedz
Skoro wspominasz o Neilu i o tym czy był "złym człowiekiem" to ja dorzucę w tej kwestii swoje trzy grosze. Pewnie, że rabował i zabijał i to czyni go moralnie złym człowiekiem (przynajmniej dla mnie). Ale ma też ludzką stronę. Wiąże się z Eady, kocha ją - to do mnie przemawia. Prócz bandyckich instynktów i "rutyny" ma ludzkie uczucia. Ostatni skok i koniec zbrodni. Wyjazd z ukochaną kobietą na koniec świata. To oczywiście nie zmazuje jego grzechów, nie jestem naiwny. Ale ja jako widz, na pewnej płaszczyźnie kupuję tę humanistyczną, romantyczną stronę Neila i za to jestem gotowy go polubić i mu kibicować (ktoś tu użył takiego sformułowania w stosunku do Dillingera). Ale Kiedy Neil zostawia na końcu Eady, wtedy cały czar pryska (dla mnie zaznaczam - pewnie każdy to inaczej postrzega). Od tego momentu mam go w dupie. Ja uwierzyłem w jego ludzką twarz, w jego miłość, a on ją po prostu zostawił. Pewnie nic lepszego nie mógł wtedy zrobić, ale mnie jako widza to nie interesuje, dla mnie wtedy stał się z powrotem zwykłym skurwysynem bandytą. Wprawdzie Hanna go szanuje, na końcu podaje mu rękę (a może to tylko ludzki gest, odprowadzenie zmarłego, który wykonałby w stosunku do każdego człowieka?) ale ja go już nie szanuję, bo zdradził miłość. Możecie powiedzieć, że jestem sentymentalny albo naiwny po prostu, ale ja tak oceniam tę postać.

Jeszcze nie wiem jak to ma się do Dillingera, bo oglądałem PE tylko raz a to zdecydowanie za mało żeby wyciągać jakieś wnioski.
| Pereant qui ante nos nostra dixerunt |

Odpowiedz
Battonsson napisał(a):Możecie powiedzieć, że jestem sentymentalny albo naiwny po prostu, ale ja tak oceniam tę postać.

Ty to tak widzisz, ale nie sadze, zeby tak to widzial Mann, ktorego milosc w zasadzie nie obchodzi, a przynajmniej w Heat. Mann patrzy na Hanne i Neila przez pryzmat ich profesjonalizmu i wiernosci zasadom, ktore sobie wyznaczyli - i za to ceni czy tez szanuje swoich bohaterow. Z tym ze Neil, zakochujac sie w kobiecie, zdradzil te zasady. Dlatego skonczyl tak, jak skonczyl. Mann nie podejmuje w Heat tematu dobrej i zlej ludzkiej strony, nie poszukuje ludzkiego oblicza w bandycie. Heat to nie Leon Zawodowiec. Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Public Enemies (2009) Mental 661 90,991 17-07-2009, 00:29
Ostatni post: Glut



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości