Stały bywalec
Liczba postów: 2,186
Liczba wątków: 14
31 lat temu obejrzałem w kinie Listę... i byłem nieziemsko przybity, poruszony i ogólnie zaszokowany dziełem Spielberga. Bodaj do premiery nie pojawił się film, tak kompleksowo opisujący holokaust w perspektywy niemieckiej. A Lista zawiera przecież dwóch protagonistów, nazistów. Anyway, minęło 30 lat i postanowiłem podejść ponownie do tego dzieła. I jest to film wielki, ale cholernie prosty w ten zły sposób. Masa zagrań emocjonalnych stanowi powtarzaną sztuczkę i Spielberg stawia na terror: jest on wszędzie w "Liście..." i widzę to trochę jako szczucie mnie, widza, grozą. Oczywiście, czasy takie były, ale postawienie na jedną kartę szokowania egzekucjami całych rodzin, dzieci, kobiet w pewnym momencie mnie zemdliło. Poza warstwą techniczną i aktorską, które są wybitne, lecenie na jednym patencie z zastraszaniem jakoś spłyciło odbiór po latach. Dzieło się obroniło, jest to wielki film i ważny, ale jednak nie ocenię go jak za małotata, na 10/10 i "och i ach". Uważam, że w wielu momentach brakuje spójności w narracji, jakby tam chciano upchać jak najwięcej detali z samego getta przy okazji pokazywania historii Schindlera. ALe to malutka wada, taka minimalna i mocno subiektywna. 9.51/0 daję i spada na drugą pozycję w moim prywatnym rankingu Spielberga.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
25-10-2024, 20:59