Schindler's List (1993)
#81
Praktycznie za kazdym razem ktos mu pomaga, dopiero podczas powstania w Warszawie zostaje sam. Bierny, zalezny od innych obserwator. Ciekawa decyzja artystyczna ze strony Polanskiego.



Temu nikt nie pomagal, sam sobie pomogl:





Tak to musialo wygladac, mniej-wiecej:

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#82
Bucho ma rację, w Pianiście do czasu ostatniej kryjówki, czyli wybuchu powstania w getcie żydowskim pomagają Polacy. To oni załatwiają kolejne lokale, przynoszą pożywienie, wcześniej pomagają w przemycie itd. Potem następuje ucieczka i rozwałka, sceny z Niemcem i koniec filmu.

Zgadzam się również, że Pianista to znacznie bardziej zniuansowane kino niż Lista. Dojrzalsze, lepsze i bez łopatologii, wywołujące emocje. Są tam po prostu ludzie - niektórzy źli, inni dobrzy, jeszcze inni próbujący po prostu przeżyć. Niezależnie od narodowości. I to jest fajne, to jest autentyczne, kolejny film który w dzisiejszych czasach nie miałby szans powstać.
The key of joy is disobedience.

Odpowiedz
#83
Odnośnie Pianisty warto też mieć na uwadze, że Polański żył w tych czasach i sam mówił, że przeżył dzięki Polakom.

Odpowiedz
#84
OK, my bad - czas na powtórkę. A ma być nowy transfer w tym roku, to akurat Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#85
31 lat temu obejrzałem w kinie Listę... i byłem nieziemsko przybity, poruszony i ogólnie zaszokowany dziełem Spielberga. Bodaj do premiery nie pojawił się film, tak kompleksowo opisujący holokaust w perspektywy niemieckiej. A Lista zawiera przecież dwóch protagonistów, nazistów. Anyway, minęło 30 lat i postanowiłem podejść ponownie do tego dzieła. I jest to film wielki, ale cholernie prosty w ten zły sposób. Masa zagrań emocjonalnych stanowi powtarzaną sztuczkę i Spielberg stawia na terror: jest on wszędzie w "Liście..." i widzę to trochę jako szczucie mnie, widza, grozą. Oczywiście, czasy takie były, ale postawienie na jedną kartę szokowania egzekucjami całych rodzin, dzieci, kobiet w pewnym momencie mnie zemdliło. Poza warstwą techniczną i aktorską, które są wybitne, lecenie na jednym patencie z zastraszaniem jakoś spłyciło odbiór po latach. Dzieło się obroniło, jest to wielki film i ważny, ale jednak nie ocenię go jak za małotata, na 10/10 i "och i ach". Uważam, że w wielu momentach brakuje spójności w narracji, jakby tam chciano upchać jak najwięcej detali z samego getta przy okazji pokazywania historii Schindlera. ALe to malutka wada, taka minimalna i mocno subiektywna. 9.51/0 daję i spada na drugą pozycję w moim prywatnym rankingu Spielberga.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości