Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Powtórka w 2D, na spokojnie, bez żadnych oczekiwań, z pełną świadomością tego co zobaczę i zwracaniem bacznej uwagi na każdy aspekt filmu owocuje...
...obniżeniem oceny na 3/10.
To zły film jest, i co więcej, uważam że nie byłby dobry również w pierwotnej wersji, ponieważ leży już na etapie absurdalnego pomysłu wyjściowego. Wystarczyło wymyślić JAKIEKOLWIEK sensowne uzasadnienie dla powołania Task Force X, ale nie, w filmie mówi się konkretnie o tym, że ma to być grupa do walki z meta ludźmi, potencjalnymi następcami Supermana, którzy dla odmiany mogą mieć złe zamiary. Pomijam już, że większość ekipy to zwykli ludzie, ale jako głównego argumentu za powołaniem grupy Waller używa małego pokazu w wykonaniu Enchantress, polegającego na wykradzeniu tajnych danych z MONu Teheranu. Chwila, czyli potrzeba im kogo w końcu - "żołnierzy" czy szpiegów?
Tak, w Avengers też mamy Hawkeye'a i Wdowę i kto chce może sobie kpić z tego, jak bardzo odstają od reszty. Ale raz że są przydatni, a dwa - działają z WŁASNEJ WOLI. Robią to co robią, ponieważ chcą. Suicide Squad powstało tylko dlatego, że Waller tak sobie wymyśliła, a bohaterowie zmuszeni są do misji wbrew własnej woli, ponieważ wszczepiono im ładunki wybuchowe w szyję.
Jakby tego było mało, Task Force X wyrusza na misję następnego dnia po jej powołaniu, yay!
Nie chcę się nawet rozwodzić nad Enchantress, postacią która fajnie zaczęła a została sprowadzona do roli wykonującej dziwne ruchy idiotki pieprzącej farmazony i wytrzeszczającej gały, ani nie chce mi się nawet komentować jej CGI braciszka. Jeden wielki meh! Skala wydarzeń w finale jest większa niż w Batman v Superman, a dodatkowo mamy uwierzyć, że bohaterowie którzy znają się ledwie kilka godzin zostali super kumplami (El Diablo mówi o nich "rodzina", ugh!), bo tak i już.
Konstrukcja tego filmu to tragedia, a montaż tylko to potęguje. W pierwszej części filmu chyba każdej kolejnej scenie towarzyszy jakaś nowa piosenka a teledyskowość z jaką potraktowano origin Harley to prawdziwe nieporozumienie.
Deadshot ma DWA wprowadzenia. Harley Quinn ma DWA wprowadzenia. Co to ma być?
Sceny akcji - męczące i nudne. Bohaterowie szamoczą się i strzelają z armią bezkształtnych postaci albo na ulicy, albo we wnętrzu biurowców. Nie ma jakiegokolwiek wyczucia geografii miasta, ponieważ każda ulica wygląda dokładnie tak samo. W finale na brata Enchantress (który swoją mocą doprowadził do ruiny pół miasta a wojsko nie mogło dać mu rady) Harley rusza z bejsbolem - czy oni tam na planie byli w ogóle świadomi, jakie gówno kręcą? Właściwa finałowa walka to starcie z Enchantress - postać która ma moc teleportacji, która stworzyła jakąś magiczną maszynę, która zamienia ludzi w podporządkowane jej stwory, ze Squadem walczy... wręcz i za pomocą ostrzy? WTF? Finał miał chyba budzić jakieś emocje w związku z relacją Flaga i Moone, ale jak miałby, skoro ich relacja została - jak większość rzeczy w tym filmie - wyłożona w postaci ekspozycji w wykonaniu Waller, a towarzyszyło temu może 8-sekundowe ujęcie jak się całują i tyle?
Film wielokrotnie wspomina o mieczu Katany, który więzi dusze poległych i spodziewałbym się, że motyw ten odegra jakąś rolę w pokonaniu Enchantress, ale po co?
Boli mnie głowa, w tym filmie poszło nie tak chyba wszystko, co tylko mogło. Tak, aktorzy są OK, ale to nie są pełnokrwiste postaci. Rocket ze Strażników ma ciekawszy charakter, większą charyzmę i budzi więcej emocji niż cała obsada tego filmu razem wzięta i nie, nie poznajemy go za pomocą miniklipów, kolorowych filtrów, napisów na ekranie, narracji i wbijaniu łopatą do głowy jaki jest szalony. W ogóle w tym filmie bardzo dużo mówi się jacy oni wszyscy są źli, jaka Harley jest szalona, nieprzewidywalna, ale nigdzie tego nie widać. Puste obietnice.
05-08-2016, 22:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:09 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Dla mnie seans był męczący. Film odebrałem jako toporny, zrobiony jakoś na siłę, a bierze się to chyba z tego bardzo widocznego niespójnego stylu. Nie umiałem złapać klimatu ani poważnego, ani humorystycznego. Dlatego finalnie nie kupiłem żadnego.
Ewidentnym plusem mogą być postacie, ale tylko niektóre. Harley jest ok i dostarcza jakiejś rozrywki, ale nie przekonuje mnie jak odegrana jest jej rola. Robbie zbyt bardzo chce być szalona i taka w tym cool. To zupełnie nie ta klasa co choćby Ledger w TDK, gdzie widać postać a nie aktora. Willa Smitha ogólnie lubię, więc było miło, ale Deadshota jako postaci nie rozumiem do końca. Czemu on zabija ludzi? Wygląda na bardzo porządnego człowieka, a kiedy mówi, że tacy jak on nie są zdolni do kochania i jest socjopatą, to aż mam ochotę się walnąć w łeb, żeby zobaczyć, czy nie mam zwidów. Wrażenie potęguje jeszcze, że jak zapomina bredzić o tym, że jest zły, to gada jak to chce udowodnić swoją wartość. Aż zapomniałem, że w tym akapicie miały być plusy. Zabawny jest Bumerang, ale to comic relief a nie postać pełnoprawna. Numerem jeden jest Amanda Waller. I jako aktorka, i jako bohaterka. Czuć od niej moc, nie jest to jakieś przeszarżowane. No a scena po napisach to dla mnie wręcz highlight filmu, chociaż i tak moment z "rich boy" w animowanym serialu jest jakieś 10 półek wyżej.
Postacie jednak są też minusem. Flag to toporny bohater, odegrany przez mega drewnianego aktora. Katana i Slipknot to nawet nie są warci komentarza. Z Diablo mam problem, bo z jednej strony jest ciekawy, ale z drugiej to on z oczywistych powodów wręcz nie pasuje do tego wszystkiego. Chociaż może to myślenie trzeba odwrócić i w sumie on jest jedynym który pasuje? Może tak nawet bardziej. No i Enchantress - MA SA KRA. Aktorka gra koszmarnie a sama postać to by się nadawała do finałowej bitwy w jakimś crossoverze Marvela z DC, bo teoretycznie tak potężna jest. Z drugiej strony można było zastosować z nią myk z końcówki, który doprowadziłby, że filmu by nie było. Czyli dochodzę do kolejnego punktu - scenariusza.
Początek to zlepek klipów pod muzyczkę, które w ogóle ze sobą nie grają. W pewnym momencie to już irytujące jest wręcz. Ekspozycja z bohaterami filmu, to kalka 1:1 z animacji "Assault on Arkham" tylko gorsza. Jednak to co mnie naprawdę zaskoczyło, to skala problemu. No to co to w ogóle jest. Większość ludzi naprawdę musi być w dużym szoku, jak widzi co się odwala na ekranie. Przecież to miał być film o przygodach bandy szaleńców a nagle po prostu jacyś Bogowie Egiptu 2 wyskakują. Przy okazji wyglądają źle.
Wygląd filmu jest kolejnym koszmarkiem. Nie zapamiętałem ani jednego fajnego ujęcia. Wszystko jest brzydkie, ciemne i szare. To już nudny wizualnie BvS może się bardziej podobać, bo na niego był chociaż pomysł, mimo że raczej nieudany. Tutaj nie widzę żadnej koncepcji.
Na sam koniec zostawiam Leto-Jokera, który dla mnie jest minusem naczelnym. Co to w ogóle za interpretacja tej postaci? Ledger nie przypominał chyba konkretnie żadnej wersji Jokera z komiksów, serialu, gier czy czegokolwiek. Wyszło świetnie, bo to była jakaś autorska koncepcja. Tu jest co? To jest Joker szaleniec? No średnio, bo szaleje chyba tylko wtedy, kiedy przypomina sobie, że kamery włączono i trzeba poszaleć. To jakiś bardzo zblazowany mafiozo, który w ogóle nie przeraża a irytuje swoją pretensjonalnością. Teraz już do konceptu idealnie mi pasuje ten debilny tatuaż na łbie. Pozerstwo 100%.
Autentycznie BvS zyskał w moich oczach po tym czymś. W przyszłym tygodniu idę ponownie, bo taki był plan, dziś po prostu poszedłem tak trochę mając parcie, żeby ogarnąć o co chodzi z krytyką. Teraz wiem.
Ocena? Niech będzie 3/10.
.
05-08-2016, 23:00
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:07 przez srebrnik.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
(05-08-2016, 23:00)srebrnik napisał(a): No a scena po napisach to dla mnie wręcz highlight filmu, chociaż i tak moment z "ritch boy" w animowanym serialu jest jakieś 10 półek wyżej.
Cala ich relacja jest swietna. Ale "rich boy" z całym podbudowaniem do tego momentu w poprzednich odcinkach itp. Super.
05-08-2016, 23:06
Stały bywalec
Liczba postów: 10,412
Liczba wątków: 11
Oczywiście. W filmie jednak nie ma ich relacji. Jest jedna scena, więc tylko to się da porównać.
.
05-08-2016, 23:08
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Wiem, wiem. Mam jeszcze film przed soba, ale problemem z wiedza Waller widze juz w tym, ze w tym malutkim swiecie DCEU kazdy wazny bohater wie, kim jest Batman. W swiecie JLU tak nie bylo, a postaci bylo znacznie wiecej, wiec gdy ona wiedziala to mialo znacznie wieksza moc.
05-08-2016, 23:12
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
No to szybka wyliczanka, bo nie mam czasu i ochoty się rozpisywać.
+ Deadshot był spoko. Ma fajną historię, Will Smith jak zwykle okej, jest najbardziej likeable postacią z tej gromady i ma najfajniejszą scenę akcji w całym filmie (a te są ogólnie słabiutkie).
+ Diablo - też ma ciekawa historię i jego obecność w takiej ekipie jest uzasadniona. Gorzej z malutką rolą i niewytłumaczeniem skąd pochodzą jego zdolności.
+ Gościnny występ Batmana. W obu scenach był bardzo spoko, aczkolwiek pościg za Jokerem i Harley zdecydowanie zbyt przycięto.
+ Jai Courntey!! Nie wkurzał i nawet przyjemnie spędzało się czas na oglądaniu jego krótkiej roli comic-reliefa. Szkoda tylko tego zbytnio wyeksponowanego, australijskiego akcentu i tego, że w ogóle nie wiem, po co Weller taki ktoś w tej ekipie?
+ Viola Davis jako Amanda Weller.
+ Zaśmiałem się nawet ze dwa-trzy razy (przy nokautowaniu kobiet i uciekającym Boomerangu), choć większość humoru była wymuszona i sucha.
To tyle, reszta jest kiepska i rozczarowująca. Zmarnowane postacie (Killer Croc!), za dużo ekspozycji (cały początek filmu), za dużo montaży (jeszcze więcej niż w Rockym IV :P), za dużo retrospekcji (na początku były okej, ale ta Katany i Harley na klatce schodowej - ugh!) i za dużo źle wykorzystywanych piosenek, z tą łopatologicznie wbijającą do głowy widzowi co się teraz dzieje gdy Harley skacze do kadzi, na czele. Nawet nie chce mi się rozpisywać o drobnych bzdurach scenariusza z tego filmu, bo i po co? Jego największym grzechem jest to, że to film o ekipie bohaterów, a leży pod względem przedstawienia ekipy. Wszyscy z oddziału działają samodzielnie, nie jako grupa, przez te kilka godzin nie nawiązują praktycznie żadnej więzi, przez co finałowe "nie stracę nowej rodziny" od Diablo wypada przekomicznie. Postaci jest za dużo i większość z nich jest nieciekawa. Czarny charakter był fajny zanim stał się czarnym charakterem, później - CGI żenada i fatalny dubbing. Montaż, którym pościnano film zdecydowanie za bardzo, zmieniając go miejscami w zbiór clipów, zdecydowanie pogarsza sytuacje, choć przy takiej historii i takim scenariuszu, nie mogło wyjść nic tak dobrego jak to co zapowiadały świetne zwiastuny.
Dwa rozczarowania. Jedno małe, drugie duże. Harley jest tym mniejszym. Wizualnie Margot od początku wyglądała jak jakiś cosplay i to się nie zmieniło, a jej rola polegająca na "byciu fajną" i rzucaniu żartami co scenę sprawia, że jest przewidywalna i wcale nie taka fajna. Nie dorasta do pięt swojemu pierwowzorowi z serialu animowanego.
Zdecydowanie największym rozczarowaniem Suicide Squad jest Joker, bo Leto w obejrzanych przeze mnie materiałach promocyjnych zapowiadał się super i nie sądziłem, że tę postać da się popsuć. A jednak. Nie jest to wina wyłącznie słabego scenariusza, który nie daje mu żadnej fajnej sceny i nic ciekawego do powiedzenia, ale przede wszystkim aktora. Wystarczyło jedno ujęcie Nicholsona i wiedziałem, że TO JOKER! Wystarczyło wejście Ledgera z tekstem "And I thought my jokes are bad." i wiedziałem, że TO JOKER! Leto nie był nim dla mnie w żadnej scenie. Wygląda jak ktoś kto przeanalizował wszystkie dotychczasowe wcielenia Jokera, chciał połączyć ich cechy i stworzyć jego ostateczną wersje. Zamiast tego wyszła nieprzekonywująca dla mnie, wymachująca rękami niczym Joker z gier Arkham, pokraczna wersja, której brakuje charyzmy i która brzmi jak... dubbingowana. Takie miałem wrażenie, Leto zmieniał swój głos do tego stopnia, że wypadał sztucznie, a nawet potrafił irytować tym "warczeniem" na początku i końcu każdego wypowiadanego zdania. Jego ilość w filmie i rola ograniczająca się do fascynacji Harley to kolejny zawód. Za mało jak na takiego szaleńca.
Liczyłem, że film krótszy i z większą ilością humoru, nie może być dla mnie gorszy od BvS. Myliłem się, bo jak zły nie byłby film Snydera, to przynajmniej czułem tam jakiś konkretny styl reżysera i było kilka scen, dla których chciałem do niego wrócić. Suicide Squad było takie bezpłciowe, kibicowałem tylko jednej postaci (Deadshotowi), po seansie w ogóle nie mam ochoty do niego kiedykolwiek wracać i nie wiem czy była w nim chociaż jedna scena, dla której warto. Czuję dokładnie to samo co po innym blockbusterze z Joelem Kinnamanem (który wcale nie był taki zły) - nowym RoboCopie - gdy wyszedłem z kina: Ale to po mnie spłynęło i nie pamiętam z niego nawet jednej fajnej sceny akcji. I czemu ostatecznie ani Harley ani Deadshot nie odegrali się na znęcającym się nad nimi klawiszu z początku? Dokąd prowadził ten wątek? Dokąd zmierza DCEU? Ktoś wie?
Scena po napisach zapowiadająca JL zbędna. Jeszcze bardziej cameo Flasha ("genialnie" wyreżyserowane przez samego Snydera), który ma już na koncie tyle samo kinowych występów co Batman Keatona, a mimo to jego największą rolą w DCEU jest trailer do Justice League! Czy Warner naprawdę nie widzi jak źle buduje to uniwersum?
05-08-2016, 23:21
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,661
Liczba wątków: 30
(05-08-2016, 23:00)srebrnik napisał(a): No i Enchantress - MA SA KRA. Aktorka gra koszmarnie...
Przecie to żadna aktorka a jakaś modelka.
(05-08-2016, 23:00)srebrnik napisał(a): To już nudny wizualnie BvS może się bardziej podobać, bo na niego był chociaż pomysł, mimo że raczej nieudany.
Przecie w tym filmie jest mnóstwo pięknych kadrów. Co niektórzy mają z OCZAMI, OCZYMA odnośnie "BvS"?
Przypomnij se chociaż jeden z finałowych kadrów kiedy Bat i Wonder stoją nad ciałem Supera - toż to obrazek do oprawienia w ramkę. Swoją drogą jest to chyba jakaś parafraza znanego biblijnego malowidła.
EDIT - chyba już wiem - jest taki obraz z Chrystusem zdjętym z krzyża.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
05-08-2016, 23:25
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:39 przez shamar.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Juby, a jak ci się podobał absolutnie bekowy moment, w którym klawisz (swoją drogą fajny koleś, dobrze zagrał, był chyba najbardziej ludzki ze wszystkich postaci) przekazuje Harley telefon NA OCZACH EKSORTUJĄCYCH JĄ ŻOŁNIERZY i na głos mówi, że to od Pana J i absolutnie nikt nie zwraca na to uwagi? :)
Plus najnowsza lista zmian w filmie:
Cytat:"In early cuts, the movie's opening detailed June Moon's posession by Enchantress in real time. Reshoots reshuffled the scene to be later in the movie in flashback form in favor of a new opening centered on Deadshot."
"Deadshot in the prison cell, watching the rain fall and thinking about his daughter."
"El Diablo observing the flame of a lit match, before putting it out due to his vow to no longer use his powers."
"El Diablo being escorted to a training center by being placed in a tube that fills with water to quell his flames, and then unceremoniously dropped onto the ground."
"Early interviews showed Captain Boomerang's racism and sexism, but the movie is light on examples of such behavior, which have apparently been deleted. Most of them were reportedly directed at Katana, to whom Boomerang is attracted to."
"Early reports indicated more backstory for Killer Croc, revealing that he entire life as a social outcast due to his physical appearance and has convinced himself that he is beautiful in his own way. Croc crossed paths with Batman while working as muscle-for-hire for numerous Gotham's crime bosses, while secretly planning to take over one day. There were also scenes displaying his affinity for making sculptures out of discarded materials. Aside from jokes about Croc viewing himself as 'beautiful,' one of these were retained in the final cut."
"Also deleted was a scene where he becomes sick at the helicopter escort to Midway City, throws up half-digested pieces of goat, and then eats them again, disgusting the nearby Navy Seals."
"Early cuts reportedly included a passing reference to Slipknot being serial rapist, likely to further paint him as unsympathetic to the audience ahead of his own death."
"More scenes of Rick Flag and June Moon's romantic relationship, including him reading the files of the Suicide Squad recruits after Waller delivers them to him."
"Another scene where Flag and Moon are out on a date."
"Extended scene of Joker interrogating Captain Griggs, including the line, "I can't wait to show you my toys," which was in every trailer, but was removed from the movie."
"Joker and his men escaping after shooting up a restaurant. Harley, who is already affiliated with the Joker, follows them on a motorcycle and intercepts their car. Joker bangs his head against the glass in frustration."
"Joker and Harley then get into a fight, which ends with Harley pointing a gun at Joker's head. Joker sweet-talks Harley into lowering the gun, charming her, then backhands her across the face. Afterwards he sweet-talks her again and they kiss."
"Extended Ace Chemicals scene where Harley jumps into the chemicals. More bits of dialogue from Joker."
"Extended Batmobile chase scene with more interaction between Joker and Harley. One of the examples, presented in all the trailers, is the Joker punching the roof of his car."
"Harley using her baseball bat as a mock gun to play shoot at invisible foes."
"Extended scene of Joker breaking into the nanobomb manufacture facility to arrange for Harley's neck-bomb to be disabled."
"More interactions between Harley and Boomerang. Early cuts apparently included her really disliking him despite growing affectionate to all the other members of the squad."
"Extended bar scene with Harley taking everyone's orders. Deadshot calls for a shot, Katana wants whiskey, Croc and Boomerang settle for beer, Harley asks Diablo wants and he prefers water which she jokes, "is a good idea." The scene was featured in the trailers, but in the movie it cuts directly to Deadshot's speech about them all almost pulling the mission off."
"Removed several scenes with the Joker to repaint his relationship with Harley as more loving rather than abusive."
"Joker and Harley get into an argument after he rescues her in the hijacked helicopter. In early cuts he reportedly pushes her out to kill her, then the helicopter gets shot down. This was apparently reworked into the helicopter getting shot down first and Joker pushing her out to save her."
"Joker returns during the final battle in the subway station, face half-burnt from the helicopter crash, which apparently leads to a brief altercation with the Squad. He calls for Harley to escape with him but she refuses for once in order to help her friends, and the Joker escapes after throwing a live grenade at the group to cover his own escape."
05-08-2016, 23:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:38 przez Mierzwiak.)
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
(05-08-2016, 23:25)shamar napisał(a): (05-08-2016, 23:00)srebrnik napisał(a): No i Enchantress - MA SA KRA. Aktorka gra koszmarnie...
Przecie to żadna aktorka a jakaś modelka.
I miscast obsadowy, jak Vikander w ostatnim Bournie. Mam uwierzyć, że ta 20-latka jest doktorem czgośtam? Dobre.
(05-08-2016, 23:37)Mierzwiak napisał(a): Juby, a jak ci się podobał absolutnie bekowy moment, w którym klawisz (swoją drogą fajny koleś, dobrze zagrał, był chyba najbardziej ludzki ze wszystkich postaci) przekazuje Harley telefon NA OCZACH EKSORTUJĄCYCH JĄ ŻOŁNIERZY i na głos mówi, że to od Pana J i absolutnie nikt nie zwraca na to uwagi? :)
Wiesz co, przestałem myśleć o głupotach tego filmu, gdy ktoś użył paralizatora na osobie, która trzymał. :P W oczy rzuciło mi się jeszcze tylko to, że Flag zostawił bombę pod zaludnionym miastem na trzy dni, aby ta wygodnie mogła pomóc w finałowej akcji.
Oznaczyłbym ten watek jako spoilerowy.
05-08-2016, 23:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-08-2016, 23:40 przez Juby.)
Użytkownik
Liczba postów: 57
Liczba wątków: 0
Nie mogłem się doczekać tego filmu odkąd ogłoszono że powstaje, byłem całym sercem za wybraną obsadą a pierwsze zwiastuny potęgowały chęć odskoczni po niezbyt udanym ale mającym swoje momenty BvS.
W końcu nadeszła premiera i... pierwszy raz miałem ochotę wyjść z sal kinowej. W tym filmie, tfu!, dwugodzinnym teledysku udającym twór filmowy nie zgrało praktycznie nic. Od scenariusza w którym całą fabułę można by rozpisać w jednym zdaniu aż po tragiczny montaż. Naprawdę sądziłem że te wszystkie negatywne oceny są na wyrost a ja doczekam się chociaż przyzwoitego filmu opartego na tych postaciach, zwłaszcza że przez pierwszy kwadrans nic nie zapowiadało takiej katastrofy. Niestety praktycznie cały film to gwałt dla oczu i uszu.
SS to największe rozczarowanie filmowe jakie kiedykolwiek ujrzałem, omijajcie z daleka!
06-08-2016, 00:38
Rzeźnik ze wschodu
Liczba postów: 1,020
Liczba wątków: 9
Po dzisiejszym seansie "Suicide Squad" czyli najbardziej oczekiwanego filmu roku (zaraz obok czekającej nas jeszcze "Ostatniej Rodziny") naprawdę chciałbym móc napisać, że wszystkie niskie oceny są niesprawiedliwe. Niestety nie mogę! Powiem więc tylko tyle, że mam nauczkę aby już nigdy więcej nie podniecać się żadną, nawet najbardziej obiecująco wyglądającą kampanią marketingową.
Bo choć dzieło Davida Ayera nie jest według mnie produkcją aż tak złą, na jaką wskazywałyby recenzje tzw. profesjonalnych krytyków, to jednak generalnie rzecz biorąc czuję się wprowadzony w błąd a nawet wręcz oszukany. Po genialnych zwiastunach spodziewałem się bowiem zdecydowanie więcej niż typowego letniego blockbustera. Obiecywały one bowiem szaloną jazdę bez trzymanki i niezapomniane przeżycie a tego zdecydowanie nie otrzymaliśmy. I stwierdzam to z nieukrywaną przykrością, ponieważ potencjał jak najbardziej był.
Nie wiem na ile to wynik ingerencji wytwórni (która zakulisowych informacji po niezbyt przychylnym przyjęciu "Batman v. Superman" (choć to chyba kwestia osobistych preferencji, bo mnie akurat wizja zaproponowana przez Zacka Snydera przypadła do gustu) przestraszyła się, że ten film wygląda zbyt poważnie i mrocznie. Zleciła więc dokrętki mające dodać więcej humoru a dodatkowo powierzyła montaż ekipie odpowiedzialnej za zwiastuny. Takie zabiegi, rzekomo "ratunkowe" chyba nigdy nie przyniosły jeszcze pożądanego efektu a raczej prawie zawsze skutkują one chaotycznym miotaniem się tonacji filmu między poważną a zabawną. Przykładem może tu być chociażby wymuszona przez widzów pokazów testowych sekwencja przedstawiania bohaterów, która była może nie tyle niepotrzebna (w końcu mówimy tu o postaciach szerokiemu gronu odbiorców raczej nie znanych) co raczej zbyt łopatologicznie i mało subtelnie poprowadzona. Swoją drogą jak to jest, że kiedyś twórcy mieli wolną rękę, czego dowodem może być choćby dylogia "Batman" Tima Burtona, "Watchmen" Zacka Snydera czy nawet "Mroczny Rycerz" Christophera Nolana a dziś wszystkie tego typu dzieła w walce o widza starają się na siłę dorównać standardom wyznaczonym przez Marvela czyli zamiast oferowania różnorodności silą się na to aby koniecznie być lekkie, łatwe i przyjemne?), na ile braku odwagi (przecież biorąc pod uwagę ogólny koncept tego dzieła, czyli pomysł drużyny z najgorszych złoczyńców aż prosiło się o wyższą kategorię wiekową niż PG 13. Wówczas mielibyśmy bowiem szansę faktycznie zobaczyć do czego ci rzekomo całkowicie nieobliczalni ludzie są zdolni a nie tylko o tym słyszeć) a na ile po prostu faktu, że David Ayer (twórca do tej pory kojarzony raczej z typowo męskim kinem w rodzaju np. świetnej "Furii") niestety nie "czuje klimatu" i niestety nie poradził sobie z postawionym przed nim zadaniem.
Prawdą jest jednak, że "Suicide Squad" rozczarowuje jeśli chodzi o najważniejsze aspekty. Bo choć siłą tego filmu zdecydowanie są postacie i relacje pomiędzy nimi a aktorzy w zdecydowanej większości wypadają co najmniej przyzwoicie (Na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się oczywiście fantastyczna Margot Robbie, ale to akurat było do przewidzenia już po zwiastunach. Dlatego też dla mnie największym wygranym był Jai Courtney, o którego dyspozycję tak na marginesie najbardziej się obawiałem mając w pamięci jego "popisy" w beznadziejnym "Terminatorze Genisys" tymczasem tutaj wypadł całkiem sympatycznie. Jeśli zaś chodzi o Jokera w interpretacji Jareda Leto to generalnie rzecz biorąc wypadł on bardzo dobrze, jednak jego występ był zdecydowanie za krótki (podobno "dzięki" wspomnianym wcześniej cięciom) i trzeba będzie poczekać chyba do solowego "Batmana" w reżyserii Bena Afflecka by można było go sprawiedliwie ocenić i powiedzieć czy rzeczywiście było to najlepsze wcielenie tej postaci w historii. W każdym razie na pewno jest na to szansa) to jednak całą resztę należałoby stworzyć praktycznie od początku.
Osobiście postawiłbym na coś bardziej kameralnego niż kolejne ratowanie świata. Ba! Wydaje mi się, że świetnym pomysłem byłoby "heist movie" skupione wokół próby odbicia Harley Quinn przez Jokera).
Warto by także było pokusić się o jakiegoś bardziej sensownego, ciekawszego (na tle tego czegoś, czym zostaliśmy uraczeni nawet tak przez wszystkich krytykowany Apokalyps wydaje się być ciekawą, wielowymiarową postacią) a przede wszystkim lepiej zagranego villaina. Aż za dobrze było bowiem widać, że Cara Delevigne jest przede wszystkim modelką niż aktorką, tak więc chyba nie można się dziwić, że wypadła żenująco źle. Zwłaszcza, że scenariusz wcale jej zadania nie ułatwiał.
Podsumowując. Chciałbym móc napisać inaczej, ale "Suicide Squad" mimo kilku niezłych momentów i fajnych tekstów jest niestety filmem słabym. Zmarnowaną szansą i największym obok "Nienawistnej Ósemki" filmowym rozczarowaniem bieżącego roku.
OCENA: 6/10
Najlepszy film 2021: Titane
Najlepszy film 2020: Pewnego razu w Hollywood
Najlepszy film 2019: Parasite
Najlepszy film 2018: Suspiria
06-08-2016, 02:13
Stały bywalec
Liczba postów: 3,026
Liczba wątków: 0
Ludzie, co wy odstawiacie? :D
Mierzwiakowi się nie podobało - poszedł drugi raz. Srebrnikowi się nie podobało - planuje iść drugi raz. Na film, któremu wlepił 3/10, a seans uznał za męczący. Czyżby skrót KMF oznaczał tak naprawdę Klub Masochistów Filmowych?
06-08-2016, 11:13
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Pisałem już że na wczorajszy seans i tak miałem oryginalnie iść premierowo. Wygrałem darmową wejściówkę na środową przedpremierę i tak naprawdę, ze względu na 3D, dopiero w ostatniej chwili zdecydowałem, że jednak pójdę. Wiem że boli cię te 27 zł które wydałeś na mój bilet, bo wydałeś, prawda? Tylko to uzasadnia dlaczego zabierasz głos w tej kwestii :)
Phil, gdzie ty w tym filmie, już po zmontowaniu ekipy, widziałeś sporą dawkę akcji? Masz na myśli tę jedną bitko-strzelaninę na ulicy? Tę drugą bitko-strzelaninę w biurowcu? I dwie bitki w finale?
---
http://www.comicbookmovie.com/suicide_squad/suicide-squad-easter-egg-seemingly-reveals-that-it-wasnt-the-joker-a144262
No to mamy pierwszą namiastkę tego, że jak MÓWI nam film, Harley jest bardziej szalona niż Joker.
06-08-2016, 11:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2016, 11:44 przez Mierzwiak.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Podobno SS musi zarobić 750-800 baniek żeby wyjść na zero, lolololololol. WB przynajmniej nie odleciało na inną planetę i uzna za sukces jakąkolwiek liczbę w okolicy tego.:)
06-08-2016, 11:54
Stały bywalec
Liczba postów: 3,026
Liczba wątków: 0
Mierzwiak, nie, nie boli mnie, co robicie ze swoją kasą, bo to istotnie nie moja sprawa. Dziwi mnie tylko, ot, jako zjawisko samo w sobie. Może dziwić? Chyba może. I tak samo mogę temu zdziwieniu dawać wyraz. Wydawało mi się po prostu, że jak człowiek się przejedzie kolejką w wesołym miasteczku i stwierdzi, że było do bani, to nie mówi raczej: "Ale lipa. Ja chcę jeszcze raz!".
Ale co kogo kręci. Rozumiem, że można np. mieć nadzieję, że przy drugim podejściu, już bez tych poprzednich oczekiwań, film odbierze się lepiej. I ja sam tak nieraz mam. Tylko że szansa jest zbyt mała, żeby mi się chciało drugi raz iść do kina na coś, co mnie zawiodło. Taki mam swój punkt widzenia, no ale oczywiście w żadnym razie nie uważam, że jest jedyny słuszny :)
06-08-2016, 12:29
Stały bywalec
Liczba postów: 18,768
Liczba wątków: 150
Tak mają wyglądać wydania kolekcjonerskie
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
06-08-2016, 13:00
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
(06-08-2016, 13:12)Phil napisał(a): No, na przykład :)
Tylko że ja wymieniłem wszystkie sceny akcji z udziałem SS :P
(06-08-2016, 13:12)Phil napisał(a): przy kilku ostatnich filmach z tego podgatunku widać to bardzo wyraźnie, wręcz wymieniać można elementy, które narzuciło studio. Age of Ultron, Fantastic 4, Dawn of Justice, Suicide Squad
Ojojoj, wymieniłeś cztery przypadki które są w zasadzie różnymi sytuacjami:
- Age of Ultron - Whedon walczący z producentami o wątki. Pewnie jakieś tam jeszcze frustracje były, ale w gruncie rzeczy, jak mówił Whedon, chodziło o wybór "sceny na farmie albo Thor w jaskini". Dramatu nie ma, a film, jak dla mnie, rewelacyjny :)
- Fant4stic - tutaj w sumie ciężko stwierdzić co się stało. Potencjalnie totalnie nieciekawy, fatalnie obsadzony film Tranka Fox poprzez dokrętki zamieniło w totalnie nieciekawy film, w którym w dodatku nie ma scen akcji, a - zdaje się że dokręcony na nowo - finał polega na tym, że czarny charakter stoi w miejscu a wokół jest CGI. Zrozumiałbym jeszcze, gdyby dokrętki miały za zadanie uczynić go lżejszym, bardziej rozrywkowym, dodać jakąś scenę, w której dostalibyśmy, jeszcze przed finałem, Czwórkę działającą jako zespół ale nic takiego nie ma tu miejsca.
- Dawn of Justice - nie wnikam na ile obecność WW i teasery pozostałych postaci z JL były narzucone przez studio, ale od dawna mówi się o tym jako o Snyderverse, a i Snyder jest producentem tych filmów. Jedyną więc, potwierdzoną na 100% szkodą wyrządzoną filmowi przez studio była konieczność jego skrócenia, co bardzo negatywnie odbiło się na fabule. Stąd, na szczęście, wersja rozszerzona, dziwię się tylko, że nie Snyder nie nazwał jej po prostu wersją reżyserską.
- Suicide Squad - o matko, od czego zacząć?!
---
Najlepsza recka jaką czytałem, długi tekst więc ukrywam w spoilerze:
I wish I saw Nine Lives. Where to begin... I guess I'll just start with the trailers. Also known as the abomination of the first 20 minutes. Reports came out recently revealing the final cut of this movie was done by a trailer editing company. Because that seemed like a good idea. The report was not needed, since the first 20 minutes of this was a series of trailers loosely strung together haphazardly and made that fact very clear. The Joker scenes in Harley's flashbacks slap some green and pink filters on them and have some ugly Windows Movie Maker frame wobble effect. Things occur seemingly out of order, with no sense of the passage of time, and flashing back to events that we didn't see earlier like it's a revelation when it should have just been shown when the event happened. Batman v Superman: Email of Brooding, I'm sorry. I thought you would be the worst edited blockbuster of the year. Boy was I wrong.
What made it feel worse was the lack of a story and focus. There's a plot, sure, but there's no story. Is it about a group of bad people learning to do something good? That's the closest thing I can think of but it doesn't fit, because they play them more like lovable rogues and people who made mistakes than bad people, despite repeating "we're the bad guys" endlessly. Any kind of attempt at that is botched by the fact even the ones not set up as redeemable or having a sense of morality get to that point through cuts. Looking at you, Captain Boomerang. He's allowed to leave, takes off immediately, then shows up again for the final battle with no explanation whatsoever, I guess he just had a change of heart off-screen. Who needs character development?
Will Smith sure doesn’t. Nor does anyone else really, but let's start with him. I didn't hate Will Smith as Will Smith quite as much as I expected. He had one or two funny lines, he's serviceable enough, but I'm not sure why he's the lead. Deadshot just isn't a very interesting character (at least not here, I am not familiar with him on page). He's fine, but…as pretty much the lead? Eh…
I'm really not sure what the script wants Harley to do other than bend over for the camera. I think maybe they wanted her to become friends with the rest of the team over the course of the film, but the interactions to warrant that aren't there. This goes for everyone, really. On the bright side, Margot Robbie does her best. A lot of dud lines from her, but she does everything she can to try and make it work. Sometimes it does, sometimes it doesn’t, but she's a good pick, and I hope that "Harley Quinn and other DC female superheroes" movie she's trying to get made happens and is better than this mess. I guess here's the point to address the scene that got the biggest laugh out of me. I spent a solid minute trying to stifle my laughter during her origin sequence, as they seemed to have just tossed a dart at the top 40 and picked whatever it landed on to play over her chemical bath. It's hysterical.
Leto's mugging for the camera carries as much subtlety, depth and self-awareness as a middle school play. Doesn't help that the Joker he plays is as threatening as a puppy wrapped in bubble wrap and pillows. This version of the Joker loves Harley fully, and spends the whole movie trying to save her, going so far as to save her before himself when their stolen military transport is hit. Well…way to go missing the point there, guys. He also randomly slips into the Bale Batman voice, and draws a fake goatee on his face with a sharpie. He's only in the movie for what amounts to maybe 10 minutes, but the performance and writing is the kind of bad where those 10 minutes manage to really hurt the film. I really don't know how this got approved, he is the worst performance in the movie, which is an achievement considering….
Enchantress makes BVS' Lex look brilliant. Cara Delivigne is 10 years too young, has no screen presence, can't deliver a single line convincingly, and spends the last third of the movie squirming around and waving her arms uncontrollably. This was the second biggest laugh this movie got out of me, right behind Harley's origin mess up. And this isn't even talking about her personality-free brother that looked like the CGI they found sitting in some animator's trash bin. And did we need another blue beam, portal in the sky climax? Has this not been run into the ground yet?
Viola Davis kills it. I have nothing bad to say about her character or performance, she's perfect and I spent every scene she wasn't there for wishing she was.
El Diablo's decent. Well acted, good character…until the last third. Suddenly he calls the Squad his family for some reason, and…turns into a 30 foot tall Incan god? This was never set up earlier in the film, even remotely. I'm not sure why this was here, I'm not sure what the idea of this was, it just came out of nowhere and was a bizarre turn. Maybe it's a comic thing, but that doesn't matter, it didn't have an explanation within this film.
Rick Flagg was…boring. Joel Kinnamon was a perfect pick for this part because he was just as generic as the role. Boomerang provides two of the best genuine laughs, and it's rare I can say Jai Courtney was good in something, but in the end he's background filler to pad out this group. Killer Croc and Katana are the two best looking characters in this movie, and yet both have less lines than I have fingers. Katana has no effect on the plot and could be removed without causing much of an issue. She didn't add anything whatsoever to the film apart from looking great. And Croc…as good as that makeup is, it's very clear that he can't move his lips. Not even the movie tries to hide that Slipknot is going to die. The movie features a bunch of character intro trailers and freeze frames with rap sheets, Slipknot is the only one without one.
It can't even get the action right. The antagonists are faceless hordes, no doubt to be able to get some decapitations and such in there while avoiding an R rating. Batman is a bigger killer in this universe than anyone on the Suicide Squad, funny enough. None of the action pieces stand out, they're unremarkable and uninspired.
There's some awkward, jarring prison brutality moments in the opening. It never appears again or is addressed, and I thought maybe they'd be dealing with some ideas of the horrors in prison as Deadshot is beaten by the guards and Harley is force fed nutritional slush by her nose, but this kind of thing never happens again so I don't know why it's here at all. If you're not going to do anything with it, why is it here? That question could be asked of the entire film.
In the end, it's just a movie with no drive, direction, purpose or story. For a unique premise as far as films in this genre go, it manages to be painfully generic and formulaic, the only thing new brought to the table being the editing that has equal competence to the work of cats walking across a keyboard. It's got some fun moments, some good performances, one or two nice costumes, great cinematography, but that can't save the abysmal performances from Leto and Delivigne, nor the mess they called a script.
Najlepiej podsumowująca Enchantress i Jokera:
Cytat:Leto's mugging for the camera carries as much subtlety, depth and self-awareness as a middle school play. Doesn't help that the Joker he plays is as threatening as a puppy wrapped in bubble wrap and pillows.
Cytat:Enchantress makes BVS' Lex look brilliant. Cara Delivigne is 10 years too young, has no screen presence, can't deliver a single line convincingly, and spends the last third of the movie squirming around and waving her arms uncontrollably.
06-08-2016, 13:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2016, 13:29 przez Mierzwiak.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hm, może tak wyglądałby Sinister Six, gdyby Sony jednak zdecydowało się na realizację.:)
06-08-2016, 14:12
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
I pomyśleć, że oglądając BVS, które niestety lekko rozczarowało pocieszałem się, że SS to już na 100% będzie 9/10 i kult, a teraz nawet nie chce mi się iść do kina :(
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-08-2016, 14:39
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Mnie też już ochota przechodzi :( Tylko jest ból, gdyż naprawdę napalilem się na ten film. I był potencjał na coś mocnego. A tak studio zabiło swój własny film. I to zatrudnienie ekipy od trailerow do montażu.
Szkoda, gdyż postacie te wyglądają ciekawie... :(
06-08-2016, 14:47
|