Spider-Man Trilogy (2002-2007)
Uwaga, moja wypowiedź zdradza ważne momenty trylogii Raimiego, więc jeśli ktoś się wychował w amazońskiej dżungli i nie widział tych filmów, to... SPOILERY, ludziska!

Nigdy nie ogarniałem, czemu trójka spotkała się z aż taką krytyką i jest uważana za film, który psuje serię. Bo emo-Peter? Bo zmarnowali Venoma? To chyba nie mogą być jedyne powody? Dla mnie nie tyle ten film nie odstaje, co wręcz jest najlepszą częścią trylogii Raimiego. W każdym razie tą ładną dekadę temu oglądało mi się ją najlepiej, a teraz, gdy powtórzyłem sobie całą trylogię... moje odczucia są dokładnie takie same. Czyli przez dziesięć lat mój gust się nie zmienił. Widocznie jako kinoman stoję w miejscu i się nie rozwijam. Mówi się trudno.

Ale ogólnie chodzi o to, że pierwsze dwa Spider-Many Raimiego zawsze były dla mnie zbyt tandetne i kiczowate. Oczywiście wszystkie trzy są kiczowate, nie przeczę, ale dwa pierwsze dużo bardziej. I ja wiem, że o kicz tu chodzi, że to taki klimat i okej. Tylko że nie zawsze czuję samoświadomość tego kiczu. Może on zawsze jest celowy, ale są sceny, w których tę celowość ewidentnie widać - i wtedy jest ubaw - a są takie, gdzie wydaje się, że to po prostu źle wyszło.

Te filmy są jakieś takie... niezręczne. Po prostu. Wygląda to tak jakby jakieś 60% takiego filmu było swoistą parodią gatunku superbohaterskiego, tylko są w to wmieszane sceny zrobione całkowicie poważnie i to wszystko razem jakoś mi się gryzie. To nie jest typowy blockbuster - co oczywiście można rozpatrywać jako pozytyw. To filmowe kuriozum z ciągłymi przeskokami tonacji. Jeśli krytyka czepiała się np. "Lone Rangera" Verbinskiego za dziwacznie niekonsekwentny ton filmu, to dziwne, że takie zarzuty nie padały w stronę pierwszego i drugiego "Spider-mana" Raimiego, gdzie ta karuzela tonacji jest gdzieś tak ze cztery razy dziwaczniejsza.

W każdym razie ja lubię te filmy, ale nic nie poradzę, że ogląda się je dziwnie i w wielu momentach jest to tak niezręczne, że mam poczucie niemałej żenady. Są na to niezliczone przykłady,. Np. Peter je obiad z genialnym naukowcem i jego żoną i od razu dostaje pytanie o to, czy ma dziewczynę. To prawie jak "How's you sex life" z "The Room", poważnie. I zaraz małżeństwo rozkręca całą dyskusję o pięknie i sile miłości. Niezręczne. No i właśnie nie wiem, czy celowo tak to zrobiono Może to kolejny element świadomego kiczu, jakiego w tych filmach pełno, ale trudno się na to patrzy bez odczucia siarowatości.

Albo przemowa ciotki May o potrzebie superbohaterów. Ugh! Niezręczne. Albo jej wspominki, jak to ją mały Peter pytał, czy Mary Jane jest aniołem. Ale niezręczne. Albo w ogóle cały wątek miłosny. No dobra, nie cały, ma on nawet niezłe momenty, ale rozmowa Petera i MJ w szpitalu jest mocno... niezręczna. A jak na koniec pierwszego filmu MJ nagle wyznaje mu miłość, to jest to takie... eee... No bo skąd? Kiedy? Jak? Czemu? Dobra, Peter się zachowywał w stosunku do niej jak fajny kumpel, ale żeby zaraz miłość?!!

Niezręczny jest Doc Oc rozmawiający ze swoimi mackami. Niezręczne są teksty, jakimi przerzucają się Spider-Man z Green Goblinem. I te wszystkie sceny, gdy nowojorczycy ujmują się za Spider-Manem - nie mogę po prostu, jakie to jest słabe. No i właśnie, żeby to chociaż było niezręczne i zabawne jednocześnie, ale niestety często jest tylko niezręczne. A czasem balansuje na krawędzi i ją przekracza - jak w tej scenie gdy Spidey jedzie windą z tym jakimś gostkiem. Scena jest z początku niezręczna i przez swą niezręczność zabawna, ale jest okrutnie przeciągnięta. Obaj już dawno powiedzieli swoje kwestie, a kamera dalej jest włączona. I to też jest zabawne przez swoją niezręczność, ale w końcu przekracza tę granicę i robi się już tylko niezręczne.

A w ogóle to cały Peter jest tu niezręczny, z tym swoim maślanym wzrokiem i wieczną ciapowatością. Trudno mi patrzeć na Toby'ego i nie mieć beki, no przykro mi. A może tak miało być, w takim razie nie powinno mi być przykro.

No właśnie, a trzecia część? Jak tutaj z niezręcznością i siarowatością? Jest jej o wiele mnie. W zasadzie trójka ma chyba tylko tańczącego emo-Petera. I tyle. Dlatego podczas gdy, jak to napisałem, pierwsze dwie części to dla mnie częściowo takie kurioza, to trzecią dopiero ogląda mi się jak pełnoprawny film. Wreszcie nie ma tej warstwy kiczu, przez którą wcześniej musiałem się przebijać, dzięki czemu mogę się w pełni zaangażować emocjonalnie w to, co się dzieje z bohaterami. Peter też nie jest tu już (aż taką) łazęgą. W zasadzie nawet miło popatrzeć, jak spuszcza Harry'emu cięgi :)

Film oczywiście jest przeładowany. O tym wszyscy wiemy. Nawalono tu wszystkiego, co tylko się dało - symbiont, Venom, Sandman i pragnienie zemsty Petra, Goblin Junior i jego pragnienie zemsty, amnezja Harry'ego, kryzys związku Petera i MJ, Gwen Stacy, no po prostu film pęka w szwach od postaci i wątków. Ale nigdy mi to specjalnie nie przeszkadzało. Chyba wolę, jak w filmie jest za dużo niż za mało. A to, że tyle tu tego upchnięto ma ten plus, że cały czas coś się dzieje.

No i właśnie, co do tego dziania - to zdecydowanie największy "akcyjniak" w tej trylogii. Bo jakie sceny akcji mieliśmy w jedynce? Jeden pościg i dwie naparzanki z Green Goblinem? (Jak coś pominąłem, to możecie mi to wytknąć, co mi tam). W dwójce była walka z Octopusem podczas napadu na bank, akcja z pociągiem, no i finał. Po trzy sceny akcji na film. A w trójce? Mamy pojedynek Spider-Mana z młodym Goblinem, pierwszą akcję z Sandmanem, akcję z dźwigiem, naparzankę z Sandmanem w kanałach, naparzankę emo-Petera z Harrym, no i finał. A dodatkowo sceny akcji mają tu najwięcej rozmachu i są najbardziej widowiskowe i porywające spośród tych, które serwuje trylogia Raimiego.

No i, co tu dużo gadać, ta część bardziej na mnie działa emocjonalnie. Już choćby sama pierwsza scena z Sandmanem (oczywiście już w jego piaskowej postaci) miażdży pod tym względem. A i końcówka - pojednanie z Harrym i ich wspólna walka, nawet pogodzenie się z MJ - budzi to we mnie jakieś ciepłe uczucia, może dlatego, że to koniec trylogii i mając w pamięci długą drogę jaką w ciągu trzech filmów przebyły te postacie, odbiera się to mocniej.

Podoba mi się też, że to pierwsza część serii, która nie pozostawia żadnych niedomkniętych wątków. Dzięki temu seria funkcjonuje świetnie jako pełna, skończona trylogia. I mimo, że dalsze części były w planach, na ekranie tego nie widać - czuć jakby miała to być finałowa odsłona (czyli to, czym się ostatecznie stała). Tak oto mamy dwie fajne trylogie superbohaterskie z początkiem, rozwinięciem i zakończeniem (drugą jest oczywiście Batmanowa trylogia Nolana) - miłą odskocznię od innych filmów superhero tworzących niekończące się serie.

Co by nie mówić, lubię filmy Raimiego o Spider-manie. Głównie ze względu na trzecią część - dzięki niej i dwie poprzednie postrzegam w lepszym świetle. Ale to nie tak, że tych dwóch pierwszych nie lubię. Jasne, ponarzekałem tu na nie, ale mimo ich mankamentów, budzą we mnie one sporo sympatii. I na pewno wolę którykolwiek z filmów Raimiego niż jakąkolwiek część "The Amazing Spider-man".

Odpowiedz
Dwie pierwsze części tak jak trzecia po prostu serwują nieskrępowanie czystą komiksowość która praktycznie nigdy nie jest gaszona żartem (coś podobnego do tegorocznej Wonder Woman) i zgodzę się, żę trzecia część jest przesadnie krytykowana, bo tak naprawdę wszystko w tym filmie gra, cały czas się coś dzieje, relacje postaci są wiarygodne, walki niesamowite, od tych wielkich po moją ulubioną kameralną walkę w mieszkaniu Harry'ego. Zaś emo-Parker na którym praktycznie bazuje cała krytyka był celowym zabiegiem pokazania właśnie ciamajdowatego Parkera jak postrzega bycie "cool" i dlatego też zachowywał się jak pajac i w tym tkwiła cała komedia co było dosyć świeże, bo przecież mógł się zachowywać cały czas jak mroczny rycerz czego mieliśmy przedsmak w konfrontacji z Brockiem, Sandmanem czy Mary Jane. Tak czy owak, muszę powiedzieć, że choć Spider-Man 2 jest lepszym filmem, to SM3 jest chyba moim ulubionym, bo na żadnym się tak dobrze nie bawię i jest w nim wszystko za co można lubić tą trylogię, od pomysłowej akcji, po dobrą muzykę, humor i emocje.

Odpowiedz
Cytat: To chyba nie mogą być jedyne powody? Dla mnie nie tyle ten film nie odstaje, co wręcz jest najlepszą częścią trylogii Raimiego.

No jest. Musiałem tylko przeboleć zmarnowanego Venoma (co trochę trwało), żeby to do mnie dotarło, ale od lat to własnie trójkę ogląda mi się zdecydowanie najlepiej.

Odpowiedz
Myślę, że w moim przypadku pomógł brak znajomości komiksowego pierwowzoru. Dzięki temu nie wiedziałem, jaką "renomą" cieszy się Venom i jak został zmarnowany - nie miałem więc punktu odniesienia.

Odpowiedz
Trójka jest w niełasce nie tyle przez Venoma, (którego ponoć Raimi nawet nie chciał w filmie, ale widzowie go wymusili), ale przez zupełnie niepotrzebnego Sandmana (choć miał jedną dobrą scenę z Theresą Russell) i uparte kontynuowanie wątku śmierci wuja Bena. Dlatego darzę wielkim uwielbieniem najnowszego Spidera, w którym nie ma (jeszcze) nawet mowy o tym wątku no i jest Marisa Tomei ;)
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
A ja również, po tegorocznej powtórce, jestem zdania, że SP3 > 1&2.
Serio, te filmy Raimiego są dla mnie po latach nieoglądalne, za dużo tandety, kiczu, infantylności, takie filmy w sumie dla 7 latków.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
(02-08-2017, 21:11)Pitero napisał(a): Trójka jest w niełasce nie tyle przez Venoma, (którego ponoć Raimi nawet nie chciał w filmie, ale widzowie go wymusili), ale przez zupełnie niepotrzebnego Sandmana

Hę? Z tego co pamiętam, to nawet negatywne recenzje SM3 wspominały, że Sandman to najmocniejszy punkt filmu.

al_jarid, zgadzam się o tyle, że pierwsze dwa Spider-Many (a szczególnie pierwszy) wypełnione są niezręcznymi scenami z tym, że większość z nich działa i są "uroczo niezręcznie". Jak nie działają jednak, to wyszły Raimiemu sceny jak ta w szpitalu (imo jedna z najgorszych scen w filmach superhero ever, gdzieś tam na szczycie z Catwoman grającą w kosza). Mimo wszystko wolę tę niezręczność niż ten burdel na kółkach z trójki. I James Franco, który z filmu na film gra coraz gorzej, a w trójce odwala takie niziny, że karę powinien oddać swoją kartę członkowską SAG.

Odpowiedz
Jestem i będę dozgonnie wdzięczny Raimiemu za tę trylogię, z żadnych innych filmów nie powstały tak rewelacyjne YouTubePoopy!






Polecam gorąco całą serię Penisa Parkera.
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
(13-06-2017, 12:42)szopman napisał(a): Kiedyś za dzieciaka lubiłem filmy Raimiego, ale dziś są dla mnie troche nieoglądalne, zbyt infantylne, kreskówkowe. Bo w gruncie rzeczy to nic innego jak aktorska kreskówka dla dzieciaczków. Ale sentyment mam ogromny do tych filmów. TASMy ogólnie były dla mnie spoko, TASM2 wg mnie jest oglądalny, myśle, że na te 6/10 zasługuje. [...]

No oczywiście, że filmy Raimiego są infantylne i kreskówkowe, zupełnie nie to co Electro i Dr Kafka w TASM2.
Szopman level: Szopman

(02-08-2017, 22:04)szopman napisał(a): A ja również, po tegorocznej powtórce, jestem zdania, że SP3 > 1&2.
Serio, te filmy Raimiego są dla mnie po latach nieoglądalne, za dużo tandety, kiczu, infantylności, takie filmy w sumie dla 7 latków.

Są nieoglądalne, ale jeszcze w tym roku je oglądałeś, a najbardziej podoba ci się ta część, która ma najwięcej kiczu, tandety i infantylności, za które je rytykujesz?
Szopman level: Szopman2


Nie powstał jeszcze lepszy kinowy Spider-Man od pierwszego pajączka Raimiego. Pierwszym, który mógł takim być, był Homecoming, bo ma świetny scenariusz i świeże podejście do postaci, ale zabrakło przy nim reżysera-artysty na stołku. Sam nadał swojemu Spider-Manowi indywidualny styl i stworzył najprostsze, najbardziej oklepane, ale i ostateczne superhero origin story, które miało w sobie to COŚ, tak samo jak [i]Superman[/i Donnera 24 lata wcześniej. Jego film miał tę moc, majestatyczność, fajność - cholera, nie wiem jak to nazwać - która sprawia, że każde pojawienie się tytułowego bohatera lub wejście jego motywu przewodniego, zawsze jest dla mnie emocjonujące. W dodatku SM1 powstał w czasach, kiedy filmy o superbohaterach nie wyglądały jak odcinki serialu, a były pełnoprawnymi wydarzeniami kinowymi i to też się czuje.

2&3 są spoko (trójkę spotkała przesadna krytyka, choć scenariuszowo jest zdecydowanie najgorsza z trylogii), ale SM1 > everything else. Nawet dwójka, która w opinii większości uchodzi za najlepszą część, przegrywa przez zbytnie skupienie się na wątkach obyczajowych/dramatycznych. Takie jest moje zdanie.

Odpowiedz
Cytat:które miało w sobie to COŚ, tak samo jak [i]Superman[/i Donnera 24 lata wcześniej. Jego film miał tę moc, majestatyczność, fajność - cholera, nie wiem jak to nazwać - która sprawia, że każde pojawienie się tytułowego bohatera lub wejście jego motywu przewodniego, zawsze jest dla mnie emocjonujące.
Jedyne co jest fajne w filmie Donnera, to muzyka.

Cytat:Są nieoglądalne, ale jeszcze w tym roku je oglądałeś
No przecież napisałem, że po tegorocznym seansie stały się dla mnie całkiem nieoglądalne.

Cytat:Nie powstał jeszcze lepszy kinowy Spider-Man od pierwszego pajączka Raimiego.
Szczerze? Chyba wszystkie kolejne były lepsze.

Co do TASM2, owszem, postać Electro wyszła mocno groteskowo, przerysowanie (wręcz jak gdyby się urwał z filmów Raimiego), ale poza wątkiem Electro, film jest raczej utrzymany w stylu współczesnego kina super-hero. Nie jest to film tak infantylny i dziecinny jak te Raimiego, nie wspominając już o znacznie lepszej obsadzie (chociaż zdecydowanie Franco jako Harry jest nie do przebicia).

Ogólnie rozumiem, że masz sentyment do tych filmów itp (jak ja mam np. dla "Kevina samego w domu"), ale nie wmówisz mi, że filmy Raimiego są mniej kiczowate od TASM2 ;o

Cytat:Szopman level: Szopman
Nasz forumowy polonisto, ten nick pisze się z małej litery :)
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Napisałem posta, ale szopman (z małej litery) mnie ubiegł z odpowiedzią, więc jakby co, to to, co piszę, jest do Juby'ego.

A dla mnie to jedna z nielicznych serii, w której każda kolejna część przebija poprzednią.
Zz tym, co piszesz o pierwszym "Spider-Manie", w większości mogę się zgodzić, ale stwierdzenie, że trzecia część ma najwięcej kiczu i tandety to dla mnie jakiś kosmos. Zawsze mi się wydawało, że właśnie jedynka jest pod względem kiczowatości i tandeciarstwa nie do pobicia, a z każdą kolejną częścią jest tego mniej. Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że po prostu z każdą kolejną częścią bardziej się przyzwyczajam do tego stylu? Raczej nie o to chodzi. Nawet jak w swoim długim poście wymieniałem siarowate momenty z trylogii, to chyba z jedynki najwięcej takich utkwiło mi w pamięci.

Odpowiedz
Cytat:SM1 > everything else.

Pod względem ilości kiczu i tandety (balony, strój Goblina), jak najbardziej, ale tak ogólnie to:

TASM > everything else.

Odpowiedz
To i ja się dorzucę z rankingiem, a co mi tam!

SM3 > SM2 > SM > TASM2 > TASM

Tak, druga część "Amejzing Spajder Mena" u mnie przed pierwszą, bo jakkolwiek była zła i kiczowata, to jednak miała jakieś tam walory rozrywkowe i czymkolwiek zapisała się w mojej pamięci, podczas gdy pierwsza była takim idealnym średniakiem, z którego nic nie pamiętałem dzień po seansie.

Odpowiedz
(03-08-2017, 11:19)szopman napisał(a): Jedyne co jest fajne w filmie Donnera, to muzyka.

Tak samo jak Lazenby'ego powinni podmienić komputerowo na Seana. ;*

(03-08-2017, 11:19)szopman napisał(a): Co do TASM2, owszem, postać Electro wyszła mocno groteskowo, przerysowanie (wręcz jak gdyby się urwał z filmów Raimiego), ale poza wątkiem Electro, film jest raczej utrzymany w stylu współczesnego kina super-hero. Nie jest to film tak infantylny i dziecinny jak te Raimiego, nie wspominając już o znacznie lepszej obsadzie

Chyba masz racje. Uwielbiam mniej infantylne i dziecinne elementy TASM2 pokroju nieprzerysowanego Rhino, tłumu klaszczącego gdy Spider-Man leje kolejnych ufoków na ulicy, Oscorpu jako przykrywkę dla tworzenia mechanicznych nosorożców, ośmiornic itd. które powstały by... ratować życie Normana Osborna... ? Eh.

(03-08-2017, 11:19)szopman napisał(a): Ogólnie rozumiem, że masz sentyment do tych filmów itp (jak ja mam np. dla "Kevina samego w domu"), ale nie wmówisz mi, że filmy Raimiego są mniej kiczowate od TASM2 ;o

Mogą być 100 razy bardziej kiczowate, a i tak pozostaną dużo lepszymi filmami.


(03-08-2017, 13:38)Gieferg napisał(a): Pod względem ilości kiczu i tandety (balony, strój Goblina), jak najbardziej

Ale to fajny kicz (tak jak w Batmanach Burtona)! Np. w scenie gdy rabusie wyglądający jak postacie z kreskówki (czarne ciuchy, kominiarki, odsłonięty brzuch u dziewczyny - 2:48 w poniższym klipie) zostają złapani przez Spider-Mana:


To nie wygląda żałośnie, tylko uroczo. :)
Pierwszy Spider-Man trafiał w sedno jeśli chodzi o przedstawienie głównego bohatera. Miał idealnie wyważone wątki dramatyczne ze scenami akcji, kostium Goblina to pikuś, którego zawsze można skontrować kostiumem Spider-Mana (najlepszym, nie do przebicia), świetną muzykę, idealną obsadę, oddawał Spider-Mana jakiego chcę oglądać (czyli dorosłego Petera cykającego zdjęcia dla Jamesona) i ducha superbohaterskiej przygody, który wyczerpał się w filmach o tym bohaterze wraz ze zbliżeniem na MJ kończące SM2 i wrócił dopiero w ty roku.

(03-08-2017, 13:38)Gieferg napisał(a): TASM > everything else.

Widziałem dwa razy i stawiam go zdecydowanie na ostatnim miejscu ze wszystkich 7 filmów, w których pojawił się Spider-Man. Debilizm w ostatnich 30 minutach i brak jakiegokolwiek uzasadnienia powstania tego tworu sprawiają, że ledwie da się to oglądać. Gdyby nie obsada i świetne efekty, nie dałoby się.

Odpowiedz
Juby,
[Obrazek: aragorn.jpg]

SM1 to najlepsza część trylogii Raimiego, jeden z najlepszych filmów komiksowych, najlepszy film o pajęczaku i mój Spider-man do końca
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Cytat:Chyba masz racje. Uwielbiam mniej infantylne i dziecinne elementy TASM2 pokroju nieprzerysowanego Rhino, tłumu klaszczącego gdy Spider-Man leje kolejnych ufoków na ulicy, Oscorpu jako przykrywkę dla tworzenia mechanicznych nosorożców, ośmiornic itd. które powstały by... ratować życie Normana Osborna... ? Eh.
Ja nie twierdze, że w TASM2 nie ma tych wszystkich rzeczy. Ale nie stanowią one 90% całego filmu. No i Garfield jako SM i Emma jako Gwen są jakieś tysiąc razy fajniejsi niż Peter/Tobey i MJ w trylogii.

Cytat: Np. w scenie gdy rabusie wyglądający jak postacie z kreskówki (czarne ciuchy, kominiarki, odsłonięty brzuch u dziewczyny - 2:48 w poniższym klipie) zostają złapani przez Spider-Mana:
Wole rabusiów z maskami Avengers z SM:HC :)

Ale jedno musze przyznać: muzyka z Trylogii > pozostałe filmy o Pająku.

No i dorzuce swój ranking też: TASM > Civil War> TASM2/HC > SM3 > SM1/2.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Nie chce mi się powtarzać, nie mam nawet siły tak bardzo osłabiło mnie kilka poprzednich postów, ograniczę się tylko do napisania że na półce mam oba filny Raimiego, kiedyś tam dołączy do nich SM3 oraz oczywiście Homecoming. TASMy? Parafrazując panią Carmody z Mgły: jak będę potrzebować tych filmów ukucnę i je z siebie wycisnę.

Odpowiedz
(03-08-2017, 16:42)szopman napisał(a): Ja nie twierdze, że w TASM2 nie ma tych wszystkich rzeczy. Ale nie stanowią one 90% całego filmu.

U Raimiego też nie.

Na osłodę po tej dyskusji zapodam trailer do SM2 - czemu dzisiaj nie robi się TAKICH zapowiedzi? Od 1:49 - ciary!!

Odpowiedz
W ogóle "Prelatior" Globusa to jeden z najlepszych jak nie najlepszych epickich melogii.

A ten teaser bardzo fajny. Szkoda, że z wiadomego powodu ta scena nie znalazła się w gotowym filmie.  

Odpowiedz
Jesli chodzi o score to TASM2 wygrywa ze wszystkimi. By a mile. A Homecoming daleeeeeeeeeeko na szarym końcu. Z trylogii Raimiego najlepszą muzykę miał SM3.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Spider-Man (temat ogólny) Pelivaron 36 2,033 31-05-2026, 07:20
Ostatni post: Rozgdz
  Spider-Man: Into the Spider-Verse (2018) & Spider-Man: Across the Spider-Verse (2022) Pelivaron 238 47,210 02-04-2025, 16:38
Ostatni post: Danus
  The Amazing Spider-Man 2 (2014) Pitero 1,026 170,429 16-08-2024, 10:58
Ostatni post: srebrnik
  The Amazing Spider-Man (2012) koronex1989 905 192,695 20-06-2023, 20:11
Ostatni post: Paszczak
  Tytus, Romek i A’Tomek wśród złodziei marzeń (2002) Maik 2 2,840 07-09-2014, 13:52
Ostatni post: OGPUEE
  Spider-Man 3 (2007) Łukasz Waligórski 131 33,613 31-08-2013, 23:30
Ostatni post: Bogdan
  Superman: Doomsday (2007) Maik 18 5,660 24-09-2007, 18:08
Ostatni post: Hitch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości