Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Heh, pierwsze co się ciśnie na usta, jako komentarz o filmie, to mało wyszukane: LOL. Wczoraj po uprzednim odpowiednim znieczuleniu się, obejrzałem w końcu ze znajomymi Johna R. Geez, nie wiem jak ktokolwiek może się na trzeźwo przedrzeć przez pierwszą, przeraźliwie nudną połowę. Oglądanie zdziadziałego Sly, posługującego się monosylabami albo pieprzącego farmazony, z manierą twardziela ala Bodzio Linda może wywoływać tylko jeden efekt - śmiech. A już scena monologu w kuźni to już absolutna klasyka, która rozłoży na łopatki niejednego widza. Z tym filmem jest tak, że najpierw wbrew sobie ogląda się go w oczekiwaniu na sceny rzezi, z nadzieją, że będzie przynajmniej głupio-śmiesznie, a jak dociera się w końcu do finałowej rozpierduchy, to okazuje się, że jeszcze bardziej ma się ochotę wyłączyć ten film, ale skoro wytrzymało się już tyle, to głupio wymiękać na sam koniec.
Przerysowana, groteskowa przemoc, nie ma prawa się podobać, nie ma prawa szokować, ona co najwyżej może rozbawić tudzież zażenować(czy też powodować u nas wahanie pomiędzy tymi dwoma stanami). Rzekomy zbyt krótki czas filmu, jest tak naprawdę największym plusem tej pozycji, kolejnych 20-30 minut autentycznie bym już nie zdzierżył.
No niestety, miałem pozytywne nastawienie do tego filmu, dawałem mu pewien kredyt zaufania i tolerancji, biorąc poprawkę na konwencję, ale nijak nie mógł do mnie trafić. Emerytowanej ikonie kina akcji już dziękujemy i zapraszamy do przejścia w stan spoczynku.
14-03-2008, 18:09
Cytat:nie wiem jak ktokolwiek może się na trzeźwo przedrzeć przez pierwszą, przeraźliwie nudną połowę.
Mój jedyny do niej zarzut jest taki, że jest za krótka :P (podobnie jak i druga połowa).
Cytat:nie ma prawa się podobać,
Owszem ma, choć słowo "podobać się" jest tu chyba jednak trochę nie na miejscu.
Cytat:nie ma prawa szokować
Owszem ma.
Cytat: ona co najwyżej może rozbawić
Końcówka może i tak (choć mnie akurat nie), ale jeśli kogoś rozbawiła scena masakry wioski to nic tylko współczuć...
Oczywiście nie mam nikogo zamiaru przekonywać, że to dobry film, albo że powinien się komuś podobać. Ale w powyższej "opinii" Tylera znalazło się kilka stwierdzeń o sformułowanych tak, jakby pretendowały do miana prawdy obiektywnej. Gdyby nie to, w ogóle bym nie zabierał głosu.
14-03-2008, 18:17
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Mnie rozbawiło ekspresowe zbudowanie noszy :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
14-03-2008, 19:53
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
nie rozumiem tego ciągłego zarzucania czegoś walce w Rambo 4. Przyzwyczajeni do Pg-13 i innych tego typu bajerów oburzamy się gdy ktoś stara się pokazać realistycznie wojnę. Zarówno Rambo, jak i ten snajper mają broń na amunicję 12,7 mm a takie coś naprawde rozsadza czaszki urywa ręce, nogi i przepaławia ludzi. Naprawde chciałbym, aby większość filmów wojennych przedstawiała walkę równie realistycznie jak Rambo.
Oczywiście, że fabuła leży, dialogi są denne a babka z dextera pomyliła plany(najgorsza rola w całym filmie IMHO) ale kto oczekiwał czegokolwiek innego niż oldshoolowej sieczki? chyba jacyś desperaci:)
14-03-2008, 22:38
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
soldamn napisał(a):Przyzwyczajeni do Pg-13 i innych tego typu bajerów oburzamy się gdy ktoś stara się pokazać realistycznie wojnę.
Widać że dawno nie zaglądałeś na forum :)
Większość tutaj nienawidzi PG-13 i chce realistycznej przemocy, pod warunkiem że nie jest ona przemocą dla przemocy, a tak ja, i nie tylko, uważamy że jest w tym filmiku.
14-03-2008, 23:09
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
soldamn napisał(a):Naprawde chciałbym, aby większość filmów wojennych przedstawiała walkę równie realistycznie jak Rambo.
naprawdę? lepiej to przemyśl. :)
14-03-2008, 23:33
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Przedwczoraj zabrałem się wreszcie za Rambo. Niestety wytrwałem 15 minut i zasnąłem. WTF?? :D NIe będę się wypowiadał bo w sumie jeszcze go nie obejrzałem. Dziś ponowię próbę przebrnięcie przez tą historię :)
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
15-03-2008, 13:45
Tak czy inaczej przy AVP-R Rambo jest arcydziełem :P
15-03-2008, 14:30
Nowy
Liczba postów: 343
Liczba wątków: 1
Przy AVP-R to i TFy moga byc arcydzielem...
No dobra, przesadzilem.
A co do Rambo: po przemysleniu, podniose mu ocene na 3/10.
Ostatnio obejrzane:
TDK - 8/10 jako film, 10/10 jako Batman
Once Upon A Time In America - 11/10
Alien^3 - 9+/10 | 11/10 (se)
Heat - 11/10
15-03-2008, 14:45
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
wiem, że wszyscy tutaj nienawidzą PG-13 ale nie o to mi chodzi. Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że w filmach wojennych krwi jest stosunkowo niewiele, nie ma urywanych kończyn itp nawet jeśli jest R. W rambo to wszystko jest Imo przedstawione dosyć realistycznie (Tylko i wyłącznie krew i rozczłonkowywanie, nie to że rambo jest nieśmiertelny a wrogowie groteskowi) i tego właśnie mi brakuje w współczesnych filmach wojennych
15-03-2008, 15:08
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
Czy ja wiem, powiedziałbym raczej, że w czym jak w czym, ale w filmach wojennych to krwi zazwyczaj nie brakuje. "Szeregowiec Ryan", "Cienka czerwona linia", "Waleczne serce", "Pluton", "Full Metal Jacket" czy trzeba wyliczać dalej?
15-03-2008, 15:13
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
W "Plutonie" jest tak hardkorowo, ze gdy w scenie rozstrzeliwania Eliasa cos sie zepsulo i kapiszony przy torebkach z krwia nie wypalily, to rezyser stwierdzil "aaaaa...." i zostawil w takiej formie jak jest. I mamy sytuacje jak z Casablanki, kiedy Ugarte dostaje serie w plecy, ale jego garnitur wciaz jest caly. :)
15-03-2008, 15:50
TermiGifiernator
Liczba postów: 11,121
Liczba wątków: 57
Gieferg napisał(a):Tak czy inaczej przy AVP-R Rambo jest arcydziełem :P
Przy AVP:R chociaż nie zasnąłem po 15 minutach :lol:
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
15-03-2008, 17:09
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
Tyler Durden napisał(a):Czy ja wiem, powiedziałbym raczej, że w czym jak w czym, ale w filmach wojennych to krwi zazwyczaj nie brakuje. "Szeregowiec Ryan", "Cienka czerwona linia", "Waleczne serce", "Pluton", "Full Metal Jacket" czy trzeba wyliczać dalej?
czy to nie w cienkiej czerwonej lini jest piękna, realistyczna scena jak Harlesonowi wybucha granat w reku, potem wygłasza kilkuminutowy monolog i dopiero potem umiera? Realizm pełną gębą
15-03-2008, 17:34
Obejrzałem własnie Rambo po raz drugi, podtrzymuję ocenę 8/10 :)
15-03-2008, 19:12
Stały bywalec
Liczba postów: 3,030
Liczba wątków: 36
soldamn napisał(a):czy to nie w cienkiej czerwonej lini jest piękna, realistyczna scena jak Harlesonowi wybucha granat w reku, potem wygłasza kilkuminutowy monolog i dopiero potem umiera? Realizm pełną gębą
Granat nie wybuchł mu w ręku, zahaczył przypadkiem zawleczkę w granacie przypiętym przy pasie i jak to sam powiedział "rozerwało mu półdupy". I nie nazwałbym tego kilkuminutowym monologiem, tylko nieco histerycznym, powolnym gaśnięciem świadomości, które znowu nie jest takie nierealistycznie długie. Zwykłe czepianie się i tyle.
Gieferg napisał(a):Obejrzałem własnie Rambo po raz drugi, podtrzymuję ocenę 8/10 :)
Koniecznie nam napisz czy podtrzymasz ocenę po obejrzeniu go trzeci raz.
15-03-2008, 21:22
Stały bywalec
Liczba postów: 794
Liczba wątków: 8
nie to nie jest czepianie się, ja w tym momencie wyłączyłem film :). Mimo iż Badlands np bardzo mi się podobało
15-03-2008, 22:13
Tyler Durden napisał(a):Gieferg napisał(a):Obejrzałem własnie Rambo po raz drugi, podtrzymuję ocenę 8/10 :)
Koniecznie nam napisz czy podtrzymasz ocenę po obejrzeniu go trzeci raz.
Nie ma sprawy.
I jeszcze parę uwag (Spojlery)
Oglądałem workprinta i wydaje mi sie, że nie na nim tej dziwnej zmiany kolorystyki w scenie gdy Rambo celuje z łuku do łysego, o której ktoś wspominał, a którą w kinie też zauważyłem, ciekawe jak będzie na DVD. Ponadto odniosłem wrażenie, że brakowało jednego ujęcia na tallboy bomb (w scenie gdy bombka pojawia się po raz pierwszy), ale mogło mi się tylko zdawać.
Ktoś wspominał o dziwnych przejściach między ujęciami. Fakt, jest kilka "przenikań" ale jedyny moment w którym dziwne przejścia mi nieco przeszkadzały to scena gdy school boy wchodzi na wieżę podczas nocnej akcji.
16-03-2008, 01:38
Stały bywalec
Liczba postów: 3,856
Liczba wątków: 26
pomazaniec boga VHS-ów
Liczba postów: 2,089
Liczba wątków: 3
Powiem szczerze, że dziwi mnie cała ta 5-stronicowa dyskusja z której w sumie nie wynikło nic. To, co oczekiwałem, dostałem od "Johna Rambo" nawet z nawiązką i nie wyobrażam sobie, jak można się było spodziewać czegokolwiek innego, niż nieco tępej, zbyt patetycznej, ale fajnie nakręconej rozpierduchy.
Owszem, "John Rambo" to film głupi, nierealistyczny, mało sensowny, patetyczny, momentami zwyczajnie durny i prosty, jak budowa cepa. Tak samo, jak część 2 i 3. Ma kiepskie dialogi i miałką, nieprzemyślaną fabułkę. Generalnie "John Rambo" zbudowany jest na cudownie prostej zasadzie: żaden Amerykanin nie wie, gdzie leży Birma, ale wie, że są tam Źli Skośnoocy Ludzie, którzy zupełnie bez powodu męczą Niewinnych Skośnookich Ludzi. Więcej przeciętny Amerykanin o Birmie nie wie, więc można tam wysłać Rambo, żeby zrobił porządek. Taką konwencję można polubić, lub nie, ale naprawdę nie rozumiem, jak można być zdziwionym poziomem filmu, skoro poprzednie dwie części opierały się na dokładnie takiej samej osi fabularnej (jeśli można to tak w ogóle nazwać), z tą tylko drobną różnicą, że miały miejsce w innych cześciach świata. Tym bardziej nie rozumiem głosów oburzenia, że po przebrnięciu przez 20 minut nieco nudnawych scen otrzymujemy godzinę słodkiej rozpierduchy, od której aż się micha cieszy.
To oldschoolowy film, żywcem wyjęty z lat 80-tych, po czym przystosowany nieco do naszych realiów. Tak, jak "Planet Terror" jest hołdem dla lat '60, tak "Johna Rambo" można wziąść za hołd dla lat '80. Pomimo, że film był przez Stallone'a robiomy jak najbardziej na poważnie, i tak każdy normalny wie, że liczy się rozpierducha, wybuchy i dobra zabawa, a nie jakieś pseudoprzesłania, które Stallone stara się przecedzić przez zęby. I jako bezstresowa rąbanka ten film sprawdza się naprawdę znakomicie. Scena, w której najemnicy wjeżdżają ciężarówką do wioski, a potem robią wraz z Rambo porządek ma po prostu genialny klimat. Z kolei końcowa rozpierducha ma gigantycznego powera i daje widzowi niesamowitego kopa. Bawiłem się po prostu znakomicie. To oldschool, czyste kino akcji, "Deadly Prey" do kwadratu. Zdecydowanie mówię takiemu Rambo "tak" i czekam na kolejną część
Daję mocne 7/10.
"to że gej sobie nie może wziąć ślubu to jest sprawa kościoła" - vast
20-03-2008, 23:23
|