Stand-up
#21
rozjebaliście system z tym Bo Burnhanem, nie miałem o nim zielonego pojecia. What. to jedna z najlepszych rzeczy jakie widziałem na tubie ogólnie i zdecydowanie najlepszy standup ever.

Od siebie moge polecić Aziz Ansari, niesamowicie denerwuje mnie ten koles jako aktor, ale netflixowy standup mu sie udał.

edit: już poprawione :)

Odpowiedz
#22
Tymczasem, Louis C.K wrócił i reakcje były różne. 

https://www.indiewire.com/2018/08/louis-ck-comedy-cellar-rape-whistle-joke-sexual-misconduct-1201998815/

Odpowiedz
#23





It's true:

Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#24
Też mnie ostatnio zszokowała wymowa Nguyen jak oglądałem "Vietnam war"

Odpowiedz
#25
Ja zawsze "Nguyen" wymawiam "Proteus".

Odpowiedz
#26
Biorąc pod uwagę wymowę "Nguyen" to "Proteus" pewnie wymawia się Łyyeajm

Odpowiedz
#27
Interesujące bo mam znajomego o nazwisku Van Nguyen (jego ojciec to Wietnamczyk) i kazał wymawiać je jako "wan nugłen".
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#28
No ja właśnie przez całe życie funkcjonowałem ze spolszczoną wersją tego nazwiska, czyli dokładnie tak jak toczy bekę Schulz w tym stand upie - "Ngujen". Bez żadnych akcentów, zmiększeń, tylko w "twardej", polskiej wymowie. Dopiero po latach dowiedziałem się, że np. w Stanach wymawiają to tak jak słowo "win".

Mój Stary chyba uznał (słusznie zresztą), że nie ma co z powodu takich pierdół, wymagać od ludzi by gimnastykowali język w precel i ich poprawiać co do oryginalnej wymowy, więc poszedł po prostu z "polską" wersją, gdzie "y" czyta się jako "j", i tyle. Bo oryginalna, wietnamska wymowa, to tak jest zakcentowana, że bym nawet nie umiał jej tutaj fonetycznie wypisać.


Mam Polaka znajomego, mieszkającego w Stanach, który też nie poprawia Jankesów, gdy wymawiają jego nazwisko (Jabłoński) w zamerykanizowanej wersji czyli "Dżejbłonski". Ludzie, którzy dostają z powodu takich rzeczy bólu dupy (bo coś tam, coś tam "respeh my heritaaaage"), to w moim doświadczeniu, najczęściej humorless cunts :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#29
Jakbyście odnieśli się do tezy, że Louis CK to bóg standupu i konkurencja może mu co najwyżej sznurówki wiązać?

Odpowiedz
#30
No bzdura, na obecnej scenie działają kolesie którzy dorównują mu w prawie każdym stylu/gatunku jaki uprawia. Jest fantastyczny i swojego rodzaju fenomenem ale jeśli chodzi o faktyczna jakość to nie.

Odpowiedz
#31
(27-09-2018, 23:16)Snuffer napisał(a): No bzdura, na obecnej scenie działają kolesie którzy dorównują mu w prawie każdym stylu/gatunku jaki uprawia. Jest fantastyczny i swojego rodzaju fenomenem ale jeśli chodzi o faktyczna jakość to nie.

Jedziesz z przykładami :)

Odpowiedz
#32
Też się nie zgadzam. Jego speciale były na wysokim poziomie, zahaczał w nich o mocne tematy (również w serialach) i wiedział jak wyreżyserować dobry "motyw" komediowy (np. skecz "OF COURSE.....but maybe), ale jest i było sporo ludzi z tego samego pułapu, którzy robią to równie dobrze, jeżeli nie lepiej.


Do tego Ck'owi do bycia naprawdę pierwszej klasy komikiem, moim zdaniem brakowało jeszcze jednej cechy. On nie był (przynajmniej dla mnie, z tego co widziałem), jakoś mega błyskotliwy czy zabawny, poza swoimi wyreżyserowanymi i z góry napisanymi występami. Tzn. zawsze człowiek się uśmiał jak występował gościnnie w jakiś audycjach, podcastach, ale to nie to samo, co niektórzy komicy, którzy ripostą, dobrymi żartami, uwagami i błyskotliwymi żartami na co dzień wystrzeliwują, jak z karabinu,
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#33
Cytat:Jedziesz z przykładami :)

Bill Burr, John Mulaney, Todd Barry, Norm MacDonald, Doug Stanhope. Oni wszyscy zahaczają o jego typ humoru i są na takim samm poziomie, nie wspominając o Ansarim, Burhamie, Bamford czy Oswalcie którzy robią świetny stand up w trochę innym stylu.

Odpowiedz
#34
Serio, to nie jest prowokacja, podrzućcie jakieś konkretne specjały, nawet bardziej niż nazwiska, bo za każdym razem jak dam się namówić na jakiegoś Kreischera to zachodzę w głowę, z czego ludzie się tak śmieją.

Ja podtrzymuję tezę, że CK to Dostojewski świata stand upu.

Cytat:Bill Burr, John Mulaney

Widziałem, nie śmiałem, tzn. Burr jeszcze czasem wywoła skurcz na mojej twarzy, ale w porównaniu do liczby spazmów, które dostarczył mi Grubol to po prostu jest deklasacja.

Odpowiedz
#35
Kreischer, to akurat to totalnie niższa połka świata komediowego, o którym większość świata by nie słyszała, gdyby nie podcasty Rogana i którego w ogóle nie ma co porównywać ze CKem, więc nic dziwnego, że się zawiodłeś.


Kreischer to jest komik rodzaju Joe Rogana. To jest facet, który potrafi być na żywo mega zabawny w taki rubaszny, "najebaliśmy się z kumplem i takie cyrki odwaliliśmy, że łoooooo Panie..." sposób. Na jego podcastowych występach wraz z Roganem i Segurą, gdy mieli zawody w tym kto więcej kilkgramów zrzuci, potrafiłem bawić się jak prosie, na zasadzie takiej właśnie "popijawy z ziomkami". Ale jeżeli chodzi o słowny humor, błyskotliwość, jeżeli chodzi właśnie stricte o "stand up", to Kreischer, Rogan (i większość Roganowych, komediowych znajomych, let's face it), to jest trzecia liga stand upu. Taki "bro" humor. Zawsze rozpierdala mnie jak Rogan ma u siebie kogoś takiego jak Theo Von i za każdym razem, gdy Theo powie coś błyskotliwego i zabawnego, dowcip totalnie przelatuje nad głową Rogana :)
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
#36
Może to wygląda na ignorancję, ale rozumiem Kluskiego. Na liście Snuffera jest kilka nazwisk, które mnie potrafią rozśmieszyć, ale większość stand-upów, które odpaliłem w ostatnich latach zwyczajnie mnie nudziło po kilku-kilkunastu minutach. W tym temacie wrzucacie czasami niezłe pojedyncze klipy, ten Schulz mnie rozśmieszył, ale tak ogólnie to widzę przepaść między CK a resztą współczesnych komików. A jak już piszecie, że np. Ansari jest super to serio nie wiem co myśleć. Może to jest kwestia niemal idealnego wpasowania się z poczuciem humoru. 

Mimo wszystko mam słabość na przykład do Gervaisa, za The Office zawsze będzie miał u mnie szacunek. Ale stand-up'y zawsze miał ligę niżej niż CK, a zachwyty i finansowe rekordy ostatniego stand-upu dla Netflixa są dla mnie niezrozumiałe. Chociaż pewnie znaczenia ma tu ogólna rozpoznawalność co skutkuje tym, że po jego występ sięgają ludzie normalnie nie oglądający stand-upów. Na Globach był rewelacyjny. The Office to 10/10. Ostatnie próby filmowe i telewizyjne to systematyczny zjazd. Stand-upy to takie 6-7/10.


Odpowiedz
#37
Anthony Jeselnik w Thoughts and Prayers ;)
"Wake the fuck up, Samurai. We have a city to burn."

Profil Letterboxd

Odpowiedz
#38
Chociaż nie jest to humor wysokich lotów, osobiście lubię oglądać tego gostka. A jako że jest to temat pośrednio o Proteusie, to zdradzę, że zawsze wyobrażałem sobie, że P wygląda właśnie jak ten gość (dopóki nie wystalkowałem go na FB - Proteusa, nie Tatarę):


Odpowiedz
#39
Kluski napisał(a):CK to Dostojewski świata stand upu

Uwielbiam jego starsze występy gdzieś po piwnicach czy barach z lat 2004-2008:


edit

Z tego okresu pochodzi też serial "Lucky Louie" - jeden sezon (+odcinek bonusowy), który widziałem chyba już dziesięć razy.

Odpowiedz
#40

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości