15-07-2025, 23:39
|
Se7en (1995)
|
|
tak, jutro opiszę, bo zaraz idę spać, a chcę na spokojnie przemyśleć główny wątek, żeby krótko i treściwie to ogarnąć. Ale mam deżawu z "Arlington Road", więc powinno pójść gładko. Tamten film też zjechałem.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
Arlington Road to był ten spiskowy film z Bridgesem i Robbinsem? Widziałem kilka lat temu i nawet mi się podobał. Chętnie wrócę
No ciekaw jestem opinii, sam nie jaram się aż tak Siedem jak niektórzy, w sensie jaram się bo gatunek, ale w mojej topce aż tak wysoko nie jest. 15-07-2025, 23:45
Zjechanie AR to w sumie nie jest jakas wielkie wyzwanie, bo to przekombinowany thrillerek, ktoremu zdecydowanie brakuje umownosci i stylu Siedem. Fajny koncept, kompletnie nijakie wykonanie.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
15-07-2025, 23:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-07-2025, 23:49 przez Bucho.) (15-07-2025, 23:10)Debryk napisał(a): ale to słabizna cienias film. Że mnie podkusiło zrobić rewatch po 30 latach, do jasnej ciasnej. Trzeba było mieć to w pamięci, a nie grzebać w wspomnieniach. Fincher to jednak potrafi zrobić głupoty i ładnie je opakować. Może naciągane 4/10 dam, ale w pamięci miałem ten film za ciężki, wielki, wspaniały. Się porobiło, aj aj aj :/ Jak nie Pitero z wyskakiwaniem z arcydziełami z dupy, to kolejny przychodzi prawdziwe arcydzieło atakować XDDD lepiej nic nie pisz, bo nieważne co tam głupiego wypocisz i tak będzie mijało się z prawdą. Se7en oczywiście 10/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
15-07-2025, 23:59
Siedem to film z rodzaju kuloodpornych: jak ktoś bardzo, bardzo chce się czepiać i wszystko mu nie pasuje, to można mu dać 7-8. 4/10 wygląda na kiepski trolling.
16-07-2025, 06:46
4/10 dla Siedem automatycznie stawia autora takiej opinii na straconej pozycji.
Inna sprawa, jakby tyle dał Fight Club
16-07-2025, 07:04 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 07:05 przez Gieferg.)
Casus Arlington Road vs Se7en jednak jest podobny. W Se7en fabularnie się rozbija o logikę całej intrygi, która już w tytule podaje rozwiązanie. No i thriller, co oczywiste, dąży do rozwiązania siedmiu grzechów głównych przez postać Millsa. John w samochodzie mówi dość łopatologicznie o swoim wielkim planie, którego głównym daniem (dwa trupy) jest Mills. Trupami rzecz jasna jest Zazdrość i Gniew. Fajnie to sobie John wymyślił, że w jego rocznym planie, do którego przygotowywał się pewnie latami, uwzględnił świeżo przeniesionego ziomka z innego miasta, i który niesamowitym przypadkiem trafił akurat, w pierwszym dniu, na JEGO zbrodnię. Co więcej, drugi niesamowity zbieg okoliczności następuje w chwili, gdy detektyw Somemrset przewija listę książek od kreta w FBI i trafia na konkretnie Johna Doe, z listy - przypominam - potencjalnych terrorystów religijnych. Czyli FBI ma listę, w mieście ujawniane są religijne zbrodnie, jest narzędzie do złapania gościa, skuteczne jak widać, i dwóch dobrych ziomków z dochodzeniówki idzie pod drzwi, a tam - niesamowicie - idzie John Doe, widzi typów, z których jeden jest główną częścią jego master planu - i bez pardonu wyciąga spluwę i wali w stronę Millsa, wyjawiając swoją tożsamość. Tylko cud sprawił, że Mills się zawahał a John uciekł. Cóż za przypadki :/ Kolejnym przypadkiem jest to, że żona trupa od Chciwości dostrzega obrócenie obrazu, gdzie Sommerset znajduje odciski palców. Nikt oczywiście nie wpadł na to, aby za obraz zajrzeć czy coś, ale Sommerset, po jego zdjęciu, natychmiast wyciąga pędzelek do daktyloskopii, a tam... no sekretna wiadomość! Jeszcze jedna rzecz mnie uderzyła: John Doe, jak na dość zajętego człowieka, sobie chodzi na zakupy, do domku wraca jakby po prostu wyszedł do Biedry, gdzie w tym czasie przecież miał w przygotowaniu 3 perfekcyjne zbrodnie, które tworzył latami. Zostawiał ślady, tropy, wskazówki, i zamiast pilnować, żeby to wszystko się spięło i jego misterny plan nie poszedł w pizdu, to sobie chodzi tu i tam. Fajnie motyw serial killera wziął na tapet Kolekcjoner Kości z motywem przygotowawczym (też grał Leland Orser, hehe to przypadek, serio!) gdzie seryjny mordulec przygotował misterną zagadkę, tylko nie szła zgodnie z jego planem, bo dochodzeniowcy kompletnie olali temat i nie ogarnęli zbrodni rytualnej i sprawa poszła pod dywan na kilka miesięcy, więc mordulec przy następnej zbrodni bardziej się postarał i nie liczył na łut szczęscia, tylko dał wskazówki tak proste, że nawet kretyn z latarką je dostrzegł.
Ach, no i ten mrok na siłę zrobiony. Technicy w USA są wpuszczani do pomieszczeń po wstępnej analizie śledczych, a tę analizę nie robi się chodząc z latarką przez kilkadziesiąt minut, tylko związane nogi gościa Obżarstwo dałyby full entry dla ekipy i nikt nie deptałby/macał dowodów, tylko wlazłyby chłopy w kombinezonach, oświetliły każdy centymetr mieszkania. Wymuszony mrok, latarki, dziwne ujęcia mają klimat, ale z logiką pracy policji to się rozmija. Zresztą wymuszenie klimatu ciemności i deszczu jest też widoczne w ujęciach na zewnątrz, gdzie na pierwszym planie pada deszcz, a w tle słoneczko rozświetla uliczki i jest sucho. Kolejnym dziwnym zabiegiem jest pokazanie niedoli Millsa z mieszkaniem, gdzie w dialogu mówi o tym, jak agent nieruchomości ukrył sytuację mieszkania, trzymając ich nie dłużej niż 5 minut. Oczywiście, nawet jakby to było "przekolorowanie" to metro kursuje tak rzadko, że żona Millsa zdążyła zrobić kolację, podać ją, opowiedzieć to i owo, a pociąg przejechał po jakieś godzinie. TO akurat drobiazg, ale też mnie wnerwił, bo jest to tak napompowane na maksa, a wychodzi durny pierdzik. I na koniec ogólnie ten Mills tworzy zazdrość u Johna, jak to sam Doe mówił w samochodzie, a ch*ja ich tam zna, i nawet dobrze, że żonka nie leciała na zakupy po nowy dywan, bo plan siedmiu dni nie wyszedłby i tytuł Fincherowi się posypał. Masa zbiegów okoliczności takich poza granicami logiki, ale master-plan JD ma tyle dziur i okoliczności na fak-up, iż oglądało mi się ten film raczej z grymasem zdziwienia, jak bardzo silnie wszystko chce być poważne, a po prostu nie jest. Na przykład technicy zabezpieczyli mieszkanie Obżartucha od wewnątrz. Zdolne chłopaki, nie ma co.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
16-07-2025, 08:06
Myślę że mamy mocnego kandydata na najbardziej czepialską ocenę w historii forum
Szminka Catwoman to przy tym ogromy babol :p (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): Kolejnym dziwnym zabiegiem jest pokazanie niedoli Millsa z mieszkaniem, gdzie w dialogu mówi o tym, jak agent nieruchomości ukrył sytuację mieszkania, trzymając ich nie dłużej niż 5 minut. Oczywiście, nawet jakby to było "przekolorowanie" to metro kursuje tak rzadko, że żona Millsa zdążyła zrobić kolację, podać ją, opowiedzieć to i owo, a pociąg przejechał po jakieś godzinie. TO akurat drobiazg, ale też mnie wnerwił, bo jest to tak napompowane na maksa, a wychodzi durny pierdzik.He? Wizyta z agentem nieruchomości trwała pięć minut, żeby metro nie jechało i wtedy podjęli decyzję o wynajmie. Podczas przygotowywania kolacji (poza filmem) metro zapewne przejeżdża kilka razy, jednak dopiero podczas jej spożywania, gdy trwa scena pokazana widzowi, to irytacja i zakłopotanie sięga zenitu i Mills czuje się w obowiązku wytłumaczyć się z tego, więc opowiada o agencie. To nie jest czepianie się, to jest wymyślanie wad tam, gdzie ich nie ma. No chyba że wg ciebie dobry film pokazałby ową kolację trzykrotnie dłuższą, aby metro mogło przejechać kilka razy, za każdym razem dać ujęcie na zniesmaczonego Millsa, aby dopiero gdy zasiadają do jedzenia mógł paść tekst o agencie nieruchomości?? Całej reszty nie skomentuję, bo musiałbym sobie odświeżyć, ale zarzuty w stylu "technicy policyjni nie zapalili światła, aby film ładniej wyglądał. 4/10" - no nie wiem jak to można traktować poważnie. No chyba że od każdego filmu oczekujesz dokumentalnej wierności z realiami, to spoko, ale wtedy to chyba żadna fabuła w historii kina nie ma szans przeskoczyć 6/10. A jeszcze co do deszczu i słońca równocześnie: nie wiem na jakim świecie żyjesz, ale w moim jest to jak najbardziej możliwe, nie zdarza się często, ale bywa że deszcz pada z chmury będącej prosto nade mną, a słońce jest gdzieś obok i sobie świeci. Często tak powstaje tęcza. Widocznie mój świat jest przekombinowany i przestylizowany, taki 4/10
16-07-2025, 08:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 08:38 przez simek.)
Se7en to dla mnie film wielki, końcówka zawsze sprawia że nie mogę dać mu mniej niż 10/10
16-07-2025, 11:44 (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): John w samochodzie mówi dość łopatologicznie o swoim wielkim planie, którego głównym daniem (dwa trupy) jest Mills. Trupami rzecz jasna jest Zazdrość i Gniew. Fajnie to sobie John wymyślił, że w jego rocznym planie, do którego przygotowywał się pewnie latami, uwzględnił świeżo przeniesionego ziomka z innego miasta, i który niesamowitym przypadkiem trafił akurat, w pierwszym dniu, na JEGO zbrodnię. Dżej Di mowi tez, ze Mills i Somerset zepsuli mu jego plany, a wiec nie trzeba wiele, aby wyobrazic sobie, ze mial przygotowane cos innego. Zapewne czesc tego posypanego planu zostala wykolejona wraz z wlotem policji na jego mieszkanie. (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): Co więcej, drugi niesamowity zbieg okoliczności następuje w chwili, gdy detektyw Somemrset przewija listę książek od kreta w FBI i trafia na konkretnie Johna Doe, z listy - przypominam - potencjalnych terrorystów religijnych. Czyli FBI ma listę, w mieście ujawniane są religijne zbrodnie, jest narzędzie do złapania gościa, skuteczne jak widać, i dwóch dobrych ziomków z dochodzeniówki idzie pod drzwi, a tam - niesamowicie - idzie John Doe, widzi typów, z których jeden jest główną częścią jego master planu - i bez pardonu wyciąga spluwę i wali w stronę Millsa, wyjawiając swoją tożsamość. FBI ma liste nie potencjalnych terrorystow, co wglad w prywate, ktory jest antykonstytucyjny, a w latach 90. mogl sie jawic jako cos wyjatkowego. I ten wglad to znowu, nie sa terrorysci per se, co FBI ma narzedzie inwigilacji, ktore w miare potrzeby uzywa. Sprawa morderstw na typ etapie jest ciagle w kompetencji wydzialu zabojstw i tak jest zreszta z zasady, bo FBI nie miesza sie za bardzo w sprawy stanowe, chyba, ze jest poproszone do pomocy. FBI z zalozenia dziala w temacie zbrodni federalnych i pod takie podlega czesto terroryzm i typowo dzialania miedzystanowe. I dlatego to zadne zdziwienie, ze FBI nie scigalo nikogo w temacie tych morderstw. Somerset po prostu polaczyl kropki i wiedzial od kumpa z FBI, ze istnieje opcja sprawdzenia pewnych kwestii. Dżon Doł strzela, bo co mial zrobic, po zobaczeniu Millsa powiedziec, sorry, nie moje pietro? Podejsc do innych drzwi, zapukac i udawac listonosza? To naprawde szukanie dziury w calym. (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): Kolejnym przypadkiem jest to, że żona trupa od Chciwości dostrzega obrócenie obrazu, gdzie Sommerset znajduje odciski palców. Nikt oczywiście nie wpadł na to, aby za obraz zajrzeć czy coś, ale Sommerset, po jego zdjęciu, natychmiast wyciąga pędzelek do daktyloskopii, a tam... no sekretna wiadomość! To jest detektyw prowadzacy, a wczesniej masz jakichs typowych kraweznikow, ktorzy zabezpieczyli miejsce zbrodni i tyle. Mills tez nie wpadl na to od razu, ale dopiero po tym, gdy zona zuwazyla na zdjeciu, ze obraz wisi odwrocony. I ma to zreszta ciezar narracyjny, a wiec czepianie sie tego jest naprawde juz takim nie szukaniem dziury w calym, co waleniem mlotem po regipsie i chwalenie sie, ze sie poszukalo dziure. (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): ohn Doe, jak na dość zajętego człowieka, sobie chodzi na zakupy, do domku wraca jakby po prostu wyszedł do Biedry, gdzie w tym czasie przecież miał w przygotowaniu 3 perfekcyjne zbrodnie, które tworzył latami. Zostawiał ślady, tropy, wskazówki, i zamiast pilnować, żeby to wszystko się spięło i jego misterny plan nie poszedł w pizdu, to sobie chodzi tu i tam. Zakupy same sie nie zrobia, to nie czasy uber foods. JD tez musi jesc, Sloth musi dostac swoja porcje chemii i ogolnie jakos zyc trzeba. Co on ma robic, wisiec do gory nogami w jaskini i wylatywac tylko na lowy? Niepracujacy koles, ktory zyje z rodzinnego majatku (chyba jest to zasugerowane) i ktory jest swietnie zorganizowany, i ma czas na wszystko. Kurcze, masz historie seryjniakow, ktorzy mieli prace, dom, dzieci i normalne zycie rodzinne, a tu masz typa skupionego na misji i ciezko pojac, ze on ma czas isc na zakupy? Przeciez nawet w filmie mowia, jak bardzo on jest zorganizowany i jak pieczolowice podchodzi do tematu. (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): Fajnie motyw serial killera wziął na tapet Kolekcjoner Kości z motywem przygotowawczym (też grał Leland Orser, hehe to przypadek, serio!) gdzie seryjny mordulec przygotował misterną zagadkę, tylko nie szła zgodnie z jego planem, bo dochodzeniowcy kompletnie olali temat i nie ogarnęli zbrodni rytualnej i sprawa poszła pod dywan na kilka miesięcy, więc mordulec przy następnej zbrodni bardziej się postarał i nie liczył na łut szczęscia, tylko dał wskazówki tak proste, że nawet kretyn z latarką je dostrzegł. Sredniawka i podrobka Siedem, takie tam max 6/5/10 (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): ch, no i ten mrok na siłę zrobiony. Technicy w USA są wpuszczani do pomieszczeń po wstępnej analizie śledczych, a tę analizę nie robi się chodząc z latarką przez kilkadziesiąt minut, tylko związane nogi gościa Obżarstwo dałyby full entry dla ekipy i nikt nie deptałby/macał dowodów, tylko wlazłyby chłopy w kombinezonach, oświetliły każdy centymetr mieszkania. Wymuszony mrok, latarki, dziwne ujęcia mają klimat, ale z logiką pracy policji to się rozmija. Masz zarzut do (neo)noir, ze jest (neo)noir? ![]() Lepiej nie ogladaj Blade Runnera w takim razie ![]() Dobra, reszty mi sie nie chce komentowac. Oczywiscie nie musi sie tobie ten film podobac, bo vibe, bo cos tam, ale nie przekonales mnie swoimi argumentami.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-07-2025, 11:48 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 13:20 przez Bucho.)
Jeśli czegoś miałbym się czepiać to tego, że sama fabuła przynajmniej w pierwszej części jednak przy kolejnych seansach nieco nuży - odhaczamy kolejne grzechy czekając na zagęszczenie i finał. Ale Debryk rzeczywiście dowalił nieźle. Też dawno nie powtarzałem, ale przecież konkretnie Mills nie był częścią planu. Plan był ogólny a konkretny cel się wyklarował po drodze.
To metro albo słońce za deszczem to chyba jakaś podpucha, nie? 16-07-2025, 11:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 13:00 przez PropJoe.)
To chyba zalezy, co kogo kreci, bo chyba nigdy tak nie mialem, zeby te kolejne grzechy nudzily, ale kto co lubi, wiadomo. Moze jakas dluzsza, taktyczna przerwa od Siedem pomoze wyplenic to poczucie znuzenia.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-07-2025, 12:28
Ogólnie Debryk poczytałbyś ten temat, bo prób znalezienia dziur w scenariuszu Siedem trochę było i wszystkie spełzły na niczym. Powtarzam: to jest kuloodpornych film, oczywiście nie każdemu się musi podobać i jak kogoś nudzi, to nudzi, ale scenariusz jest nie do zajebania.
16-07-2025, 13:06 (16-07-2025, 08:06)Debryk napisał(a): idzie John Doe, widzi typów, z których jeden jest główną częścią jego master planu - i bez pardonu wyciąga spluwę i wali w stronę Millsa, wyjawiając swoją tożsamość. Sam był wyraźnie zdziwiony, że wpadli na jego trop - za wcześnie, jak potem wspomina, ale skoro już są na jego tropie i zauważyli go jak idzie, to co miał robić? Zawrócić? Tłumaczyć się, że to nie on? ![]() Cytat:Tylko cud sprawił, że Mills się zawahał a John uciekł. Mills się zawahał? On ani razu nie miał dobrego celu, a dodatkowo pogoda mu nie pomagała, plus wywalił się i był ranny. Cytat:Technicy w USA są wpuszczani do pomieszczeń po wstępnej analizie śledczych, a tę analizę nie robi się chodząc z latarką przez kilkadziesiąt minut, tylko związane nogi gościa Obżarstwo dałyby full entry dla ekipy i nikt nie deptałby/macał dowodów, tylko wlazłyby chłopy w kombinezonach, oświetliły każdy centymetr mieszkania. To jest środek lat 90. i duże miasto-moloch, gdzie policja cierpi na niewydolność systemu i braki kadrowe w starciu z codzienną ilością zbrodni. Na tym etapie grubas był kolejnym randomowym przypadkiem (odnalezionym po x czasu) i krawężniki tylko zamknęli to miejsce zbrodni przed gapiami i czekali na detektywów prowadzących, którzy zawsze robią pierwsze oględziny. Chłopy w kombinezonach wchodzą dopiero potem, a i to tylko wtedy, gdy trzeba, jeśli coś jest niejasne. A o tym decydują detektywi. Naprawdę nie każda zbrodnia jest badana według scenariusza telewizyjnych procedurali. Cytat:Wymuszony mrok, latarki, dziwne ujęcia mają klimat, ale z logiką pracy policji to się rozmija. Zresztą wymuszenie klimatu ciemności i deszczu jest też widoczne w ujęciach na zewnątrz, gdzie na pierwszym planie pada deszcz, a w tle słoneczko rozświetla uliczki i jest sucho. Już simek napisał, że to nie jest żaden cud na Wisłą. Natomiast w najnowszym wydaniu jest to poprawione i wszędzie masz deszcz. 10/10 Cytat:Kolejnym dziwnym zabiegiem jest pokazanie niedoli Millsa z mieszkaniem, gdzie w dialogu mówi o tym, jak agent nieruchomości ukrył sytuację mieszkania, trzymając ich nie dłużej niż 5 minut. Wprowadzał ich na kilka minut do mieszkania, po czym wymyślał pewnie jakiś argument, żeby ich spławić zanim się wyda - to tylko prezentacja mieszkania, wszystko na szybko, jest to jak najbardziej możliwe. Plus nie jest to detal przekreślający film, c'mon! Cytat:I na koniec ogólnie ten Mills tworzy zazdrość u Johna, jak to sam Doe mówił w samochodzie, a ch*ja ich tam zna, i nawet dobrze, że żonka nie leciała na zakupy po nowy dywan, bo plan siedmiu dni nie wyszedłby i tytuł Fincherowi się posypał. Mills tworzy zazdrość? Dywan? O czym Ty piszesz?
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-07-2025, 14:24
Nawet nie czytam xd bo nie warto z tego co pisze simek.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
16-07-2025, 14:57 Bucho napisał(a):Zakupy same sie nie zrobia, to nie czasy uber foods. JD tez musi jesc, Sloth musi dostac swoja porcje chemii i ogolnie jakos zyc trzeba. Co on ma robic, wisiec do gory nogami w jaskini i wylatywac tylko na lowy? Niepracujacy koles, ktory zyje z rodzinnego majatku (chyba jest to zasugerowane) i ktory jest swietnie zorganizowany, i ma czas na wszystko. Kurcze, masz historie seryjniakow, ktorzy mieli prace, dom, dzieci i normalne zycie rodzinne, a tu masz typa skupionego na misji i ciezko pojac, ze on ma czas isc na zakupy? Przeciez nawet w filmie mowia, jak bardzo on jest zorganizowany i jak pieczolowice podchodzi do tematu. Tak pieczołowicie, że w niedzielę torturuje gościa jedzeniem przez kilka godzin, w tym czasie więzi innego typa i aplikuje mu leki, śledzi dzifkę i kolejnego typa, a w między czasie dokonuje (we wtorek) mordu na adwokacie. A czwartek zaś zapomina o swoim pieczołowitym planie i idzie na zakupy, a potem wali z gnata do kolesia, z którym jednostronnie umówił się na sobotę, żeby porwać jego żonę z rana (dobrze, że ona nie wyszła na zakupy, bo by wtopił). JD plan zmienił, bo wpadli do jego mieszkania, tam odkryli zdjęcia dzifki - to jedyne, co faktycznie tutaj działa jako dźwignia fabularna, bo najpewniej JD dałby im cynk, że trzeba jej szukać. Mills, żona Millsa i zakończenie jest tutaj przylepione na plaster i to mnie mierzi, bo głupot w filmie nie lubię, albo sztucznego udawania, że jest w pytę i bystro. Podobnie jak hejtuję nieco Arlington Road, gdzie dokładnie to samo zrobili na końcu z wielkim planem wielkiej sekty, doklejając ojczulka i jego trasę pod budynek, i podobnie jak klimatyczny jest Inisible Man ale przy tym okrutnie głupi. mefisto napisał(a):Już simek napisał, że to nie jest żaden cud na Wisłą. Natomiast w najnowszym wydaniu jest to poprawione i wszędzie masz deszcz. 10/10 Z ciekawości zerknę na poprawioną kopię. Ta na Netflix chyba jest starą wersją. Cytat:Sredniawka i podrobka Siedem, takie tam max 6/5/10 "Kolekcjoner" akurat też ostatnio wleciał i tak zestawiając oba filmy, "Seven" ma "cięższy kaliber" przez te grzechy i robi wrażenie, że wszystko gra i buczy. Ja, jak napisałem, uważam że to ulep na plaster i na słowo honoru. Kolekcjoner ma ten motyw książek i inspiracji i choć nie ma tego kalibru, jest bardziej spójny, gdyż tam złol przez kilka lat przygotowywał zbrodnie dokładnie pod konkretną osobę jako formę zemsty i nie liczył na cud, tylko umieszczał mocno charakterystyczne elementy w swoje zbrodnie, kopiując znane swojej "ofierze" motywy, dając wskazówki, listy itd, więc gdy glina trafił na trop, zaczął łączyć wątki, wiedział że ktoś z nim pogrywa, ale też wiedział, że niczego nie spieprzy, bo piłeczka zawsze jest po stronie killera. A w Seven na koniec Sommerset mówi, że jak Mills go odj3bie, to JD wygra, bo wszystko idealnie zaplanował z randomowym gliną, randomową babką w określonym co do minuty czasie: kurier miał pojawić się o 18:00, dobrze że nie utknął w korku, taki to był sprytny plan tego JD.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
16-07-2025, 17:06 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 17:06 przez Debryk.) (16-07-2025, 17:06)Debryk napisał(a): Tak pieczołowicie, że w niedzielę torturuje gościa jedzeniem przez kilka godzin, w tym czasie więzi innego typa i aplikuje mu leki, śledzi dzifkę i kolejnego typa, a w między czasie dokonuje (we wtorek) mordu na adwokacie. A czwartek zaś zapomina o swoim pieczołowitym planie i idzie na zakupy Dżizas, wstałeś chyba lewą nogą. Każdy dzień ma 24 godziny, ale rozumiem, że wg Ciebie, absolutnie wszystkie z tych czynności, a już zakupy zwłaszcza, to jest jakaś odyseja, która zjada większość tego czasu. Idąc takim tokiem myślenia, to przecież wystarczy, żeby JD dostał sraczki albo ostrego zatwardzenia i plan idzie w pizdu. Ale ok, niech będzie te 2-3 h na tortury + 15 minut na aplikację leków (licząc z wejściem po schodach i siłowaniem się z zamkiem) + kolejne 2h na dojazdy + ok. godziny na morderstwo (jeśli sobie wszystko dobrze przygotujesz, to wchodzisz i wychodzisz, czyli jak na moje to powinno mu zabrać mniej niż godzinę, ale niech będzie też z dojazdem ZTM). Co do śledzenia - to przecież nie jest tak, że on spisał sobie to wszystko w godzinkę na sraczu i potem miał dzienną drabinkę do zrobienia na każdy grzech. Skoro jednego gościa torturował x czasu, a drugiego więził bodajże rok, to możemy założyć, że już wcześniej wybrał sobie pozostałe cele (za wyjątkiem Millsa), a to znaczy, że pewnie śledził ich wcześniej i generalnie znał ich zwyczaje, rozkład jazdy ich dnia, jak i autobusów dojeżdżających na centralny. A to znaczy, że o danej godzinie danego dnia mniej więcej wiedział gdzie ich zastanie. To daje kolejne 2-3h maks (a w praktyce pewnie połowę tego czasu) na dwa następne grzechy. Razem mamy gigantyczne 9 godzin (a zawyżam, czyli realnie pewnie 6-7). Plus 4 godziny na sen (choć nie wiemy czy na tym etapie JD sypia) i niech będzie godzina na posiłki i kupę, mycie zębów, rozwiązywanie Jolki)... wciąż zostaje nam ok 10 godzin wolnego. A przy takim zdyscyplinowanym człowieku jak JD, który wie, do czego dąży i jak to osiągnąć, to jest bardzo dużo czasu, żeby mieć wyjebane na siedem grzechów i walnąć sobie od razu cały dekalog. Ale Kieślowski zajął się tym już wcześniej, więc może dlatego Siedem to dalej Siedem. Cytat:a potem wali z gnata do kolesia, z którym jednostronnie umówił się na sobotę, żeby porwać jego żonę z rana (dobrze, że ona nie wyszła na zakupy, bo by wtopił). Primo - chyba jasnym jest, że JD nie strzela tak, żeby ich zabić, tylko odstraszyć i zyskać na czasie potrzebnym do ucieczki. Secundo - co znaczy umówił się? Porwał tę żonę, jak jego nie było w domu, bo nie ma go tam przez 90% czasu, więc o co chodzi? No i fakt, jakby poszła na zakupy tak jak JD wcześniej, to by dzień przepadł ![]() Cytat:Mills, żona Millsa i zakończenie jest tutaj przylepione na plaster W jaki sposób? Cytat:Podobnie jak hejtuję nieco Arlington Road, gdzie dokładnie to samo zrobili na końcu z wielkim planem wielkiej sekty, doklejając ojczulka i jego trasę pod budynek Tu też nie wiem, o co chodzi. Przecież tam cała fabuła jest o tym, że wykorzystują gościa, który najwyraźniej od początku był dla nich dobrym celem z uwagi na jego pracę, emocjonalne zaangażowanie i znajomości. Nie pomnę każdego detalu z tych dwóch godzin, ale końcówka to idealne zagranie mu na nosie. Cytat:podobnie jak klimatyczny jest Inisible Man ale przy tym okrutnie głupi. Ke? Chodzi o tę ostatnią wersję Hollow mana? No sorry, ale gdzie Rzym, a gdzie Krym. Cytat:A w Seven na koniec Sommerset mówi, że jak Mills go odj3bie, to JD wygra, bo wszystko idealnie zaplanował z randomowym gliną Akurat końcówka Seven to idealna gra psychologiczna - Mills wcale nie musiał się przecież złamać, ale to zrobił, bo był słabszy psychicznie i emocjonalnie na straconej pozycji. JD wcale nie musiał tego idealnie planować, bo taki sam myk mógł zrobić z innym gliną, ale akurat trafił mu się Mills. Ten sam Mills, któremu wcześniej robił fotki, więc miał okazję i czas, żeby go wybadać. To naprawdę nie jest projekt na miarę holocaustu. Cytat:kurier miał pojawić się o 18:00, dobrze że nie utknął w korku, taki to był sprytny plan tego JD. No przecież kurier ewidentnie się spóźnia te kilka minut, dlatego tak gna ten furgon ![]() I tak tylko przypomnę, że absolutnie każdy film jest umowny do pewnego stopnia, bo to nie są dokumenty powstające w czasie rzeczywistym. 7 to przypowieść o złu absolutnym w zgniłym świecie, pokazana przez pryzmat grzechów głównych, a nie raport na temat działań policji czy poradnik dla seryjnego mordercy.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 16-07-2025, 17:43 (16-07-2025, 17:06)Debryk napisał(a): Tak pieczołowicie, że w niedzielę torturuje gościa jedzeniem przez kilka godzin, w tym czasie więzi innego typa i aplikuje mu leki, śledzi dzifkę i kolejnego typa, a w między czasie dokonuje (we wtorek) mordu na adwokacie. A czwartek zaś zapomina o swoim pieczołowitym planie i idzie na zakupy Skad niby wniosek, ze o czymkolwiek zapomina?! Mills i Somerset sa we wlasciwym miejscu i w sumie o wlasciwym czasie. JD ma mieszkanie, w ktorym mieszka/spi/sra, a w miedzyczasie rychtuje sobie seryjaniacki mord stulecia, ktory zreszta planuje cholera wie od kiedy. To nie jest zadna dziura logiczno-fabularna, tym bardziej, ze z filmu jasno wynika, ze do tego momentu wszystko pracowalo jak w szwajcarskim zegarku. Jak chcesz sie juz czegos doczepic to faktu, ze JD przewidzial (zakladajac, ze liczyl na rozpoznanie i "docenienie"), ze detektyw zajamujacy sie sprawa podlapie wskazowke i sprawdzi te fragmenty linoleum (cos jak z tym obrazem), ktore podczas sekcji znaleziono w zoladku pierwszej ofiary. Przy czym to nie zarzut, ze podpowiedzi nie sa oczywiste, a detektyw jest po prostu swietny w tym co robi, a przy okazji nararcyjnie film dzieki temu zrecznie wyprzedza przypuszczenia widzow i robi to zreszta w zasadzie do samego konca.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
16-07-2025, 19:27 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-07-2025, 19:28 przez Bucho.)
Jak wiele rzeczy może się wydarzyć i można zrobić w jeden dzień to już nasz polski "Dzień świra" nawet pokazał
![]() Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
16-07-2025, 19:27
Debryk, a co z argumentem o tym agencie nieruchomości i wspomnieniu o nim podczas kolacji? Przyznajesz że był z dupy, czy zapomniałeś odpisać?
(16-07-2025, 17:06)Debryk napisał(a): Ja, jak napisałem, uważam że to ulep na plaster i na słowo honoru.Właśnie w tym problem, że ty tak tylko uważasz, a naprawdę tych błędów tam po prostu nie ma. Wrażenie oczywiście każdy może odnosić dowolne, tylko no nie próbuj ubierać tego w jakieś obiektywne potknięcia scenariuszowe, bo ich tam nie ma. 16-07-2025, 22:05 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Szminka Catwoman to przy tym ogromy babol :p 





