Można go ściągnąć tutaj : http://forum.kamera-akcja.pl/viewtopic.php?t=3170
24-01-2008, 16:46
|
Scenariusz
|
|
Witam, wrzucam mój najnowszy scenariusz, o którym chciałbym usłyszeć kilka cierpkich słów ;)
Można go ściągnąć tutaj : http://forum.kamera-akcja.pl/viewtopic.php?t=3170 24-01-2008, 16:46
Kilka uwag po przeczytaniu pierwszych pięciu stron:
- w scenariuszu nie stosuje się "scena I", "scena II" - nagłówki scen nieprawidłowe. Zamiast Tramwaj. Wn. Noc. powinno być WNĘTRZE. TRAMWAJ - NOC - nie stosuje się "kolega I", "kolega II". Kiedyś tak się robiło. Albo nadajesz postaciom imiona, albo określasz ich cechy (gruby, chudy, wysoki) - po imionach, a przed dialogiem, nie stosuje się dwukropka (Gorąco polecam "Jak napisać scenariusz filmowy", Robin U. Russin, William Missouri Downs) To z kwestii technicznych. Co do zawartości merytorycznej: ogólna zasada głosi, że pierwszych 10 stron scenariusza powinno zainteresować czytelnika i przedstawić wszystko to, co koniecznie by wiedzieć o czym to jest. Szczerze? Nie miałem ochoty czytać dalej już po pierwszej stronie. Rozumiem że tworzysz opowieść o ludziach z IQ = 20, ale czy uważasz że to ciekawe? Bo ja nie. No i popracuj nad interpunkcją, naprawdę ciężko się czyta takie rzeczy. Chciałeś kilka cierpkich słów, proszę bardzo :wink: 24-01-2008, 16:56
Cóż widzę, że nic się nie zmienia. Co do książki o pisaniu, to nie uważam że amerykański styl był bogiem dla scenarzystów na całym świecie. Numery scen w Europie stosuje się i to żaden błąd, format sceny też jest dopuszczalny. Dwukropek po imieniu też nie jest błędem.
Co do oceny merytorycznej, to jeżeli oceniłeś to na podstawie jednej strony to ja naprawdę jestem pod wrażeniem. Gratki. Ale dzięki za chęci... 24-01-2008, 17:14
Nie oceniłem po pierwszej stronie, tylko pięciu, napisałem tylko że już pierwsza strona odrzuca od dalszego czytania, a te dialogi naprawdę nie ułatwiają sytuacji.
Oczywiście, stosujesz taki format jak ci się podoba, tylko zauważ że przedzielając poszczególne fragmenty "scenami I, II itd" spowalniasz czytanie i zupełnie niepotrzebnie przerywasz płynność akcji. Co do nagłówka sceny jestem w stanie się kłócić. Skoro zaczynasz nagłówek od "Tramwaj", to po co pisać dalej "wnętrze"? Przecież to oczywiste że wnętrze tramwaju jest... wnętrzem. Nagłówki zaczyna się od "wnętrze/plener" żeby od razu, na pierwszy rzut oka było widać gdzie dzieje się akcja. 24-01-2008, 17:18
Cóż sił już nie mam do tego formatowania. Ale OK żeby unikać juz tłumaczenia będę stosował jedyny słuszny trend ;)
Co do zawartości merytorycznej to podstawowa zasada to 15 stron ma zaciekawić. Więc po pięciu to trochę mało. 24-01-2008, 17:27
początek jest wręcz odpychający: w tramwaju siedzi Radek. no zajebiście, że siedzi, ale gdzie tu klimat? jaka jest pogoda? jak wygląda miasto za oknem? co z oświetleniem w tramwaju: przepala się, nie przepala się? co z innymi pasażerami? są znudzeni? czytają gazety? co robi Radek? dłubie w nosie? bawi się zapalniczką? wysyła sms-a? gapi się na jakąś dupę parę rzędów dalej? to człowiek czy posąg? więcej szczegółów poproszę. to nie kino europejskie na miłość boską! z tego co wyczytałem koleś uderza na imprezę. wnioskuje wiec, ze jest wieczór. opowiedz mi, jak wygląda miasto? jak wygląda wnętrze tramwaju? opowiedz mi o czymkolwiek, bo jak na razie chuja widzę w tej twojej opowieści.
24-01-2008, 17:39 SonnyCrockett napisał(a):Numery scen w Europie stosuje się i to żaden błąd nigdy nie pisze się numeru scen, zanim scenariusz nie jest gotowy - no chyba, że za każdym razem, po jakichkolwiek poprawkach, chce ci się poprawiać numerację scen. Samo numerowanie jest ok, ale dopiero w gotowym scenariuszu, a jeszcze lepiej w scenopisie. Reszta, czyli dwukropki i inne cuda jest ok - to się stosuje albo nie, nie ma jednej wykładni, ważne żeby było czytelnie. Sama historia - jak napisał Mental - bez klimatu i zacięcia. Nie dałeś nic, co by mogło czytelnikowi podnieść zainteresowanie i pozwoliło mu wejść w opisywany świat.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 24-01-2008, 18:24 Mental napisał(a):początek jest wręcz odpychający: w tramwaju siedzi Radek. no zajebiście, że siedzi, ale gdzie tu klimat? jaka jest pogoda? jak wygląda miasto za oknem? co z oświetleniem w tramwaju: przepala się, nie przepala się? co z innymi pasażerami? są znudzeni? czytają gazety? co robi Radek? dłubie w nosie? bawi się zapalniczką? wysyła sms-a? gapi się na jakąś dupę parę rzędów dalej? to człowiek czy posąg? więcej szczegółów poproszę. to nie kino europejskie na miłość boską! z tego co wyczytałem koleś uderza na imprezę. wnioskuje wiec, ze jest wieczór. opowiedz mi, jak wygląda miasto? jak wygląda wnętrze tramwaju? opowiedz mi o czymkolwiek, bo jak na razie chuja widzę w tej twojej opowieści. w jakim tramw... o! pierwsza scena ma miejsce w tramwaju! nawet nie zauwazylem :) kolega powiedzial to ostro, ale nie bez powodu - takie rzeczy to podstawa, nawet jezeli rezyser postanowi pozniej, ze rozpadajacy sie, pordzewialy tramwaj powinien byc rozowy w zielone plamki, to jakis opis miejsca zawsze powinien byc. jezeli chcesz kogos zainteresowac historia na dluzej niz dwie minuty, od poczatku trzeba jej nadac jakis konkretny klimat. a teraz cos od siebie - doszedlem do strony 28 i na razie sobie odpuscilem. ogolnie mowiac - czytalem gorsze rzeczy, ostatnio fragment 'lejdis', przy ktorym omal sie nie porzygalem, ale szczerze mowiac twojemu niewiele do tego brakuje (mialo byc cierpko, to jest :)). mam jeden powazny zarzut - postacie. smierdza - przepraszam za okreslenie - warszafka na kilometr. pretensjonalne, plytkie, nudne i bezosobowe. no i pasuja do siebie od 'pierwszego wejrzenia'. nie chce niczego przesadzac, ale strzeliles sobie samoboja na poczatku spotkania i teraz musisz porzadnie harowac, zeby cos z tym zrobic. masz problem, bo twoi bohaterowie zamiast znajdowac powoli wspolny jezyk, tak dobrze sie rozumieja, ze zaczynaja gadac pierdoly o rzeczach, o ktorych nie maja zielonego pojecia. gdyby byly nacechowane negatywnie, gdyby w kosciele trafili w pulapke sympatycznego ksiedza-sadysty, daloby sie z tego zrobic bardzo zabawny i, kto wie moze nawet kontrowersyjny, film. bo to co na razie przeczytalem niczego dobrego nie wrozy. na razie tyle ode mnie. byloby fajnie gdybys dopisal w kilku zdaniach o czym ten film jest, jakis ogolny zarys, bo nie wiem czy warto czytac dalej :) 24-01-2008, 18:52
Przeczytałem 15 stron i nic. Plik zamknąłem. Nijacy koledzy Radka, nijaka Malwina, pretensjonalnie nijaki Radek. Oni nic nie robią, tylko gadają. Nienaturalnie i o niczym. Na film absolutnie się nie nadaje, na opowiadanie owszem, choć z twistem, ale nie mam cierpliwości czytania do końca i sprawdzania, czy twist jest.
Poza tym - interpunkcja. wzór kina gadanego: http://www.scenariusze.stopklatka.pl/txt/beforesunrise.txt 24-01-2008, 18:53 SonnyCrockett napisał(a):Co do książki o pisaniu, to nie uważam że amerykański styl był bogiem dla scenarzystów na całym świecie. Numery scen w Europie stosuje się i to żaden błąd, format sceny też jest dopuszczalny. Dwukropek po imieniu też nie jest błędem. Cóż, zauważ, że to Amerykanie produkują najwięcej światowych hitów. Numery scen zostają dodane w chwili, gdy scenariusz trafia do produkcji. Wcześniej nie robi się tego, chociażby dlatego, że producenci w trakcie czytania scenariusza mogą wyrzucic pare scen i wtedy zmieniac numeracje. Dwukropek może i nie jest błędem, ale po co on? Daruj go sobie. Doszedłem do momentu, kiedy Radek i Malwina dostrzegają kilka kościołów na ulicy. Nie wiem, czy to więcej, niż 15 stron, ale nie mam ochoty czytac dalej. 1. W scenariuszu nic się nie dzieje. Radek jedzie na imprezę. Nic się nie dzieje. Radek upija się na imprezie i tyle. Radek idzie się zabic, wtedy zagaduje do niego Malwina i idą w miasto. A potem rozmawiają i rozmawiają, i rozmawiają... Nuda! Początek wcale nie zachęca, co więcej, nie dziwię się bynajmniej, że Mierzwiaka zniechęciły pierwsze strony. Ja mam dużą tolerancję, ale inni, niestety, nie. 2. Bohaterowie. Nijacy, a ich zachowanie woła o pomstę do nieba. Radek idzie się zabic. Dlaczego? Coś tam papla, już nawet nie pamiętam co, ale nie dałem mu wiary nawet przez chwilę. Nie wiem, może jego dziewczyna zginęła w wypadku i nie może bez niej życ? Banalne, ale to już coś. Malwina widzi, że chłopak chce się zabic. Pyta: "Cześć. Co robisz?". Żadnego "Nie skacz!!!" ani nawet nonszalancko rzuconego "Woda jest zimna... Napewno chcesz do niej skakac?". To kukiełki w twoich rękach. Nadaj im przynajmniej po 3 cechy, to jakiś początek. Np. Radek to typ depresyjny, a Malwina to "chichotka". Próbuje rozśmieszyc Radka, ale on cały czas ją gasi. 3. Dialogi. Radek chce skoczyc z mostu. Malwina: "A masz jakieś powody? Co Cię, że tak powiem popchnęło do tego?". Chwilę później: "A co mogłoby Cię przekonać do odstąpienia od skoku? (...) To może porozmawiamy o twoich problemach. Jeżeli podczas tej rozmowy nie zmienisz zdania, wrócisz tu i skoczysz." Rany, nastolatka, a zachowuje się jak psycholog. Litości. Później Radek i Malwina idą przez miasto, rozmawiają. Zadają sobie pytania w stylu "Jakie jest Twoje ulubione słowo?", "Co cię nakręca?". Gdzie tu napięcie? Idę na film i chcę przeżyc emocje, a nie słuchac rozmowy, jaką mogę podsłuchac na boisku szkolnym. Rozumiem, nie jesteś Tarantino, nie umiesz jeszcze pisac o rozmów o frytkach z majonezem w taki sposób, żeby widzowie nie mogli oderwac oczu od ekranu, ale popracuj nad tym. Napiszę ci uwagę, jaką znalazłem w książce proponowanej przez Mierzwiaka (cudowna książka). Oto dialog w twoim stylu: JOHN: Skarbie, gdzie kawa? SALLY: W lodówce. JOHN: A cukier? SALLY: Obok kawy, po lewej stronie. Nudne, nie? A oto jedna z propozycji autorów na ulepszenie... JOHN: Skarbie, gdzie kawa? (Sally nie zwraca na niego uwagi) Skarbie. SALLY: Chyba nie sądzisz, że to wiem? (John szuka dalej, wreszcie znajduje) JOHN: A cukier? SALLY: Sprawdzasz mnie? Od raz lepiej, nie? RADEK: "To chodzisz (do kościoła) czy wierzysz? Bo teraz to modny trend chodzić ale nie praktykować, czy jakoś tak". Naprawdę nastolatkowie tak rozmawiają? Ja zachowuje się jak trzydziestolatek, a i tak nie mówię w taki sposób. 4. Wykładnia. To twój największy problem. Wykładnia to podawanie informacji wprost, czyli mam tu na myśli pytania, jakie zadają sobie bohaterowie. Kolejny przykład z książki... Esencja wykładni, dialog napisany celowo. SYN NR 1: Jak mama? SYN NR 2: Biorąc pod uwagę fakt, że ma prawie siedemdziesiąt lat, trzyma się świetnie. SYN NR 1: Fatalnie, że miała zawał w zeszłym roku. SYN NR 2: Nie było łatwo. Leżała trzy miesiące w szpitalu. SYN NR 1: Opiekowałem się nią, pamiętasz? Byłem tam co wieczór, aż pielęgniarki mnie wyrzucały. SYN NR 2: A ja? Byłem u niej co rano. SYN NR 1: To prawda. To dobra matka. Pamiętasz, jak skłamała, ile mamy lat, żeby nas przyjęto do drużyny? SYN NR 2: Jak mógłbym zapomniec? Gdyby nie ona, nie zostałbym zawodowcem. SYN NR 1: A ja nie byłbym fryzjerem, gdyby mi nie pozwalała eksperymentowac na sobie. Masakra, nie? Wiem, Radek i Malwina dopiero się spotkali, ale sytuacja jest podobna. Po pierwsze: kogo tak naprawdę obchodzi odpowiedź na pytanie "Jakie jest twoje ulubione słowo?". Po drugie: nie należy mówic wprost o wszystkim, tylko to pokazywac. Np. Malwina nie umie tańczyc. Może powiedziec Radkowi "Nie umiem tańczyc", ale lepiej niech ją zabierze z powrotem na imprezę i sam się o tym przekona. Malwina nic nie powie, bo chce zrobic dobre wrażenie, ale prawda szybko wychodzi na jaw - Malwina przypadkiem podstawia Radkowi nogę i chłopak się wywraca na jakiegoś osiłka, który podbija mu oko. Scena później: osiłek wyrzucony za robienie burdy, Radek przyciska kostki lodu do oka, a Malwina przeprasza go, że nie powiedziała, że nie umie tanczyc. 5. Brak mocnego akcentu. Prawo pierwszych 10 minut (albo, jak ty twierdzisz, 15), nakazuje, żeby dac mocne wprowadzenie. A czy takie jest? Chłopak chce się zabic. Niby OK., ale nieciekawie opisane. A może tak? Radek upija się, idzie na most, staje na barierce... i wtedy widzi, jak do wody skacze jakaś dziewczyna (Malwina), chcąc się zabic. Radek, przestraszony, skacze za nią i wyciąga ją na brzeg. Lepiej, nie? Co prawda, podpatrzone we "Wspaniałym życiu" z Jamesem Stewartem, ale mniejsza. Popracuj nad tym scenariuszem. Jest nieciekawy i wyprany z emocji, bohaterowie nijacy. 24-01-2008, 18:58 dj.grzechu napisał(a):SYN NR 1: Jak mama? to cytat z jakiegos polskiego filmu? :lol: 24-01-2008, 19:06
Z polskich filmów i polskich seriali. Autentycznie, raz trafiłem na serial "Pierwsza miłość", a tam dwie osoby spacerują i tak sobie gadają opowiadając sobie to co oboje wiedzą. Tragedia.
dj.grzechu, ta książka faktycznie jest cudowna, daje znakomite rady poparte świetnymi przykładami. 24-01-2008, 19:10
To ja dodam od siebie jeszcze taką uwagę w kwestii dialogów. Właściwie nie powiem nic nowego, bo dj.grzechu już sprawę rozłożył na czynniki pierwsze, ale w każdym razie miałem nieodparte wrażenie, że Radek i Malwina nie idą ulicą i nie rozmawiają, tylko piszą do siebie wiadomości na jakimś portalu randkowym. To mniej wiecej taki język. Sztuczny, lecz nie tylko sztuczny, ale i autokreacyjny -- w sposób typowy dla komunikacji listowej, ale w spontanicznym kontakcie twarzą w twarz niemożliwy. A jest tak ani chyba dlatego że Ty (mówię do autora scenariusza) siedzisz i piszesz i... koniec. Piszesz, jak piszesz, a nie piszesz, jak oni mówią.
I jeszcze coś. Zainspirowany tymi słowami desa: desjudi napisał(a):Na film absolutnie się nie nadaje, na opowiadanie owszem, choć z twistem, ale nie mam cierpliwości czytania do końca i sprawdzania, czy twist jest.postanowiłem sprawdzić, czy twist jest. Przeczytałem ostatnie cztery strony. Twisty, jak rozumiem, są nawet dwa... i chyba nawet wolałbym bez. Bo -- wybacz stary, będzie cierpko, tak jak prosiłeś -- taką dawkę banału i kiczu trudno znieść. Sorry, ale naprawdę. No i jeszcze taki ostatni kadr: Radek puszcze oko, jakby do kogoś z boku. Ja myślę, że paru widzów chciałoby po seansie zlinczować scenarzystę. Wybacz.
Klub OFILMIE | Podcast filmowy Radio Ofilmie
24-01-2008, 19:14
Dobra, dobra niech będzie że to jest zupełne dno nic nie wnosi i jest nieciekawe, chujowe czy jeszcze jakoś. To co w takim razie było ciekawego w takich filmach, jak "Przed wschodem słońca" lu jego dalszej części "Przed zachodem słońca"?? Tam to już kompletnie nic się nie dzieje, żadnej akcji. 100 minut czystego gadania. Gdybyście zobaczyli scenariusz tego filmu zapewne autor dawno by się załamał i film nigdy by niepowstały.
Inna rzecz to poczucie humoru, nie wiem czy w scenie w której koleś stojąc nad przepaścią, śpiewając Rotę nagle zauważa stojąca dziewczynę, która pyta się go "Co robi?" nie ma nic groteskowego. Bo wg mnie jest. A gdy ona powie "Nie skacz!!", co tutaj jest śmiesznego?? Cytat:Sztuczny, lecz nie tylko sztuczny, ale i autokreacyjny -- w sposób typowy dla komunikacji listowej, ale w spontanicznym kontakcie twarzą w twarz niemożliwy. Daj przykład, żebym wiedział o co dokładnie chodzi. 24-01-2008, 21:36 SonnyCrockett napisał(a):To co w takim razie było ciekawego w takich filmach, jak "Przed wschodem słońca" lu jego dalszej części "Przed zachodem słońca"?? Tam to już kompletnie nic się nie dzieje, żadnej akcji. 100 minut czystego gadania.Stwierdzenie "nic się nie dzieje" nie odnosi się tylko do akcji rozumianej stricte. W Przed wschodem i zachodem dzieje się BARDZO dużo, wiesz dlaczego? Bo spotkała się dwójka LUDZI. Dwójka ludzi, którzy posiadają osobowości i toczą ze sobą przykuwającą, toczącą się półtorej godziny ROZMOWĘ. Weszli w interakcję, coś się między nimi dzieje. Twoi bohaterowie nie posiadają osobowości, są nieciekawi, i wbrew temu co ci się wydaje, nie rozmawiają. Najpierw jedno wygłasza monolog, potem drugie, równie dobrze mogliby znajdować się w dwóch różnych miejscach, nic między nimi się nie dzieje, ich rozmowa jest tragicznie nieciekawa, wypowiadają natchnione banały, posługują się frazesami i nienaturalnymi zdaniami. Ludzie tak nie rozmawiają. I tak, zapoznałem się szerzej z twoim scenariuszem. Szybki przykład: Cytat:RADEK:To nie jest rozmowa. Rozmowa to jest coś spontanicznego, wymiana krótkich zdań, argumentów, współrozmówca przerywa, na bieżąco reaguje na to co mówisz. To powyżej wygląda jak wymiana postów na forum, a nie rozmowa dwojga ludzi. Albo to: Cytat:RADEK:Powiedz mi, kiedy ostatnio wygłosiłeś w rozmowie z dziewczyną, albo z kimkolwiek MONOLOG?! Nie mówiąc już o tym, że wygląda to bardziej jak wpis w pamiętniku. Nie wyobrażam sobie żeby wypowiadać tego typu zdania na głos. 24-01-2008, 21:53
Jaka jest przewaga "Before Sunrise" i "Before Sunset" nad Twoim scenariuszem?
- dialogi - bohaterowie - tło - pomysł Fakt, Linklater zrobił film o gadaniu, bez tradycyjnie pojmowanej akcji. Ale jednocześnie to genialny obraz o docieraniu się dwóch różnych osobowości - inaczej pojmujących świat, inaczej rozumiejących pewne wartości, ale w sumie idealnie się rozumiejących. Linklater włożył w ich usta słowa całkowicie naturalne, sprawiające wrażenie autentycznych, jakby podsłuchanych dzięki ukrytemu gdzieś mikrofonowi. Ludzie tak mówią, tak rozmawiają ze sobą, w ten sposób sprzeczają, milczą bądź mówią o uczuciach. Dlatego te historie są wielkie, a twój scenariusz miałki, bo kompletnie jakościowo odmienny [dlaczego? patrz powyższe posty], choć ambicje są duże. Sporo pracy przed tobą 8) 24-01-2008, 21:57
OK, monologi są niemożliwe. Bohaterowie nijacy. Albo może zadam inne pytanie. Czy jakakolwiek część coś w tym scenariuszu jest dobre? Jakaś wypowiedź scena, moment, punkt wyjścia bo jeżeli nic się tu nie podoba to próżny trud zmieniania czegokolwiek. Już powiedzmy pogodziłem się z porażką twórczą, ale szukam znaku że może się udać.
24-01-2008, 22:04 Cytat:RADEK: to jest dialog z cyklu "do natychmiastowego wyjebania". w ogóle usuń wszystkie linijki, mówiące o świecie, duszy, wojnie, Bogu, miłości i rozterkach moralnych Radka z tramwaju. zamiast tego skombinuj motyw pasożyta, który rozwija się w jelitach bohatera. powiedzmy, że bohater jedzie tramwajem do swojej laski i nagle łapie go skurcz. później - już na chacie - zamyka sie w kiblu i wydala z siebie tasiemca. resztę dopowiedz sobie sam:) oczywiście żartuje. chodzi mi jedynie o to, żebyś nie pitolił o rzeczach ważnych, tylko zmajstrował jakąś fajną mroczną historie:) o rzeczach ważnych będziesz pisał za 40 lat. teraz daj mi rozrywkę:) 24-01-2008, 22:08
pierwsza i najważniejsza, obecnie jedyna możliwa podpowiedź:
"Jak napisać scenariusz filmowy", Robin U. Russin, William Missouri Downs przeczytasz, pomyślisz, doczytasz, zabierzesz się do nowego scenariusza, napiszesz i z bardzo dużym prawdopodobieństwem większośc na tym forum pogłaszcze cie po główce, że całiem niezły z ciebie scenarzysta 8) 24-01-2008, 22:11 Mental napisał(a):zamiast tego skombinuj motyw pasożyta, który rozwija się w jelitach bohatera. powiedzmy, że bohater jedzie tramwajem do swojej laski i nagle łapie go skurcz. później - już na chacie - zamyka sie w kiblu i wydala z siebie tasiemca. resztę dopowiedz sobie sam:) Mental, owned. xD
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 24-01-2008, 22:12 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Scenariusz filmowy | Pan_Samochodzik | 123 | 35,055 |
05-01-2015, 15:29 Ostatni post: salamandra0809 |
|
| Mój scenariusz | SonnyCrockett | 22 | 5,139 |
03-05-2007, 16:23 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |