Robin Hood
http://movie-censorship.com/report.php?ID=760729

Co to za pieprzenie kotka ?


The most plausible reason for the missing blood splatters is the use of seamless branching. In this technique, two different versions are not stored separately on a DVD or Blu-ray, but identical parts are stored once and the differing parts separately. When a variant scene comes up, the respective is chosen and then it jumps back to the identical main part. The viewer normally does not notice this jump.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Takie se toto. Byłbym wręcz skłonny powiedzieć, że już Kevin Hooda się lepiej oglądało, a już Królestwo Niebieskie miażdży ten film obcasem. Kilka z dupy wziętych motywów (jak dzieciaki które nie wiadomo na co i po co pojawiają się na miejscu bitwy mimo że i tak nic tam nie robią - co akurat jest plusem, ale mogły się tez nie pojawiać), zupełnie niepotrzebne
, zbyt duży nacisk położony na króla, baronów itd, a kiedy w końcu dochodzi do ogłoszenia Robina banitą, mamy napisy końcowe :neutral: W zasadzie to najbardziej podobało mi się pierwsze pół godziny.


5/10

Odpowiedz
Może przez to że spodziewałem się czegoś naprawdę słabego, może przez fakt że oglądałem na dvd a nie na kompieUśmiech, ale podobało mi się. Oczywiście daleki jestem od zachwytów, ale film jest po prostu porządny. Trudno się do czegokolwiek przyczepić - no, może do nieco żenującego wątku z dziećmi (jego kulminacja... po prostu brak mi słów). Efekty specjalne - doskonałość, po raz pierwszy scena typu "w ciul statków" nie wyglądała sztucznie. W porównaniu z taką Troją... Nie ma porównania. OK film - taki Robin Hood Begins. 7/10. I jeszcze plus za końcowe creditsy. W sumie to chciałbym sequel - opowieść mogłaby rozwinąć skrzydła, zwłaszcza że Scott nie musiałby skupiać się na tle fabularnym.

Odpowiedz
Film widziałem podczas świąt. I co? Wielkie nic - zdecydowanie najgorszy Ridley. I nie tylko chodzi mi o jakiś element, ale całość pod każdym względem:

Historia: motyw wyjściowy, czyli uciekinier z armii kradnący co popadnie, później podszywający się pod Roberta to doskonała katapulta na wprowadzenie do opowieści o Robinie w Kapturze. Zamiast tej, jakże ciekawej fabuły, dostajemy flaki z olejem, i gdyby nie Marion (wyczuwalna chemia między bohaterami ratuję tę katastrofę) oraz jej relacja z nowym "mężem", pozostałoby tragiczne nic. Dalej - zagmatwanie losów bohaterów, w tym odsunięcie szeryfa - jakże ważnej postaci - na daleki, trzeci plan, odziera magię złodziejaszka z posiadania antagonisty... zaraz, pamiętacie, żeby Robin kradł? Raz zboże zawinął, a na końcu filmu - tym końcu, co powinien być początkiem - dowiadujemy się, że okrzyknęli go banitą... Ręce opadają.

Logika: przez cały film Scott opowiada, jakim cudownym człekiem jest Robin. Widzimy to, i wierzymy. Ja uwierzyłem. Na koniec, wielka mowa, ogromna bitwa, ratuje kraj (odniosłem wrażenie, że to ON i tylko ON uratował Anglię) i nagle, o - dla hecy - wszyscy chcą go ścigać. Durnota okropna.

Fakty: jak usłyszałem, że lądują za dwadzieścia minut, to ryknąłem ze śmiechu. Zegarki, co wiadomo, każdy miał. Dalej - konie wyłamujące bramę, to zabieg tak durny, że godny raczej parodii z śp. Leslie Nielsenem, niż kina - jakby nie patrzeć, przygodowo-historycznego. Desant na Anglię... nie wiem, co za idiota uznał, że przy pomocy ludzi w sile tysiąca zdobędzie wyspę... I barki desantowe - szeregowiec Ryan miałby ubaw po łokcie...

Film ma jeden plus: pomysł, zmarnowany jak tylko się da i Marion. W końcu zrobili z niej kobietę grzechu wartą.

4/10
loading podpis...

Odpowiedz
Jak dla mnie była i jest tylko jedna słuszna Marion (sami zgadnijcie która), ale tego paszczura z Księcia Złodziei Cate Blanchett zjada na śniadanie i to niezależnie od tego pod jakim kątem byśmy chcieli je porównywać.

A z całą resztą powyższego posta nie wypada mi się nie zgodzić. A po rewelacyjnym jak dla mnie KoH tyle sobie obiecywałem po kolejnym podejściu Ridleya do średniowiecznych klimatów, ehh... Ale pomimo wszystkich wad tego filmu i tak chętnie bym zobaczył sequel w którym Robin Hood byłby już faktycznie Robin Hoodem.

Odpowiedz
Gieferg napisał(a):Jak dla mnie była i jest tylko jedna słuszna Marion (sami zgadnijcie która)
[Obrazek: pIekbTDCVpf8c7lr0Slhy1Tto1_400.jpg]

?

Odpowiedz
Wrong. Try again Język

Odpowiedz
Robin Hood jest w tym filmie jedynym mi znanym, cudownym przypadkiem zmiany koloru włosów, która następuje wraz z dojrzewaniem tytułowego bohatera Uśmiech Lekki WTF się odmalował na mej twarzy jak to ujrzałem, nie mieli na castingach chłopców-brunetów?

Odpowiedz
Zdecydowanie najlepsza Marion:

[Obrazek: 549__x400_ribald_tales_of_robin_hood_poster_01.jpg]

Odpowiedz
nowy RH to pomyłka. Obejrzałem z przymusu, ale naprawdę starałem się przebrnąć przez ten film - co lepsze, ja się kiedyś na niego napaliłem, lecz pierwsze minuty utwierdziły mnie, że to jakaś pomyłka. Jak zobaczyłem "inwazję" na Anglię, to myślałem, że zaraz zobaczę napisy Jerzy Hoffman... RH to takie BW1920 Uśmiech Scott powinien się wstydzić!
loading podpis...

Odpowiedz
(09-10-2011, 20:07)Martinipl napisał(a): Obejrzałem z przymusu,

Ktoś cię zmusza do oglądania filmów? Uśmiech
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
RH to gówniany film. Gówniany tym bardziej, że pierwotne założenia kazały wierzyć, iż będzie dziełem przełomowym.

Odpowiedz
Jakie założenie? Kręcimy mroczny i realistyczny origin postaci na wzór Batman Begins? Uśmiech

Odpowiedz
Mierzwiak, jedno słowo: Nottingham.

Odpowiedz
Mierzwiak, pierwotna wersja miała tytuł Nothingam i opowiadała o szeryfie (ponoć dobrym, a przynajmniej wreszcie ukazanym jak szeryf, a nie pospolity tchórz i sprzedajny, skorumpowany urzędas), ścigającym złodzieja (w tej roli ludowy bohater Robin Hood).

A tak w ogóle to ja się ciągle zastanawiam, czemu oni w koło Macieju wałkują tego Robina, skoro Szwajcarzy mają swoją legendę o buntowniczym góralu - imo znacznie zajebistszą niż angielska:

Wilhelm Tell i jego bunt przeciwko podatkom

Wilhelm Tell i jego młody syn, Walter, chłopi z pobliskiej wioski Burglen w kantonie Uri, przeszli obok kapelusza bez oddania mu ?należnego? pokłonu. Nie wiadomo do końca, czy stało się to, ponieważ Wilhelm nigdy nie słyszał o rozkazie Gesslera, czy też dlatego, że chciał po prostu okazać brak szacunku dla władzy. Niektóre źródła podają, że Wilhelm wybuchł gromkim śmiechem na widok kapelusza ? ?śmiesznego? symbolu władzy roszczącej sobie prawo do zbierania podatków.

Dowiedziawszy się o tym, Gessler wpadł w furię, jako że pozostali chłopi mogli pójść w ślad za Wilhelmem i również przestać okazywać należny władzy szacunek. Nakazał zatem aresztować ?buntownika?. Ponadto, gdy dotarły do niego wieści o tym jak znakomitym myśliwym był Wilhelm, Gessler uknuł okrutny plan. Rozkazał mu zestrzelić jabłko z głowy swego młodego syna, Waltera.



Odpowiedz
Oryginalny pomysł był ciekawy, niestety żądni dolarów producenci się nie zgodzili, a winą Scotta jest tylko to, że pomimo zrujnowania jego projektu wciąż pozostał na stołku reżyserskim. Najwyraźniej nakręcił ten film wyłącznie dla dolarów, bo do tak pomyślanej wersji tej historii nie da się już chyba wnieść nic a nic. Co mnie bardziej martwi to zdjęcia, bowiem w porównaniu z "Królestwem niebieskim" (ten sam operator), "Robin Hood" wygląda dość biednie. Mam nadzieję, że Scott na starość nie stracił swojego cudownego zmysłu wizualnego.

Odpowiedz
Cytat:Oryginalny pomysł był ciekawy, niestety żądni dolarów producenci się nie zgodzili,

Zieeew Uśmiech

Jak się chce, to się nakręci. Scott mógł sam to nakręcić za 50% budżetu, no ale wtedy nie byłoby gównianego desantu i Marion z dzieciarnią biegającą po plaży.

Odpowiedz
Hmmm, ok poddaje się Uśmiech

Odpowiedz
Poza tym Scott to producent. Ma swoją wytwórnie, status mega gwiazdy i generalnie Żydki mu nie podskoczą Uśmiech

Odpowiedz
Mało tego, szeryf miał jeszcze pracować nad serią morderstw (którymi obwiniał początkowo Robin Hooda), a finałową zagadkę rozwikłać podczas oblężenia miasta. Wszystko za pomocą średniowiecznych metod śledczych i badawczych. Nie miało być to też żadne CSI - scenariusz pisał koleś, który miał hopla na punkcie medycyny sądowej z ciemnych wieków. Jak dla mnie to był instant hit i powiew świeżości, ale dostaliśmy kolejne taśmowe, nudne, przewidywalne gówno.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości