Robin Hood
#41
Mental napisał(a):Jan bez Ziemi uchodzi w powszechnej opinii historyków za najgorszego króla w dziejach brytyjskiej korony.
A Edward I Długonogi?

Odpowiedz
#42
A Bravehearta kolega nie widział? :wink:

Odpowiedz
#43
A co z Janem Szkotem Eriugeną?
"Więcej socjalizmu - znaczy więcej demokracji." - Michaił Gorbaczow

"Istnieje marksizm dogmatyczny oraz marksizm twórczy. Ja stoję na istocie tego ostatniego." - Józef Stalin

Odpowiedz
#44
Phlogiston2 napisał(a):A Edward I Długonogi?

dla Szkotów i Walijczyków - zaraza i szkorbut. dla Anglików - wcale niezgorszy władca.

tak jak Chrobry - bardzo dobry monarcha, lecz dla państw ościennych koszmar na jawie.

Odpowiedz
#45
przypominam, jakimi kapitalnymi słowy rozpoczyna się Braveheart:

Opowiem wam o Williamie Wallace. Historycy z Anglii powiedzą, że jestem kłamcą. Ale historia jest pisana przez tych, którzy wieszali bohaterów.

dwa ostatnie zdania najlepiej oddają kontrowersje narosłe wokół Długonogiego. dla jednych (zazwyczaj tych silniejszych) władca może być wybitnym politykiem, dla innych (słabszych) - czystej krwi tyranem.

na szczęście co do Jana bez Ziemi kontrowersji raczej nie ma - facet wręcz domagał się szafotu, a potem gilotyny.

Odpowiedz
#46
Wróciłem z kina. Cóż, na takiego Robina czekałem od dawna. Robina przedstawionego nie jako legendę ale jako człowieka po prostu, wkomponowanego w swoje czasy i rządy, którym się sprzeciwiał. Nowemu filmowi Scotta można zarzucić bardzo wiele, ale z pewnością należy docenić wartość polityczną. Scott mówi ustami bohaterów rzeczy proste, ale mądre. Mental pisał, że to może być antylewacki filmik. Po seansie nie mam co do tego żadnych wątpliwości, zwłaszcza jeśli spojrzy się na ostatnią scenę z królem Janem. Po takiej przemowie aż chce się wziąć kamień i zaje..ć ch..a Uśmiech

Co do elementów składowych Robina to brakuje mu niestety trochę ogłady i harmonii. Niby sklejony jest wg sprawdzonych wzorców (trochę humoru, śpiewów, libacji na rozluźnienie poważnej atmosfery), ale brakuje tu mimo wszystko jakiejś większej iskry między Marion a Robinem oraz w scenach batalistycznych (aczkolwiek oblężenie twierdzy francuskiej jest samo w sobie epiczne). Scott zagrał bezpiecznie, czasem pozwalając sobie na wariackie pomysły (Marion w bitwie). Ogólnie nie żałuję seansu, bo i plenery świetne, scenografia w dechę, aktorstwo nienajgorsze, PG-13 nie przeszkadza, a mit o Robin Hoodzie potrafi być wciąż świeży i co najważniejsze, podany na tacy widzowi w sposób wiarygodny.

7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#47
Robin - Początek

Tak powinien nazywać się ten film, bo opowiada historię o tym, zanim Robin stał się banitą. I ta historia nawet wciąga, ma swoją epickość i jest przedstawiona wiarygodnie, choć nie zrywa czapek z głów - ot solidne kino historyczno-przygodowe. Im dalej w las, tym mamy jednak coraz większe pomieszanie z poplątaniem - trailer nie kłamał: dostaliśmy mieszankę Gladiatora i Królestwa niebieskiego, a na koniec dochodzi do tego nawet Szeregowiec Ryan Oczko

Co na plus:
- zdjęcia i plenery, oraz wszelkie rzeczy/motywy z epoki dopracowane do najmniejszych szczegółów (ten bród za zębami!);
- aktorstwo - solidne, każdy wiarygodny w swej roli i każdy wypada dobrze;
- potyczki - jest na co popatrzeć, choć finał jest pod tym względem bardzo toporny i głupi;

Co na minus:
- Crow - niestety, ale zrobił repetę z Gladiatora i nie wyszło to na dobre; cały czas widziałem przed oczami Maximusa, a nie Robina;
- film się dłuży i przynudza, szczególnie w środku - poza tym ma się wrażenie, że czasem Scott usilnie próbuje zrobić z przeciętnej historyjki rozbuchane widowisko...
- ...stąd finał też jest dla mnie na minus - raz, że brak tu jakiegokolwiek zaangażowania ze strony widza, dwa, że to wszystko zapodane jest w bezmyślny i chaotyczny sposób (że wspomnę tylko Marian prowadzącą na bój dzieci) - modliłem się, żeby to się jak najszybciej skończyło;
- poprawność - film jest poprawny i przewidywalny aż do bólu, więc jeśli widzieliście wyżej wspomniane tytuły, to spokojnie można sobie ten darować. Co prawda jest parę scenek perełek i zawsze warto obejrzeć na dużym ekranie kilka bitew i pojedynków, ale to w zasadzie na tyle.

Ode mnie 6/10 i raczej nie wrócę do tego filmu.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#48
Mnie cholernie ciekawią średniowieczne bitwy w PG-13. Przy broni palnej można zamaskować brak krwi tymi przeklętymi dymkami, ale co w przypadku chlastania mieczami i rąbania toporami? Też dymek z ran wylatuje? Uśmiech
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#49
Krew maskuje kolczuga Uśmiech

A na serio to Scott postanowił zastosować prosty patent - brak fontann krwi. Ktoś dostaje z łuku, spada z muru, that's all. Wyjątek stanowi finał kiedy

Też się obawiałem o brak brutalności, ale w trakcie seansu jakoś mi te PG-13 nie przeszkadzało.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#50
Mi się nowy Robin podobal i to bardzo. Dostałem tak naprawdę więciej niż oczekiwałem. Mogę zgodzić się z Mefisto że w tytule filmu zabrakło słowa "początek". Miałem mieszane uczucia co do powierzenia głównych ról Crowe oraz Blanchett i ku mojemu zdzwieniu wpasowali się rewelacyjnie w powierzone im rolę. Film posiada bardzo dobrą ścieżkę dzwiękową, nie brak w nim humoru oraz pięknych ujeć. Ogląda się świetnie. Czekam na następną część <ok>

Odpowiedz
#51
Hitch napisał(a):Mnie cholernie ciekawią średniowieczne bitwy w PG-13. Przy broni palnej można zamaskować brak krwi tymi przeklętymi dymkami, ale co w przypadku chlastania mieczami i rąbania toporami? Też dymek z ran wylatuje? Uśmiech

Raczej jest tak, że ktoś otrzymuje cios - obojętnie z jakiej broni - po czym zgina się lub pada. Wyjątków kilka jest, ale w sumie nic wielkiego, bo są mega naciągane pod względem fabularnym.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#52
Nie oglądałeś Władcy Pierścieni czy jak?

Odpowiedz
#53
Ludzie tryskają czarną krwią?
I do not believe in the creed professed by the Jewish Church, by the Roman Church, by the Greek Church, by the Turkish Church, by the Protestant Church, nor by any church that I know of. My own mind is my own church

Odpowiedz
#54
Nie, siekanie mieczami i toporami ma taki efekt, że przeciwnik pada. I tyle.

Odpowiedz
#55
znów mnie zniechęcono, ale pewno w końcu trza będzie obadać, chociażby dla obsady...

Odpowiedz
#56
Mierzwiak napisał(a):Nie oglądałeś Władcy Pierścieni czy jak?

Co ma film fantasy PG do brudnego filmu (pseudo) historycznego specjalisty od cięższych klimatów?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#57
To że przemoc jest kręcona w ten sam sposób? To znaczy zgaduję, bo ten brudny i ciężki film ma PG-13 ; )

Odpowiedz
#58
No to, że jest tak kręcona to wiem, tylko co to ma do rzeczy, to nie wiem Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#59
To że Hitch zastanawia się jak wyglądają PG-13 sceny z użyciem mieczy i toporów w Robin Hoodzie jakby to był pierwszy taki film w historii, no! : )

Odpowiedz
#60
powiedzieć, że jestem kurewsko rozczarowany, to nic nie powiedzieć.

wolnościowe blubranie niestety, ale nie jest gwarancją fajności, zwłaszcza jeśli wygłaszane jest z charyzmą Karola Strasburgera opowiadającego dowcipy w Familiadzie, a nawet gdyby było wygłaszane z charyzmą mojej starej, to i tak nie zmieniłoby to faktu zasadniczego, że oto film pikuje na dno z zadziwiająca konsekwencją praktycznie w co drugiej scenie, a rowem mariańskim żenady jest finałowe pojawienie się na polu bitwy Kate Blanchett. nie będę zdradzał szczegółów - musicie to zobaczyć i zapłakać nad poziomem intelektualnym towarzystwa, które kręciło Robin Hooda. film ogólnie dorobił się jednego fajnego bohatera (królewski namiestnik Marshal - świetny jak zawsze William Hurt) oraz jednego waloru poznawczego, mianowicie takiego, że pokazuje dobitnie, iż Scott nie powinien już kręcić żadnych filmów, bo to po prostu mija się z celem.

minusy:

- Scott to nie Gibson;
- PG-13 to nie R (ZERO juchy - na średniowiecznym polu bitwy! co gorsza, ZERO epy! sceny przemocy wyraźnie pocięte, mega asekuracja, facio dostaje strzałą w tętnice szyjną i nic - ani stróżka krwi nie tryśnie - JEB*** W DUPE K**** PIER****** CENZURA!!!);
- Robin Hood to nie Gladiator;
- Russell Crowe to nie Kevin Costner (ani tym bardziej Maximus) - sorry, ale facetowi się zwyczajnie nie chciało w tym filmie grać i zagrał chyba tylko z łaski;
- humor nieśmieszny, niepotrzebny, wstawiony na zasadzie "bo tak wypada";
- łopatologia (rozwaliła mnie scena, w której Russell czyta inskrypcje na kamlocie Rise and rise aż moja stara stanie się lwem, a debil stojący za nim pyta: Co to znaczy? - Robin: To znaczy, żeby się nie poddawać. - LOL - nie ma jak wytłumaczenie dla downów);
- Brian Helgeland ma wszelkie zadatki, by zostać najgorszym scenarzystą na świecie (najpierw agonalna Green Zone, a teraz Robin Hood - Faceci bez jaj w PG-13);
- kamera przyczepiona do wystrzeliwanych strzał (Scott, kuźwa - daj żyć!);

+ Robin Hood nie walczy o prawo do emerytury i opieki zdrowotnej dla plebsu - to już postęp;
+ film lepszy od Królestwa niebieskiego (co wielką sztuką nie jest, bo KoH to nieprawdopodobny rzyg);
+ William Hurt w roli męża stanu z prawdziwego zdarzenia (jak mowie, najlepsza postać ze wszystkich);
+ moja stara mignęła przez sekundę na czwartym planie w lewym górnym narożniku kadru;

[Obrazek: 11657565_gal.jpg]
łuk z Castoramy

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości