Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
John Hillcoat (ten od Drogi) wyreżyserował animowaną krótkometrażówkę wykorzystującą silnik Red Dead Redemption.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=cZUUVV2rjoc[/youtube]
Co o filmie... Cóż, fabuła jest cieniutka, brak tu jakiejkolwiek charakteryzacji bohaterów, niektóre wydarzenia są naprawdę z dupy i do niczego nie prowadzą. Ale:
a) w niektórych ujęciach filmik wygląda fotorealistycznie
b) ma klimat
c) ... no w sumie nie widzę więcej zalet.
Szczerze mówiąc to jako filmem jestem tym rozczarowany, bo miała być w miarę poważna, choć mała produkcja, pokazująca możliwości silnika, ale i posiadająca walory artystyczno-rozrywkowe. A jest to jednak tylko reklama gry. Jako taka działa dobrze jak cholera - już zamówiłem RDR i czekam na dostawę. Ale jako film się nie sprawdza. Nie wiem po co angażowano Hillcoata, skoro Rockstar bez pomocy z zewnątrz robi równie dobre, a nawet lepsze filmiki. Mogliby zaangażować jakiegoś znanego SCENARZYSTĘ, a nie reżysera - to miałoby większy sens.
Filmowi daję 5/10, ale jako że to ewenement, uznałem że warto poświęcić mu odrębny wątek.
Przy okazji krótkie pytanie do tych, co grali: czy po zakończeniu głównego wątku można nadal robić misje poboczne itp?
02-12-2010, 18:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2017, 00:45 przez Mierzwiak.)
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
zdecydowanie uważam - już abstrahując od tego konkretnego filmiku - że Hillcoat powinien wyreżyserować western w USA - jego mroczna wyobraźnia ciąży w stronę wild westu i southern tradition aż miło.
02-12-2010, 19:24
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
military napisał(a):Przy okazji krótkie pytanie do tych, co grali: czy po zakończeniu głównego wątku można nadal robić misje poboczne itp?
Zależy, co masz na myśli pisząc "misje poboczne". Jeśli chodzi Ci o losowe zdarzenia, które pojawiają się raz na jakiś czas (typu: uratuj bądź pomóż w rabunku dyliżansu, pomóż bitej przez klienta dziwce, przyjmij bądź odrzuć pojedynek, itp.) to można. Poza tym, o ile nie wykonasz wszystkich misji pobocznych, ale z fabułą (tych ze znakiem zapytania na mapie) przed ukończeniem głównego wątku, to też możesz wykonać je po jego zakończeniu. Możesz robić to wszystko, co do tej pory... ale z powodu twista tuż przed zakończeniem nie przynosi to już tyle frajdy, co wcześniej. A dlaczego? Pogadamy, jak ukończysz RDR.
Gra jest genialna, mimo kilu wad, z których najważniejszą jest chyba to, że po pewnym czasie nie ma za bardzo, co z pieniędzmi robić. Przydałoby się więcej rzeczy, które można kupić, wyposażyć się, bądź na co marnotrawić forsę - np. jakieś kupowanie ziemi, na przykład, albo coś... Chociaż trzeba przyznać, że czasem poker i kości dostarczają tyle więcej emocji niż niejedna strzelanina. Nie ma też, niestety, opcji rabowania banków, a indianie zostali w ogóle potraktowani po macoszemu.
EDIT:
military: jeśli obejrzałeś ten filmik powyżej, to nieźle sobie przyspojlerowałeś, bowiem już od samego początku widzę, że składa się na niego kilka z cut-scenek z głównego wątku gry. W zasadzie większość pierwszego aktu została pokazana :)
02-12-2010, 20:41
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
BezcelowyAlbatros napisał(a):indianie zostali w ogóle potraktowani po macoszemu.
No sorry, z tego co widzę to akcja ma miejsce w 1911 roku...
BezcelowyAlbatros napisał(a):nieźle sobie przyspojlerowałeś
No to krva powinni ostrzegać na początku filmiku.:) A poza to jak to: Hillcoat to robił czy nie, skoro sceny pochodzą z gry?
02-12-2010, 22:35
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
military napisał(a):No sorry, z tego co widzę to akcja ma miejsce w 1911 roku...
Rzeczywiście, myślenie skrótowe mi się uruchomiło :) Jak kowboje to też chciałbym Indian. Indianie są , ale w bardzo zdegenerowanej postaci. Nie ma mądrych wodzów, itp. Może to i nawet lepiej :)
military napisał(a):A poza to jak to: Hillcoat to robił czy nie, skoro sceny pochodzą z gry?
Wszystko to, co widziałem w linii fabularnej tego filmiku bylo w grze. Jest kilka ujęć z innych kamer w przebitkach między kolejnymi scenami, jednakowoż można powiedzieć, że jest to pierwszy akt w pigułce. Nie licząc piosenki tytułowej, która pojawia się w końcówce gry. Nie wiem, co ten reżyser tam robił, bo ja nie widzę nic nowego.
02-12-2010, 22:41
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
podobał mi się ten szorcik Hillcoata. mózgi rozbryzgują się soczyści po trafieniu, ujęcie ukazujące wnętrze szopy robi wrażenie, bardzo apokaliptyczne. jest także klimat - zwłaszcza w pierwszej połówce filmiku: kobiety płaczą, mężczyźni stawiają czoła złu z bronią w prawicy (i lewicy) <ok> ogólnie dobre. odwołać wybory, jebać Ryśka Grobelnego, Hillcoat na prezydenta Pozka!
03-12-2010, 23:57
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Przecież napisałem, że Hillcoata to tam za dużego wkładu nie ma, bo to wszystko jest część fabuły gry, a filmik w 99% opiera się na przerywnikach z RDR. Myślałem, mentalu, żeś już dawno w grę grał i ukończył. To nie zasługa reżysera, tylko tak to wygląda po prostu w grze - te mózgi, ta krew, te plenery, ten klimat.
04-12-2010, 00:28
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
Cytat:Myślałem, mentalu, żeś już dawno w grę grał i ukończył.
już wyszła na pc?
Cytat:To nie zasługa reżysera, tylko tak to wygląda po prostu w grze - te mózgi, ta krew, te plenery, ten klimat.
a zatem powinienem był napisać: "odwołać wybory, jebać Ryśka Grobelnego, Rockstar na prezydenta Pozka! (a Hillcoat na wice)":)
04-12-2010, 00:43
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Cytat:już wyszła na pc?
A wyjdzie w ogóle?
04-12-2010, 01:17
Ambasador białej rasy
Liczba postów: 37,533
Liczba wątków: 375
mi sie pytosz:) jak nie wyjdzie, to nie zagram, bo nie mam konsoli. proste jak drut w spirali grzejnej:)
04-12-2010, 01:39
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Wrażenia z gry po pierwszych kilku godzinach:
- początek słaby, nie umywa się do takiego GTA4
- zbyt grzeczny bohater
- pojedynki to jednak były lepsze w Call of Juarez 2
Tyle wad. Zalety:
- świat jest nieziemsko rozległy i skomplikowany, szczęka mi opadła
- voice acting i reżyseria - leżę
- tu ciągle coś się dzieje! Świetne są te zdarzenia losowe, na które trzeba szybko zareagować (albo zlać) - sprawiają wrażenie że świat gry naprawdę ŻYJE
- ależ fajnie się strzela! Czuć moc broni, choć brakuje mi możliwości chwycenia dwóch pistoletów naraz (może pojawi się później? a może muszę przeczytać instrukcję? :) )
- ile tu jest do roboty! Przy samym rzucie podkową spędziłem dobre 40 minut, a w pokera rżnąłem drugie tyle :)
- zmiany pogody wyglądają świetnie
- poprawiono wszystkie wady GTA4: są czekpointy, jest lepsze sterowanie, jest lepszy system osłon, jest o wiele lepsza grafika, postaci drugoplanowe nie są nieziemsko nudne
- świetnie rozwiązana jazda na koniu, ma się wrażenie interakcji ze zwierzęciem, a nie sunięcia w wagoniku
- epoka bliższa Dzikiej bandzie niż większości westernów - baaardzo dobry wybór
Na razie trudno powiedzieć mi więcej, ale mimo kiepskiego początku gra mnie wessała na dobre. No i jakoś jeszcze nie uświadczyłem żadnego z rzekomej masy bugów graficznych. Jak dotąd 10/10, bo czegoś takiego jeszcze nie było.
07-12-2010, 21:50
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
military napisał(a):- zbyt grzeczny bohater
Można być złym, ale i tak nie ma dwóch różnych linii fabularnych, jeśli postępuje się, jak rzezimieszek. Trochę szkoda, no ale nie można mieć wszystkiego.
military napisał(a):tu ciągle coś się dzieje! Świetne są te zdarzenia losowe, na które trzeba szybko zareagować (albo zlać) - sprawiają wrażenie że świat gry naprawdę ŻYJE
Z czasem powszednieją - zwłaszcza kiedy, np. masz na maksa wyśrubowane statystyki honoru i sławy, to się po prostu nie chce nikomu już pomagać. Chyba, że wprost przeciwnie, chce się sobie reputacje popsuć, i zamiast ratować napadnięty dyliżans, pomóc go obrabować. Pieniądze za pomoc ludziom sa małe, więc lepszym źródłem zarobku jest łapanie ściganych na żywca, albo gra w pokera. Potem, niestety, jest tak, że za bardzo nie ma na co kasy wydawać. No, chyba, że się chce wszystko roztrwonić w grach. :)
military napisał(a):choć brakuje mi możliwości chwycenia dwóch pistoletów naraz
Może, w którymś DLC, bo w grze podstawowej nie było opcji.
military napisał(a):ile tu jest do roboty! Przy samym rzucie podkową spędziłem dobre 40 minut, a w pokera rżnąłem drugie tyle
Dla mnie najlepszą rozrywką z hazardówek byl poker i kości klamców (na początku mnie wkurzała ta druga gra, bo nie wiedziałem o co kaman, ale jak już rozgryzłem, to bodajże emocji dostarczała najwięcej). Nie przepadałem za rzucaniem, siłowaniem się na rękę, "filety z palców" mnie wkurzały, a do "oczka" serca nie miałem.
military napisał(a):Na razie trudno powiedzieć mi więcej, ale mimo kiepskiego początku gra mnie wessała na dobre.
Najlepszą częścią gry był dla mnie akt meksykański, potem pierwszy akt... W West Elizabeth w wątku fabularnym nie ma za bardzo, co robić a misje główne sa takie sobie. Jeśli chodzi o "wyzwania" to najbardziej irytujące było szukanie skarbów. Trzeba mieć naprawdę dobre oko, zmysł orientacji i zjeżdżoną mapę wzdłuż i wszerz, żeby odnaleźć poszczególne skrytki. Ja poddałem się po czwartym poziomie. Resztę wyzwań ukończyłem w pełni.
08-12-2010, 01:14
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
BezcelowyAlbatros napisał(a):kości klamców
Przy tym spędziłem duuuużo czasu przy okazji "Piratów z Karaibów 3" na PC. Dobrze wiedzieć że jest i w RDR.:)
Jeszcze jedna rzecz mnie zachwyciła: zachowanie ludzi po postrzale. Nigdy nie widziałem tak realistycznych animacji. Najfajniej przestrzelić komuś kolana, pięknie się czołga, czasem obraca na plecy i próbuje strzelać.:)
08-12-2010, 13:01
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Po kilkunastu godzinach gry wyłażą jej wady. Przede wszystkim mało tutaj gry. Jadę przez 10 minut żeby dostać się do jakiegoś "zleceniodawcy", oglądam 5 minut filmiku, potem... jadę 10 minut do miejsca akcji. 2 minuty strzelania - znowu jestem sam na pustkowiu. Na początku podobała mi się ta rozległość świata, i nadal nie miałbym nic przeciwko niej, gdyby tu się coś działo. Powtarzalność "losowych zdarzeń" jest bardzo duża. Mam wrażenie, że gdyby wszystkie właściwe misje postawić obok siebie, wyszłaby gra na 3 godziny max. O 20 godzin rozszerzają ją dojazdy. Choć nie powiem, szukanie skarbu czy polowania są czasem fajne. Po prostu przejadło mi się nicnierobienie w tej grze i muszę od tego odpocząć.
Po drugie - i to większa z wad - główny bohater to taka pizda, że miś Kolargol jest przy nim twardzielem. Do wszystkich mówi grzecznie "sir", nawet jak mu plują w twarz. Jest dobry do wyrzygania, a napadanie na niewinnych ludzi tego nie zmienia - w filmikach nadal zachowuje się jak pipka. Dialogi to często moralizatorskie, wymuszone pogaduchy (żeby czymś zapełnić te 10-minutowe dojazdy). To już wolałem fabułę i dialogi w dowolnej odsłonie GTA od trójki wzwyż.
Gra nadal jest bardzo dobra, ale po prostu zmęczyła mnie po tych kilkunastu godzinach. Na pewno do niej wrócę, ale wkurza mnie, że twórcy robią wszystko, żeby jak najbardziej spowolnić i tak wątłą i przez większość czasu stojącą w miejscu fabułę.
17-12-2010, 17:34
.
Liczba postów: 28,049
Liczba wątków: 62
Ja miałem przyjemność pograć dosłownie godzinkę w dodatek Undead Nightmare i przez calutki czas banan mi nie schodził z gęby, bo fabuła, jej początek jest kapitalny, wspaniale napisany i zagrany, jednak po jakimś czasie trzeba gdzieś pojechać, więc zapisałem i poszedłem robić co innego. Rockstar powinien założyć wytwórnię filmową, bo czego się nie dotknie, to wychodzi mu elegancko z filmowego punktu widzenia, z growego też, ale nie aż tak dobrze. W sensie po co używać półśrodków i zatrudniać świetnych aktorów, scenarzystów i reżyserów do scen w grach, zamiast tych samych ludzi posłać na plan filmowy?
18-12-2010, 16:24
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
simek napisał(a):W sensie po co używać półśrodków i zatrudniać świetnych aktorów, scenarzystów i reżyserów do scen w grach, zamiast tych samych ludzi posłać na plan filmowy?
Bo film trwa 120 minut, a nie 1200 : )
18-12-2010, 16:35
Stały bywalec
Liczba postów: 4,444
Liczba wątków: 8
Zgodziłem się załagodzić małżeńskie sprzeczki między gościem poznanym w saloonie i jego zrzędliwą żoną stojącą na pobliskiej stacji. Kiedy ciągnąłem ze sobą związaną lassem kobietę, :) jakiś baran obrabował pobliskiego sprzedawcę i zwiał na koniu. Skończyło się na pasjonującej gonitwie przez łąki i strzelaninie, cały czas mając ze sobą spętaną, wkurwioną babę. :)
Albo to uczucie, kiedy ginie twój ukochany, kremowy ogier i spędzasz pół godziny na znalezieniu dzikiego stada i złapaniu lassem jakiegoś rumaka.
Jak na razie przegrałem może 5 godzin, czyli niewiele, ale podoba mi się strasznie. Gra ma 10/10 za samą jazdę na koniu, a przecież jeszcze jest cała masa wild-westowych zajęć, wszystkie miodne i doprowadzone do perfekcji. Plus cholernie sympatyczny główny bohater, Bonnie i najładniejsze słońce/nocne niebo w historii gier. Damn.
08-07-2013, 21:35
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-07-2013, 21:36 przez Huntersky.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Dojdź do dennego, monotonnego, irytującego Meksyku, a ocena spadnie do 5/10. Potem ciężko będzie jej wrócić do dawnego poziomu.
08-07-2013, 21:54
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Ja przeszedłem grę kilka razy i ocena nie spadła poniżej 10/10 :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
08-07-2013, 21:54
|