Zakładam temat zbiorczy dla seriali aktorskich i animowanych Marvela, ponieważ nie wszystkie mają swoje tematy, ale też znowu nie wszystkie na takie zasługują, więc tutaj będzie miejsce dla takich produkcji. Zwiastuny, opinie/recenzje itd, itp.
A założyłem temat dlatego, że obejrzałem najnowsze dzieło Marvel Studios, czyli serial widmo zatytułowany 'WONDER MAN'.
O czym to w ogóle jest?
Głównym bohaterem jest koleś o imieniu, którego już nie pamiętam, pragnący zostać gwiazdą kina. Łazi od castingu do castingu, ale generalnie jest dosyć problematyczną osobą bo nawet w roli epizodycznej chce pokazać AKTOSTWO, GŁĘBIĘ POSTACI i jest wrzodem na dupie reżyserów, scenarzystów i producentów, do tego stopnia, że go wywalają z "American Horror Story" (ale o tym później). Jednocześnie mamy też historię Trevora Slattery'ego, czyli aktora wcielającego się w Mandaryna w "Iron Manie 3". Ich losy się stykają, ponieważ Trevor dostaje zadania inwigilacji głównego bohatera - jest on podejrzany o bycie niestabilnym super gościem, a więc jego miejsce jest w super więzieniu dla super ludzi, które może zostać zamknięte, bo generalnie agenci zamykają zbyt mało bandziorów z mocami (LOLXD). Aby zachować profesjonalizm tego wpisu sprawdziłem imię głównego bohatera - drogi Simona Williamsa łączą się z Trevorem, kiedy na horyzoncie pojawi się casting i możliwość wcielenia się w tytułowego 'Wonder Mana' - kinowego superbohatera, który doczeka się nowej wersji filmu.
Podoba mi się pomysł na tę historię - dostajemy meta-serial o tworzeniu filmu superhero w świecie, gdzie takowi bohaterowie istnieją naprawdę. Z perspektywy aktorów, którzy mają się wcielić w głównych boheterów. Serial jest pozbawiony akcji, pod tym względem absolutnie nic się tutaj nie dzieje. Zamiast tego są długie rozmowy aktorów, o procesie twórczym, o presji środowisk, mamy relacje na linii młody aktor i jego mentor. I różne takie. Generalnie ta relacja jest bardzo fajnie poprowadzona - jest trochę dramatu, troche humoru, ale jest też pewien problem. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że akcja w ogóle nie posuwa się do przodu i przez cztery odcinki oni tylko gadają i jeżdżą autem.
Dlatego też najlepszym i zarazem najmocniejszym odcinkiem jest odcinek 4. opowiadajacy historię "Doormana" - kolesia z super mocą, przez którego zakazano grania super ludziom w filmach i serialach. I po seansie całego serialu mam wrażenie, że wolałbym obejrzeć pełnometrażowy film w stylu "Wilkołaka nocą" właśnie o Doormanie, aniżeli ten o nudnych przygodach Simona i Trevora.
Te rozmowy między nimi są spoko, ale tak jak wspomniałem - nic z nich w sumie nie wynika i akcja stoi w miejscu. Twórcy mieli zajebisty motyw do opowiedzenia, czyli ZAKAZ WYSTĘPÓW DLA LUDZI Z MOCAMI, to całkowicie to olali i nie wykorzystali potencjału. Tak naprawdę ta sprawa nie ma żadnych konsekwencji i dramatycznego wydźwięku. Szkoda. Odcinki są krótkie - trwają około 30 minut - a ciągną się niemiłosiernie.
Najlepiej działa chyba ten meta-komentarz. Fajnie, że jest tutaj pokazany normalny świat, gdzie jest "American Horror Story", Leo DiCaprio, Netflix, są Oscary, aktorzy, którzy grają samych siebie, jak Josh Gad.
Całość ma też momentami taki senny klimat, który przypominał mi serial "Atlanta". Jakby ktoś to skrócił do 45 minut i powiedział mi, że jest to odcinek z tego samego uniwersum, to bym prędzej uwierzył w to, niż fakt, że jest to MCU.
Ode mnie 5,5/10.
A założyłem temat dlatego, że obejrzałem najnowsze dzieło Marvel Studios, czyli serial widmo zatytułowany 'WONDER MAN'.
O czym to w ogóle jest?
Głównym bohaterem jest koleś o imieniu, którego już nie pamiętam, pragnący zostać gwiazdą kina. Łazi od castingu do castingu, ale generalnie jest dosyć problematyczną osobą bo nawet w roli epizodycznej chce pokazać AKTOSTWO, GŁĘBIĘ POSTACI i jest wrzodem na dupie reżyserów, scenarzystów i producentów, do tego stopnia, że go wywalają z "American Horror Story" (ale o tym później). Jednocześnie mamy też historię Trevora Slattery'ego, czyli aktora wcielającego się w Mandaryna w "Iron Manie 3". Ich losy się stykają, ponieważ Trevor dostaje zadania inwigilacji głównego bohatera - jest on podejrzany o bycie niestabilnym super gościem, a więc jego miejsce jest w super więzieniu dla super ludzi, które może zostać zamknięte, bo generalnie agenci zamykają zbyt mało bandziorów z mocami (LOLXD). Aby zachować profesjonalizm tego wpisu sprawdziłem imię głównego bohatera - drogi Simona Williamsa łączą się z Trevorem, kiedy na horyzoncie pojawi się casting i możliwość wcielenia się w tytułowego 'Wonder Mana' - kinowego superbohatera, który doczeka się nowej wersji filmu.
Podoba mi się pomysł na tę historię - dostajemy meta-serial o tworzeniu filmu superhero w świecie, gdzie takowi bohaterowie istnieją naprawdę. Z perspektywy aktorów, którzy mają się wcielić w głównych boheterów. Serial jest pozbawiony akcji, pod tym względem absolutnie nic się tutaj nie dzieje. Zamiast tego są długie rozmowy aktorów, o procesie twórczym, o presji środowisk, mamy relacje na linii młody aktor i jego mentor. I różne takie. Generalnie ta relacja jest bardzo fajnie poprowadzona - jest trochę dramatu, troche humoru, ale jest też pewien problem. Nie sposób nie odnieść wrażenia, że akcja w ogóle nie posuwa się do przodu i przez cztery odcinki oni tylko gadają i jeżdżą autem.
Dlatego też najlepszym i zarazem najmocniejszym odcinkiem jest odcinek 4. opowiadajacy historię "Doormana" - kolesia z super mocą, przez którego zakazano grania super ludziom w filmach i serialach. I po seansie całego serialu mam wrażenie, że wolałbym obejrzeć pełnometrażowy film w stylu "Wilkołaka nocą" właśnie o Doormanie, aniżeli ten o nudnych przygodach Simona i Trevora.
Te rozmowy między nimi są spoko, ale tak jak wspomniałem - nic z nich w sumie nie wynika i akcja stoi w miejscu. Twórcy mieli zajebisty motyw do opowiedzenia, czyli ZAKAZ WYSTĘPÓW DLA LUDZI Z MOCAMI, to całkowicie to olali i nie wykorzystali potencjału. Tak naprawdę ta sprawa nie ma żadnych konsekwencji i dramatycznego wydźwięku. Szkoda. Odcinki są krótkie - trwają około 30 minut - a ciągną się niemiłosiernie.
Najlepiej działa chyba ten meta-komentarz. Fajnie, że jest tutaj pokazany normalny świat, gdzie jest "American Horror Story", Leo DiCaprio, Netflix, są Oscary, aktorzy, którzy grają samych siebie, jak Josh Gad.
Całość ma też momentami taki senny klimat, który przypominał mi serial "Atlanta". Jakby ktoś to skrócił do 45 minut i powiedział mi, że jest to odcinek z tego samego uniwersum, to bym prędzej uwierzył w to, niż fakt, że jest to MCU.
Ode mnie 5,5/10.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
21-02-2026, 11:59






