Ruskie plakaty są najlepsze :)
Pozytywne zaskoczenie. Po zwiastunach nie sądziłem, że będę w stanie zanieść swoje 4 litery na salę kinową. I to pomimo nazwiska Cameron, które przy każdej okazji reklamuje ów film. Na szczęście Jimbo nie wydaje szmalu na szmirę i zaprasza Nas na jazdę bez trzymanki po zalanych jaskiniach w 3D. Treść filmu można zmieścić w jednym zdaniu - grupa grotołazów za kasę pewnego miliardera eksploruje jedną z największych "dziur" na kuli ziemskiej. Fabuła ponoć oparta na faktach.
Sanctum to survival pełną gębą. Doskonale ilustruje zmagania człowieka z naturą. Nie usłyszymy tu pięknych dialogów, gry aktorskiej na poziomie Godfathera, czy filozofowania na tematy wszelakie. Prostota obrazu powoduje, że widz wsysa się w ten pojedynek między uwięzionymi przez cyklon specami, a żywiołem jakim jest woda, która niebezpiecznie wdziera się przez wszystkie szczeliny i nie pozostawia bohaterom sekundy wytchnienia. Kolejni uczestnicy wyprawy giną, a niezbadany system jaskiń budzi u ocalałych nutkę niepewności. Jednak nie mają wyjścia - albo ich zaleje, albo znajdą kawałek suchej komnaty. Nie ma drogi powrotu, a wyposażenie się niszczy lub po prostu zużywa.
Pomimo, że Cameron pełnił tylko rolę producenta, czuć miejscami jego rady i styl - historia non stop skupia się ekipie walczącej o przeżycie. Ani razu nie odczułem, że któraś scena czy ujęcie jest zrobione dla fajerwerków (coś co jest normalką w filmach Emmericha, Baya, czy Sommersa). Za każdym razem na ekranie główną rolę odgrywa człowiek i to jest dla mnie spora zaleta.
Obraz Griersona pokazuje w jaki sposób można wykorzystać 3D bez konieczności rzucania syfem prosto w widza. Kapitalna głębia ekranu, która w wielu momentach potęguje złudzenie nurkowania razem z grotołazami, a czasem doprowadza wręcz do dręczącej klaustrofobii. Przed szereg wysuwają się zwłaszcza wszystkie chwile paniki, można wręcz złapać się za gardło. Kilka ujęć podwodnych zapada w pamięć, ale generalnie cały film wizualnie jest dopieszczony i na pewno warty obejrzenia. Nie ma jakichś super efektów specjalnych, CGI itd. Niemal wszystko rozgrywa się w środowisku naturalnym. Drobna uwaga - jak będziecie kupowali bilety to bierzcie ostatnie rzędy. Nie wiem czemu, ale Sanctum puszczane jest na dosłownie całym ekranie, nawet w zwykłym Multikinie. Przesiadka na tyły zwiększyła przyjemność seansu.
Minusy:
- pierwsze kilkanaście minut trochę słabe
- jedna dość przydługawa scena śmierci (casus Trinity z trzeciego Matrixa)
- kilka kiepskich linijek dialogowych, one-linerów etc.
7/10
Pozytywne zaskoczenie. Po zwiastunach nie sądziłem, że będę w stanie zanieść swoje 4 litery na salę kinową. I to pomimo nazwiska Cameron, które przy każdej okazji reklamuje ów film. Na szczęście Jimbo nie wydaje szmalu na szmirę i zaprasza Nas na jazdę bez trzymanki po zalanych jaskiniach w 3D. Treść filmu można zmieścić w jednym zdaniu - grupa grotołazów za kasę pewnego miliardera eksploruje jedną z największych "dziur" na kuli ziemskiej. Fabuła ponoć oparta na faktach.
Sanctum to survival pełną gębą. Doskonale ilustruje zmagania człowieka z naturą. Nie usłyszymy tu pięknych dialogów, gry aktorskiej na poziomie Godfathera, czy filozofowania na tematy wszelakie. Prostota obrazu powoduje, że widz wsysa się w ten pojedynek między uwięzionymi przez cyklon specami, a żywiołem jakim jest woda, która niebezpiecznie wdziera się przez wszystkie szczeliny i nie pozostawia bohaterom sekundy wytchnienia. Kolejni uczestnicy wyprawy giną, a niezbadany system jaskiń budzi u ocalałych nutkę niepewności. Jednak nie mają wyjścia - albo ich zaleje, albo znajdą kawałek suchej komnaty. Nie ma drogi powrotu, a wyposażenie się niszczy lub po prostu zużywa.
Pomimo, że Cameron pełnił tylko rolę producenta, czuć miejscami jego rady i styl - historia non stop skupia się ekipie walczącej o przeżycie. Ani razu nie odczułem, że któraś scena czy ujęcie jest zrobione dla fajerwerków (coś co jest normalką w filmach Emmericha, Baya, czy Sommersa). Za każdym razem na ekranie główną rolę odgrywa człowiek i to jest dla mnie spora zaleta.
Obraz Griersona pokazuje w jaki sposób można wykorzystać 3D bez konieczności rzucania syfem prosto w widza. Kapitalna głębia ekranu, która w wielu momentach potęguje złudzenie nurkowania razem z grotołazami, a czasem doprowadza wręcz do dręczącej klaustrofobii. Przed szereg wysuwają się zwłaszcza wszystkie chwile paniki, można wręcz złapać się za gardło. Kilka ujęć podwodnych zapada w pamięć, ale generalnie cały film wizualnie jest dopieszczony i na pewno warty obejrzenia. Nie ma jakichś super efektów specjalnych, CGI itd. Niemal wszystko rozgrywa się w środowisku naturalnym. Drobna uwaga - jak będziecie kupowali bilety to bierzcie ostatnie rzędy. Nie wiem czemu, ale Sanctum puszczane jest na dosłownie całym ekranie, nawet w zwykłym Multikinie. Przesiadka na tyły zwiększyła przyjemność seansu.
Minusy:
- pierwsze kilkanaście minut trochę słabe
- jedna dość przydługawa scena śmierci (casus Trinity z trzeciego Matrixa)
- kilka kiepskich linijek dialogowych, one-linerów etc.
7/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
08-02-2011, 17:01

Spoiler




