Sergio Leone
#41
artykuł o westernie - http://archiwum.wiz.pl/2001/01073300.asp


potencjał spaghetti westernu polegał na tym, że dokonał on teatralizacji konwencji tego gatunku, odarł go z otoczki prawdziwości.


ciekawy artykuł o westernie, ale z powyższym cytatem sie nie zgadzam. Leone właśnie realizm uwidocznił! Spaghetti western to antybajka, antyprzygoda, motywacje bliższe życia. Tetatralizacja nie musi mieć nic wspólnego z prawdziwością.

Odpowiedz
#42
Glut napisał(a):Myślałem że coś więcej niż czas akcji czyni western westernem. :)

napisałem choćby tylko - elementów odróżniających go od westernu, a wpisującego w film gangsterski jest oczywiście nieco więcej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#43
Ciekawy artykuł w Rzepie przeczytałem niedawno, udało mi się go znaleźć w necie. Może ameryki nie odkrywa, ale to całkiem dobry zbiór tytułów wartych obejrzenia, co akurat mi jest bardzo przydatne. No i punktuje największą wadę kobiet: nie lubią westernów :lol:

Odpowiedz
#44
Pewnego razu na Dzikim Zachodzie to obok Dzikiej bandy mój ulubiony western. Znakomite aktorstwo i postacie (Cardinale, Fonda, Robards, Bronson), ciekawy i przemyślany scenariusz, kultowe dialogi (np. tekst Fondy: "Nie ufam człowiekowi, który nosi i pas i szelki - który nie ufa własnym spodniom"), rewelacyjna muzyka Ennio Morricone (szczególnie motyw przybycia Claudii Cardinale do miasteczka), przepiękne wizualnie sceny, mimo że bohaterowie (poza Claudią) są brzydcy.

Bardzo podobały mi się Dobry, zły, brzydki oraz Za kilka dolarów więcej, które zawierały mistrzowskie sceny, dobre aktorstwo Clinta Eastwooda i Lee Van Cleefa oraz wpadające w ucho melodie Morricone. Trochę słabszy był Za garść dolarów, często w tym filmie brakowało sensu i logiki, widać to szczególnie w scenie finałowej rozgrywki, kiedy bandyta strzela do Eastwooda cały czas w klatkę piersiową zamiast w głowę i przez to nie może go zabić, bo pod koszulą ma jakieś żelastwo (w filmie Powrót do przyszłości 3 było świetne nawiązanie do tej sceny).
Mimo to film ma swój urok i Leone nie powinien się go wstydzić, a jednak podpisał go pseudonimem, więc pewnie nie był z siebie dumny.

Pozostałe filmy Leone czyli Garść dynamitu oraz saga gangsterska Dawno temu w Ameryce nie przypadły mi do gustu (w tym ostatnim jedynie Morricone nie zawiódł, a być może nawet stworzył swój najlepszy soundtrack).

Odpowiedz
#45
Ten tekst o szelkach to nie z "Garści dynamitu"?

Odpowiedz
#46
mariusz napisał(a):oraz saga gangsterska Dawno temu w Ameryce nie przypadły mi do gustu (w tym ostatnim jedynie Morricone nie zawiódł, a być może nawet stworzył swój najlepszy soundtrack).

niby tyle już lat na forum, a wciąż zadziwiają mnie tego typu wojskowe opinie 8)

Odpowiedz
#47
Tak, to takie zadziwiajace ze jakis film moze sie komus nie podobac, kiedy obiektywnie jest zajebisty. :roll:

Odpowiedz
#48
widac, ze nie zaliczyles zadnego kmfowego zjazdu
DON'T BLINK AND TURN LEFT.

Odpowiedz
#49
simek napisał(a):Ten tekst o szelkach to nie z "Garści dynamitu"?
Ten tekst napewno powiedział Henry Fonda w filmie Pewnego razu na Dzikim Zachodzie. Nie przypominam sobie, aby w Garści dynamitu był ten tekst, może też był.

Odpowiedz
#50
tekst o szelkach jest na 3245464737674746748% z OUATIA 8)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#51
Hm, ja to bym sobie dał rękę uciąć, że z GD, no ale skoro jesteście tacy pewni to chyba macie racje, coś mi się musiało pomylić :roll:

Co do Pewnego razu w Ameryce, to jedyne co mogę ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że jest strasznie długi i męczący, nawet nie tyle nudny, bo jest tam mnóstwo emecjonujących scen, ale straszliwie wyczerpujący. Taki już chyba urok gangsterskich arcydzieł(Ojciec Chrzestny II), że musza być przeraźliwie długie.

Odpowiedz
#52
Mefisto napisał(a):tekst o szelkach jest na 3245464737674746748% z OUATIA 8)
Zapewne chodziło Ci o OUATITW. Lepiej nie używajcie takich skrótów, bo można się pomylić i nie każdy rozszyfruje o co chodzi.

Odpowiedz
#53
Przecież Mefisto wyraźnie napisał że chodzi mu o OUATIM.

Odpowiedz
#54
mariusz napisał(a):
Mefisto napisał(a):tekst o szelkach jest na 3245464737674746748% z OUATIA 8)
Zapewne chodziło Ci o OUATITW. Lepiej nie używajcie takich skrótów, bo można się pomylić i nie każdy rozszyfruje o co chodzi.

right - my bad :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#55
Mistrzostwo Sergia Leone widać w pierwszej scenie filmu Once Upon A Time In The West. W tej scenie nie działo się praktycznie nic, jedynie cisza zagłuszana przez natrętną muchę i kapiącą wodę, do tego trzech aktorów, którzy nie odezwali się ani słowem. Potem pojawia się Bronson i zaczyna się właściwa akcja filmu.
W Once Upon A Time In America też była scena, w której nie działo się nic, w tej scenie przez około 20 razy słychać było dzwoniący telefon i nic więcej. Scena strasznie irytująca, niepotrzebna i po prostu nudna, nie mająca tej siły co sceny ze spaghetti westernów.

Hannibal napisał(a):Przecież Mefisto wyraźnie napisał że chodzi mu o OUATIM.
O co Ci chodzi?

Odpowiedz
#56
Hannibal napisał(a):Przecież Mefisto wyraźnie napisał że chodzi mu o OUATIM.

Once Upon a Time in Merica? :)

Odpowiedz
#57
...Mexico :P

Co wy ludzie, nie słyszeliście o Trylogii Pewnego Razu ?

Odpowiedz
#58
Kurna, dlaczego nikt nic nie napisał w tym wątku od 4 lat? :)

Obejrzałem w końcu wszystko. Trochę czasu (z parę miesięcy) zajęło mi się zarówno zapoznanie z całą twórczością Sergio Leon jak i również zakupienie jego filmów na blu (część wcale nie jest łatwo dostępna, jak chociażby "Dobry, zły i brzydki") i przedarcie się przez większość ogólnie dostępnych dokumentów/materiałów o nim w światowym internecie. Ale opłaciło się. Leone to w tym momencie chyba mój ulubiony reżyser, a na pewno jeden z. Krótko:

A Fistful of Dollars - ten film jest chyba bardziej szanowany i znany za nową jakość, którą wprowadził, a nie za sam fakt bycia jakimś niesamowitym filmem. Bo Eastwood wymiata i wszystko jest git, ale jednak widać ograniczenia wynikające z żenującego budżetu (250 tys. dolarów) i dopiero rodzącego się stylu włoskiego reżysera. Ale muzyka wymiata i Leone udowadnia, że potrafi tworzyć wielkie rzeczy za śmiesznie małe pieniądze. 8/10

For A Few Dollars More - krok naprzód. Większy budżet, większa paleta, więcej epy. Widać zasadniczy postęp od czasu filmu sprzed roku. Eastwood i Lee Van Cleef wymiatają, tak samo cudowna muzyka.
8.5/10

The Good, The Bad And The Ugly - pierwsze arcydzieło. Porządny budżet i plejada wymiatających aktorów unoszą ten film do miana prawdziwej epy. Wersja reżyserska to jedyna słuszna - w tej pierwotnej jest sporo dziur fabularnych, które przeszkadzają.
9/10

Once Upon A Time In The West - taki western, jaki potrafi zrobić tylko człowiek urodzony poza Ameryką i wychowany na tradycji hollywoodzkich westernów, który kocha zarówno je jak i kraj, z którego się wywodzą i który w końcu przyjeżdża do krainy marzeń i dostaje duże pieniądze na zrobienie swego własnego dzieła. Ten film jakby lewituje i z poczuciem zwycięstwa z góry przygląda się wszystkiemu innemu co kiedykolwiek powstało z etykietką "western". To, co robi Leone ze sceną otwierającą, sceną zabicia rodziny, końcowym pojedynkiem i masą innych rzeczy, a także to w jaki sposób wkomponowuje utwory Ennio Morricone do swoich obrazów jest najlepszym dowodem czystego filmowego geniuszu jakiego w ogóle można doświadczyć.
A jednak mam z tym filmem jeden, zasadniczy problem - są to mianowicie dziury fabularne i nieścisłości, które doprowadzają mnie do istnego szału. Elipsy i nielogiczności jakie przenikają OUATITW nie pozwalają mi w spokoju chłonąć kinowego geniuszu tego filmu. Tutaj po prostu wiele rzeczy nie ma sensu, scenariusz jest dziurawy jak ser szwajcarski. Domyślam się, że nie o to w tym filmie chodzi, ale od arcydzieła domagam się najwyższej jakości we wszystkich jego aspektach.
Aha, no i jeszcze jedna rzecz:

[Obrazek: Don%27tMakeWaves4.jpg]
Nuff' said.
9/10

Duck, You Sucker! - wyjąwszy początkowe twory Leone z gatunku włoskiego peplum, najmniej znany jego film. Niesłusznie. Postacie ani wizualia nie dorównują jego największym osiągnięciom, ale przede wszystkim Leone porusza tu jeden z najpoważniejszych tematów w swojej karierze i robi to z gracją i zdolnością z jakimi tylko on to potrafi. To też jeden z najdojrzalszych jego filmów. Tym razem tematem jest rewolucja, jej natura i sposób w jaki gwałtowne zmiany wpływają na kondycję i strukturę społeczeństw. Najbardziej polityczny Leone, a sam film świetny, nawet jeśli momentami przynudza.
8.5/10

Once Upon A Time In America - chyba mój ulubiony film Leone, na równi z "Dobrym, złym..." i chyba jednak trochę ponad "Pewnego Razu...". To co w nim kocham i będę kochał najbardziej po wsze czasy to prze-odważny eksperyment narracyjny jaki Sergio tu stosuje - chodzi mi oczywiście o rozłożenie historii na trzy ramy czasowe i sposób w jaki opowieść pomiędzy nimi lawiruje. Jeden, jedyny mankament jaki mam do tego filmu to końcowy twist, który zdaje mi się zupełnie niewiarygodny, a może nie tyle niewiarygodny ile niewystarczająco wyjaśniony. Ta uwaga prowadzi mnie do rzeczy następnej czyli,
(9/10)

mojego największego problemu ze wszystkimi filmami włoskiego mistrza. On strasznie lubił długie filmy i długie ujęcia. Rozsmakowywał się w nich i przeciągał je do granic możliwości. Robił to cudownie i to samo w sobie jest ok. Problem leży gdzie indziej - począwszy od "Dobrego, złego..." wszystkie jego filmy były bardziej lub mniej cięte i zmieniane przez studia amerykańskie. To jest powód, dla którego jego dzieła należy poznawać tylko i wyłącznie w wersjach dir cut, pełnych, które światło dzienne dojrzewały dopiero wiele lat po premierze. Jednak nawet w tych wersjach często niestety mamy do czynienia z nielogicznościami.
Te scenariuszowe nielogiczności najbardziej rażą w pierwszych częściach Dolarowej Trylogii jednak nie wynika to z małych zdolności Sergio, ale raczej z tego, że spaghetti westerny po prostu takie były. Ich urok polegał na reżyserii, nie na fabułach i zaakceptowanie tego faktu jest konieczne do tego, żeby czerpać z nich przyjemność. Nikt nie oczekiwał od nich realistycznych opowieści. Lecz niestety te nielogiczności znajdują swoją drogę do drugiej trylogii Leone, a mi się wydaje, że tam nie powinno ich już być.
Leone zdawał sobie sprawę z tego jak długie filmy robi i podejrzewam, że stałym punktem jego stylu reżyserskiego przy każdym projekcie było bolesne wybieranie tego co wyrzucić, a co zostawić. Najbardziej ten problem rzuca się w oczy właśnie w "Once Upon A Time In The West". Po nakręceniu zajebistej sceny otwierającej Leone zdał sobie sprawę, że - świetna jakby ona nie była - jeśli on w tym tempie utrzyma cały film to będzie on trwać 5 godzin. A nie chciał z tego tempa rezygnować (i słusznie), bo ten rytm jest właśnie esencją całego filmu. Lekko przerażony zadzwonił więc do swojego scenarzysty i zapytał co ma robić. Zrobili jedyną możliwą w tej sytuacji rzecz - zaczęli wywalać "niepotrzebne" sceny ze scenariusza. I to niestety powoduje właśnie, że, gdy oglądam OUATITW nie mam poczucia, że obcuję z zamkniętą całością, ale raczej ze zbiorem często nie najlepiej dopasowanych do siebie scen. Stąd się też biorą nielogiczności, obecne nawet w tej najpełniejszej, nieprzyciętej przez studio wersji.
Ten problem niestety powtarza się we wszystkich filmach Leone począwszy od "Dobrego, złego...". Generalnie chodzi o to: doświadczone oko widza bez trudu jest zdolne w tych filmach wychwycić sceny czy sekwencje, które widać jak na dłoni, że są częścią większych scen czy sekwencji (czy nawet całych niedokończonych wątków), ale zostały skrócone na rzecz ograniczeń czasowych. Najbardziej rzuca się to w oczy właśnie w filmie z Bronsonem, ale obecne jest (chociaż w bardzo nikłej formie), w "Dobrym złym...", a w paru miejscach irytuje również w "Duck, You Sucker!".
Niestety pojawia się też kilkakrotnie w ostatnim filmie włoskiego geniusza co nie pozwala mi wystawić mu pełnej 10tki :( Chodzi mi tu zwłaszcza o scenę z frisbee, a także o postać Joe'a Pesci, który pojawia się w dwóch scenach - z czego druga a nich ewidentnie sugeruje, że jego wątek miał się jeszcze rozwinąć. I to jest powód, dla którego nie kupuję do końca końcowego twistu.
Na szczęście podobno na tegorocznym festiwalu w Cannes bądź w Wenecji ma się odbyć premiera 4 i pół godzinnej wersji ostatniego filmu Leone - ponoć rodzina reżysera we współpracy z filmowymi rzemieślnikami postanowiła użyć materiałów jakie ma w swych zbiorach i przy pomocy laboratoriów filmowych odtworzyć sceny jakich w "Dawno temu..." brakuje. Jestem ciekaw co z tego wyjdzie.

PS. Bardzo ciekawy i wzruszający dokument o Sergio Leone, po angielsku:




Odpowiedz
#59
(28-03-2012, 10:44)Rodia napisał(a): zakupienie jego filmów na blu (część wcale nie jest łatwo dostępna, jak chociażby "Dobry, zły i brzydki")

ke? pierwszy z brzegu amazon


Cytat:Elipsy i nielogiczności jakie przenikają OUATITW nie pozwalają mi w spokoju chłonąć kinowego geniuszu tego filmu. Tutaj po prostu wiele rzeczy nie ma sensu, scenariusz jest dziurawy jak ser szwajcarski.

wymień choć jedną
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#60
(28-03-2012, 19:38)Mefisto napisał(a): ke? pierwszy z brzegu amazon
Z zasady nie kupuję zagranicznych wydań, chodziło mi o sklepy polskie, głównie empiki.

(28-03-2012, 19:38)Mefisto napisał(a): wymień choć jedną
Miałem nadzieję, że ktoś o to poprosi :) Jest ich cała masa, ale taki pierwszy przykład z brzegu:
w drodze na posesję swojego martwego już męża wóz Jill zatrzymuje się przy jakiejś przydrożnej tawernie. Wchodzi do niej Jill i woźnica. Po chwili wpada tam też Cheyenne, który właśnie uwolnił się z konwoju wiozącego go do więzienia. W karczmie tej Cheyenne spotyka też po raz pierwszy Harmonijkę, który gra na harmonijce. Jill to widzi.
Następnego dnia do domu zmarłego męża Jill przychodzi Cheyenne. Jill myśli, że to on zabił jej faceta i Cheyenne daje do zrozumienia, że to nie on. Podczas rozmowy pyta: "Czy wiesz coś o człowieku, który gra na harmonijce? To ktoś, kogo się nie zapomina. Zamiast mówić, gra. A kiedy powinien grać, mówi."
wtf? :)

Tego typu akcji jest w tym filmie masa, jak chcesz to mogę wymienić wszystkie :P

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości