Robin Hood
#1
W plebiscycie na najlepszych reżyserów wg KMF, towarzysz Beo o Ridleyu, który zajął 10. miejsce, napisał:

Brytyjczyk zapisał się już dawno złotymi zgłoskami w annałach kina, ale uwielbiam i podziwiam go przede wszystkim za różnorodność tego, co tworzy i jak to robi oraz za jego własny, niepowtarzalny styl, który przemyca zarówno do widowisk historycznych, jak i komedii, dramatu, s-f, kina drogi i innych gatunków. Nienaganne wykonanie techniczne, wybitne wręcz prowadzenie aktorów oraz kontrola nad wszelkimi aspektami produkcji - tylko najwięksi kręcą w taki sposób jak Scott. Warto również pamiętać, że facet ma niezwykły talent do kręcenia filmów, które dość szybko stają się kultowe lub wchodzą do kanonu, a starym, klasycznym, nieco zapomnianym gatunkom nadaje nowy wymiar i przywraca je do łask widzów na całym świecie.

Zgadzam się z nim.
Powiem więc dlaczego bardzo ciekawi mnie "Robin Hood".

+ "Gladiator", czyli jeden z trzech najlepszych filmów Scotta, który - po czwartym seansie - nabiera cech doskonałości. Scott umie robić takie kino.
+ "Królestwo niebieskie", które mimo ułomności w stosunku do Gladiatora, w wersji rezyserskiej jest bardzo dobre, a chwilami znakomite. Scott umie robić takie kino.
+ Russel Crowe, czyli aktor, który ma jaja, w przeciwieństwie do bezjajecznych aktorów panoszących się po ekranach. Gdybym miał wskazać typowe cechy tzw. męskości, to wskazałbym Russela (Arte, proszę, bez genderowych dywagacji Język)
+ Cate Blanchett i jej głos, akcent, dojrzała uroda. Poza tym to wyśmienita aktorka, więc patrzy się na nią po prostu z przyjemnością.
+ pierwsze opinie mówiące o tym, że to film poważny. Że to niby zła, niewłaściwa cecha filmu o Robinie. Nic mnie tak ostatnio nie zachęciło do filmu Scotta, jak negatywne recenzje wytykające twórcom POWAGĘ!

Trailer widziałem jednym okiem, zdjęć nie wypatrywałem, soundtrack jest mi obcy. Ani nie jestem zniechęcony, ani nie wyczekuję filmu z wiekszym utęsknieniem. Nie mam też żadnych specjalnych oczekiwań, choć spodziewam się pożądnie zrobionego filmu, dopracowanego w szczególe i ogóle. Bo Scott potrafi robić takie kino i jest w tym na pewno wyjątkowy (nawet nie wiem, czy ma sobie równych?)


W piatek idę do kina, a wy? 8)

[Obrazek: poster.jpg]

[Obrazek: Robin-Hood-7.jpg]

Odpowiedz
#2
Cytat:"Gladiator", czyli jeden z trzech najlepszych filmów Camerona

tego Camerona?Uśmiech

Cytat:który - po czwartym seansie - nabiera cech doskonałości.

Gladiator miecie - to fakt.

Cytat:W piatek idę do kina, a wy? 8)

ja też.

aby się przekonać, czy Robin Hood to ciągle monarchista czy już soc-demokrataUśmiech

Odpowiedz
#3
Ja też idę w piątek. Ale już na starcie martwi mnie PG-13. Wiem, że to temat rzeka, ale jak ostatnio oglądałem Gladiatora to zapragnąłem zobaczyć w Chudym Robinie podobne sceny zgonów. Może nie do końca brutalnych, ale za to w barbarzyńskim stylu (jest głowa, nie ma głowy). Tego na pewno nie zobaczymy. Ale liczę na epicki film, oby Scott się odnalazł po ostatnich dyrdymałach pokroju Body of Lies.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#4
Kilka najswiezszych, wyrywkowych opinii o Robinie:
http://www.stopklatka.pl/wydarzenia/wydarzenie.asp?wi=65462&klik=polecaneglowna

Odpowiedz
#5
Od pewnego czasu męczę "Robina z Sherwood" i przy którymś odcinku zacząłem się zastanawiać jak wspaniale byłoby zobaczyć tą historię przedstawioną w sposób poważny, bez naiwności i idiotyzmów, tego samego dnia zobaczyłem w kinie plakat filmu Scotta, przypomniałem sobie, że to już niedługo i szeroko uśmiechnąłem. Mam nadzieję, że ten uśmiech nie zejdzie mi niedługo z twarzy.

Odpowiedz
#6
desjudi napisał(a):Gdybym miał wskazać typowe cechy tzw. męskości, to wskazałbym Russela (Arte, proszę, bez genderowych dywagacji Język)
Ależ ja też bym go wskazała, drogi Desjudi! Prawdziwy Mężczyzna nie istnieje, ale esencja męskości w postaci Russella owszem Język
Teraz bardziej kontrowersyjnie - Cate Blanchett może być esencją kobiecości...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#7
Cytat:Cate Blanchett może być esencją kobiecości...

pod warunkiem, ze na polu bitwy powali z miecza 16 najemnych rycerzy. wtedy moze uznam to za esencje - głupotyUśmiech

Odpowiedz
#8
Się zobaczy. pod linkiem zapodanym przez Jaku znajduje się niebezpieczne zdanie krytyka jakoby Scott nie pogardził wątkami feministycznymi. I nie miałbym nic przeciwko, o ile poprowadzono to z odpowednią powagą, a nie - było nie było - modą na poprawność. Jakby nie było, średniowiecze nie było tak zacofane pod względem "równouprawnienia" jak wieki późniejsze, więc istnienie bab z jajami nie będzie przesadą.

Odpowiedz
#9
Tyler Durden napisał(a):Od pewnego czasu męczę "Robina z Sherwood"

Jak to męczę? :twisted:

Ja mam sporo wątpliwości co do tego filmu patrząc jak projekt Nothingam mający mówić głównie o Szeryfie z Nothingam przeobraził się w efekt końcowy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#10
Do kina planuję się wybrać, ale nie ukrywam, że czynię to bardziej ze względu na reżysera jak i aktora, gdyż sam film aż tak ciekawy mi się nie wydaje. Niestety, ale dawno Scott nie nakręcił filmu, który by mnie naprawdę porwał. Liczę na dobre widowisko, ale na nic więcej. Ta alternatywna wersja, w której Robin Hood byłby zły, a szeryf dobra, zdawała mi się ciekawsza. A tak się zobaczy :???:
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#11
Azgaroth napisał(a):Jak to męczę? :twisted:
Ano męczę ale o tym może w stosownym temacie, zaraz postaram się napisać coś więcej. Ale plus z tego taki, że dzięki serialowi nabrałem ochoty na coś dobrego z Robinem (ale niekoniecznie wielce oryginalnego), więc film Scotta wydaje się być w sam raz.

Odpowiedz
#12
desjudi napisał(a):I nie miałbym nic przeciwko, o ile poprowadzono to z odpowednią powagą

czyli tak jak w Braveheart albo Ksieciu Złodziei. inne poprawodzenie bedzie ciężkostrawnym debilizmem porowywalnym jedynie z postacia tolerancyjnego kowala w Królestwie niebieskim.

Odpowiedz
#13
na tę chwilę cofam wszystkie (prócz ujadania na feminizm) złe słowa, jakie wypowiedziałem pod adresem nowego Robina.

dialog z filmu:

wysłannik szeryfa: What would you have? Castle for every man?
Robin Hood: What we ask for is liberty ... by law!

jest nadzieja - że Robin będzie walczył o wolność, a nie o prawo do emerytury!:)

w sobote idę.

poza tym podoba mi się motto: Rise and rise again until lambs become lions.

w sumie po głębokim namyśle stwierdzam, że może być nawet epa (taka w granicach pg-13 ma się rozumieć:))

byle Marion nie spieprzyła wszystkiego swoim występem:)

Odpowiedz
#14
desjudi napisał(a):I nie miałbym nic przeciwko, o ile poprowadzono to z odpowednią powagą
Mental napisał(a):czyli tak jak w Braveheart albo Ksieciu Złodziei. inne poprawodzenie bedzie ciężkostrawnym debilizmem porowywalnym jedynie z postacia tolerancyjnego kowala w Królestwie niebieskim.
Cytat:na tę chwilę cofam wszystkie (prócz ujadania na feminizm) złe słowa
Może zacznijmy od tego, że pokazanie postaci kobiecej, której wolno tyle co mężczyznom i tak samo jak mężczyznom byłoby zakłamywaniem historii, a nie, kurde, feminizmem. Jaka feministka chciałaby pokazać, że kobietom zawsze było super i że jak się chce, to można, bez względu na uwarunkowania społeczne, religijne, mentalne etc.? Kurła no. Tworzenie silnych postaci kobiecych "na odpierdol" to nie żaden feminizm, tylko właśnie... no, poprawność. Na odpierdol:)
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#15
Artemis napisał(a):Jaka feministka chciałaby pokazać, że kobietom zawsze było super?

Ridley Scott Język

Głupie pytanie: Orientuje się ktoś, czy w Szwecji w filmy w kinach dubbinguje się czy puszcza z napisami? Jeśli to drugie, to pewnie w piątek albo w sobotę zaliczę wizytę Robina.

Odpowiedz
#16
zostawmy już ten nieszczęsny feminizm w spokoju. kobiety po prostu biorą odwet za lata osiemdziesiąte, gdy gotowały obiady, a mężczyźni się napierdalali - teraz one też chcą posmakować oręża:) dla mnie liczy się jedynie, żeby Russel pozamiatał i żeby nie ściemniał, że walczy o ZUS - a czy się zakocha czy nie - kogo to obchodzi? - i tak wszyscy będą czekać na bitke, a na scenach miłosnych ziewać:)

p.s.
co to za film bez Connie Nielsen?

Odpowiedz
#17
W Szwecji nawet filmy w TV są z napisamiUśmiech

Odpowiedz
#18
Co więcej, filmy dla dzieci na kasetach video też są z napisamiUśmiech
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#19
Rise and rise again until lambs become lions

tak mi się ta linijka spodobała, że chyba umieszczę ją sobie w stopce. ciekawe, czy będzie ona miała taką samą silę rażenia jak ta, która wyszła od Scotta wcześniej: ojciec do zamordowanego syna, mąż do zamordowanej żony - będę miał swoją zemstę, w tym życiu albo w następnym.

Odpowiedz
#20
Feminizm feminizmem. Ridley już parę takich filmów zrobił, że wymienię tylko "Thelmę i Louise" czy "G.I.Jane", a i więcej silnych postaci kobiecych w jego kinie można znaleźć (jak choćby Ripley, choć "Obcego" filmem feministycznym bym nie nazwał Oczko
Więc jeśli Scott chce pokazać Marion w nieco innym świetle niż uczyniły to poprzednie wersje opowieści o R.H., to sądzę, że wie co robi.

Do kina idę w weekend Uśmiech

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości