Rocky / Creed
[Obrazek: Rocky-V-1-DI.jpg]

Rocky V - jedyny film o Rockym, który mi się nie podoba. Oto dlaczego.

1. Nie darzę go żadnym sentymentem. Oglądając filmy o Rockym w telewizji i na nagranych kasetach VHS w dzieciństwie, oglądałem tylko części 1-4 i przez wiele lat nie miałem pojęcia o istnieniu piątki. Dowiedziałem się o niej na kilka lat przed premierą szóstki i dzisiejszy seans był chyba dopiero trzecim pełnym seansem tego filmu w moim życiu. Na kolejny nie mam najmniejszej ochoty.

2. Film jest strasznie głupi. Rocky wraca kilka dni po walce z Drago, a jego sześcioletni syn urósł do wieku 13 lat! Mickey, który umarł w sierpniu 1981 roku zapisał synowi Rocky'ego swoją siłownię w 1982! (tak twierdzi adwokat Balboa na początku filmu) Duke chce żeby Rocky walczył z jego zawodnikiem o tytuł mistrza świata i nikt nie pamięta o tym, że Rocky zrzekł się swego tytułu przed walką z Drago i mistrzem już nie jest. Rocky ma w swoim domu pas mistrza, który zostawił na grobie Apollo.

3. Po całkowicie odchodzącej od klimatu poprzedników czwórce, która spotkała się z silną falą krytyki, Stallone próbował nawrotki o 180 stopni i powrotu do korzeni (po ch*j?). Nie udało się. Utrata majątku i powrót do biedoty potraktowano po macoszemu i wypada mało wiarygodnie. Rocky, który przez lata był bogaczem i zmienił się, po kilku mocniejszych ciosach Drago wraca do bycia śmiesznie mówiącym, sypiącym sucharami, ubierającym się jak menel, rzucającym piłeczką kauczukową, idiotą. Ilość nachalnych nawiązań śmieszy. Wraca stara dzielnica, schody, dom Pauliego, mały pomocnik na siłowni Mickey'go, stare ciuchy Rocky'ego, sklep z żarciem dla zwierząt, w którym znowu pracuje Adrian, wraca nawet Mickey i błogosławiący Rocky'ego ksiądz Carmine. Zabrakło tylko Batkusa!

Podobała mi się czołówka, napisy końcowe z piosenką Eltona, powrót starych kawałków soundtracku Billa Contiego, no i scena, w której Rocky przypomina sobie, że "Mickey go kocha" po czym wstaje do jeszcze jednej rundy walki z Tommym. Nie podobały mi się raperskie utwory w tle, trzy powyższe punkty, Morrison (zero charyzmy, słaby aktorsko) jako Tommy Gun, wszystkie sceny skupiające się na synku Rocky'ego i to, że film jest po prostu nudny.

4/10

Odpowiedz
Ja tam dużo bardziej wole piątke od przegiętej czwórki :) Ogromny plus za walke na ulicy. Jak dla mnie najlepsza walka w całej serii ! ;)

1.Rocky
2. Rocky Balboa
3. Rocky V
4. Rocky II i III, chociaż chyba wolę 2-jkę.
5. Rocky IV
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Mogę cię prosić o przysługę? Nie podawaj swoich opinii i list ulubionych filmów serii i ich wersji w tematach o Star Warsach, Rockym, Terminatorze i Bournie, okej?

Walka z piątki jest w miarę okej, ale całe wrażenie psuje jej idiotyczne zakończenie. Policja podchodzi i zgarnia Tommy'ego, a Rocky'ego zostawia w spokoju. Co z tego, że kogoś pobił/ brał udział w bójce, wygrał więc niech sobie idzie do domu. :P

Odpowiedz
Bournie ? Przecież ja nawet nie lubie tej serii, nie widziałem 3 i 4 cz. więc jak mogę wystawiać liste ulubionych filmów serii ?
Jestem fanem Star Wars i Terminatora więc nie widzę najmniejszego powodu by nie wyrażać swojej opinii na FORUM.

Nie rozumiem Ciebie człowieku. Nie może mi się podobać walka z 5-tki ? Ma pare słabych momentów oczywiście, ale napewno walki w cz. 3-4 też je mają ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
(30-12-2015, 16:05)szopman napisał(a): Ja tam dużo bardziej wole piątke od przegiętej czwórki :)
Piatka jest miliard razy lepsza od ścierwa jakim jest czwórka. Czwórka to masakra. Nie ogarniam po prostu tego filmu nawet. A już szczegolnie w kontekscie znakomitej jedynki. To jest kosmos, ze taki film. W ogole spoko lista, pod Twoja kolejnoscia filmow o Rockym bym sie podpisal. Ale po "Rockym Balboa" bylaby tam przepasc najpierw.

Odpowiedz
Juby napisał(a):Mogę cię prosić o przysługę? Nie podawaj swoich opinii i list ulubionych filmów serii i ich wersji w tematach o Star Warsach, Rockym, Terminatorze i Bournie, okej?

A co, znowu ból dupy daje się we znaki?

Niby lubię piątkę, choć już mi się nie chce do niej wracać ale wcale mnie nie dziwi, że ludzie stawiają ją wyżej od czwórki (którą uwielbiam), bo Rocky IV to bardzo specyficzny twór - nie da się go chyba wysoko ocenić posługując się jakimiś racjonalnymi kryteriami i to naprawdę bardzo dziwne, że to część tej samej serii co Rocky czy Rocky Balboa.

na chwilę obecną:
1. Rocky
2. Rocky IV
3. Rocky Balboa
4. Rocky III
5. Rocky II
6. Rocky V

Dwa ostatnie mnie już męczą.

Odpowiedz
(30-12-2015, 16:36)szopman napisał(a): Jestem fanem Star Wars i Terminatora więc nie widzę najmniejszego powodu by nie wyrażać swojej opinii na FORUM.

Nie rozumiem Ciebie człowieku. Nie może mi się podobać walka z 5-tki ? Ma pare słabych momentów oczywiście, ale napewno walki w cz. 3-4 też je mają ;)

A czy ja ci zabraniam się wypowiadać? Tylko proszę ( ;) ), bo twoje opinie są momentami tak dziwne, że trudno brać cię na poważnie. Rocky V trzecim najlepszym filmem w serii? Fury Road to najgorszy Mad Max? Najlepsza wersja Star Wars OT to ta z 2004?

Ale spoko, w sumie lubię jak ktoś ma swoje zdanie i twardo się go trzyma, a nie kopiuje swoje oceny z średniej podpatrzonej na IMDb czy RT. Pozdrawiam. ;)

Odpowiedz
Cytat:Ale spoko, w sumie lubię jak ktoś ma swoje zdanie i twardo się go trzyma, a nie kopiuje swoje oceny z średniej podpatrzonej na IMDb czy RT. Pozdrawiam. ;)
I szczęśliwego Nowego Roku ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
[Obrazek: 94265.1.jpg]

Prawdopodobnie najlepszy powrót do serii filmowej po latach! Niemal wszystko się udało i choć pomysł na 60-latka na ringu wydawał się absurdalny, Sly potrafił to sprzedać. Co więcej, widziałem film trzeci raz i z każdym kolejnym podoba mi się bardziej!

Co mi się w filmie nie podoba/ mam mieszane uczucia:
- Kolorystyka. Ktoś lekko przesunął stające naprzeciw siebie w palecie kolorów teal&orange, bo wiele ujęć to blue&yellow. Niby nie wygląda to źle, ale sam nie wiem. Do Rocky'ego chyba bardziej pasowałaby naturalna kolorystyka.
- Wstawki z poprzednich części. Nawiązania do oryginału i jego sequeli wyszły w większości bardzo fajnie (dużo lepiej niż w piątce), ale czy potrzebne ich było aż tyle? No i Spider Rico, czy był potrzebny?
- Geraldine Hughes. Cała jej rola jest w porządku, ale czy tylko mnie wkurza to jak krzyczy podczas finałowej walki? :P
- Rocky przeszedł badania i nikt ani słowem nie wspomina o jego chorobie z poprzedniej części! Czyżby nawet Stallone starał się ignorować piątkę?
- Mason "The Line" Dixon! Czy Stallone nie mógł znaleźć kogoś kto wygląda na wagę ciężką, ma lepszą rzeźbę i groźniejszą minę od tego muminka?

Reszta - rewelacja. Mnóstwo emocji, zero nudy, super muzyka Contiego, realistyczniejsza finałowa walka i cudowne, godne zakończenie, nie tylko filmu, ale i całej serii.

Mocne 8/10, a gdyby nie powyższe zastrzeżenia (właściwie tylko dwa ostatnie) dałbym nawet punkt więcej.

Przy powtórkach, Rocky Balboa podobał mi się najbardziej zaraz po oryginale. Do tej pory zawsze na drugim miejscu stawiałem Rocky'ego 2, którego tym razem oglądało mi się najsłabiej po piątce. Na szczęście nie muszę wybierać, które filmy bardziej lubię, mój ranking serii wygląda następująco.

1. Rocky
2. Rocky II / Rocky III / Rocky Balboa - każdy wygrywa czymś innym
5. Rocky IV

P R Z E P A Ś Ć

6. Rocky V


Odpowiedz
Cytat: No i Spider Rico
Takie wstawki zawsze na plus ! ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Wstawki okej, ale to, że Paulie go pamięta już mniej.

Odpowiedz
Dlaczego? Przeciez to byl mocny zawodnik w okolicy. Nic dziwnego, ze go pamieta, zwlaszcza samemu kumplujac sie z bokserem.

Odpowiedz
No właśnie. Kumplowali się z Rockym, a Spider pewnie był niezłą marką na dzielni :D Zawsze się kojarzy w swoim mieście/regionie takich ludzi :P
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Nawet po 30 latach? Rocky miał w międzyczasie 13 przeciwników.

Zresztą to detal, tak tylko wspomniałem.

Odpowiedz
Ale 30 przeciwników Rocky'ego to co innego, to byli jego jacyś tam przeciwnicy w zawodowym boxie itp.

A Spider był z ich miasta, "z dzielni", a w takich przypadkach zawsze się dobrze kojarzy i pamięta zawodników ze swojego rewiru ;)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Recenzje nie kłamały. Film jest naprawdę świetny. I tak. Sly naprawdę jest dobry w tej części, i to nie tylko on, Michael B. Jordan również fantastycznie zagrał. Nie ma tu chyba żadnej zbędnej sceny, prolog, trening, wspólne sceny Creeda i Sylwka. A końcowa scena walki jest jedną z najbardziej emocjonujących i trzymających na krawędzi fotela sekwencji. Powtórka obowiązkowa. 9/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
"Creed" - co mi się rzuciło w oczy od razu, to świetnie zrealizowane walki. Fajne, w miarę realistyczne, dynamiczne.
Podczas pierwszej walki (z tym synem trenera) całość jest robiona jednym ujęciem (półtorej rundy), co zawsze fajnie się ogląda i wymaga sporego wysiłku. Tak samo jest przy wyjściu na walkę główną z Conleyem. Przypomniało mi się od razu Goodfellas. Finałowy boss jakiś taki mało wyrazisty.

Sly gra tutaj oszczędnie ale dobrze. Jordan nie zrobił na mnie jakiegoś wielkiego wrażenia - cała ta jego motywacja nie trafiała do mnie. Film jest dobry, nieźle nawiązuje do najlepszych części serii i spokojnie zasługuje na 7/10.

A teraz możecie się wykłócać przez 10 stron co i jak Creed kopiuje z poprzednich części :D

Odpowiedz
Creed niewiele kopiuje z poprzednich czesci. Najwiecej kopiuje z piątki, bo koncept, ale to i tak odwraca. Wiec nie ma problemu :)

Odpowiedz
[Obrazek: creed-2-jordan-stallone-rambo-5.jpg]

Drobne zastrzeżenia
- Pierwsze 20 minut dość niemrawe, film rozkręca się dopiero z treningiem Creeda pod okiem Rocky'ego.
- "Creed! Creed! Creed!" krzyczane przez tłum nie ma takiej mocy jak "Rocky! Rocky! Rocky!".
- Przydałoby się dać jakąś rozmowę telefoniczną z synem, który wyjechał i najwyraźniej totalnie nie interesuje się, że Rocky kogoś trenuje i jest poważnie chory + wytłumaczenie co z Little Marie i jej synem (choć rozumiem skąd te pominięcia, miały podkreślić osamotnienie starego Rocky'ego), oraz czemu Rocky zmienił dom na mieszkanko w starej dzielnicy.
- Pauzy dla pokazania statystyk przeciwników efekciarskie i zbędne.

Poza tym - zaskoczenie roku. Od początku zupełnie nie wierzyłem w ten pomysł, a jednak się udało. Pokrzepiający, bardzo dobry film i uzupełnienie serii. Pod względem pokazania boksu, treningu, realizmu walk na ringu - najlepszy z serii. Muzyka, z wieloma zapożyczeniami od klasycznego soundtracku Billa Contiego, też bardzo dobra. Sporo emocji, udanych gagów (taniec-pobudka Rocky'ego, stres-kupa) i piękne zakończenie.

Obawiałem się, że wszelkie nominacje dla Stallone'a są przesadzone tak jak ubiegłoroczne recenzje, które zachwycały się występem Schwarzeneggera w Maggie. Nic z tych rzeczy. Sly po prostu miał do zagrania więcej niż przez ostatnie 30 lat i świetnie się spisał. Nie szarżuje, a jego stary i osamotniony Rocky wyszedł bardzo naturalnie i przekonywająco. W scenie, kiedy lekarz mówi mu, że jest chory zrozumiałem skąd te zachwyty, a później utwierdziły mnie w tym sceny rozmowy z młodym Creedem w szatni i jego walka z chorobą. Bardzo, bardzo dobra rola i jeśli po 40 latach od wymyślenia Rocky'ego, po tylu dekadach krytyki i wyśmiewania się z tego ile filmów o nim nakręcił, ten aktor kojarzący się głównie z kinem akcji dostanie w tym roku Oscara, to będzie spełnienie marzeń chyba wszystkich jego fanów (w tym mnie). Zasłużył.

Michael B. Jordan też na plus. Wyglądał dobrze, zagrał dobrze (scena w areszcie), wzbudzał sympatie, chciało mu się kibicować. Jego wiek wcale nie raził. Skoro urodził się po śmierci Apolla, to ma jakieś 29-30 lat, ale nie zaczyna dopiero swojej kariery, jest już po 15 walkach toczonych po garażowemu za granicą. Kupiłem to.

8/10

Jeszcze kilka uwag
- Fajnie wypadły sceny-długie ujęcia.
- Training montage z nową muzyką, ale i fajnymi zapożyczeniami z części drugiej (gong w szpitalu, bieganie z ludźmi w tle) wypadł zaskakująco dobrze, nawet bez "Gonna Fly Now". Dobry pomysł z przeplataniem treningów z walką Rocky'ego z chorobą.
- Moim ulubionym fragmentem muzyki z Rocky'ego jest "Going the Distance", którego ostatnio można było usłyszeć w drugiej części. Kiedy (lekko zmodyfikowany) ten utwór zaczął się wraz z 12 rundą finałowego pojedynku wstałem w krzesła! Ciary na całym ciele. :D
- Giefergowi film się bardzo spodoba. W pewnej scenie, Rocky, Creed i jego dziewczyna zasypiają na Skyfall. ;)
- Że niby ten film to kopia pierwszego Rocky'ego lub którejkolwiek innej części? Please. Kilka fajnych odwołań, nic poza tym.

Odpowiedz
http://www.imdb.com/news/ni59370444/?ref=tsm_1_fb_s_IMDb_Marketing&linkId=20277016

Coś co wynikało z końcówki filmu jest już pewne.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Rocky Balboa Predator895 83 18,246 20-12-2013, 16:24
Ostatni post: Mental



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości