Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Właśnie jestem po pierwszym odcinku, bardzo mi się podobało mimo to, że w ogóle Adams mi nie pasowała do roli Camille, ale na prawdę dała radę. Styl reżysera pasuje do ksiązki gdzie przeszłość przeplata się z teraźniejszością i stopniowo poznajemy historię Camille. Książka jest moją ulubioną od Flynn, nawet lepsza od Gone Girl, dość krótka i zrobili z niej 8 odcinków ale sama atmosfera sprawia, że bardzo fajnie się ogląda, przypomina True Detective sezon 1.
09-07-2018, 15:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-07-2018, 15:01 przez harlequinade.)
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Drugi odcinek za mną. Póki co jest to jeden z tych seriali, które są nastawione na robienie klimatu, nie akcji. Klimat nawet-nawet, chociaż zaczynam mieć powoli dość zapyziałych amerykańskich miasteczek. W tym tutaj panuje marazm i bezruch, na ulicach pustka, wszyscy siedzą po chałupach, w robocie albo w barze - stare dobre Twin Peaks jawi się przy tym jako tętniąca życiem metropolia. W domu głównej bohaterki panuje dodatkowo jakby bezczas: z jednej strony nowoczesny sprzęt grający, elektryczność i nastolatka na wrotkach, z drugiej kokardy we włosach i czarna gosposia. Atmosferę podkreśla dodatkowo niedzisiejsza muzyka; w ogóle muzyka w serialu jest świetna, zarówno ballady i dżezy z dawnych lat, jak pełnej amerykańskiej przestrzeni kawałki, których bohaterka słucha w samochodzie. Trzeba będzie dorwać później soundtrack.
O samej głównej bohaterce, granej przez Amy Adams, na razie da się wiele powiedzieć, poza tym, że lubi sobie golnąć (niestety też za kierownicą), zmaga się z traumą, którą stopniowo odkrywamy za pomocą błyskawicznych flashbacków, i ma pojebaną rodzinę (między innymi pewnie dlatego lubi sobie golnąć). O panu detektywie, który ma być chyba kimś w rodzaju jej partnera w śledztwie, nie da się z kolei powiedzieć kompletnie nic poza tym, że jest spoza miasta i nie rozumie lokalsów. Oboje są w sumie nijacy. Co do śledztwa, posuwa się ono bardzo niemrawo, rozmowy Camille z kolejnymi świadkami służą raczej dodawaniu kolejnych cegiełek do budowy klimatu niż wyjaśnianiu zbrodni. Nie angażuje mnie też właściwie wcale, choć przecież chodzi o mocną sprawę morderstwa dwóch dziewczynek. W "True Detective" było jednak pod tym względem zupełnie inaczej: oprócz dusznej atmosfery zapadłej dziury w Luizjanie mieliśmy ciekawą parę detektywów i wciągające śledztwo. Po każdym odcinku mówiłam zawsze "dawajta następny teraz zaraz już", tutaj nic z tych rzeczy, emocjonalnie jest mniej niż letnio. Na razie to taki umiarkowanie ciekawy serial do obejrzenia przed spankiem. Może później się to jakoś lepiej rozwinie, bo potencjał jest.
17-07-2018, 20:37
Stały bywalec
Liczba postów: 6,838
Liczba wątków: 6
Ja jestem w połowie drugiego odcinka i generalnie też zachwycony nie jestem, ale jak już zacząłem to niewykluczone, że będę oglądał.
Nie wiem nic o materiale źródłowym, więc na dobrą sprawę nie do końca nawet wiem, jakiego gatunku się spodziewać i czego wymagać. W związku z tym nie mam na razie żadnego problemu z nieciekawym śledztwem, bo zakładam, że to nie ono jest tu osią fabuły i bardzo dobrze.
Na razie bardziej przeszkadza mi trochę łopatologiczne podejście do tematu traumy głównej bohaterki. Przynajmniej częściowo. Alkohol, nacięcia na skórze, samochód. Sporo w tym klisz, chociaż tutaj problemem jest częściowo sam pomysł na postać a częściowo sposób pokazania tego aspektu. Z jednej strony, balansuje to na granicy tandety i klisz, z drugiej wyczuwam przebłyski jakiejś tam oryginalności. Największa tu zasługa Adams, którą lubię, ale nie uważam za jakąś mega utalentowaną. Nie wiem czy to nie jedna z ciekawszych ról w jakiej ją widziałem. Nieźle radzi sobie z tymi lekko tandetnymi elementami. Mam na razie wrażenie, że wyciąga maksa z tej postaci.
Z kolei sporym minusem związanym z jej traumą są te flashbacki. To jest zabieg, na który mam uczulenie. Tutaj sprawdza się całkiem nieźle tylko w tych naprawdę krótkich wtrąceniach z przeszłości wmontowanych w ujęcia z tego samego miejsca w teraźniejszości. Za to wykorzystanie tego dodatkowo jako łopatologiczne zwrócenie uwagi na coś oczywistego doprowadza mnie do szału. Mam tu na myśli na przykład przypomnienie spotkania z przyrodnią siostrą. Jakby sam dialog nie wystarczył.
Na plus na pewno muzyka. Led Zep wiadomo, ale ta elektronika też całkiem spoko. No i o ile motyw powrotu w rodzinne strony w celu przeprowadzenia śledztwa widzieliśmy w kinie i tv z milion razy, jest jakiś tam potencjał na klimatyczną, rozkręcającą się z każdym odcinkiem, w miarę oryginalną opowieść. Na razie niewiele na to wskazuje i tym bardziej żałuję, że przerwałem i trochę nie wiem jak wrócić do Big Little Lies, które od początku były dużo lepiej napisane i wyreżyserowane i wyłączając Adams też lepiej zagrane.
17-07-2018, 21:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2018, 21:38 przez PropJoe.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
No i jak wrazenia po wiekszej ilosci odcinkow?
Mi klimat spodobal sie jeszcze bardziej, rezyseria to juz naprawde wchodzi na wyzyny (cala sekwencja wziecia oxy i ecstasy w 6 odcinku wygladajaca DOSKONALE i do tego fenomenalnie zagrana przez Amy Adams i realistycznie) i w dodatku jestem ciekawy rozwiazania tej zagadki - chociaz spodziewam sie ze bedzie dosc oczywiste.
W ogole ogladajac mam takie wrazenie, ze ksiazka to raczej taki szmatlawiec na sile dziwaczny i nieprzyjemny, a jego wartosc podnoszona jest tutaj aktorstwem i realizacja. W sumie nie wiem skad tak, troche za duzo groteski jednak w tym wszystkim jest. Ksiazki nigdy w dloniach nie mialem jak cos.
No ale po raz pierwszy teraz tak aktywnie czekam na ten 7my odcinek, mocno ciekawy jestem i gdy zaakceptuje sie to, ze tempo jest bardzo odmienne od BLL to naprawde to popieprzone miasto wciaga.
Zaskoczylo chyba dopiero po tym 6ym, gdy juz nie oczekuje jakis fabularnych rozwiniec. Nie dziwie sie tez, ze po emisji w Stanach leca te ostrzezenia z numerami na linie dla samobojcow, ta koncowka trzeciego odcinka byla mocno drastyczna i bardzo ciezka, nie wyobrazam sobie jak to sie oglada osobom raniacym sie/myslacym o samobojstwie.
Prop, ogladaj Big Little Lies od poczatku, ja zaraz trzeci raz chyba bede ogladal :)
19-08-2018, 13:52
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2018, 13:53 przez Snuffer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Ja jestem zachwycony. Po względem aktorstwa i realizacji - świetna rzecz. Montaż, zdjęcia, Amy Adams, trochę oniryczny obraz zapyziałej mieściny z tonami brudy i zepsucia pod spodem. Niby kryminał, ale zagadka wcale nie jest w centrum. A może i jest, ale nie w tak oczywisty sposób, bo nikt tu specjalnie nie robi nic, żeby ją rozwiązać.
19-08-2018, 14:29
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Wkurzyli mnie zmianami z książki w ostatnim odc ale poza tym to bardzo dobra adaptacja i jeszcze lepsza mini seria. Trzymam kciuki że finał da radę.
22-08-2018, 15:11
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
A co jest lepsze? Książka czy serial? Bo chętnie bym przeczytał, jeżeli powieść miałaby mnie jeszcze czymś pozytywnie zaskoczyć :)
22-08-2018, 15:29
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
To ciężko powiedzieć. To moja ulubiona książka Flynn ale jest jej najgorzej napisaną pod względem stylu. Za to serial aż ocieka cudownym stylem
w książce jest bardzo fajna pierwszosobowa narracja Camille z kolei w serialu zastąpiły to te pomysłowe, szybkie migawki jej wspomnień i ukryte w kadrze słowa. Polecam przeczytać choćby jako uzupełnienie
22-08-2018, 15:46
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Czy masz na zdjęciu profilowym Ammę? :D
22-08-2018, 15:49
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
Tak :) Z następnego odc, jakiś czas temu pojawiły się zdjęcia promocyjne
22-08-2018, 16:24
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
"Word to the wise for Sharp Objects fans: watch the finale all the way through the end credits. All the way."
https://twitter.com/sepinwall/status/1032424336962015237
Nie wiem co oni tam wymyślili :D
23-08-2018, 06:21
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Przed chwilą skończyłam finał. Moje wrażenia po wszystkim, łącznie ze scenami po napisach końcowych: LOL. Już myślałam "no, naprawdę dobry serial, psychologiczna łamigłówka, fajny klimat, ciekawa bohaterka, z każdym odcinkiem jest coraz lepiej, zakończenie nawet-nawet", a tu wtem! okazuje się, że zabijała młoda, żeby mieć mebelki z zębów do domku dla lalek. No żesz ja pier... xD
Szkoda dobrych ról Amy Adams i Patricii Clarkson dla takiego idiotycznego finału. BTW miałam dziś wyjątkowo parszywy dzień (po całym parszywym tygodniu), ale jak pomyślę o biednej Camille, to czuję, że nie mam prawa narzekać, bo ta to ma pod górkę dopiero ;)
27-08-2018, 21:53
Stały bywalec
Liczba postów: 1,167
Liczba wątków: 1
zabijała bo Adora zajmowała się Ann i Natalie, ten domek dla lalek to tylko taki 'bonus', replika tej podłogi w pokoju Adory. Mae zginęła bo Curry i Camille zaczęli ją lubić, według Ammy bardziej od niej
27-08-2018, 22:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27-08-2018, 22:55 przez harlequinade.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Łojezu. Świetna pierwsza połowa finału, mocno się emocjonowalem czy dziewczyny wyjdą stamtąd żywe. Jeśli chodzi o końcówkę, to rezysers postarał się by twist był zjadliwy, ale nie wyszedł obronna ręka z tego. W ogóle jak dla mnie ta koncowka zabiera mocno powagę wątku Adams - jej motyw z przyjaciółka z zakładu, z wydarzeniami tam. To zasługuje na coś poważniejszego.
Nie uważam jednak serialu za zmarnowany czas a za przyjemne, mocno popieprzone kuriozum.
I Amma w książce miała 12 lat? LOL.
28-08-2018, 11:32
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2018, 11:35 przez Snuffer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
Cytat:zabijała bo Adora zajmowała się Ann i Natalie, ten domek dla lalek to tylko taki 'bonus', replika tej podłogi w pokoju Adory. Mae zginęła bo Curry i Camille zaczęli ją lubić, według Ammy bardziej od niej
Naciągane to jak guma od gaci i też bez sensu :) Nawet jeśli przyjmiemy, że młoda zabijała właśnie dlatego plus miała jakieś tam dziedziczne obciążenie psychopactwem, to jak namówiła do pomocy swoje kumpele? Też chciały miłości od uwielbianej przez miasto mimozy Adory, czy same też miały pierdolnięte matki? Bo że aż tak jej słuchały we wszystkim, to nie uwierzę (w tamte powody zresztą też nie :). I jak podrzuciły ciało tej dziewczynki do tego okna, przewiozły na wrotkach? Zębatej podłogi nawet już nie skomentuję. xD
To jest zrobione tak na zasadzie: "coś podejrzewaliście - potem myśleliście, że jednak nie - a tu jednak tak, jak już się nie spodziewaliście, mamy was!". I żeby podziwiać wielkiego supertwista. A że przy okazji misternie budowany duszny, oniryczny klimat plus historia przedstawiona jako coś na serio momentalnie przeistacza się w absurdalną czarną komedię, to nic. :)
Ale żeby nie było, ogólnie - pomijając kretyński końcowy twist - serial mi się podobał. Na pewno zapamiętam niesamowicie toksyczną relację Camille i Adory. Obie aktorki zrobiły świetną robotę. Zgnilizna moralna miasteczka pod ładną fasadą też na plus, choć to motyw dość oklepany, bdb muzyka i reżyseria, stopniowe odkrywanie przeszłości Camille i zagadki morderstw, choć początkowo prowadzone niemrawo, od mniej więcej połowy zaczynają wciągać. Spoko serial, 6-7/10 spokojnie.
PS Po każdym odcinku chciało mi się jeździć na wrotkach. :)
edit:
Cytat:I Amma w książce miała 12 lat? LOL.
Coo? Double LOL.
28-08-2018, 11:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2018, 11:43 przez Quay.)
McMillan Man
Liczba postów: 6,532
Liczba wątków: 51
Moja dziewczyna czytała ksiazke, wiec od razu sie zapytalem wlasnie jak mozliwa byla ta pomoc kolezanek:
"A bo one ja uwielbialy i wszedzie za nia jezdzily, widziales przeciez" - lol, nope! No i jeszcze bronila tego ze Amma miala 12 lat w ksiazce i ze to lepiej, bo szok byl wiekszy. No ale dla mnie to bez sensu przeciez - w takim wieku na takich imprezach? W takim wieku branie takich narkotykow i picie? Tak zaplanowane morderstwo? Z takich powodów? To sie kupy nie trzyma :D
Niech sie Jean-Marc Vallée wezmie za jakis porzadny scenariusz, bo zarowno Big Little Lies i Sharp Objects wyniosl z mielizn fabularnych na wysokie stany, ale chetnie zobaczylbym go w czyms... madrzejszym.
I przez caly sezon sie czulem jakbym ogladal ekranizacje jakiegos glupiego, szokujacego twistera no i tak bylo :D
28-08-2018, 12:29
Stały bywalec
Liczba postów: 3,097
Liczba wątków: 8
Nie czytałem żadnych książek Flynn, ale filmy widziałem (też produkcję z Charlize Theron) i są w nich tandetne i kiczowate pomysły, twisty, trochę jak z thrillerów, kryminałów klasy B, które pewnie też są w książkach. Pamietam że na filmie Davida Finchera Zaginiona Dziewczyna, skądinąd dobrym, w scenie seksu i morderstwa się zaśmiałem, a tutaj jest podobnie. Rozumiem rozwiązanie, czyli kto okazał się mordercą i dlaczego, ma to sens, ale przedobrzyła autorka książki która też odpowiada za scenariusz finału. Wiem że w książce też tak było, ale ten twist to jednak było za dużo. Ale jednocześnie nie dało się tego twistu ominąć, bez tego nie byłoby książki i serialu. Ostatnia scena też pokazuje jak wiele znaczy dobry reżyser, bo gdyby ta sekwencja została zrealizowana przez słabego reżysera wypadła by nędznie. Flynn ma szczęście do reżyserów, bo dzięki temu jak jest zagrana i zrealizowana scena to nie kłuje to aż tak w oczy jak to kiczowate jest, ale nie zmienia to tego, że się zaśmiałem, a nie taki był zamiar twórców. Chociaż było wcześniej sugerowane kto może okazać się mordercą i dlatego aż tak mnie twist nie zaskoczył. Można było się domyślić, bo do końca odcinka zostało z 20 minut, czyli wiadomo że coś jeszcze będzie. Pisarka ma szczęście do dobrych reżyserów, którzy wyciągają z jej powieści bardzo dużo i może się mylę, bo żadnej nie czytałem, ale wydaje mi się, że adaptacje jej książek są o wiele lepsze i przede wszystkim ambitniejsze jak jej książki, przynajmniej jest tak w tym przypadku. Ogólnie to serial dobry z wybitną reżyserią, montażem, świetną muzyką i aktorstwem. Za ostatnią scenę finału przed napisami obwiniam nie reżysera ale oryginał, który adoptowano, bo ekipa wyciągnęła wszystko co mogła z tej sceny. Zgadzam się że Snufferem że jeśli Vallee ze średnich materiałów potrafi wyciągnąć tyle dobrego to też chętnie bym obejrzał jakiś serial lub film z gatunku thriller/kryminał w jego wykonaniu, ale z lepszym scenariuszem. W ogóle to brakuje mi adaptacji powieści Grishama, za to mogło by się HBO zabrać. Nie wiem czemu przestano kręcić adaptacje jego książek.
28-08-2018, 13:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-08-2018, 17:37 przez michax.)
Dużo pisze
Liczba postów: 544
Liczba wątków: 1
Dla mnie rewelacja. Koniec faktycznie bardzo w stylu Flynn. W moim odczuciu środkowe odcinki się trochę dłużyły, ale wiedziałem, że ta autorka trzyma coś w zanadrzu na sam koniec ;) I ja się absolutnie nie zawiodłem. Technicznie prawie perfekcja. Zdjęcia, montaż, muzyka... wszystko idealnie skrojone. Aktorsko jest bardzo dobrze. I tutaj chwila zachwytu nad Elizą Scanlen. Debiut roku 2018. Nie widziałem w jej grze ani jednej fałszywej nuty. W scenach z Adams myślałem sobie "Amy weź coś zrób bo cię ta mała zjada na śniadanie" :P Po takiej prezentacji talentu, mam nadzieję, że teraz przebiera w propozycjach kolejnych ról.
9/10
28-08-2018, 16:12
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
świetny serial i miażdżące zakończenie. z początku przypominał mi trochę patricka melrose (zmaganie się z dziecięcymi traumami), poszedł jednak w trochę innym kierunku. zapewniam też że pewne zwolnienie akcji w środkowej części serialu ma swoje uzasadnienie. flashbaki z przeszłości może czasem są zbyt irytujące, ale da radę się do nich przyzwyczaić. w sumie to nawet doceniam jak technicznie dobrze został zrobiony montaż
osobiście dziwię się trochę głosom krytykującym końcowy twist. on naprawdę ma podbudowę psychologiczną. wiele dialogów i scen pokazuje jak psychopatyczną i pragnącą uwagi osobowością jest amma. na miejsce wskakują też takie szczegóły jak obgryzione ucho czy lakier do paznokci. to niedomknięte rozwiązanie serialu jest dla mnie poprowadzone z dużym wyczuciem. bez łopatologii ale jednak czytelnie.
więcej zarzutów mam do całego wątku wpakowania się camille na ostatnią kolację. rozumiem że z jednej strony chciała ona ratować siostrę, z drugiej zdobyć dowody, z trzeciej - poczuć akceptację matki, ale przecież jasne jest że to najbardziej ryzykowna ku temu droga.
no i sam syndrom przeniesionego munchausena został trochę wykoślawiony - jakby matce zależało na szybkim otruciu córek
tak że o.
25-09-2018, 09:25
|