Ankieta: Jak oceniasz IT: Chapter 2?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Stephen King's IT
#1
"IT" Kinga to jedna z moich ulubionych historii. King na grubo ponad tysiącu stron opisał złożoną historię, z bogatą galerią bohaterów, która rozgrywa się na przestrzeni prawie 30 lat. Jest tutaj wszystko co zalicza się do chyba najmocniejszych stron tego autora. Małomiasteczkowy klimat, zło z bardzo tajemniczym tłem, które w zasadzie nie wiadomo do końca czym konkretnie jest i atmosferę ciągłego niepokoju. King w jednej z głównym ról osadza pisarza powieści grozy, jak to też często lubił - ogólnie dla mnie "IT" to bardzo kingowska pozycja, którą można określić jako coś w stylu jego wizytówki. Książka po wydaniu zyskała ogromną popularność, w dużej mierze pewnie dzięki jednemu bardzo kontrowersyjnemu wątkowi. Jednak jest to przede wszystkim ciekawa historia. Duży rozgłos spowodował, że dosyć szybko próbowano ją przenieść na ekran. I na ekranizacjach (bo już niedługo będziemy właśnie mówić o dwóch) chciałbym się tutaj skupić.

W skrócie historia opowiada o walce dzieci z krwiożerczym klaunem imieniem Pennywise, który morduje dzieci w miasteczku Derry w stanie Maine (mówiłem, że to bardzo typowy King). Finalnie udaje im się pokonać gościa, ale po latach powraca, więc dorośli już bohaterowie muszą znowu się z nim zmierzyć.


[Obrazek: 10g9y8g.jpg]

W 1990 roku wyprodukowano telewizyjną mini serię dla ABC na podstawie książki. Składały się na nią 2 filmy, łącznie trwające ponad 3h. W produkcji wzięli udział twórcy i aktorzy telewizyjni, którzy dla mnie w większości są anonimowi. Poza jednym gościem, który jest prawdziwą gwiazdą tej produkcji. Oczywiście chodzi mi o Tima Curry'ego, który odegrał rolę klauna Pennywise'a. Brawurowa rola, którą kojarzy chyba każdy człowiek urodzony przed rokiem 1990. Gość przez którego sporo ludzi przez lata bało się wchodzić do łazienki.

Osobiście traktuję tę produkcję jako jeden długi film, a nie mini serię. Tak zresztą nawet wydano ostatnio film na blu rayu. Jako dziecko katowałem kasetę VHS z nagranym filmem z TVP. Mimo, że postać klauna mnie autentycznie przerażała, to jednocześnie strasznie mnie ten bohater fascynował. Film niestety nie za bardzo zagłębia się w to kim tak naprawdę on jest. Rzuca jakieś tropy, które są dosłownymi cytatami z jego książkowych tekstów, ale scenariusz tego w ogóle nie rozwija. Mimo, że Pennywise jest absolutną gwiazdą tej produkcji, to tak naprawdę ciężar historii jest w 100% przeniesiony na bohaterów i ich walkę z TYM. 

Jest tutaj sporo kiepskich momentów. Efekty zestarzały się dosyć brzydko, choć nie ma ich jakoś dużo; reżyseria bywa toporna,; scenariusz nie jest zbyt precyzyjny momentami; aktorstwo mocno kuleje i zdecydowanie ciekawsza jest pierwsza część, gdzie bohaterami są dzieci (grające też lepiej niż ich dorośli odpowiednicy). Mimo tego uwielbiam telewizyjne "IT". Jest to bez wątpienia mój ulubiony klasyczny horror (ogólnie nie lubię gatunku, a takie rzeczy jak "Alien" czy "The Thing" to dla mnie jednak coś znacznie więcej). Ze względu na sentyment i przede wszystkim klauna, film ma u mnie ocenę 10/10 i oglądam go regularnie.
[Obrazek: NEDQCOeN8RTRID_3_b.jpg]

Od kilku lat głośno jest o nowej ekranizacji. Tym razem kinowej, z poważnym budżetem. Będzie ona znów podzielona na dwie części, co zresztą jest dosyć oczywiste przy tej książce. Reżyserem został Andrés Muschietti od kiepawej moim zdaniem "Mamy". Ogólnie bogatej filmografii to on nie ma i wygląda chwilowo na takiego "typa od horrorów". Obsada to dla mnie totalne anonimy. Wiem, że jeden z dzieciaków grał w "Strager Things", którego nie oglądał a inny pojawił się epizodycznie w "Guardians of the Galaxy" jako mały Peter, ale to tyle. Najbardziej znany z ekipy jest ten, na którego oczy wszystkich będą zwrócone przy okazji premiery, czyli Bill Skarsgård, który gra Pennywise'a. Dla mnie on znany jest w zasadzie tylko dlatego, że jest Skarsgårdem i tyle. 

Ogólnie ciężko stwierdzić, czy to może się udać, czy nie. Patrząc na dzisiejsze Hollywood i ogólnie rynek z horrorami, to nie za bardzo. Jednak z drugiej strony książka to bajka przeszłości, telewizyjna adaptacja jest lubiana chyba tylko przez takich fanów od lat jak np. ja sam, więc producenci nie mają podstaw by celować w jakiś wielki skok na kasę podyktowany sentymentalnymi przesłankami. Dla mnie kartka jest czysta. Wyżej wklejone przeze mnie oficjalne zdjęcie klauna jest marne. Jego makijaż to przesadne efekciarstwo i w ogóle nie przekonuje. Jednak kolejne materiały jakoś bardziej mnie kupiły.
[Obrazek: 000245343.jpg]

Tutaj czuję wreszcie jakiś niepokój. Jest to dziwnie przerażające.
[Obrazek: stephen-kings-it-empire.jpg]

Jeżeli to zdjęcie przedstawia finał sceny, to również nie jest źle.

Ogólnie to czekam. Premiera planowana jest na 8 września tego roku. Trailer nie wiem kiedy. King podobno zadowolony, bo widział, ale to nic nie znaczy.

Na koniec dodam, że Tim Curry potwierdził swój udział w filmie dokumentalnym "Pennywise: The Story of IT" traktującym o telewizyjnej produkcji z 1990. 
.

Odpowiedz
#2
Książkę bardzo lubię, przeczytałem ją pierwszy raz dobre 15 lat temu i od tamtej pory wracałem kilkukrotnie i za każdym razem wchodzi jak zimna wódka. Typowo Kingowskie lanie wody nie przeszkadza ani trochę, wręcz przeciwnie, w tej konkretnej powieści sprawdza się znakomicie. No i to chyba jedyna powieść Króla, która wzbudziła we mnie niepokój, bo generalnie w tym aspekcie jego ksiażki zawsze pozostawiały mnie raczej obojętnym.

Ekranizacja z Currym za to podobała mi się za dzieciaka, ale kiedy wróciłem do niej parę lat temu, wylazły na wierzch wszystkie wady, jakich można się spodziewać po telewizyjnej produkcji z końca lat 80 - słabe aktorstwo, niezamierzenie zabawne chwyty reżyserskie, kiepawe efekty specjalne, głupio poucinane i pozmieniane wątki. Trzyma to w ryzach w zasadzie tylko Pennywise w brawurowej interpretacji Tima i w zsadzie niewiele więcej tutaj dobrego.

Na remake/ponowną adaptację czekałem od dawna, ale odkad projekt porzucił Cary Fukunaga, który pierwotnie miał to reżyserować i pisać scenariusz, mój zapał zdecydowanie osłabł, no ale zobaczymy. Muschiettego nie skreślam, chociaż wspomniana "Mama" to dośc kiepski film, zarówno sam w sobie, jak i jako horror.

Odpowiedz
#3
Książka to również i moim zdaniem ścisła czołówka w bibliografii Kinga, a chyba nawet zaryzykuję stwierdzenie, że w moim osobistym rankingu najlepsza. Zrobiła na mnie piorunujące wrażenie kilkanaście lat temu, jak czytałem po raz pierwszy. Film z 1990 roku widziałem, ale już dość dawno temu i odczucia mam raczej mieszane. Od dawna wiadomo, że książki Kinga są bardzo trudne do ekranizacji, a gdyby chcieć zliczyć spaprane produkcje to brakło by palców. Materiał fabularny IT może i nie jest skomplikowany, ale najtrudniejszą rzeczą (w przypadku większości jego książek) jest próba przeniesienia, choćby częściowo, niesamowitego klimatu literackiego pierwowzoru. Biorąc pod uwagę wszystkie te czynniki jestem mocno sceptyczny co do kinowego filmu, ale chciałbym bardzo, aby wyszło coś na prawdę dobrego. Oj, zdecydowanie za dużo czasu minęła od solidnej adaptacji Kinga (nie licząc serialu 11.22.63).

Odpowiedz
#4
Pierwszy zwiastun 29 marca.

Odpowiedz
#5
Mam nadzieję, że nie zabije u mnie zainteresowania.

edit: fotka z Empire w lepszej jakości:
[Obrazek: Stephen%20Kings%20It%20%281%29.jpg]

Odpowiedz
#6
To pewnie wyda się jojczeniem niedoinformowanego (bo przecież materiałów dotychczas jak na lekarstwo) malkontenta, ale mnie ten Pennywise Skarsgarda wydaje się taki... oczywisty. Genericowy, jednowymiarowy zły klaun naszych czasów, wyciosany w celu przestraszenia przeciętnego (nieładne uogólnienie, ale wiecie o co się rozchodzi) zjadacza popcornu.

It AD 1990 postrzegam jako zramolały kicz broniący się jedynie Timem Currym. Cała siła postaci (prócz świetnego aktorstwa Tima, rzecz jasna) leżała w jej niejednoznaczności. Był zarazem straszny, śmieszny, interesujący, odpychający, groteskowy. Za to ten nowy klaun jawi mi się jako szablonowy ZŁY prześladujący dzieci, bez wyrazu, bez dodatkowej warstwy.

Film kompletnie mnie nie interesuje (chociaż z chęcią zobaczę, jakiego Pennywise'a ostatecznie dostaniemy), książka jest dobra.

Odpowiedz
#7
Mogę się tylko podpisać pod postem Nortona.

Powieści nie czytałem, ale jeśli chodzi o poprzednią ekranizację to pierwsza połowa, z dzieciakami, dawała jeszcze radę, zwłaszcza że zło w takiej postaci do bohaterów dziecięcych jak najbardziej pasuje a i oni sami stanowią ciekawszych bohaterów niż szablonowi dorośli. Niestety druga połowa z już dorosłymi bohaterami to tragedia ciągnąca całość ostro w dół.

Odpowiedz
#8
Przede wszystkim Curry był klaunem, który mógł wabić dzieci - wyglądał jak prawdziwy klaun. Na widok tego czegoś w studzience każdy dzieciak uciekałby z wrzaskiem. Przecież cały sens pojawiania sie w postaci klauna tkwił w tym, żeby wzbudzić ciekawość i zaufanie dzieci. To pokazuje, jak bardzo twórcy nie rozumieją, o co chodzi w ich własnym filmie. To ja już daję 0/10, bo i tak nie mam zamiaru oglądać. Wygląda na straszny syf.

Odpowiedz
#9
To jest bardzo istotna uwaga. W tym nowym wizerunku Pennywise'a nie ma żadnej dwuznaczności. Od razu walą prosto w ryj, że to morderczy potwór. Naiwnie liczę, że może on jednak się przemienia jakoś i to zdjęcie z kanałem pokazuje tylko jego finalną formę z tej sceny. No ale to jest właśnie bardzo naiwne myślenie.
.

Odpowiedz
#10
(24-03-2017, 01:00)military napisał(a): To pokazuje, jak bardzo twórcy nie rozumieją, o co chodzi w ich własnym filmie.
Dokładnie. Ma być zły klaun to robią złego klauna. Zuuuuuegooooo Klaaauuuna! Musisz wiedzieć że jest zły po pierwszym rzucie oka na niego, ma być zły na plakatach i w trailerze. Zero dwuznaczności, refleksji, pomysłu.

Inna sprawa, to kto stoi za kamerą. Ostatnie czego spodziewałbym się po reżyserze ścierwa jakim jest Mama to rozumienie czegokolwiek.

Odpowiedz
#11
Military, nie chciałbym, żeby to zabrzmiało jak wyśmiewanie, bo podnosisz słuszną kwestię, natomiast...

(24-03-2017, 01:00)military napisał(a): Na widok tego czegoś w studzience każdy dzieciak uciekałby z wrzaskiem.

Sorry, ja w wieku szczenięcym (i podejrzewam, że większość dzieciaków) na widok dowolnie wyglądającego klauna (i nie tylko) gadającego do mnie z poziomu kanału zwiewałbym na drugi kraniec świata. Po prostu, klaun w studzience (czy jak to się ładnie nazywa w USA - storm drain) to coś, przed trzyma trzeba się bronić/uciekać, a nie nawiązywać dialog.

Zawsze mnie śmieszył kompletny brak instynktu samozachowawczego u Georgie'go. Nawet dziecko powinno być ostrożniejsze. Najwyraźniej Pennywise miał szczęście do wyjątkowo łatwowiernej i głupiutkiej ofiary.

Odpowiedz
#12
E tam, mój trzylatek jest ekstremalnie przyjazny i chętnie zagaduje mega żuli, więc uwierzę że podobny wiekiem dzieciak podszedłby do wesołego klauna w studzience.

Odpowiedz
#13
Oni chyba chcieli podkreślić tym kostiumem, że demon prześladuje miasteczko już od lat 20-tych. W poprzedniej ekranizacji jest scena w której Brandis i spółka przeglądają album ze starymi zdjęciami, a na jednym z nich natykają się na Pennywise'a.

Odpowiedz
#14
Phil, ale potworów to się jednak boi.:)

Odpowiedz
#15
To ja nie będę oryginalny, a nawet jeszcze podczepię się Nostalgia Criticiem : Książki nie znam, ale pamiętam serię, która podobała mi się do trzeciego aktu. Nie wiem jak jest w książce, nie wiem jak będzie w filmie, ale ten trzeci akt jest dla mnie dobrym przykładem złego wyjawienia tajemnicy, twistem itd.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
#16
Nie chcę tutaj umierać za finałowe "To", ale w samym filmie motyw ma trochę więcej sensu niż wynikałoby z recenzji Douga. Niby niedawno oglądałem, a już uleciało z głowy, w każdym razie jest tam motyw o odwoływaniu się do lęków dziecięcych bohaterów, więc finałowego potwora można traktować jako kwintesencję tych obaw. Ale nie jest to podane w jakiś szczególnie klarowny i udany sposób.

Odpowiedz
#17
(24-03-2017, 15:48)Szaman napisał(a): Oni chyba chcieli podkreślić tym kostiumem, że demon prześladuje miasteczko już od lat 20-tych. W poprzedniej ekranizacji jest scena w której Brandis i spółka przeglądają album ze starymi zdjęciami, a na jednym z nich natykają się na Pennywise'a.
To jedna z fajniejszych scen w wersji telewizyjnej moim zdaniem. W momencie jak okazuje się, że klauna dawno temu portretowano na jakichś rycinach jest bardzo niepokojące i podwyższa poziom niebezpieczeństwa. Inna sprawa, że nie bardzo wiem kto i po co malował teoretycznie randomowego klauna a następnie umieszczał go w jakimś albumie, ale mniejsza z tym.

Następnie jest bardzo fajny motyw z ożywającym zdjęciem. No jedna z moim ulubionych scen w filmie.


A co do finałowej formy, to można uznać właśnie, że to taka kwintesencja tego, czego każdy by się bał. Plus w książce było wyraźne odniesienie do dwóch postaci symbolizujących dobro i zło. Ma to sens. Wygląda pokracznie trochę, ale ma sens.
.

Odpowiedz
#19
Podobny marketing jak "Justice League". Pierwszym materiałem promocyjnym był Pennywise pokazany w 100%, więc jako początek finałowego etapu reklamy, na dzień przed zwiastunem, pokazują zasłoniętego go balonem.
.

Odpowiedz
#20
Najciekawsze w tym wszystkim jest ostatnie zdjęcie, projektor i stroje bohaterów tworzą fajny klimat dawnych wakacji w małym miasteczku.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości